Reklama

Lublin

Znak wiary

2018-12-03 08:16

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Poświęcenie odnowionego krzyża

Parafia pw. św. Antoniego Padewskiego leży na północno-wschodnich peryferiach Lublina, na skraju Płaskowyżu Nałęczowskiego, który stromą krawędzią zbiega do doliny Bystrzycy. Wśród bloków mieszkalnych, domów jednorodzinnych i pól rozmieszczone są liczne znaki Bożej obecności - kapliczki oraz krzyże. Jeden z nich znajduje się na skrzyżowaniu ulic Szarotkowej i Trześniowskiej, gdzie jeszcze niedawno były pojedyncze domostwa, a teraz jest duże osiedle domów jednorodzinnych.

Krzyż, który stał do tej pory, był już bardzo zniszczony. Mieszkańcom zależało, by postawić w tym miejscu nowy krzyż. W sobotę, 1 grudnia, został on poświęcony przez bp. Artura Mizińskiego, sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Razem z Księdzem Biskupem przybyli proboszcz ks. Marek Urban, ks. prał. Szymon Szlachta, zakrystianka s. Honorata Wuschke i grupka parafian, zwłaszcza zamieszkująca tę okolicę. Wśród nich obecna była m.in. córka fundatora wcześniejszego krzyża.

Reklama

- Dziękujemy, że ktoś w tym miejscu przed laty postawił krzyż Ten znak przypominał przechodzącym nie tylko o życiu doczesnym, ale również o wiecznym, nie tylko o sobie, ale o Zbawicielu Jezusie Chrystusie - powiedział ks. M. Urban. - Dziękuję, że ktoś pomyślał, że ten krzyż wymaga odnowienia. Dziękuję za bezinteresowny, bezimienny dar serca, dzięki któremu możliwe było wykonanie nowego krzyża. Umieszczone zostało na nim bardzo ważne zdanie: „Otwórzmy drzwi Chrystusowi”. Tym zdaniem zaczynał się pontyfikat, dziś świętego, Jana Pawła II. Jest to wołanie do nas i do tych, co idą za nami, abyśmy otworzyli Chrystusowi drzwi naszych serc i umysłów, ale i miejsc, w których żyjemy i pracujemy - mówił Ksiądz Proboszcz.

Po Liturgii Słowa bp Artur dokonał poświęcenia i okadzenia krzyża. - Dla mnie to wielka radość pobłogosławić ten krzyż, bo tutaj jest mój dom rodzinny - powiedział. - Krzyż jest znakiem, którym mamy się chlubić, tak uczy nas św. Paweł Apostoł, bo na nim Jezus Chrystus oddał za nas życie. To znak najwyższej Miłości Boga do człowieka. Wpatrując się w krzyż Jezusa, chcemy podejmować nasze codzienne krzyże. To dobrze, że znaczymy miejsca naszego zamieszkiwania znakiem krzyża, gdyż jest to świadectwo wyznawania wiary, zwłaszcza dzisiaj, kiedy niejednokrotnie krzyż w przestrzeni publicznej przeszkadza, staje się znakiem niechcianym, nieakceptowanym. Postawienie nowego krzyża jest kontynuacją pokoleń, które pragną zaznaczyć w ten sposób swoją wiarę (…). Pamiętajmy, że krzyż nie jest ostatecznym znakiem, ale jest nim Chrystus Zmartwychwstały, oczekujący na tych, którzy przyjmą krzyż codzienności i z nim zjednoczeni, przez wiarę i miłość, we wspólnocie z innymi będą przez życie podążać. Niech każde spojrzenie na krzyż będzie umocnieniem wiary i w podejmowaniu wyzwań każdego dnia - mówił Pasterz. Następnie została odmówiona Koronka do Miłosierdzia Bożego, a na zakończenie bp Artur Miziński pobłogosławił wszystkich obecnych.

Testament Jana Olszewskiego

2019-02-13 07:43

Michał Karnowski, Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 10

„Żegnając się ostatecznie, chciałbym mieć przekonanie, że zmiana, która się w Polsce dokonuje, jest trwała. Pragnę, aby to było już przesądzone” – powiedział Jan Olszewski w jednym z ostatnich swoich wywiadów

Tomasz Gzell/PAP
Śp. Jan Olszewski (1930 – 2019)

W dziejach III RP półroczny zaledwie okres rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991 – czerwiec 1992) jawić się może niektórym jako epizod. Młodym należy wytłumaczyć, dlaczego było to takie ważne. Faktycznie, w sensie politycznym był to gabinet słaby, rozrywany wewnętrznymi sprzecznościami, rozbijany przez działania rozmaitej agentury, traktowany przez dominujące wówczas media ze straszliwą pogardą. Gdy upadał, ludzie uważający się za właścicieli Polski odetchnęli z ulgą, że oto układ komunistów z lewicową częścią obozu solidarnościowego pozostaje niezagrożony, że władza polityczna PZPR nadal będzie zamieniana na własność i wpływy w tym, co nazwano kapitalizmem.

Bo choć świat wokół zmieniał się radykalnie, u nas trwano przy założeniach kompromisu z komunistami. On miał sens w 1989 r. Ale trzymanie się uparcie tamtych układów w 1991 r. było szkodliwym absurdem. I Jan Olszewski, osobiście przy Okrągłym Stole obecny, rozumiał to doskonale, podobnie jak śp. Lech Kaczyński. Oni – i wielu innych – rozumieli, że szansa na zbudowanie normalnego państwa, na odcięcie się od patologii totalitarnego reżimu topiona jest w setkach nieciekawych układów i układzików. Ba, nawet bazy sowieckie miały pozostać w roli baz gospodarczych, co planował Lech Wałęsa, ale Jan Olszewski w ostatniej chwili to zablokował. „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć” – te pamiętne słowa z ostatniego premierowskiego przemówienia Jana Olszewskiego dobrze oddały zadania stojące przed obozem patriotycznym w następnych dekadach.

Wspominał tamte miesiące w jednym z ostatnich wywiadów dla portalu wPolityce.pl, z okazji swoich 87. urodzin: „Z góry było wiadomo, że jest to misja o charakterze szczególnego ryzyka. Tylko że to ryzyko trzeba było podjąć. Zwłaszcza że tak się zdarzyło, iż akurat ten rząd powstawał w momencie, w którym jednocześnie rozpadał się Związek Sowiecki. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi, którzy wówczas ze mną współdziałali, było oczywiste, że to jest specjalny moment, jakaś szczególna szansa. Oczywiście, można powiedzieć, że trzeba było zrobić więcej – i pewnie można było. Z perspektywy czasu widzę niektóre rzeczy, które trzeba było zrobić, a nie zostały zrobione, lub które trzeba było zrobić zupełnie inaczej”.

Zapytaliśmy również, czy jest szansa, że Polska w końcu będzie taka, o jakiej marzył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem