Ostatni spór między ministrem zdrowia a lekarzami obnaża główne słabości polskiego życia publicznego. Jak na dłoni widać, że rządowi, który przecież ma służyć obywatelom, nie chodzi o załatwienie ważnego problemu, jakim jest właściwa opieka zdrowotna, lecz o zdobywanie punktów w sondażach poparcia. Mówiąc wprost: rząd chce nam zamydlić oczy, a pomagają mu w tym gorliwie media mainstreamu, zwłaszcza główne telewizje.
W czym sprawa? Tak zwany pakiet onkologiczny – o który to pakiet wybuchł spór między ministrem a lekarzami rodzinnymi – zakłada tzw. szybką ścieżkę w rozpoznaniu i leczeniu chorób nowotworowych. To dobrze. Jednak, jak zwykle w takich wypadkach, powstaje pytanie: skąd wziąć na to szybsze leczenie pieniądze? Minister wziął je z funduszy przeznaczonych na leczenie chorób układu krążenia i cukrzycy. Oznacza to zatem, że opieka zdrowotna w Polsce m o ż e poprawi się na jednym obszarze, za to na pewno pogorszy w innym.
Ale na tym nie koniec kuglarstwa pana ministra. Ministerstwo nie zrobiło rzetelnej kalkulacji spodziewanych kosztów „szybkiej ścieżki onkologicznej”, tylko wzięło sobie – jak mówiono kiedyś w szkole – z głowy, czyli z niczego, stawkę ryczałtową na pacjenta. Oznacza to ni mniej, ni więcej – że lekarze rodzinni mają ponosić ryzyko finansowe nowych świadczeń. Jak im NFZ nie zrefunduje poniesionych kosztów, to ich problem. I ich bankructwo. Dziennikarzom mediów władzy, którzy tak ochoczo „napuszczają” pacjentów na „interesownych lekarzy”, proponuję, żeby wyobrazili sobie, że pracują w redakcjach bez gwarancji kiedy, czy w ogóle i jakie wynagrodzenie uzyskają. Uczciwy układ?
Ochrona zdrowia w Polsce wymaga stanowczych działań, to pewne. Zwiększenia finansowania i racjonalizacji wydatków. To też oczywiste. Ale temu na pewno nie służy zabieranie pieniędzy jednym ciężko chorym ludziom, po to, żeby dać je innym ciężko chorym. Temu nie służy też nagonka na lekarzy i próba przerzucenia na nich odpowiedzialności (również finansowej!) za stan służby zdrowia. Minister, który tak postępuje, działa wbrew interesowi publicznemu. Zamiast poprawić los pacjentów, de facto znacznie go pogarsza. A wszystko to w pogoni za słupkami poparcia w sondażach partyjnych, dla utrzymania się przy władzy. Obrzydliwe.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Bł. kard. Wyszyński sam nazwał siebie Prymasem Jasnogórskim, bowiem całe jego życie upływało w łączności z Jasnogórską Maryją. Od ponad 40 lat na Jasnej Górze organizowane są z 27/28 każdego miesiąca czuwania z „bł. Prymasem w Domu Matki”. Dziś co miesięczną modlitwę rozpocznie Apel Jasnogórski, o g. 21.00 w Kaplicy Matki Bożej
– Zachęcam, aby w naszych wspólnotach parafialnych, organizacjach, ruchach zastanowić się w jaki sposób praktycznie możemy w swoim środowisku, otoczeniu odpowiedzieć na apel Ojca Świętego – podkreślił bp Tadeusz Lityński – Przewodniczący Zespołu ds. Ekologii przy Konferencji Episkopatu Polski z okazji Światowego Dnia Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego.
W specjalnym komunikacie wydanym na Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego, który obchodzimy 1 września, bp Tadeusz Lityński skierował apel: "Zachęcam, aby w naszych wspólnotach parafialnych, organizacjach, ruchach zastanowić się w jaki sposób praktycznie możemy w swoim środowisku, otoczeniu odpowiedzieć na apel Ojca Świętego. Nie bądźmy tylko słuchaczami. Spotkajmy się wspólnie na Eucharystii, odprawmy z tej okazji stosowne nabożeństwa. Sprawmy, abyśmy 4 października, w dniu wspomnienia świętego Franciszka, kończąc ten szczególny czas, nie stali przed Bogiem Ojcem Stworzycielem bez przyniesionego daru naszych modlitw. Całym sercem zachęcam do pochylenia się nad słowem Ojca Świętego skierowanym do nas w obecnym orędziu".
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.