Reklama

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

Od św. Michała do św. Jana Kantego

2018-08-08 10:23

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 32/2018, str. VI

Ks. Mieczysław Puzewicz
Lubelska katedra pw. Świętych Janów

Trzy lubelskie parafie oraz jeden kościół rektoralny wzywają Maryi Niepokalanej jako swojej Patronki. Dwie inne oraz słynna kaplica zamkowa są pw. Trójcy Świętej. Lublin ma parafię pw. św. Stanisława Biskupa oraz bazylikę jego imienia, również drugi z najstarszych polskich patronów, św. Wojciech, czczony jest zarówno w parafii pod jego wezwaniem, jak i w średniowiecznym, dawnym przyszpitalnym kościele.

Tytuły kościołów

Kodeks Prawa Kanonicznego (KPK) podaje, że „każdy kościół powinien mieć swój tytuł, który nie może być zmieniony po dokonaniu poświęcenia kościoła” (kan. 1218). Inskrypcje w dawnych kościołach zawierały tekst: „D.O.M. (Deo Optimo Maximo) – sub invocatione beati…”, tzn. „Na chwałę Bogu Najlepszemu i Najwyższemu pod wezwaniem świętego…”. Współcześnie porzucono tę formułę, choć jednoznacznie wyrażała ideę, że kościół poświęcony jest wyłącznie samemu Bogu, a imię świętego wskazywało jedynie na pośrednika kultu. Do niedawna świątynie mogły mieć za patronów tylko Osoby Boże, aniołów i archaniołów, Matkę Bożą (ale tylko z wezwaniem już przyjętym w liturgii) i świętych wpisanych do Martyrologium Rzymskiego; nie wolno było dedykować kościołów błogosławionym, chyba, że za specjalną zgodą Kongregacji Kultu Bożego. Dopiero od 1998 r. decyzję taką może podjąć biskup danej diecezji. Dokumenty Kongregacji mówią wyraźnie, że każdy kościół może mieć tylko jeden tytuł, z wyjątkiem przypadków, kiedy określonego dnia przypada święto (lub inna ranga liturgiczna) dwóch lub więcej świętych, przykładem są tu święci Piotr i Paweł (29 czerwca). Takie wezwanie w Lublinie nosi kościół kapucynów przy Krakowskim Przedmieściu.

Opisanym powyżej normom zdaje się zaprzeczać tytuł lubelskiej archikatedry, której patronują święci Jan Ewangelista i Jan Apostoł. Kościół ten, pierwotnie jezuicki, dedykowany został obydwu świętym Janom w 1604 r. przez bp. Bernarda Maciejowskiego, fundatora świątyni, biskupa diecezji krakowskiej (do której przynależały tereny dzisiejszej diecezji lubelskiej) i późniejszego prymasa Polski. Z kolei odpowiednie przepisy regulujące nadawanie tytułów kościołom zostały zawarte w KPK z 1917 r. Uszanowano zatem stan historyczny.

Reklama

Przy nadawaniu tytułu kościołowi (i parafii) brane są pod uwagę różne względy. Najczęściej decyduje o tym związek świętego z jakimś terenem, np. miejsce urodzenia, przebywania, męczeństwa czy dokonania jakiegoś cudu. Dobrym przykładem tego ostatniego powodu jest w naszej diecezji sanktuarium św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Piotrawinie n. Wisłą, gdzie święty dokonał tzw. pierwszego cudu nad Wisłą, czyli wskrzeszenia Piotra Strzemieńczyka. Dużą rolę odgrywa także fakt posiadania relikwii lub tradycyjny związek świętego z patronatem nad jakimś zawodem czy profesją. Tutaj najlepszym przykładem jest względnie nowy kościół w Łęcznej (1996), dedykowany św. Barbarze, patronce górników. Położone w pobliżu miasta kopalnie Bogdanki zatrudniają tysiące pracujących przy wydobywaniu węgla.

Szlakami świętych

W samym Lublinie znajdziemy 41 kościołów parafialnych, czwarta ich część nosi wezwanie Matki Bożej. Zdecydowany prym wiedzie tytuł Niepokalanej, jeśli do parafialnych dołączymy jeszcze kościoły rektoralne i kaplice zakonne, żadne inne wezwanie nie dorówna temu maryjnemu. Święci i błogosławieni, w tym gronie jest ośmioro polskich, patronują 23 świątyniom. Pozostałe dziewięć tytułów wiąże się z Osobami Bożymi. W katalogu wezwań dwa kościoły parafialne są oryginalne w skali całej Polski. Kościół pw. bł. Władysława Gorala, lubelskiego biskupa z czasów II wojny światowej, męczennika, jest dopiero w budowie. Drugim wyjątkowym tytułem cieszy się kościół pw. bł. Pier Giorgio Frasattiego, a wezwanie zawdzięcza bliskim związkom z Lublinem Wandy Gawrońskiej, siostrzenicy włoskiego błogosławionego.

Czciciele relikwii mogą oddawać cześć świętym w kilku kościołach Lublina. Najważniejsze, relikwie Krzyża Świętego, nawiedzić można w bazylice Ojców Dominikanów na Starówce. Relikwie swoich patronów posiadają także parafie św. Andrzeja Boboli i św. Ojca Pio. Św. Walenty odbiera cześć w kościele pw. Nawrócenia św. Pawła. Pierwsze relikwie – wówczas jeszcze błogosławionego – Jana Pawła II znalazły się w kościele Chrystusa Króla już w 10 dni po beatyfikacji polskiego papieża, 12 maja 2011 r. Cenną pamiątkę po św. Janie Pawle II znajdziemy w kościele pw. Świętej Rodziny, jest tam przechowywany ornat, w którym Papież celebrował Mszę św. podczas wizyty w Lublinie, 9 czerwca 1987 r. Skrawek jednej z papieskich sutann mamy w kościele seminaryjnym, a siostry urszulanki zachowały osobiste kapcie Karola Wojtyły z okresu jego profesury na KUL.

Po najstarszym lubelskim kościele św. Michała (fara) pozostały dziś tylko ruiny, najmłodszy (w budowie) ma wezwanie św. Jana Kantego, patrona całej diecezji. A w kolejce po swoje miejsce kultu czeka bł. Marta Wołowska, niepokalanka, męczenniczka, jedyna błogosławiona urodzona i wychowana w Lublinie.

Tagi:
parafia Lublin

Lublin: Dzień skupienia dla dziewcząt

2019-01-14 07:49

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obrzędy i zwyczaje pogrzebowe towarzyszące ostatnim chwilom człowieka

Władysław Okas
Edycja łódzka 46/2000

Ze śmiercią człowieka wiąże się wiele obrzędów i zwyczajów religijnych i świeckich. Ceremoniał pogrzebowy ukształtował się w bardzo długiej ewolucji zwyczaju pogan i chrześcijan chowania zmarłego. W przeszłości obrzędy te wiązały się z kultem zmarłych. Rytuał pogrzebu i związane z nim zwyczaje zaczęto propagować w Polsce już we wczesnym średniowieczu. Tradycja sięgająca czasów pogańskich nakazywała pogrzebać zmarłego, aby nie niepokoił żyjących. Żal za bliską osobą, a równocześnie obawa przed zmarłymi, przyczyniły się do powstania wierzeń i praktyk związanych ze zmarłymi i śmiercią. Śmierć nie jest równa śmierci. Inaczej umiera człowiek tragicznie, inaczej dziecko, a jeszcze inaczej człowiek stary i schorowany. Najbardziej zrozumiała jest śmierć człowieka, który doszedł już kresu swojego życia. W takich przypadkach wszyscy przeczuwamy rychły koniec. Do tej ostatniej chwili przygotowujemy się, wydając ostatnie zalecenia najbliższej rodzinie. W takich przypadkach rodzina i sam stary, czasami chory, przeczuwający rychłą śmierć, wzywali kapłana. Do człowieka, który chciał się pojednać z Bogiem, szedł z kapłanem kościelny lub ministrant, dzwoniąc małym dzwonkiem. W większych odległościach ksiądz był podwożony furmanką lub saniami w okresie zimowym. Napotkani ludzie klękali, żegnali się i modlili za życie chorego. Chory spowiadał się, przyjmował Komunię św. i otrzymywał sakrament ostatniego namaszczenia. Wizyta kapłana u chorego w domu była uroczystym momentem, ludzie gromadzili się i modlili wspólnie z domownikami. Płonąca gromnica w dłoni umierającego nadawała tej chwili charakter zadumy i powagi. W obliczu zbliżającej się śmierci, wydawane były przez chorego zalecenia co do pogrzebu i swojego majątku. Żegnał się z rodziną, sąsiadami, znajomymi, prosząc o darowanie win, pojednywał się ze wszystkimi.

Każda inna śmierć, nienaturalna, gwałtowna, niespodziewana, zawsze budziła obawę wśród ludzi. Najwięcej emocji budziło zawsze samobójstwo. Samobójca, człowiek zmarły z brzemieniem ciężkiego grzechu, uważany był za niegodnego pochówku w poświęconej ziemi cmentarnej. Samobójców chowano w trumnach zbitych z nieheblowanych desek, bez udziału księdza.

Z chwilą śmierci rozpoczynały się przygotowania do pogrzebu. Nieboszczyka myto i ubierano, układano na słomie lub kanapie przykrytej kapą gdzie leżał do czasu, aż stolarz zrobił mu trumnę. Zmarłemu zamykano oczy i usta. Gdy trumna była gotowa, przenoszono do niej zmarłego. Po ułożeniu zwłok zaczynał się właściwy ceremoniał pogrzebowy, na który składały się: wystawienie zwłok, modlitwy, pochód żałobny, chowanie ciała i uczta pogrzebowa (stypa).

Stosownie do wieku zmarłego wybiera się kolor trumny: dla starszych czarna lub brązowa, dla osób w średnim wieku w kolorze drewna, dla dzieci i młodzieży - biała. Trumnę ze zmarłym stawiano w izbie centralnie na "prowizorycznym katafalku". U jej wezgłowia stawiano po bokach zapalone świece. Trumna przybierana była mirtem, gałązkami barwinka, a pod głowę zmarłego wkładano zioła święcone w dniu Matki Bożej Zielnej. Zmarły przebywał w domu trzy dni. O fakcie śmierci zawiadamiano mieszkańców wsi oznaczając dom żałobną chorągwią, przed bramą wysypywano wióry i zasłaniano na czarno lub biało okna.

Bardzo starym zwyczajem, do dziś podtrzymywanym, jest odwiedzanie zmarłego i czuwanie przy nim. Po zatrzymaniu zegara i zasłonięciu zwierciadła, gromadzili się bliscy i znajomi, głównie ludzie starsi, którzy chcieli modlitwą pożegnać zmarłego. Obowiązywał domowników ciemny strój, nie prowadzono głośnych rozmów, wstrzymywano wszystkie prace w gospodarstwie, za wyjątkiem obrządku bydła i trzody. W noc dzielącą dzień śmierci od dnia pogrzebu następowało czuwanie ( tzw. "pusta noc") przy trumnie i śpiewanie żałobnych pieśni. Jest to jeden z obrzędów, z którym Kościół walczył jeszcze w średniowieczu, a mimo to przetrwał do czasów obecnych.

Pogrzeb odbywał się w trzeci lub czwarty dzień po śmierci. O ustalonej godzinie schodzili się uczestnicy pogrzebu, rodzina, sąsiedzi, znajomi, mężczyźni z chorągwiami i krzyżem, ksiądz w czarnej kapie z kościelnym i organistą. Po modlitwie i pokropieniu ciała zmarłego wodą święconą przykrywano trumnę wiekiem przez ludzi obcych. Następowało wyprowadzenie zmarłego z domu, nogami w stronę wyjścia. Wynoszący z domu trumnę zatrzymywali się, przekraczając progi, stukając trzykrotnie trumną o próg (częściami trumny, gdzie spoczywają nogi, środek ciała i głowa), na znak pożegnania zmarłego z domem.

Kondukt żałobny ustawiał się przed domem zmarłego w następującym porządku: mężczyźni niosący krzyż i chorągiew żałobną, dalej niosący kwiaty, wieńce, następnie ksiądz z kościelnym i organistą, trumna ze zmarłym (w zależności od odległości albo niesiono ja na ramionach albo wieziono konną furmanka) a za nią rodzina i reszta uczestników pogrzebu. Po przybyciu do kościoła ustawiano trumnę na katafalku w głównej nawie. Odprawiana była Msza św. żałobna. Po Mszy św. zmarłego odprowadza się na cmentarz, przy akompaniamencie dzwonów kościelnych. Nad mogiłą ksiądz odprawia modlitwy i wygłasza czasami krótkie, pożegnalne przemówienie, względnie ktoś z obcych. Ciało chowano głową na wschód. Po spuszczeniu trumny do grobu, praktykowany do dziś jest zwyczaj trzykrotnego rzucania na nią kilku grudek ziemi przez uczestników pogrzebu, aby nie ciążyła ona zmarłemu, wypowiadano przy tym słowa - "spoczywaj w spokoju" lub "niech ci ziemia lekką będzie".

Po pogrzebie, zgodnie ze starym zwyczajem, jego uczestnicy zapraszani są na "stypę" - poczęstunek. Dawniej podejmowani byli w karczmie lub domu. Dbałość o stypy wynikała z pradawnych zwyczajów pogrzebowych, z pogańskiej jeszcze wiary w pośmiertny żywot duszy, która wprawdzie oddzielona od ciała, prowadzi dalszy żywot i wpływa na losy żyjących. Na poczęstunek składają się: herbata, kawa, ciasta, dania ciepłe i alkohole. Pogrzeby w małych miasteczkach odbywały się podobnie, jak pogrzeby wiejskie.

Dzisiaj obrzęd pogrzebowy ulega stopniowemu uproszczeniu, komercjalizacji, jednak w tradycji zachowało się wiele elementów o archaicznym pochodzeniu, nowe elementy pojawiają się przede wszystkim w zewnętrznej oprawie obrzędów pogrzebowych. Głównym kontynuatorem tradycji jest najstarsza generacja. Zmarły nie zawsze przebywa w domu przez trzy dni po śmierci. Nie zawsze jest żegnany modłami we własnym domu i nie zawsze odbywa się czuwanie przy nim, czyli tzw. " pusta noc". Czas, w którym nastąpiło najwięcej zmian to lata 60 i 70. Na większości cmentarzy istnieją już duże kaplice. Powstało szereg specjalistycznych zakładów pogrzebowych, które zajmują się prawie całkowicie przygotowaniem zmarłego do pogrzebu. Coraz częściej rezygnuje się z przemarszu z kościoła na cmentarz ze względu na duży ruch samochodowy. Postępująca modyfikacja poszczególnych zwyczajów bierze się również z szybkich przemian, co uzyskuje coraz większą aprobatę społeczną.

W wielu kościołach w naszym kraju istnieje zwyczaj informowania wiernych o zmarłych członkach rodziny parafialnej. Po zakończonej Mszy Świętej kapłan sprawujący Eucharystię informuje zgromadzonych o tych, którzy w minionym tygodniu odeszli do wieczności, następnie wszyscy wspólnie w jego intencji odmawiają modlitwę.

Zwyczaj ze wszech miar godny do powszechnego stosowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

„Częstochowa, nasze miasto” – publikacja ważna dla dziejów Częstochowy

2019-01-19 08:34

Ks. Mariusz Frukacz

„Częstochowa, nasze miasto. Wydarzenia, wspomnienia, ludzie. Księga jubileuszowa z okazji 60-lecia działalności Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza Oddział w Częstochowie” – to tytuł publikacji, która została zaprezentowana 18 stycznia w Sali Reprezentacyjnej Ratusza Miejskiego w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W spotkaniu wzięli udział m. in. przedstawiciele Uniwersytetu Humanistyczno – Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie z rektor Anną Wypych-Gawrońską, przedstawiciele świata kultury, autorzy tekstów zamieszczonych w publikacji oraz redaktorki książki: dr hab. Agnieszka Czajkowska, dziekan Wydziału Filologiczno-Historycznego UJD, dr Joanna Warońska (UJD) i dr Elżbieta Wróbel (UJD i Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza Oddział w Częstochowie).

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Na tę publikację, tak ważną dla Częstochowy oraz życia kulturalnego naszego miasta czekaliśmy długo. Jednak warto było” – podkreślił na początku spotkania Tadeusz Piersiak, dyrektor Muzeum Częstochowskiego.

Natomiast dr Elżbieta Wróbel, przewodnicząca Towarzystwa Literackiego

im. Adama Mickiewicza Oddział w Częstochowie prezentując głowną treść publikacji przypomniała, że „Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza Oddział w Częstochowie zapisało ważną kartę w historii miasta” - To książka, w której bohaterem jest Częstochowa. Pokazuje ona dorobek i wkład m. in. polonistów częstochowskich, takich jak Józef Mikołajtis, Józef Wójcicki. To poloniści tworzyli najbardziej aktywną część inteligencji częstochowskiej – mówiła dr Elżbieta Wróbel.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Zbisław Janikowski podzielił się wspomnieniami o swoim wuju Józefie Mikołajtisie - Wycisnął na moim życiu piętno. W pierwszej fazie budowy państwa nauczyciele to był ogromny skarb – wspominał Zbisław Janikowski i dodał: „Piszę o Częstochowie, bo zakochałem się w tym mieście”.

Anna Wypych-Gawrońska mówiąc m. in. o badaniach nad kulturą Częstochowy podkreśliła, że „naszym zadaniem jest zajmowanie się regionem”

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Natomiast Elżbieta Hurnik przybliżając obecność Częstochowy we współczesnej literaturze wskazała na twórczość Tadeusza Chabrowskiego.

Najnowsza publikacja dotycząca Częstochowy przybliża historię i dokonania Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, sylwetki osób ważnych dla kultury naszego miasta, jak Józef Mikołjatis, Barbara Kubicka-Czekaj, ale omawia także zagadnienia związane z literaturą i kulturą Częstochowy. Na kartach książki znajdujemy m. in. ważne wprowadzenie w twórczość poetów: Krzysztofa Seweryna Wrońskiego, pracownika tygodnika katolickiego „Niedziela”, Waldemara M. Gaińskiego i wielu innych ważnych osób dla dziejów kultury w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem