Pewnego dnia Weronika wróciła ze szkoły, w której na angielskim najwyraźniej był temat o zabawkach, i zapytała Izę: „What’s your favourite toy?” (Jaka jest twoja ulubiona zabawka?). Iza bardzo chciała stanąć na wysokości zadania sobie, więc szybciutko sobie przypomniała, że w przedszkolu Miss Iwona też mówiła o jakimś „toju” i niewiele pomyślawszy odpaliła: „Toilet!” (Toaleta!). Kiedy już się wyśmialiśmy z Szanownym Małżonkiem, poszłam do komputera i zapisałam tę wymianę zdań w pliku „powiedzenia Izy”. Oczywiście mamy też „powiedzenia Michała” i „powiedzenia Weronisi” - serdecznie polecam ten pomysł na uwiecznianie genialnej twórczości potomstwa. A potem jeszcze zapisałam to na Facebooku jako „Rozmówkę angielską u Operaczów”. Zainspirował mnie znajomy, który parę dni wcześniej napisał, że jego dzieci po wizycie na Jasnej Górze najbardziej zapamiętały to, że nocowali w Domu Olbrzyma i że była tam Hana Montana. Następnego dnia Weronika powiedziała coś śmiesznego, więc zrobiłam nowy wpis. I znowu - jak za pierwszym razem - „polubiło” go i skomentowało kilka osób. No i zaczęło się. Ponieważ nasze dzieci są niczym fontanny tryskające niewiarygodnymi pomysłami, na Facebooku co parę dni lądowały jakieś rozmówki. A żeby nie zaśmiecać Facebooka i nie słuchać już jęczenia znajomych, którzy prosili, żebym zebrała te powiedzenia w jednym miejscu, poprosiłam Szanownego Małżonka, żeby mi zrobił stronę internetową. No i jest: 3etaty.pl.
Już od jakiegoś czasu myślałam o swojej stronie, choć z innego powodu. Chciałam w ten sposób mieć kontakt z Czytelnikami tej rubryki. Dziękuję tym, którzy przysyłali mi listy zainspirowane felietonami, i tym, którzy podsuwali mi tematy, które warto tutaj poruszyć. Przepraszam wszystkich, którym nie odpowiedziałam. Teraz będzie to łatwiejsze. Chciałabym też, żeby moja strona była miejscem, w którym można podyskutować o różnych problemach związanych z rodziną i wychowaniem dzieci albo opublikować swoje przemyślenia czy ciekawe informacje (dział „Goście”). Jeśli ktoś zechce przysłać śmieszne teksty swoich pociech, na pewno je umieszczę. Zapewniam kulturalną i spokojną atmosferę, bo wpisy i komentarze na stronie ukazują się dopiero po moim zatwierdzeniu. Na blogu umieszczam niektóre swoje stare felietony - dla tych, którzy czytają „Niedzielę” od niedawna - i komentarze do bieżących wydarzeń.
Skąd nazwa 3etaty.pl? Bo każde dziecko jest dla rodziców jak oddzielny zawód: ma inne potrzeby, talenty i problemy, każde wymaga trochę innego traktowania. 3etaty także dlatego, że na tylu właśnie pracuję ja sama, mój mąż i większość rodziców. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jakie to etaty, zapraszam na stronę.
Kilka lat temu dwoje Anglików, którym urodziło się dziecko, wpadło na pomysł, żeby wychować je bez wtłaczania w schematy płciowe. Sasha nie miał być ani dziewczynką, ani chłopcem. Rodzice nie powiedzieli rodzinie i znajomym, jakiej płci jest ich potomek, a do samego malucha zwracali się bezosobowo. Chłopiec (pozostanę jednak przy tym seksistowskim rozróżnieniu) czasem nosił spodnie, a czasem sukienki, i został otoczony zabawkami, którymi lubią się bawić zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Pilnie strzeżony sekret dotyczący jego płci wyszedł na jaw dopiero po pięciu latach, kiedy poszedł od szkoły i trzeba było wpisać tę informację do dokumentów. Niestety, Anglicy znaleźli wkrótce naśladowców. Znamy co najmniej dwoje innych dzieci, które są wychowywane biseksualnie: Pop (-a) ze Szwecji i Storm (-a) z Kanady. Trzeba być doprawdy ślepym na fakty i traktować własne dziecko instrumentalnie, żeby wpaść na taki pomysł. Wystarczy poobserwować dowolne dziecko przez pół godziny, żeby się przekonać, że psychiczne różnice między płciami są czymś naturalnym i fundamentalnym.
A może by tak wychowywać dzieci bisoficznie, czyli trochę na mądrych, a trochę na głupich? Niech same wybiorą, kiedy dorosną - skomentował pomysł na biseksualne wychowanie nasz znajomy. Chyba dobrze zlokalizował źródło problemu. Mieć wybór - to fetysz naszych czasów. Jeśli zechcę, to napluję sąsiadce na buty, a moja wolność polega na tym, że mam taką możliwość. Teoretycznie to prawda, ale czy sąsiadka, która uzna, że nie może mi się zrewanżować tym samym, będzie mniej wolna niż ja? Oprócz swobody wyboru ważne jest jeszcze to, co się wybiera. Poza tym czy wolne wybory, nawet te najważniejsze, jak wybór męża, zawodu albo liczby dzieci, faktycznie są takie wolne, nieobarczone przypadkowością ani koniecznością? I czy na pewno każda samodzielna decyzja okazuje się tą lepszą?
Niektórzy katolicy nie chcą chrzcić niemowląt, tłumacząc tę decyzję szacunkiem dla ich wolnej woli. Ten temat poruszył niedawno Benedykt XVI podczas środowej katechezy. Kiedy ktoś myśli w ten sposób - tłumaczył Papież - nie widzi w wierze chrześcijańskiej nowego życia, prawdziwego życia, ale jedną z możliwych opcji i ciężar, którego nie godzi się nakładać bez zgody zainteresowanego. Ojciec Święty zauważył, że rodzice nie pytają dziecka o zgodę również wtedy, kiedy powołują je do istnienia. Czy mają do tego prawo? Odpowiedź Papieża na to pozornie retoryczne pytanie jest ciekawa i dobrze podsumowuje to, o czym tutaj mowa: tak, mają prawo, ale tylko wtedy, gdy zapewniają mu, że jego życie pomimo wszelkich problemów tego świata będzie dobre i będzie prawdziwym darem. A to jest możliwe tylko wtedy, kiedy będzie to życie zanurzone w Bogu.
Przy grobie Stanisławy Leszczyńskiej. Modlitwa o beatyfikację
Każdego 11. dnia miesiąca o godz. 8.00 w krypcie Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej przy kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na łódzkich Bałutach sprawowana jest Msza św. w intencji jej rychłej beatyfikacji. Do wspólnej modlitwy zaproszeni są wszyscy, którym bliskie jest świadectwo „położnej z Auschwitz”.
Podczas czerwcowej Eucharystii proboszcz parafii ks. Krzysztof Helik przypomniał, że proces beatyfikacyjny nie jest jedynie drogą do wyniesienia kogoś na ołtarze, ale przede wszystkim zaproszeniem do naśladowania jego życia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.