Reklama

Niedziela Małopolska

Góra liczy na nas

Msza św. dziękczynna za życie i działalność duszpasterską o. Jana Góry OP zostanie odprawiona w bazylice Mariackiej w Krakowie 6 lutego o godz. 18.30. Modlitwie ma przewodniczyć bp Grzegorz Ryś.
Po Eucharystii będzie można posłuchać świadectw o ojcu Janie. Wydarzenie pod hasłem „Liczę na was” organizuje znana z comiesięcznych adoracji i ewangelizacji wspólnota Chrystus w Starym Mieście

Niedziela małopolska 5/2016, str. 4

[ TEMATY ]

Legnica

Msza św.

Jacek Draus

O. Jan składa życzenia Pauli i Grzegorzowi w dniu ich ślubu

O. Jan składa życzenia Pauli i Grzegorzowi w dniu ich ślubu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Data nie jest przypadkowa – w tym czasie o. Jan tradycyjnie obchodziłby w ośrodku na Polach Lednickich urodzino-imieniny. Na spotkaniu nie zabraknie bliskich mu osób, wychowanków, pieśni lednickich, ale też kopii ikony Matki Bożej Niezawodnej Nadziei z Jamnej. W czasie Eucharystii każdy z uczestników będzie mógł pomyśleć, za co jest wdzięczny Dominikaninowi, a także jak kontynuować dzieła, które on tworzył.

Zawsze coś budował

– Był moim wujkiem, kuzynem mamy. Wychowywali się oboje w Prudniku – opowiada Paweł Dobrowolski, architekt z Krakowa. – Jana Górę znam ze zjazdów rodzinnych, które zapoczątkował w 1989 r. zjazdem Pleziów i 1990 r. zjazdem Górów. Wtedy jednak byłem małym chłopcem. Później spotykałem wujka Jana na Jamnej, począwszy od czasu, kiedy dostał stary budynek szkoły i zaczął tam organizować duszpasterstwo. Odkąd go znałem, zawsze coś budował, a kiedy skończyłem architekturę, prosił mnie czasem o pomoc. Lubił wtedy powtarzać, że „nie robi tego dla siebie, tylko dla Matki Boskiej, bo jakby robił dla siebie, to miałby już za dużo, a tak to ma ciągle za mało”. Tworzył nie tylko z cegieł i kamienia, ciągle budował w ludziach miłość do Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Na Lednicę pierwszy raz pojechałem trochę z poczucia obowiązku: członek rodziny tworzy takie spotkania młodzieży, więc wypadałoby tam być. Dla rodziny zazwyczaj miał mało czasu, ale mnie udawało się skraść parę minut. Zauważyłem wartość Rzeczy, którymi się zajmował i starałem się pomagać. Często mówił, że „jestem jedyną osobą z rodziny, która wie, czym on się zajmuje”. Rodzina jednak wiedziała, ale chyba rzeczywiście to ja najbardziej zaangażowałem się w działalność duszpasterską, którą prowadził. Od kilku lat zajmuję się, wraz z Kazimierzem i Józefem Hojnami, logistyką tancerzy i wodzirejów lednickich. Nasza formacja potrafi liczyć ponad 800 osób, jest więc mnóstwo pracy, żeby taką armię ogarniać!

Jestem wdzięczny Janowi za dziedzictwo Lednicy i Jamnej oraz za poczucie odpowiedzialności za te miejsca. Za to, że wybór Chrystusa stał się dla mnie czymś oczywistym, i że czuję potrzebę, by tego wyboru dokonywać ciągle na nowo.

W cieniu wielkiej Góry

– Pierwszy raz spotkaliśmy się w latach 70. ubiegłego wieku, byłem wtedy licealistą – przypomina sobie o. Andrzej Chlewicki OP, wieloletni duszpasterz z Jamnej i współpracownik o. Jana. – Komuna, wszystko szare i beznadziejne. W Tarnobrzegu pojawił się dominikanin, zupełnie oryginalny, nieprzystający do innych. Odstawał nie tylko wyglądem: długie włosy, czerwone skarpetki, czerwony szalik i dżinsy wranglery, o których marzyliśmy. Takiego Jana zobaczyłem. Był oryginalny w pasjach, kontrowersyjny w sposobie mówienia. W niedzielę o 19.30 miał Msze, podczas których głosił bardzo krótkie kazania. Stawałem pod murem, nie bardzo garnąłem się wówczas do kościoła, ale na te Msze lubiłem chodzić. Głowa po tych kazaniach parowała, dawały do myślenia.

Dużo się nauczyłem, żyjąc w cieniu wielkiej Góry. Nie miałem z tego powodu kompleksów, zawsze znajdowałem przestrzeń własnej odpowiedzialności. Współpraca dominikanów daje szansę, by pójść dalej, lepiej, pewniej. Nauczyłem się od Jana otwartości w stosunku do ludzi, że spotkanie zawsze ma wartość, a tracąc czas dla kogoś, zyskuje się w nieoczekiwany sposób. Od początku uczestniczyłem w jego szerszych zaangażowaniach, wykraczających poza Poznań. W Hermanicach narodziła się Jamna, a na Jamnej – Lednica. Pan Jezus jakby poszerzał horyzonty naszego patrzenia i widzenia...

Wydał mnie za mąż

– Przede wszystkim dziękuję Bogu za to, że dał mi poznać o. Jana, niejako w zastępstwie po śmierci ukochanego Jana Pawła II – mówi Paula Szydłowska, filozof, koordynatorka wspólnoty Chrystus w Starym Mieście, zaangażowana także w organizację ŚDM Kraków 2016. – Dziękuję, że razem z innymi mogłam go poznawać na Jamnej, na Lednicy czy przy kościele Mariackim. Za to, że wraz z moim rodzonym ojcem wydał mnie za mąż i za to, że szczerze troszczył się o moje dobro i rozwój duchowy. Wiemy, że o. Jan jest już w miejscu, do którego wszyscy dążymy. Pewnie rozśmiesza zebranych i chętnie korzysta z bankietu, który mu tam wyprawiono. Po ludzku będzie mi go bardzo brakowało. Ale śmierć miał pięknie kapłańską, w czasie Eucharystii. Wierzę, że będzie się o nas troszczył, jak zawsze. Myślę, że będzie wypraszał swoim wychowankom łaski w sprawach matrymonialnych, bo to mu bardzo leżało na sercu w trosce o swoje dzieci.

2016-01-28 10:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rekolekcje Żołnierzy Chrystusa

Niedziela legnicka 11/2024, str. IV

[ TEMATY ]

Legnica

Bartosz Bigaj

Żołnierze Chrystusa na ulicach miasta

Żołnierze Chrystusa na ulicach miasta

Na ulicach Legnicy pojawili się Żołnierze Chrystusa. A wszystko dlatego, że na miejsce rekolekcji wielkopostnych wybrali sanktuarium św. Jacka, miejsce Wydarzenia Eucharystycznego.

To wspólnota, która powierzając się Królowej Polski Maryi, Hetmance Bożej armii, chce dać przykład Europie i z mieczem Bożym, jakim są Biblia i Różaniec, otaczają modlitwą Ojczyznę. Chcą służyć Panu i jednemu Władcy, Jezusowi Chrystusowi, wypełniając Jego wolę. Dążą do odrodzenia wartości narodowych, wyrażających się w haśle: „Bóg, Honor, Ojczyzna” i ukazania piękna oraz siły wiary w jedynego Boga i Króla, Jezusa Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Cześć oddawana aniołom spływa na Boga, bo ich blask świadczy o wielkości Tego, który ich stworzył

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Agata Kowalska

Wizja Daniela otwiera przed nami salę tronową nieba i czyni to językiem sądu: „Postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce… Sąd zasiadł i otwarto księgi”. Cała sceneria jest procesowa, trybunał, akta, wyrok. Tysiąc tysięcy służy Przedwiecznemu, a „dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy” stoi przed Nim. Liturgia dzisiejszego święta czyta te zastępy jako świat aniołów, niezliczoną służbę nieba, o której człowiek wie mało, a której istnienie Pismo poświadcza od pierwszych do ostatnich kart. W nocnych widzeniach przybywa „jakby Syn Człowieczy” na obłokach nieba. Obłok jest w Biblii wehikułem teofanii. Ktokolwiek przybywa na obłokach, przybywa po Bożemu. Zagadkowa postać Danielowej wizji otrzymuje od Przedwiecznego „panowanie, chwałę i władzę królewską”, a Jego panowanie „nie przeminie” i królestwo „nie ulegnie zagładzie”. Jezus weźmie ten tytuł, Syn Człowieczy, jako swoje najczęstsze samookreślenie. Przed Sanhedrynem zacytuje tę właśnie wizję jako odpowiedź na pytanie o swoją tożsamość (por. Mt 26,64). Trybunał uzna to za bluźnierstwo, bo doskonale zrozumie, do czego rości sobie prawo Oskarżony. W święto Archaniołów ta perykopa ustawia proporcje. Michał, „któż jak Bóg”, wódz zastępów, Gabriel, „mąż Boży”, posłaniec zwiastowania, Rafał, „Bóg uzdrawia”, towarzysz drogi Tobiasza. To trzej wymienieni z imienia słudzy tej samej sali tronowej. Aniołowie w Piśmie nigdy nie zatrzymują uwagi na sobie. Każdy z nich jest ruchem od Boga ku człowiekowi albo od człowieka ku Bogu. Kult aniołów, którego Kościół strzeże od wieków przed wynaturzeniami (por. Kol 2,18), jest w istocie kultem Boga, „któremu służą aniołowie”.
CZYTAJ DALEJ

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało się przekonać ludzi, że nie ma Boga”

2026-09-29 21:00

[ TEMATY ]

książka

ks. Robert Skrzypczak

Pana Boga

Bł. Fulton Sheen

mikrofon

Materiał prasowy

Bł. Fulton Sheen

Bł. Fulton Sheen

Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.

Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję