Reklama

O co ten krzyk?

Niedziela Ogólnopolska 3/2018, str. 49

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Nie trzeba być znawcą muzyki, analitykiem socjologicznej strony kultury masowej, aby zauważyć, że wejście muzyki disco polo na anteny telewizji publicznej procentuje wielkim larum. Zarówno rok temu, jak i przed trzema tygodniami pojawienie się gwiazd tej niewydumanej muzyki na ekranie Telewizji Polskiej w sylwestra przyniosło wiele niewybrednych komentarzy. Zaroiło się od internetowych memów, wyśmiewających nie tylko samych artystów, ale również ich fanów. I pewnie uległbym fali niesionej krytyką, gdyby nie fakt, że już we wczesnych latach 90. minionego wieku byłem świadkiem ciekawej stołówkowej dyskusji z udziałem kilku dziennikarzy, których trudno posądzać o zamiłowanie do tej muzyki. Rzecz w tym, że byli oni kompletnie wyzbyci krytycznego stosunku do disco polo! Po jakimiś czasie pojawił się przywoływany co jakiś czas z mroków niepamięci artykuł Mirosława Pęczaka pt. „Pieśń gminna: disco-polo: prosty rytm, proste teksty, proste reguły gry” („Polityka”, nr 17/1995). Ogólna konkluzja była czytelna: prosta muzyka adresowana do tych, którzy lubią sobie potańczyć, w nosie mając wydumanie i silenie się na artyzm. Gdzieś na marginesie leżały typowe socjologiczne spostrzeżenia, choćby to, że co sobotę na disco (polo)teki czy jak kto woli – dyskoteki z tą muzyką waliły tysiące młodych ludzi. Pięknie ostrzyżonych, ubranych na aktualną modłę. Ożyły wielkie hale opuszczonych PGR-ów, kwitł kasetowo-polówkowy biznes, kręcił się szczególnie tam, gdzie jak tlen był potrzebny drobnym przedsiębiorcom. Ot, kasety z disco polo brylowały na rozkładanych łóżkach: od Białegostoku i Suwałk po Jelenią Górę i Sanok.

Czy zatem krytyka czegoś, co zwyczajnie cieszy, trafia do serc milionów, jest uprawniona? A może zwyczajnie krytycy kreują się na znawców, których gust został urażony, a to – przede wszystkim – głaszcze ich próżność?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Miałem okazję, już jako absolwent akademii muzycznej z kilkoma tysiącami zagranych koncertów i oper na koncie, raz „zagrać wesele”, raz grać „do tańca” w czasie sylwestra i raz – w czasie balu karnawałowego. Kto nie doświadczył, jaka to praca, w dodatku pewna nisza opanowana przez wszechstronnych speców, ten nie wie, jak ciężki to chleb. Ot, publiczność szybko reaguje nogami. Tańczy albo nie. Niekompetencja w tym fachu może zostać skwitowana ciężkim słowem albo jeszcze cięższymi argumentami, stojącymi w sprzeczności z gwarantowaną konstytucyjnie nietykalnością cielesną.

Przeciwnicy obecności disco polo w TVP powinni pamiętać, że każde urządzenie ma przycisk on-off, czyli: włączone-wyłączone. Muzyka, na którą jest taki popyt, może natomiast spodziewać się incydentalnie miejsca w ramówce. Sylwester czy festiwalowy wieczór letniego czasu, w dodatku w towarzystwie rosnących słupków oglądalności, to bezsporne alibi narodowego nadawcy. Publiczna telewizja nawet w tym zakresie musi być konkurencyjna. „Vox populi, vox Dei”. Zwłaszcza że dla erudytów są TVP Kultura i bogata oferta daleka od uproszczenia w innych pasmach przez 365 dni w roku. Co więcej, jak uchem sięgnąć, taka muzyka była, jest i będzie! „Daj mi tę noc”, „Kolorowe jarmarki”, „Jak się masz, kochanie”, utwory Franka Kimono czy nawet „Słodkiego, miłego życia” to piosenki, które gdyby je obrać ze studyjnego blichtru muzycznej produkcji oraz wirtuozerii wykonawców i wsadzić w oprawę plastikowych syntezatorów, zabrzmiałyby jakoś dziwnie znajomo. Bo disco polo to brzmienie i wpadająca w ucho melodia, nieskomplikowana harmonia, brzmienie syntezatorów, które pod szyldem keyboardu wielu ma w domu. Tam za naciśnięciem jednego klawisza tysiące, od Bałtyku po Tatry, mogą sobie pomuzykować. Kiedyś telewizyjny VIP z najwyższej półki powiedział w mojej obecności, że można się silić na megagwiazdy i nie ma pewności, „czy udźwigną”, ale gdy wchodzi na scenę Zenek Martyniuk, to „nóżka sama chodzi”. I tak jest.

Nie ma co z tym polemizować, bo to muzyka do tańca, a nie do słuchania. Tak było zawsze. Byli Jan Sebastian Bach i jarmarczni muzykanci. Byli Fryderyk Chopin i kapele grające na weselach do tańca. Była muzyka spod szyldu kultury wysokiej i ta wychodząca prosto z ludu do ludu. Już sam fakt, że wygrywa muzyka polska, dystansując zachodni produkt drenujący nasze portfele i czas na antenach polskich nadawców, jest fenomenem. A sprawa jest prosta – jeśli się nie lubi disco polo, to się tej muzyki nie słucha. A kto nie lubi – nawet czasami, choćby na weselu własnych dzieci czy rodzeństwa lub przyjaciół – zatańczyć, niech pierwszy rzuci kamieniem.

2018-01-17 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowe informacje z Gemelli. Papież czuje się dobrze

2026-10-15 08:47

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Leon XIV dobrze spędził kolejną noc w rzymskiej Poliklinice Gemelli. Ojciec Święty wstał i zjadł śniadanie - poinformowało w czwartek rano Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej na swoim kanale w Telegramie. To najnowsze informacje o stanie zdrowia Papieża po wtorkowej operacji płuca.

„Papież dobrze spędził noc w szpitalu, wstał i zjadł śniadanie” - przekazało w czwartek 15 października Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej za pośrednictwem Telegramu.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Jezusa - nauczycielką wiernych wszystkich czasów

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Drodzy bracia i siostry,
W toku katechez, które pragnąłem poświęcić Ojcom Kościoła oraz wielkim postaciom teologów i kobietom średniowiecza, chciałbym także zatrzymać się nad niektórymi świętymi kobietami i mężczyznami, którzy zostali ogłoszeni doktorami Kościoła ze względu na swe wybitne nauczanie. I dziś chcę rozpocząć krótką serię spotkań, aby dopełnić przedstawianie doktorów Kościoła.

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów - Teresy od Jezusa. Urodziła się w Avili, w Hiszpanii, w 1515 r. jako Teresa de Ahumada. W swej autobiografii ona sama podaje kilka szczegółów ze swego dzieciństwa: narodziny z „rodziców cnotliwych i bogobojnych”, w licznej rodzinie, w której miała dziewięciu braci i trzy siostry. Jeszcze jako dziecko, mając niespełna 9 lat, lubiła czytać żywoty niektórych męczenników, które wzbudziły w niej pragnienie męczeństwa do tego stopnia, że zaimprowizowała krótką ucieczkę z domu, aby umrzeć jako męczennica i pójść do Nieba (por. „Księga życia” 1,4); „Chcę widzieć Boga” - mówiła jako mała dziewczynka rodzicom. Kilka lat później Teresa opowie o swych lekturach z czasów dzieciństwa i potwierdzi, że odkryła prawdę, którą streszcza w dwóch podstawowych zasadach: z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, przemija” i z drugiej strony, że tylko Bóg jest „zawsze, zawsze, zawsze” - temat, który powraca w najsłynniejszym wierszu: „Nie trwóż się, nie drżyj. Wśród życia dróg, Tu wszystko mija, Trwa tylko Bóg. Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój, Kto Boga posiadł, Ma szczęścia zdrój: Bóg sam wystarcza”. Osierocona przez matkę, gdy miała 12 lat, poprosiła Najświętszą Maryję Pannę, aby została jej matką (por. „Księga...” 1, 7).
CZYTAJ DALEJ

Nie możesz sobie wybaczyć? Spójrz na człowieka obok Jezusa

2026-10-15 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

pexels.com

Czasem największym ciężarem nie jest to, że inni nam nie wybaczyli, ale że sami nie potrafimy przyjąć przebaczenia. Historia dobrego łotra pokazuje, że dla Boga nigdy nie jest za późno, by rozpocząć drogę powrotu.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję