Reklama

Świat

Dantejskie sceny

– Na początek udało mi się połączyć z ks. Wieśkiem w La Unión. Dowiedziałem się, że u niego wszystko w porządku, nie było jakichś większych zniszczeń.
Ale za to u ks. Szymona w misji Pavón zawalił się kościół, a u ks. Darka w Calceta – klasztor – opowiada misjonarz z Ekwadoru

Niedziela Ogólnopolska 19/2016, str. 24-25

[ TEMATY ]

Ekwador

Ks. Tomasz Furmanek

Po trzęsieniu ziemi – w obiektywie

Po trzęsieniu ziemi – w obiektywie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Postanowiłem wraz z młodzieżą wybrać się do Ayacucho – misji, którą kilka lat temu obsługiwałem – aby zawieźć ubrania zebrane w naszej misji jako pomoc dla powodzian. Około godz. 18.00 dojechaliśmy na miejsce, więc jak to zwykle o tej porze w Ekwadorze, przyjęto nas ryżem i czym się dało. Po kolacji rozładowaliśmy samochód i gdy już mieliśmy wracać do domu, pod naszymi stopami zaczęła się poruszać ziemia...

Jednak 2 trzęsienia...

Trzęsienia ziemi nie są rzadkością w Ekwadorze i wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że w takiej sytuacji należy wyjść z domu i szukać bezpiecznego miejsca, ale tym razem siła wstrząsów była znacznie większa niż zwykle, a poza tym po 3 czy 4 sekundach wstrząsów zgasły wszystkie światła i pozostaliśmy w absolutnej ciemności. Dobrze, że wszyscy zdążyli wyjść z domów, bo w czasie trzęsienia ziemi, które trwało ponad 30 sekund (tak długie trzęsienie ziemi przeżyłem po raz drugi w ciągu ponad 8 lat w Ekwadorze – inne nie trwały więcej niż 10 sekund), zawaliło się co najmniej kilkanaście budynków. Na szczęście domy, przy których się znajdowaliśmy – wytrzymały.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W obliczu takiej sytuacji pierwsze, co należało zrobić, to włączyć radio, aby usłyszeć jakieś wiadomości. Ponieważ nie było prądu, jedynym radiem było to w samochodzie. Problem w tym, że przez przynajmniej 30 minut nie można było znaleźć żadnej stacji radiowej. W końcu się udało. W pierwszych wiadomościach podano, że było trzęsienie ziemi o sile 6,9 stopni w skali Richtera w okolicach miasta Pasto na południu Kolumbii. Po pewnym czasie poinformowano, że w tym samym momencie miały jednak miejsce 2 trzęsienia ziemi. Jedno, o którym usłyszeliśmy wcześniej, i drugie, na północy prowincji Manabí, w samym mieście Pedernales (ok. 150 km od nas). To drugie miało siłę 7,8 stopni.

90 proc. miasta zniszczone

Niedługo potem dowiedzieliśmy się, że nasz powrót do domu jest niemożliwy, bo drogi są zatarasowane, a kondycja mostów – nieznana. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to pozostać w Ayacucho i czekać, co będzie dalej. Wkrótce do wioski dotarła kolejna niepokojąca wiadomość. Jeden z kierowców autobusów, które kursują na trasie Poza Honda – Manta, powiedział, że w chwili trzęsienia ziemi wyjeżdżał spod zapory Poza Honda i słyszał, jak zapora pęka. Ludzie zaczęli wpadać w panikę, bo Ayacucho położone jest w dolinie między górami, ale w zasięgu jest tylko jedno wzgórze, które ewentualnie może uratować mieszkańców, a i tak wspiąć się na nie nie jest łatwo. W tej sytuacji stwierdziłem, że jeśli jest prawdą, co mówił kierowca autobusu, to i tak nie zdążymy się schronić, więc trzeba sprawdzić, jaka rzeczywiście jest sytuacja. Z Ayacucho do zapory jest trochę ponad 10 km, więc pozostawiwszy młodzież pod opieką miejscowego proboszcza i seniory Juany, pojechałem tam, aby dowiedzieć się czegoś konkretnego. Kiedy dotarłem do Poza Honda i zapytałem o sytuację, zarówno mieszkańcy, jak i żołnierze, którzy pilnowali zapory, byli bardzo zdziwieni informacją, że jakoby miała ona pękać. Wróciłem więc do Ayacucho z ulgą i z dobrą wiadomością, która trochę uspokoiła mieszkańców.

Reklama

Przez radio powoli zaczęły docierać pierwsze informacje dotyczące zniszczeń, które wzbudzały grozę. Usłyszeliśmy, że w Guayaquil zawalił się jeden z mostów, podobnie zresztą w Mancie. Chwilę później przyszła kolej na Portoviejo – tam na 5 minut przed rozpoczęciem Mszy św. zawaliła się część katedry. Częściowo zawalił się też największy market w prowincji (na godzinę przed jego zamknięciem). Informacje o miejscach takich jak Canoa czy Jama, leżących w pobliżu epicentrum, były bardzo ogólne, ale też mówiły dużo: 90 proc. miasta zniszczone, 3- czy 4-piętrowe hotele zrównane z ziemią.

Figury rozbite na podłodze

Po ok. 90 minutach od trzęsienia ziemi udało się uruchomić antenę telefonii komórkowej, więc można było się porozumieć z kimś z zewnątrz. Dopóki baterii starczało, ludzie próbowali kontaktować się ze swoimi bliskimi w Mancie czy Portoviejo. Na początek udało mi się połączyć z ks. Wieśkiem Podgórskim w La Unión. Dowiedziałem się, że u niego wszystko w porządku, nie było jakichś większych zniszczeń. Ale za to u ks. Szymona Piękosza z diecezji rzeszowskiej w misji Pavón zawalił się kościół. Od ks. Darka Miąsika dowiedziałem się, że u niego w Calceta runął klasztor i przywalił dwie siostry zakonne, z których jedną udało się szybko wyciągnąć i odwieźć do „szpitala”, a drugą jeszcze próbują znaleźć wśród gruzów.

Tej nocy nie było nikogo, kto spałby w swoim domu. Wszyscy mieszkańcy wioski, zabrawszy z domu koce i ewentualnie materace z łóżek, zbierali się na placu przed kościołem albo na boisku szkolnym, aby tam spędzić noc. Co pewien czas dało się odczuć wstrząsy wtórne, które jednak nie były bardzo silne, poza tymi o 2.10 i o 5.20 rano, które miały siłę prawie 6 stopni.

Kiedy już się rozwidniło, mogliśmy zobaczyć skalę zniszczeń w wiosce. Jeśli ktoś nie ucierpiał z powodu powodzi, bo jego dom znajdował się w miejscu położonym wyżej, to w trzęsieniu ziemi już na pewno stracił większość swojego dobytku. Ponieważ właśnie rozpoczynała się niedziela, wraz z proboszczem i kilkoma mieszkańcami postanowiliśmy obejrzeć kościół, by się zorientować czy będzie możliwe odprawienie w nim Mszy św. Po wejściu do świątyni zobaczyliśmy prawie wszystkie figury świętych na podłodze, rozbite w drobny mak. Wieże kościoła także okazały się mocno popękane – prawdopodobnie trzeba je będzie wyburzyć i odbudować. Ale dach i ściany wytrzymały.

Ponieważ nie miałem możliwości wrócić do swojej misji, a nie wiedziałem, kiedy taka możliwość się pojawi, o godz. 9.30 odprawiłem wraz z proboszczem z Ayacucho Mszę św., a później zabraliśmy się razem z mieszkańcami do ewakuacji wszystkich, których domy groziły zawaleniem. Około godz. 13.00 przyszła długo oczekiwana wiadomość, że prawdopodobnie będzie możliwy powrót do naszej misji, więc po szybkim obiedzie od razu wsiedliśmy wraz z młodzieżą do samochodu i przez Portoviejo udaliśmy się do domu. Niestety, centrum miasta było zamknięte dla ruchu ze względu na ogrom zniszczeń, musieliśmy więc szukać, którędy dostać się na drogę wyjazdową w kierunku Quevedo. Około godz. 15.30 w końcu dotarliśmy do domu. Jak się okazało, El Progreso, leżące na szczycie wzgórza, ucierpiało dużo mniej niż Ayacucho.

2016-05-04 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Parlament Ekwadoru odrzucił legalizację aborcji

Ekwadorskie Zgromadzenie Narodowe liczy 137 członków. Dla przyjęcia zmian koniecznych było 70 głosów. Wynik głosowania był dużym zaskoczeniem, ponieważ wcześniej wydawało się, że zmiany te zostaną zaaprobowane przewagą ok. 20 głosów. Ostatecznie do ich przyjęcia zabrakło 5 głosów. Prawo zabraniające aborcji w Ekwadorze pozostało nie zmienione.

Mobilizacja obrońców życia była bardzo duża. Bardzo stanowczo wypowiadali się ekwadorscy biskupi, mobilizując wiernych. Obrońcy życia z Guayaquil, największego miasta Ekwadoru, gdzie obecnie wędruje Ikona Częstochowska w pielgrzymce „Od Oceanu do Oceanu” postanowili z wielką modlitwą zabrać Ją ze sobą przed Zgromadzenie Narodowe w stolicy Quito. Ekwadorczycy byli przeciwni tym zmianom, ale w większości uważali, że zostaną wprowadzone, więc prosili Matkę Boża o cud. Towarzyszył im ks. Leon Juchniewicz, polski misjonarz od ponad 30 lat pracujący w Ekwadorze – kustosz wędrującej Ikony.
CZYTAJ DALEJ

W wieku 47 lat zmarł nagle ksiądz z archidiecezji częstochowskiej

2025-04-02 13:01

[ TEMATY ]

śmierć

śmierć kapłana

Karol Porwich/Niedziela

Kuria Metropolitalna w Częstochowie informuje, że 1 kwietnia 2025 r., w wieku 47 lat, w 22. roku kapłaństwa, odszedł nagle do Pana śp. ks. Jacek Drozdek.

Kuria Metropolitalna w Częstochowie informuje, że 1 kwietnia 2025 r., w wieku 47 lat, w 22. roku kapłaństwa, odszedł nagle do Pana śp. ks. Jacek Drozdek, wikariusz parafii pw. Św. Antoniego z Padwy w Częstochowie.
CZYTAJ DALEJ

Odkryli powołanie do miłości

2025-04-03 23:38

s. Joanna Smagacz

Rekolekcje PZC

Rekolekcje PZC

Rekolekcje głosił wieloletni wicedyrektor rzeszowskiej Caritas ks. prał. Władysław Jagustyn. Ich tematyka oscylowała wokół chrześcijańskiej nadziei, którą wolontariusze Parafialnych Zespołów Caritas na co dzień żyją i dzielą się z bliźnimi, realizując powołanie do miłości ofiarnej. „Czynicie to, wychodząc z tłumu, pokonując uprzedzenia wobec ludzi, okazując im wrażliwość, troszcząc się o wykluczonych, pomagając im wyjść z trudnej sytuacji” – mówił kaznodzieja.

Z członkami parafialnych grup Caritas spotkał się także Biskup Rzeszowski Jan Wątroba oraz Biskup Kazimierz Górny. Biskupi dziękowali im za zaangażowanie i świadectwo dawane Ewangelii przez miłość bliźniego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję