Kapłan odszedł do domu Ojca 14 stycznia, po trudnej walce z chorobą. Miał 65 lat, w tym 39 lat kapłaństwa. W pogrzebowej Mszy św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika uczestniczyła rzesza kapłanów i wiernych, parafianie i pielgrzymi oraz przedstawiciele różnego szczebla władz i instytucji. Ukochanego syna i brata na miejsce spoczynku na cmentarzu parafialnym w Wąwolnicy odprowadziła matka Władysława oraz rodzeństwo: siostry Grażyna i Jolanta oraz brat Zbigniew z rodzinami. – Pan Bóg nie zawsze zabiera krzyż, ale zawsze daje siłę, aby go nieść. Gromadzimy się z bólem, bo odchodzi ktoś bliski, dobry i potrzebny, ale przyszliśmy też z wiarą. Jesteśmy Kościołem Chrystusa, a Kościół nawet nad trumną nie przestaje słuchać słowa, które daje nadzieję. W tej Liturgii spotykają się dwie rzeczywistości: ludzki smutek i Boża obietnica; łzy, które są prawdziwe i wiara, która jest mocniejsza niż śmierć. Chrystus otwiera przed nami perspektywę życia, które się nie kończy wraz z ostatnim biciem serca i ostatnim oddechem – powiedział metropolita.
Reklama
W trakcie żałobnej Liturgii przewijały się słowa z Listu św. Pawła do Rzymian: „Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana (por. Rz 14, 7-8). – To zdanie zdaje się być kluczem do zrozumienia życia kapłana, bo kapłan wierny swojemu powołaniu nie żyje dla siebie, lecz żyje dla Boga i dla ludzi, żyje dla Chrystusa, którego jest sługą, żyje dla Kościoła, który został mu powierzony, żyje dla tych, których spotyka na swoich drogach – powiedział abp Stanisław Budzik. – Gdy spoglądamy na drogę śp. ks. Jerzego, te słowa brzmią jak prawdziwy opis jego życia: on naprawdę nie żył dla siebie; żył dla Chrystusa, żył dla Maryi, której był wiernym czcicielem i sługą, żył dla swojej wspólnoty parafialnej i dla tych, którzy przybywali do Matki Bożej Kębelskiej – podkreślił.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jak to zostało przypomniane, zmarły, wyświęcony na kapłana w 1987 r., pracował w dwóch parafiach jako wikariusz (Tarnogóra i parafia św. Jadwigi w Lublinie) oraz w dwóch parafiach jako proboszcz (Rudnik Szlachecki i Wąwolnica). – Najważniejszy etap jego kapłańskiej służby to praca w Wąwolnicy przez niemal 25 lat. Był nie tylko sprawnym rządcą parafii, ale przede wszystkim ojcem wspólnoty; nie tylko kustoszem sanktuarium, ale także wiernym synem Matki Bożej, zatroskanym o umocnienie Jej czci w sercach wiernych – powiedział ksiądz arcybiskup. Jak podkreślił, w posłudze śp. ks. Jerzego widać było harmonijną jedność dwóch wymiarów: gorliwego pasterza i dobrego gospodarza, – Przez ponad 14 lat mojej współpracy z ks. Jerzym nigdy się na nim nie zawiodłem; zawsze mogłem na niego liczyć. Dawał świadectwo wierności, rzetelności i uczciwości w świecie, w którym tak łatwo o ostre słowa, rywalizację i podkreślanie własnych zasad. On był człowiekiem uczciwym, skromnym i wielkiej kultury ducha; potrafił być dyskretny i pokorny oraz okazywać szacunek swoim poprzednikom, szczególnie ks. inf. Janowi Pęziołowi. Gdy przyszła choroba i cierpienie, przyjął krzyż. Rozumiał, że Kościół nie jest miejscem rywalizacji, ale przestrzenią służby – powiedział abp Stanisław Budzik.
Metropolita wezwał zgromadzonych, by nie tylko pamiętali o śp. ks. Jerzym Ważnym, ale zachowali i pomnażali jego dziedzictwo przez wierność Chrystusowi oraz miłość do Kościoła i Matki Najświętszej.

