Reklama

Po co ślub?

Jak przekonać ludzi, którzy od lat żyją bez ślubu, choć nie mają żadnych przeszkód do zawarcia małżeństwa, że powinni się pobrać? Z tym problemem borykają się zarówno duszpasterze jak i krewni konkubentów.

Niedziela warszawska 4/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie ma sensu nakłaniać do ślubu par, z których przynajmniej jedna osoba nie zachowała choćby resztek wiary. Zresztą, po kilku latach konkubinatu trudno zachować jakikolwiek związek z Chrystusem. Świadomość rozmijania się z przykazaniami sprawia, że konkubenci zatrzaskują drzwi przed księdzem podczas kolędy i unikają wszelkich kontaktów duszpasterskich w kancelarii. Przestają również korzystać z sakramentu pokuty, bo i tak nie mogą otrzymać rozgrzeszenia i rezygnują z udziału we Mszach św., żeby nie drażnić swych sumień. Kończy się na praktycznym ateizmie. Wtedy trzeba zacząć od fundamentalnej ewangelizacji, wspartej modlitwą i postem, bo na ten rodzaj złego ducha nie ma innego lekarstwa.
Do małżeństwa można natomiast przekonywać tych, którzy mają świadomość grzechu i czasem próbują się spowiadać, choćby nieszczerze, zatajając niewygodny temat. Oczywiście, świadome zatajenie jakiegokolwiek grzechu powoduje, że spowiedź jest świętokradzka i nieważna. Niemniej jest to sygnał potrzeby kontaktu z Bogiem, od którego można zacząć prawdziwe nawrócenie. Trzeba tylko uświadomić człowiekowi dlaczego jego postawa jest grzeszna i niechrześcijańska. Niektórzy usprawiedliwiają się bowiem, że nie można odnosić do nich przykazania "Nie cudzołóż", skoro żadne z nich nie ma zobowiązań małżeńskich wobec osób trzecich a w dodatku kochają się do upadłego.
Przekonywanie do małżeństwa można zacząć od pokazania różnicy między tym, co naturalne a tym, co sakramentalne. Kiedyś studentowi mieszkającemu i sypiającemu ze swoją dziewczyną, który nie rozumiał po co ślub, dawałem do ręki komunikant. Twierdził, że nie jest godzien tego dotykać, bo nie jest księdzem. Gdy rzuciłem mu komunikant pod nogi, zamarł w bezruchu, jakby stanął oko w oko z jadowitą kobrą. Był to dla niego szok. Zrobił mi awanturę, że chyba nie mam wiary, że jestem fałszywym księdzem, że szatan mnie opętał... Wtedy zaprowadziłem go przed tabernakulum i z największą czcią wyjąłem Najświętszy Sakrament. Po chwili adoracji zapytałem zmieszanego żaka czy widzi różnicę między tym komunikantem, którym ostatecznie nakarmiłem wróble, a Eucharystią, w której obecny jest Chrystus. Okazało się, że nie widział. Gdy pojął na czym polega niezauważalna dla zmysłów i nieistotna dla niewierzących różnica między kawałkiem opłatka przed i po przeistoczeniu, łatwiej mu było wyjaśnić dlaczego pójście z narzeczoną do łóżka jest grzechem, a to samo z własną żoną będzie świętym wypełnianiem przyjętego sakramentu.
Czasem - niech mi to Ksiądz Biskup wybaczy - ryzykuję, udając w konfesjonale wobec konkubentów i ludzi notorycznie rozpustnych, którzy nijak nie rozumieją istoty swojego grzechu, że nie jestem księdzem. Ot po prostu jako kleryk - trochę podstarzały - usiadłem w konfesjonale, żeby mieć jakieś doświadczenie zanim zacznę naprawdę spowiadać i rozgrzeszać. I niech się penitent nie denerwuje, bo już w czerwcu przyjmę święcenia, dlatego muszę na kimś poćwiczyć.
Zwykle ludzie zaczynają mnie wtedy besztać, że jak śmiem, że oni mówią o sprawach najbardziej intymnych, a ja tu robię parodię sakramentu, że ćwiczyć to trzeba na seminaryjnych kolegach, bo spowiedź to święty sakrament. Przyznaję wtedy, że jestem księdzem i zgadzam się z nimi, bo nie można parodiować spowiedzi, podobnie jak nie można parodiować małżeństwa. Że udawanie księdza, gdy się nim nie jest stanowi przeszkodę do przyjęcia potem święceń kapłańskich. A co w takim razie z ich udawaniem małżonków?
Dla niewierzących nie ma żadnej różnicy między księdzem i klerykiem lub aktorem ubranym w sutannę. Dla wierzących przyjęty sakrament sprawia, że choć nie widać zewnętrznej różnicy, zmienia się sama istota rzeczywistości. Ta sama czynność może być wykonywana przeciwko Bogu albo z Bogiem. Dla ludzi wierzących, którzy są wszczepieni w Chrystusa, każda próba przeżywania jakiejś dziedziny swojej egzystencji bez Niego, jest zdradą. Ma to oczywiście znaczenie tylko dla tych, co mają choćby odrobinę wiary, by zauważyć różnicę między tym, co sakramentalne i tym, co jest atrapą i parodią tego, co święte.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu

2025-12-31 15:47

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu – pisze Ewangelista. To ważne słowa. Pełne mądrości, a raczej tęsknoty za mądrością, pragnienia posiadania jej. W tych słowach Ewangelia mówi pośrednio, że życie nie stoi w miejscu.

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
CZYTAJ DALEJ

Uroczystość NMP Królowej Polski w 2026 r. nie odbędzie się 3 maja. Dlaczego?

2025-12-31 20:55

[ TEMATY ]

uroczystość NMP Królowej Polski

Karol Porwich/Niedziela

W 2026 roku liturgiczna uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski będzie obchodzona 2 maja, a nie jak zwykle 3 maja. Wiąże się to z przypadającą w tym dniu V Niedzielą Wielkanocną.

W odpowiedzi na pismo abp. Tadeusza Wojdy SAC, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski z 11 lutego 2025 roku, Dykasteria ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zezwoliła, aby w roku 2026 uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski zbiegająca się z celebracją V Niedzieli Wielkanocnej, była przeniesiona z dnia 3 maja na dzień 2 maja. Ponadto, wspomnienie świętego Atanazego, biskupa i doktora Kościoła, zostało przeniesione z 2 maja na 4 maja i jednocześnie ze wspomnieniem św. Floriana, męczennika, stały się tego dnia wspomnieniami dowolnymi.
CZYTAJ DALEJ

Podsumowanie: 4,2 mln pielgrzymów w 2025 r. na Jasnej Górze

2025-12-31 19:02

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Karol Porwich/Niedziela

4,2 mln pielgrzymów odwiedziło w 2025 r. Jasną Górę – wynika z danych przedstawionych w środę przez przedstawicieli sanktuarium. 108 tys. pątników dotarło do Częstochowy w pielgrzymkach pieszych, rowerowych, biegowych i rolkowych.

Jasnogórscy paulini tradycyjnie pod koniec grudnia przedstawiają sprawozdanie z działalności sanktuarium w ostatnim roku. Informacje przekazano po nieszporach z nabożeństwem dziękczynno-przebłagalnym, celebrowanych późnym popołudniem w bazylice jasnogórskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję