Reklama

Tweetując z Bogiem

Papież Franciszek uznał projekt „Tweetując z Bogiem” za bardzo ważny: błogosławiąc go, położył rękę na jednej z książek i pogrążył się przez chwilę w głębokiej modlitwie za wszystkich ludzi, którzy będą czytać te treści w poszukiwaniu prawdy w swoim życiu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Telefon zadzwonił w piątek po południu. Wyszedłem akurat ze spotkania z młodzieżą grójeckiego gimnazjum, gdzie opowiadałem o św. Janie Pawle II, gdy na ekranie pojawił się numer Michela.

– Jestem w Polsce do poniedziałku, może się spotkamy? – usłyszałem w słuchawce. W czasie krótkiej rozmowy dowiedziałem się, że Michel przyjechał na spotkanie dotyczące duszpasterstwa akademickiego i że akurat otrzymał wiadomość o nagrodzeniu jego książki „Tweetując z Bogiem” na Targach Książki Katolickiej. Została ona oceniona jako najlepsza pozycja dla młodzieży. historia jej powstania jest niezwykła, podobnie jak niezwykła jest historia jej autora.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

1000 pytań

Reklama

Ks. Michel Remery, kapłan z Holandii, a obecnie wicesekretarz generalny Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE), podkreśla, że książka jest dziełem wielu młodych ludzi, on zaś jedynie ją zredagował. Zaczęło się od tego, że zadawali mu pytania. Z powodu braku kapłanów w Holandii ks. Michel obsługiwał trzy parafie. W niedzielę po Mszy św. stawał przed drzwiami do kościoła, aby porozmawiać z wychodzącymi. Wśród nich dominowali ludzie starsi. W parafii w Leiden, gdzie pracował, przychodziło do kościoła jedynie dwoje młodych. Po Mszy św. podchodzili do niego i zadawali pytania, ale on nie miał zbyt wiele czasu, ponieważ musiał jechać, aby odprawić Mszę św. w innej parafii. Tam było podobnie. Poprosił zatem tę niewielką garstkę osób, aby przesłali mu swoje pytania. Wkrótce za pośrednictwem e-maila, Twittera, ale także na skrawkach papieru otrzymał ich ponad tysiąc (!). Wiele z nich dotyczyło spraw osobistych, ale były też takie, które odnosiły się do wiary i Kościoła. Ks. Michel zabrał się do porządkowania materiału. Pogrupował pytania, zaproponował odpowiedzi i dyskutował o nich z młodzieżą w czasie specjalnych spotkań, na które przychodziło coraz więcej ludzi, także tych, którzy do kościoła nie chodzili. Po prostu jedni przyprowadzali drugich. Nie tylko pracowali nad książką, ale pojechali razem na pielgrzymki do Surinamu, Rzymu, Ziemi Świętej, Polski, a także na Światowe Dni Młodzieży do Sydney i Madrytu. To nie ksiądz zachęcał ich do tych wypraw – to oni je organizowali i prosili, by pojechał z nimi.

Jak to się stało, że nawiązali tak świetny kontakt?

Człowiek o kulach

Jest marzec 2005 r. Stoję przed rzymskim Palazzo Farnese i rozglądam się za księdzem, do którego kontakt zdobyłem dzień wcześniej. Wiem, że uczestniczył w Światowych Dniach Młodzieży, o których pisałem książkę. Przychodzi punktualnie, sprawnie przemieszczając się z pomocą kul. Jedną nogę ma w gipsie.

– Byłem na nartach – tłumaczy. – Już niedługo będę mógł chodzić normalnie.

Jest wysoki, mówi świetnie po angielsku (później okazuje się, że z równą swobodą porozumiewa się po włosku, francusku, niemiecku, hiszpańsku; gdy pytam go o łacinę, mówi, że w tym języku trudniej, bo musi zastanawiać się przy formułowaniu zdań – w innych językach tego nie potrzebuje). Kilkanaście minut później słucham jego historii, której punktem centralnym jest wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Manili w 1995 r. Studiował wtedy architekturę na Politechnice w Delft.

Reklama

– Nie narzucałem się Panu Bogu – opowiadał. – Kiedy wchodziłem do kościoła, widziałem garstkę starszych ludzi oraz księdza, który ubolewał, że nie przychodzi tu młodzież. Ale nie mówił nic o Jezusie. Nie wiem, dlaczego zostałem wybrany, aby reprezentować holenderską młodzież w Manili. Może dlatego, że kiedyś byłem ministrantem. Gdy jechałem do Manili, uważałem, że Kościół umiera, a Papież to taki stary człowiek, który mówi, czego nie wolno robić.

Na Filipinach przeżył szok. Zobaczył Kościół młody, żywy, radosny i niezwykle liczny (to właśnie tam zebrało się 5 mln ludzi na Mszy św. zamykającej Światowe Dni Młodzieży). A Papież?

– Zobaczyłem, jak on nas kocha, jak cieszy się z tego, że może być z nami.

Michel brał udział w tzw. Forum Młodych. Został wytypowany, aby odczytać przesłanie Forum na zakończenie uroczystości. Potem podszedł do Jana Pawła II.

– Krótko rozmawialiśmy o tym, jak żyć tym przesłaniem, które przyjęliśmy jako swoje – wspomina. – To był bardzo istotny moment w moim życiu. Pamiętam dokładnie, jak Papież podkreślał, że naprawdę powinniśmy próbować żyć tym przesłaniem. Powiedział też: „Będę się za was modlił, abyście mogli tym żyć, abyście mogli poznawać Chrystusa i coraz bardziej Go kochać, abyście mogli mówić o Chrystusie wszędzie, gdzie będziecie, i bez względu na to, co się stanie”.

To niemożliwe

Reklama

Wrócił do Holandii z silnym postanowieniem, że musi podzielić się z rówieśnikami tym, co przeżył. Jeździł po różnych uczelniach i opowiadał. Skończył studia architektoniczne, znalazł bardzo dobrą pracę – najpierw w Królewskich Siłach Lotniczych, a potem w koncernie Shella. Ciągle jednak coś go niepokoiło. Postanowił zrobić sobie rok przerwy, który spędził we wspólnocie we Francji, aby zastanowić się nad swoim życiem. Powrócił do pracy, miał też dziewczynę, z którą planował ślub. Wtedy zachorował.

– Moja choroba trwała rok – mówi. – Przekształciła się w roczne rekolekcje. Pewnego poranka zrozumiałem, co powinienem zrobić. Jeśli mam być uczciwy wobec Boga i wobec siebie, to nie mogę być architektem, ale powinienem zostać księdzem. Kiedy tylko to usłyszałem, tzn. kiedy zrozumiałem tę wiadomość od Boga, natychmiast usiłowałem znaleźć powody, dla których mógłbym nie posłuchać tego głosu. Próbowałem przekonać siebie, że źle zrozumiałem, że to nie o to chodzi. Ale po dwóch tygodniach musiałem przyznać, że Bóg prosi mnie, abym został księdzem. I wtedy poczułem pokój. Poczułem, że to właściwa decyzja. Nawet jeśli to będzie trudne, jeśli pociągnie za sobą wiele zmian, to jest to ta rzecz, którą muszę zrobić. I powiedziałem: „W porządku, Panie Boże, teraz obaj wiemy, czego ode mnie oczekujesz”.

Historię tę ks. Remery opowiedział mi na kilka tygodni przed odejściem Jana Pawła II do domu Ojca. 2 kwietnia 2005 r. – wciąż o kulach – pokuśtykał na Plac św. Piotra, aby razem z innymi towarzyszyć Ojcu Świętemu w jego ostatniej, najważniejszej podróży.

Szukajcie, a znajdziecie

Ks. Karol Wojtyła, gdy podróżował po Europie w czasie studiów rzymskich, 10 dni spędził w Holandii. W książce „Dar i Tajemnica” już jako Jan Paweł II tak wspomina ten pobyt: „Uderzyła mnie niezwykle mocna struktura Kościoła i duszpasterstwa w tym kraju, prężne organizacje i żywotne wspólnoty kościelne”.

Reklama

Pół wieku później nie było po tym śladu. Wciąż jednak byli młodzi ludzie, którzy szukając, trafili na młodego księdza gotowego na spotkanie z nimi. Jednym z owoców tych spotkań jest książka „Tweetując z Bogiem”, która została już przetłumaczona na 10 języków, w tym na angielski. Jest niezwykła nie tylko z tego powodu, że odpowiada na wiele pytań: od ewolucji, przez Wielki Wybuch i wyprawy krzyżowe, po modlitwę, seks, czyściec i grzech. Odpowiedzi są w wersji krótkiej (tweet ma 140 znaków) oraz w wersji poszerzonej. Książka ma specjalną aplikację internetową – za pośrednictwem telefonu lub tabletu można mieć dostęp do tekstów liturgicznych, prawd wiary i, oczywiście, tweetów. Każdy rozdział jest zaopatrzony w fotografię – gdy się ją zeskanuje telefonem, uzyskuje się dostęp do aplikacji w Internecie. Forma publikacji (wymyślonej nie przez księdza, ale przez jego młodych współpracowników) prowadzi nie tylko do pogłębienia wiedzy o nauczaniu Kościoła w sposób nowoczesny, ale do pogłębienia osobistego kontaktu z Bogiem i szukania w realu tego, co się poznało wirtualnie.

Papież Franciszek uznał projekt „Tweetując z Bogiem” za bardzo ważny: błogosławiąc go, położył rękę na jednej z książek i pogrążył się przez chwilę w głębokiej modlitwie za wszystkich ludzi, którzy będą czytać te treści w poszukiwaniu prawdy w swoim życiu.

Tego wszystkiego nie byłoby, gdyby przed dwudziestu laty pewien młody człowiek nie spotkał się z pewnym starym człowiekiem przekonanym o tym, że młodzież można zdobyć dla Boga.

2015-05-13 09:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież odpowiada na list mężczyzny, który określa się jako „ateista kochający Boga”

2026-02-24 19:47

[ TEMATY ]

wiara

Leon XIV odpowiada

Vatican Media

W lutowym numerze miesięcznika „Piazza San Pietro” Leon XIV odpowiada na list mężczyzny, który określa się jako „ateista kochający Boga”. Prawdziwy problem nie polega na wierzeniu lub niewierzeniu w Boga, ale na poszukiwaniu Go — i właśnie w tym tkwi godność oraz piękno naszego życia - przypomina Ojciec Święty.

„Nie może być ateistą ten, kto kocha Boga, kto szuka Go szczerym sercem” - tak Papież Leon XIV odpowiada, cytując św. Augustyna, na list nadesłany do redakcji miesięcznika „Piazza San Pietro”, wydawanego w Watykanie. Autorem korespondencji jest mężczyzna o imieniu Rocco, pochodzący z regionu Reggio Calabria. Ojciec Święty dziękuje czytelnikowi za nadesłane słowa i odpowiada na jego wątpliwość: czy możliwe jest określanie siebie jako ateisty, a jednocześnie kochanie Boga?
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: musimy mieć pewność, że środki z programu SAFE nie będą wstrzymane czy zawieszone

2026-02-25 10:00

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Paweł Supernak

Podstawową zasadą budowy bezpieczeństwa jest pewność, musimy więc mieć pewność, że środki z programu SAFE nie będą wstrzymane czy zawieszone - mówił prezydent Karol Nawrocki. Zaapelował o uczciwą debatę w tym zakresie i ocenił, że zasadne jest ujawnienie listy 139 projektów przewidzianych do realizacji w ramach tego programu.

Nawrocki w środę przemawiając podczas corocznej odprawy dowódców wojskowych na warszawskiej Cytadeli odniósł się do programu SAFE. Podkreślił swoje wątpliwości w zakresie aspektu suwerennościowego i tego, na ile swobodnie Polska będzie mogła wydatkować te pieniądze w kontekście zasady warunkowości. Jak zauważył, podstawową zasadą budowy bezpieczeństwa jest pewność, musimy więc mieć pewność, że te środki nie będą wstrzymane czy zawieszone.
CZYTAJ DALEJ

Bliskość, miłosierdzie, kwadrans przy kawie: Papież u salezjanów przy Termini

2026-02-25 17:39

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Nie milkną echa papieskiej wizyty w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w centrum Rzymu. Leon XIV odwiedził salezjańską wspólnotę w niedzielę, 22 lutego 2026 roku. O przygotowaniach oraz przebiegu spotkania z Ojcem Świętym specjalnie dla polskiej sekcji Vatican News opowiada wikariusz bazyliki, położonej niedaleko stacji Termini, ks. Sanjay Aind SDB.

Kard. Baldo Reina poinformował duszpasterzy parafii o planowanej wizycie miesiąc wcześniej. Proboszcz wraz z wikariuszami natychmiast rozpoczęli przygotowania. Parafia, która obejmuje swym terytorium główną stację pociągową Rzymu nie jest łatwym ośrodkiem duszpasterskim. Jak przyznaje ks. Sanjay: „To trudna dzielnica, nie dlatego, że niebezpieczna, ale dlatego, że blisko Termini. Wiele rodzin sprzedało mieszkania i wyprowadziło się. Zostało niewielu parafian”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję