Reklama

GPS na życie

Puzzle z owocem (4)

Trwanie w Chrystusie... Po czym to poznać? Czy jest jakaś miara, którą można zmierzyć wierność Jezusowi, wierność Jego Ewangelii? Owoce... No właśnie. Przynosisz owoc? Jaki on jest? Soczysty, dojrzały, słodki czy raczej cierpki i wykrzywiający usta? Dziś ostatnia już część PUZZLI Z OWOCEM. Swoimi przemyśleniami i doświadczeniami dzielą się ci, którzy chcą przynieść owoc obfity. Na deser proponujemy uprzejmość, czystość i skromność. Za tydzień kropka nad i, czyli o owocowaniu Życia.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity”
(J 15, 5).

Uprzejmość

Uprzejmość traktowana jako owoc musi być owocem z dobrego, zdrowego drzewa. Drzewa pewnego, że ziemia, na której rośnie, jest święta, że jego gałęzie, czyli uczynki, są potrzebne, że liście, czyli ulotne chwile, są darem dla mnie i dla tych, którzy ze mną przebywają. Ulotne – nie znaczy takie, które ulecą, czyli nieważne. Ulotne, czyli delikatne, a więc takie, na które trzeba uważać, które warto pielęgnować.

Uprzejmość to smaczny owoc, choć często mały. Taki, który zmieścisz na dłoni jak leśną malinę. To uśmiech, gest, poczęstowanie miętowym cukierkiem. Ale to właśnie składa się na postawę wobec drugiego człowieka, postawę, którą okazuję mu, że go przyjmuję jak ważnego gościa, że w tej może jednej chwili naszego spotkania dam mu tyle życzliwości, ile ta chwila uniesie, ile on sam zechce wziąć. Życzliwości – nie pochlebstwa, nie wyuczonych na pamięć komplementów. Te zapomni natychmiast lub westchnie ze znudzeniem. Dam drugiemu moją autentyczną, życzliwą obecność.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Uprzejmość jest postawą jeśli trzeba stojącą, jeśli trzeba klęczącą. Nierzadko trzeba uklęknąć, żeby ją otrzymać, żeby nauczyć się ją stosować, żeby nie była sztucznym tworem autoprezentacji, żeby nią służyć innym. Wiem, przed kim stoję – przed moją siostrą, przed moim bratem, przed znajomym lub przed osobą, której już nigdy w życiu nie spotkam. Stoję przed człowiekiem, dzieckiem Boga. Czy mogę nie być uprzejmy?! Przecież moja postawa, moje słowo może być ogniwem w łańcuchu. Byłam uprzejma dla X, on poczuł się potraktowany z szacunkiem, dlatego był miły dla pani w kasie biletowej, która cieplej potraktowała kolejnego klienta, który przepuścił w drzwiach obładowaną torbami pasażerkę, która uśmiechnęła się do Y. Uprzejmość to ogniwo w kontakcie mocne, a wrażliwe. Łatwiej byłoby krzyknąć, tupnąć, powiedzieć mu tak, aż mu w pięty pójdzie. Niech sobie nie myśli, że jestem słaby, że się nie obronię.

Tak moja uprzejmość, czasem mała, czasem nawet niemrawa, poszła w świat i urosła. Może nawet zaskoczyła kogoś jak uprzejmość św. Marcina, który napadnięty przez bandę uprzejmie poprosił jej przywódcę o odpoczynek i pieniądze dla głodnych. Święty tak zaskoczył swoją postawą herszta, że otrzymał i jedno, i drugie. Potwierdza się, że uprzejmość otwiera drzwi, nawet te szczelnie zamknięte.

Anna

Czystość

Prawdziwe życie w Duchu Świętym musi być owocne. Jestem przekonany, że przestrzenią dla działania Ducha Świętego jest przede wszystkim pogłębione życie modlitewne. Wierzę mocno, że moje doświadczanie czystości jest nieodłącznie związane z modlitwą Słowem Bożym.

Reklama

Jestem młodym, zdrowym mężczyzną, który jak wszyscy żyje w świecie pełnym różnorakich bodźców seksualnych oraz wielu zaczepnych obrazów i treści o charakterze erotycznym. Przeraża mnie ich nawał na każdym kroku. Trzeba być naprawdę bardzo czujnym, aby nie stać się niewolnikiem własnych zmysłów. Troszcząc się o relację z Jezusem, widzę, jak bardzo pomaga mi ona w wystrzeganiu się nieczystych obrazów lub nieczystego patrzenia na kobiety. Od początku tego roku akademickiego w związku z rozpoczęciem studiów zaocznych często pokonuję trasę Częstochowa-Katowice. Wracając z zajęć, niestety często mijam po drodze wiele kobiet, które „sprzedają własne ciała i godność”. Wiem, że męska fantazja, widząc takie kobiety, których strój zwykle nie jest „obfity”, może nie mieć granic. Jestem przekonany, że karmienie się Słowem Bożym, które obdarowuje owocem czystości, bardzo pomaga mi w tym, by starać się widzieć oczami Jezusa. Prawie zawsze kiedy mijam prostytutki, pojawia się we mnie jakiś smutek związany z biedą tych kobiet i pragnienie, by mogły doświadczyć prawdziwej Miłości.

Często mam w głowie obrazy spotkań Jezusa z prostytutkami, których serca przemieniały się, gdy doświadczały Jego Miłości. Dzięki tym ewangelicznym obrazom zdecydowanie łatwiej myśleć mi o tych kobietach jako tych, które zostały zranione i którym nikt nie odkrył piękna ich kobiecości. Nie wierzę, że którakolwiek z nich marzyła o takiej przyszłości, będąc małą dziewczynką. Czasem czuję przynaglenie zatrzymania się przy takiej kobiecie, spojrzenia jej w oczy i powiedzenia, że ma w sobie wiele piękna, dobra i że nie musi tak żyć. Póki co, nie mam jeszcze na tyle odwagi i poprzestaję na wołaniu do Jezusa, aby dotknął ich serc. Wierzę, że życie modlitwy pomaga mi w tym, by moje spojrzenia i myśli były coraz bardziej inspirowane Duchem Świętym.

Darek

Skromność

Brak skromności zwykle kojarzy się ze zbyt skąpym ubiorem lub brakiem powściągliwości w odniesieniu do osób odmiennej płci. Nie przypominam sobie, by mnie to kiedykolwiek dotyczyło, jednak nie uważam się za człowieka idealnie skromnego. Co więcej, myślę, że Duch Święty ma we mnie jeszcze sporo do zrobienia, aby ten konkretny owoc naprawdę dojrzał w moim życiu.

Reklama

Katechizm Kościoła Katolickiego stawia znak równości pomiędzy skromnością i wstydliwością. W tej perspektywie skromność to traktowanie ciała własnego i ciała innych z szacunkiem. Kieruje ona spojrzeniami i gestami, wpływa na wybór ubioru, nie pozwala odsłaniać tego, co powinno pozostać zakryte. Ten, kto poddaje się działaniu Ducha Świętego, nie będzie prowokował u innych pożądliwych myśli czy pragnień.

Myślę jednak, że skromność chroni nie tylko moją czystość. Dla mnie ważne jest także jej potoczne rozumienie. Skromnym jest ten, kto nie ma wygórowanego mniemania o sobie. Choć zna swoją wartość, to jednak nie afiszuje się z tym i nie dba o rozgłos. Skromność to owoc Ducha Świętego, dzięki któremu nie zatrzymuję się w rozwoju. Świat kusi hasłami typu: daj sobie już spokój… wrzuć na luz… wystarczy już, i tak zaszedłeś daleko… odpocznij… Dzięki skromności natomiast wiem, że ciągle jeszcze mogę dać z siebie więcej i nie ulegam samozadowoleniu, nie spoczywam na laurach.

Ponadto myślę, że człowiek skromny prędzej zjednuje sobie sympatię otoczenia. W końcu jednak skromnemu łatwiej odpowiedzieć na apel św. Jana Pawła II: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.

Tadeusz

2015-05-13 11:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katolik szuka żony

Kiedyś ludzie poznawali się na wiejskich zabawach lub prywatkach. Później rozpoczęła się era Internetu i portali randkowych. Także tych katolickich. Jednak okazało się, że wirtualny świat jest bardzo ubogi i pojawia się coraz większa potrzeba organizowania spotkań w realu. W różnych miejscach różnie bywa. Okazuje się, że aby to zmienić, potrzeba niewiele

W Częstochowie wszystko zaczęło się od jednej osoby. Od dłuższego czasu kiełkowała jej w głowie myśl, by zorganizować miejsce, gdzie będzie można spotkać ludzi, którym doskwiera brak tej Jednej, Jedynej Osoby, z którą można iść przez życie, i pragną coś z tym zrobić. Bo niekiedy spotkanie kogoś, z kim można budować przyszłość, nie jest łatwe. Znajomi mają już swoje rodziny, krąg poznawania nowych osób coraz bardziej zacieśnia się. Ze względu na to, że są to osoby żyjące nauką Kościoła, było oczywiste, że poszukują osoby, która podziela podobne wartości.
CZYTAJ DALEJ

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Nocne włamanie na plebanię pod Słupskiem

2026-07-16 10:19

[ TEMATY ]

plebania

włamanie

Adobe.Stock

Nieudaną próbą włamania zakończyła się nocna eskapada 38-letniego mężczyzny do jednej z plebanii pod Słupskiem. Uciekając przed proboszczem, włamywacz wyskoczył z okna i doznał złamania nogi. Jak się okazało, był poszukiwany listem gończym - informuje Polskie Radio Koszalin.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że 38-letni mieszkaniec województwa małopolskiego wykorzystał uchylone okno balkonowe. Najpierw wspiął się na skrzynkę elektryczną, następnie na dach garażu, a stamtąd po rynnie dostał się na balkon plebanii. Otwierając okno, strącił przedmioty z parapetu, których hałas obudził śpiącego proboszcza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję