Reklama

GPS na życie

Kodeks przywódcy

Każdy, kto chce przewodzić innym, musi najpierw być przywódcą dla samego siebie. Jakie cechy powinien mieć taki człowiek? Czym powinien się kierować? Zapraszamy do lektury

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W dobie Internetu każdego dnia mamy dostęp do ogromnej ilości informacji. Zwyczajną zupę można ugotować na setki sposobów. O wiele więcej możliwości zakłada podejmowanie trudniejszych decyzji. Nic dziwnego zatem, że na popularności zyskują coache i trenerzy osobiści. Zagubieni wśród tysięcy możliwości ludzie instynktownie szukają kogoś, kto pokaże im drogę.

Być przywódcą

Stać się przywódcą dla innych – być szanowanym, cenionym, uważanym za wzór. Wiele osób tego pragnie, sądząc po liczbie tych, którzy próbują stać się autorytetem w jakiejkolwiek dziedzinie. Media społecznościowe sprzyjają temu, by wyrażać swoje zdanie i szukać naśladowców. Bycie przywódcą to swego rodzaju zaszczyt, ale i ogromna odpowiedzialność. W jaki sposób prowadzić innych, by nikomu nie zrobić krzywdy?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Chęć przewodzenia nie jest niczym złym. Przeciwnie, to naturalne powołanie człowieka. Po stworzeniu pierwszych ludzi Bóg powiedział do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). Powołanie to bywa jednak źle rozumiane. Przykłady można znaleźć w historii. Przez wieki wypracowano wiele różnych stylów zarządzania – mniej lub bardziej skutecznych. Kiedyś dominowało podejście autorytatywne, polegające na tym, że przywódca wydawał polecenie i oczekiwał, że zostanie ono natychmiast wykonane. Motywacją był system kar i nagród, napędzany przez strach. W skrajnych przypadkach takie zarządzanie przeradzało się w totalitaryzm.

Przywództwo a św. Ignacy

Dzisiaj wielu ludzi dąży do tego, by osiągnąć sukces szybko i bez większego wysiłku. Trafiają się przywódcy, którzy twierdzą, że jest to możliwe. Wystarczy jedynie poznać pewne sposoby zachowania, popracować nad wizerunkiem, nauczyć się kilku umiejętności i technik. Choć te dwie postawy są skrajnie różne, obie traktują człowieka nie jak podmiot, lecz przedmiot służący do osiągnięcia jakiegoś celu. Człowiek zaś powinien być celem samym w sobie.

Chris Lowney w książce „Heroiczne przywództwo” przeanalizował sposób zarządzania stosowany przez św. Ignacego Loyolę. Założyciel jezuitów uważał, że każdy lider, który ma przewodzić innym, najpierw musi być przywódcą dla samego siebie. Kształtując młodych liderów, zalecał rozwijanie czterech cech: samoświadomości, pomysłowości, miłości i heroizmu.

Świadomość siebie

Reklama

Osoba, która ma przewodzić innym, musi być świadoma tego, kim jest – jakie są jej słabe i mocne strony, jakimi kieruje się motywacjami, dlaczego w konkretnych sytuacjach reaguje w taki czy inny sposób. W tym celu warto praktykować codzienny rachunek sumienia. Niezwykle pomocne jest również korzystanie z pomocy stałego spowiednika lub kierownika duchowego, który pomoże spojrzeć na pewne sytuacje z boku. Stawanie w prawdzie przed samym sobą sprawia, że przywódca staje się przejrzysty. Trudno będzie mu w imię pozornego dobra wykorzystać drugiego człowieka do własnych celów. Jednocześnie autorefleksja sprzyja ugruntowaniu własnego światopoglądu i oparciu życia na mocnych zasadach, które nie zachwieją się z byle powodu.

Bez ocen

Pomysłowość polega na tym, by zauważać pojawiające się możliwości i nauczyć się je wykorzystywać. Dzięki temu każda sytuacja stanie się szansą rozwoju. Każdy kryzys będzie można przekuć w sukces, a porażka zostanie potraktowana jako cenne doświadczenie. Niezwykle ważna jest pomysłowość polegająca na tym, aby znaleźć drogę do serca drugiego człowieka w taki sposób, by patrzeć na niego jak na równego sobie, nie z pozycji tego, który wie lepiej. Tak postępowali pierwsi jezuici. Zanim zaczęli wpływać na innych, starali się najpierw zrozumieć tych, którym chcieli przewodzić. Poznawali ich język, kulturę czy światopogląd, nie próbując ich oceniać.

Miłość i szacunek

Niezwykle ważną cechą dobrego przywódcy jest miłość. Dopiero kiedy człowiek zaakceptuje i pokocha samego siebie, gdy doceni własny potencjał, zauważy w sobie talenty i pozna swoją godność, może w taki sam sposób spojrzeć na drugiego człowieka i obdarzyć go miłością. A jak twierdził Loyola, kiedy człowiek czuje się ważny i widzi w sobie potencjał, naturalnie pragnie wykorzystać go do zrealizowania dobrego celu. Lowney pisze: „Jednostki funkcjonują najlepiej, gdy są szanowane, cenione i obdarzane zaufaniem przez tych, którym autentycznie zależy na ich dobru”. Zadanie przywódcy polega więc na tym, by zauważyć potencjał w drugim człowieku i pomóc mu go rozwinąć.

Podejście do pracy

Reklama

Heroizm nie polega na tym, by robić wielkie rzeczy. Chodzi o to, by zwykłe, codzienne obowiązki wykonywać jak najlepiej, wiedząc, że są one ważne. Jak pisze Lowney: „To nie praca jest heroiczna, lecz podejście, jakie się do niej wnosi”. Każde zadanie, które wykonujemy, może stać się osobistą misją, bez względu na to, czy jest to nauka, działalność w duszpasterstwie czy wynoszenie śmieci.

Własny przykład

Taki styl przewodzenia dobrze podsumowują słowa Lowneya: „Przywództwo nie jest ani zadaniem, ani rolą, którą odgrywa się w pracy, po czym odkłada, aby wrócić do domu, zrelaksować się i znaleźć radość prawdziwego życia. Przywództwo jest prawdziwym życiem przywódcy”. Jeśli chcemy przekonać drugiego człowieka do czegokolwiek, nie wystarczą same słowa. Muszą być one poparte przykładem własnego życia. Dlatego dobry przywódca to ten, który przede wszystkim umie panować nad samym sobą.

* * *

Anna Kapłańska
absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi

2017-05-09 13:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pomoc-nik

„Bezinteresowna. Płynąca prosto z serca. Właśnie taka powinna być”. Tak na pytanie o pomoc odpowiadają pytani przeze mnie ludzie. Ale czy współczesny człowiek potrafi ją dokładnie zdefiniować? Czym ona tak naprawdę jest, jak wygląda? Jakie są jej przejawy w życiu?

Pomoc. Nie da się jej jednoznacznie określić. Jest postrzegana wielowymiarowo. Przez jednych uważana za oznakę słabości, dla innych jest czymś oczywistym. Taki „ludzki” gest. Czemu ma tyle znaczeń, czemu tak często budzi kontrowersje? Na co dzień media informują nas, że jakiś aktor czy piosenkarz angażuje się w pomoc, np. w celu ratowania gatunków ginących zwierząt czy roślin lub też udziela wsparcia osieroconym dzieciom. Jest to godne pochwały, jednak, ile w tym prawdy? Czy czasami nie jest to próba zaistnienia? Pewnego rodzaju nowy „projekt”. Jeżeli jest to pomoc bezinteresowna, to należy ją wspierać, ale jeżeli nie… Niestety, istnieją ludzie zbijający na tym interes, co jest bez wątpienia czymś godnym potępienia.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Błogosławiony Fulton J. Sheen!

2026-09-24 22:38

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Abp Fulton J. Sheen

EWTN

Fulton Sheen nie został błogosławionym dlatego, że był gwiazdą radia i telewizji, znanym pisarzem czy człowiekiem słuchanym przez miliony. Istotą jego misji było coś znacznie głębszego: prowadzenie ludzi do Jezusa Chrystusa. Podczas Mszy beatyfikacyjnej w St. Louis kard. Luis Antonio Tagle ukazał nowego błogosławionego jako wzór ewangelizatora, który nie głosi samego siebie, lecz Chrystusa, i który potrafi odnaleźć Zbawiciela także w ranach ludzi ubogich i cierpiących.

Podczas beatyfikacji arcybiskupa Fultona J. Sheena kard. Luis Antonio Tagle zwrócił uwagę, że spośród wielu wymiarów życia nowego błogosławionego szczególnie wyróżniają się dwa: był on głosicielem Ewangelii oraz misyjnym pasterzem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję