Do kościoła parafialnego we Wrzawach zostały wprowadzone relikwie św. Joanny Beretty Molla, żony, matki i lekarki, kanonizowanej 16 maja 2004 r. przez św. Jana Pawła II.
Uroczystość miała miejsce w liturgiczne wspomnienie św. Joanny Molla. Mszy św., podczas której obecny był bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczył ks. Władysław Drewniak, dziekan dekanatu Gorzyce, a koncelebrowali: ks. Józef Turoń – kustosz radomyskiego Sanktuarium, ks. Wiesław Surma – koordynator Katolickich Centrów Pomocy Rodzinie oraz miejscowy Ksiądz Proboszcz. W homilii bp Nitkiewicz powiedział, że przykład św. Joanny Beretty Molla znajduje naśladowczynie również obecnie. – Słyszymy co pewien czas o kobietach, które nie wahały się poświęcić swoje życie, aby urodzić dziecko. Taka decyzja wynika z głębokiej wiary oraz z miłości mocniejszej, niż śmierć. Widzę tu również owoc duszpasterstwa rodzin i działalności edukacyjnej ruchów pro life. Na tej drodze nie możemy ustawać – powiedział Ksiądz Biskup. Wezwał jednocześnie do otoczenia stałą opieką rodzin wielodzietnych i żyjących w trudnych warunkach. – Nikt nie kwestionuje potrzeby jednorazowych akcji, ale muszą one iść w parze z troską o życie na każdym jego etapie – podkreślał Ordynariusz Sandomierski.
Natomiast ks. proboszcz Józef Markowicz poinformował: – Już od dłuższego czasu w parafii przygotowywaliśmy się do przyjęcia relikwii św. Joanny Beretta Molla. Chcieliśmy obrać Ją sobie jako patronkę i postawić naszym rodzinom jako wzór. Św. Joanna będzie również towarzyszyć pracom naszego dekanalnego Katolickiego Centrum Pomocy Rodzinie.
Św. Joanna Beretta Molla była w ciąży z czwartym dzieckiem, kiedy wykryto u niej chorobę nowotworową. Wolała jednak umrzeć, niż poddać się leczeniu, które spowodowałoby śmierć jej poczętego dziecka. Zmarła w 1962 r., w wieku 40 lat, w tydzień po urodzeniu Joanny-Emanuelli.
Relikwie św. Maksymiliana w kościele Franciszkanów
Był koniec lipca 1941 r. Podczas prac w żwirowisku położonym obok obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu zbiegł jeden z więźniów. Za jego desperacki czyn mieli zapłacić życiem wybrani współwięźniowie. Przed barakiem nr 11 ustawiono wynędzniałych mężczyzn, którym w obozie odebrano wszystko: ludzką godność, nadzieję, imiona i nazwiska, a teraz również prawo do życia. Żywe numery w brudnych pasiakach - tym właśnie kazano im się stać dla hitlerowskich oprawców. Przed więźniami ustawili się kaci w mundurach SS z Schutzhaftlagerführerem Karlem Fritzschem na czele. Ten sadysta lubujący się w wymyślaniu najokrutniejszych kar dla winnych nawet niewielkich przewinień, witał przywożonych do obozu więźniów słowami: „nie jesteście ludźmi, tylko kupą gnoju (...) Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej, niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”. Teraz wyznaczał powoli i z namysłem kolejne skazane tym razem na śmierć głodową numery. Idąc wzdłuż szeregu więźniów wskazał kolejny numer - 5659, każąc mu wystąpić przed szereg. Posłuszny obozowemu regulaminowi żołnierz września sierżant WP Franciszek Gajowniczek posłusznie poddał się rozkazowi. Jednak perspektywa utraty życia spowodowała, iż dołączając do skazanych nie mógł powstrzymać łez, użalając się bardziej nad pozostawioną w domu żoną i dziećmi niż sobą. Wtedy stała się rzecz niezwykła. Oto przed szereg więźniów wychodzi kolejny numer i zatrzymując się przed hitlerowskim oprawcą prosi o możliwość zabrania głosu. Wściekły Fritzsch ryczy do swoich podwładnych - czego chce ta polska świnia. A numer 16670 spokojnie odpowiada - „jestem katolickim księdzem i chcę umrzeć za wyznaczonego wcześniej więźnia”. Taka niesubordynacja wytrąca Fritzscha z równowagi do tego stopnia, iż każe wstąpić do szeregu Franciszkowi Gajowniczkowi, przyjmując tym samym ofertę numeru 16670. W ten sposób polski franciszkanin z Niepokalanowa o. Maksymilian Maria Kolbe rozpoczął ostatni - najtrudniejszy etap swojej drogi do świętości, etap męczeństwa zakończony śmiercią 14 sierpnia 1941 r., po zastrzyku fenolu.
Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
– Nie wystarczy wierzyć w Boga, który widzi człowieka. Trzeba jeszcze uczyć patrzeć się na człowieka Jego oczami, oczami Boga – mówił bp Damian Muskus OFM w czasie odpustu ku czci św. Bartłomieja Apostoła w Mogile.
Na początku Mszy św. przedstawiciel parafii powitał bp. Damiana Muskusa OFM. Proboszcz, o. Maciej Majdak OCist przypomniał natomiast, że tegoroczny odpust ku czci św. Bartłomieja Apostoła przypada w 75-lecie od decyzji ówczesnego metropolity krakowskiego, kard. Adama Stefana Sapiehy, który ponownie przekazał wspólnocie cysterskiej pod opiekę duszpasterską parafię mogilską.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.