Reklama

Moim zdaniem

Nadchodzi decydujące starcie

Niedziela Ogólnopolska 18/2018, str. 44

[ TEMATY ]

felieton

Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zwykle emocjonujemy się wyborami na prezydenta i elekcjami parlamentarnymi, wybory samorządowe, przez swoją złożoność i zróżnicowanie rywalizujących ze sobą środowisk, już znacznie mniej przemawiają do naszej zbiorowej świadomości. Tym razem będzie jednak inaczej. Jesienne wybory mogą się okazać najważniejsze w procesie reformowania i zmiany oblicza Polski. Zwróćmy na nie zatem baczniejszą niż dotąd uwagę.

Jesienne wybory samorządowe będą ważnym aktem w procesie walki o suwerenne państwo polskie. Będzie to bitwa o odzyskanie przez obywateli kontroli nad ogromnymi funduszami, które dotychczas kontrolowane są przez lokalne kliki. Jeżeli uda się ruszyć lokalne układy, to wtedy ostatecznie załamie się – niewidoczna z Warszawy – potęga Polskiego Stronnictwa Ludowego, które w tzw. terenie zbudowało znakomicie funkcjonujący, patologiczny jednak, mechanizm klientyzmu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Najważniejszym zatem zadaniem, które mają do zrealizowania lokalne społeczności, jest właśnie „wyplewienie PSL” – najbardziej prorosyjskiej partii na naszej scenie politycznej, a jednocześnie organizacji, która z całą bezczelnością i od wielu lat ukazuje swoje oblicze – dziś jest to bowiem organizacja zapewniająca swoim działaczom i ich rodzinom tysiące posad opłacanych z publicznych funduszy. Walka o sejmiki wojewódzkie i samorządy lokalne to część dużej operacji oczyszczania naszego kraju z klik, które pozostały po PRL. To nawet bardziej rozbijanie przestępczych struktur niż walka polityczna.

Czy po nadchodzących wyborach samorządowych będziemy mogli powiedzieć, że Polska się zmieniła? Spójrzmy na kilka najbardziej spektakularnych pojedynków, które jesienią tego roku czekają nas w dużych miastach. W Krakowie będzie to kolejna odsłona – bezskutecznej jak dotąd – walki z kliką panującego obecnie prezydenta Jacka Majchrowskiego, który, jak zwykle, opowiada przed kampanią wyborczą, że tym razem to już na pewno nie wystartuje w wyborach. Będzie jednak inaczej – już teraz przygotowuje swoich ludzi i tysiące podległych sobie urzędników oraz ich rodziny do tego, że znów będą musieli oddać na niego swoje głosy. Jego prezydentura to bowiem ogromne interesy dla kilku deweloperów, wielkie kontrakty na miejskie przedsięwzięcia dla kilku firm oraz niewidoczna sieć tysięcy powiązań, które pracowicie – podczas czterech kadencji, odkąd sprawuje swój urząd – Majchrowski wytworzył i oplótł nimi całe miasto i okolice.

Reklama

A gra idzie o niebagatelną stawkę, Kraków ma bowiem drugi co do wielkości budżet w Polsce. To suma prawie czterech miliardów złotych. Łatwo policzyć, że Majchrowski – w ciągu szesnastu lat swojej władzy – miał już wpływ na wydanie ponad sześćdziesięciu miliardów złotych. Zarządzał tymi pieniędzmi tak, aby kupić sobie poparcie niemal każdej znaczącej grupy pod Wawelem. Teraz, gdyby nawet – z powodu stanu zdrowia i podeszłego wieku – chciał się wycofać, to beneficjenci jego władzy mu na to nie pozwolą, Majchrowski dziś jest bowiem gwarantem znakomitych interesów dla ludzi dawnego PZPR i ZSL. Mają oni swoje ciepłe gniazdko właśnie w Krakowie. Z tym rozbudowanym i bezwzględnym układem, w którym nie brakuje też byłych oficerów służb specjalnych, będzie musiała się zmierzyć szefowa sejmowej komisji do spraw Amber Gold Małgorzata Wassermann. Na szczęście nie tylko jest krakowianką, ale też przez pewien czas – całkiem udanie – prowadziła w Krakowie swoją praktykę adwokacką. Jest przecież także córką Zbigniewa Wassermanna, który był w Krakowie postacią znaną i zapisał się w dziejach miasta jako polityk odważny i niezależny. Właściwie można dziś powiedzieć, że jedynie właśnie Małgorzata Wassermann ma szansę pokonać tej jesieni byłego członka PZPR Jacka Majchrowskiego. Bój o władanie drugim co do wielkości miastem w Polsce zapowiada się zatem pasjonująco.

Reklama

Drugim starciem, które nada oblicze nadchodzącej kampanii wyborczej do samorządów, będzie walka o najbogatsze i najbardziej wpływowe miasto w Polsce – zmagania o stanowisko prezydenta Warszawy. Tu do najciekawszego pojedynku dojdzie między kandydatem PO Rafałem Trzaskowskim oraz kandydatem popieranym przez PiS Patrykiem Jakim. Warszawa jest miastem, w którym do dziś funkcjonują całe kwartały zasiedlone przez rodziny wysokich funkcjonariuszy PZPR oraz oficerów komunistycznych służb specjalnych. Tam kandydat inny niż poparty przez te środowiska nie ma czego szukać. Trzaskowski na pewno uzyska wsparcie środowisk, które dotychczas całymi garściami czerpały dochody z budżetu warszawskiego samorządu. Cały układ popierający – skompromitowaną już dziś – Hannę Gronkiewicz-Waltz przerzuci swoje poparcie na Trzaskowskiego. Zdajmy sobie sprawę z tego, że wkroczenie do warszawskiego Ratusza ekipy Patryka Jakiego przyniosłoby śmiertelne zagrożenie dla wielu osób, które doszły do olbrzymich majątków dzięki układom z władzami samorządowymi. To są pieniądze, które mogą bardzo wiele zdziałać. Patryk Jaki brawurowo wszedł w tematykę warszawskich układów, prowadząc komisję do spraw wyjaśnienia reprywatyzacji w stolicy. To właśnie działania tej komisji odsłoniły szokujące oblicze układów, które panują w Warszawie. To miasto, które zarządza rocznie szesnastoma miliardami złotych; jak widać z ustaleń komisji Patryka Jakiego, z tych właśnie pieniędzy korzystały firmy i osoby, które były powiązane z wysokimi urzędnikami warszawskiego Ratusza. Starcie Patryka Jakiego z Rafałem Trzaskowskim będzie w istocie zderzeniem się dwóch sposobów myślenia o własności publicznej. Trzaskowski jest typowym wytworem establishmentu, który uważa, że tylko kręgom wielkomiejskich elit należą się pieniądze z publicznych funduszy. Nie ma w tym myśleniu miejsca dla ludzi mniej zamożnych, słabiej radzących sobie z rzeczywistością. Jaki to reprezentant pokolenia wiekowo pokrewnego Trzaskowskiemu, ale prezentujący zupełnie inną wrażliwość. Pochodzi z innego środowiska, hołduje zupełnie innym wartościom. Jaki to wizja rozwoju Warszawy, który godzi pewną wrażliwość społeczną z wielkomiejskimi aspiracjami. PiS tylko raz, i to dzięki Lechowi Kaczyńskiemu, udało się nieco zmienić powojenne oblicze stolicy. Przypomnę, że wtedy właśnie powstało Muzeum Powstania Warszawskiego i rozpoczęto realne szacowanie strat, które Warszawa – z ręki niemieckich okupantów – poniosła w czasie II wojny światowej. Zwycięstwo Jakiego byłoby więc nie tylko dokończeniem rozpoczętych przez Lecha Kaczyńskiego prac, ale także dokończeniem odsłaniania obrazu wielkich patologii, do których dochodziło w czasie, gdy Warszawą rządzili Marcin Święcicki, Paweł Piskorski i Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Zarówno więc wybory w Krakowie, jak i w Warszawie będą niezwykle symptomatyczne dla nadchodzącego czasu. Kolejna, być może najważniejsza, bitwa samorządowa zostanie stoczona o panowanie w tzw. Polsce lokalnej, z perspektywy Warszawy zwanej „prowincją”. Jeżeli uda się w dziesiątkach miasteczek i gmin odebrać władzę lokalnym sitwom (w większości tworzonym przez działaczy PSL i PO), jeżeli lokalne komitety obywatelskie, czasem wspomagane przez struktury PiS, zastąpią nieusuwalnych do tej pory wójtów i burmistrzów, to będzie można z optymizmem spoglądać na najbliższe lata.

To właśnie ze środowisk lokalnych musi bowiem wyjść najważniejszy impuls dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości i naprawiania politycznych obyczajów w całym kraju. Dzięki uwolnieniu energii lokalnych środowisk poznamy także wielu ciekawych i skutecznych liderów, którzy będą mogli zastąpić zmurszałą i zafiksowaną na partyjniactwie dzisiejszą „klasę polityczną”. Bez dopływu świeżej krwi, właśnie ze strony powstających ruchów lokalnych, nie będzie możliwe dalsze radykalne reformowanie naszego kraju.

2018-04-30 11:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Irańska wojna

Istnieje coraz większe prawdopodobieństwo wspólnego ataku sił amerykańskich i izraelskich na Iran. Doprowadzi to jednak nie do wyłonienia nowego systemu władzy, tylko do zapaści wewnętrznej na obszarze całego kraju.

Wojna niestety trwa. Nie jest to starcie, jakie oglądamy na wojennych filmach. Stany Zjednoczone starają się odciąć Chiny od dostępu do surowców naturalnych, szczególnie węglowodorów. Po zakręceniu dla Chin kurka w Wenezueli przyszła pora na wyłączenie dostaw z Iranu. Od dłuższego czasu trwa tam wytężona praca agentów izraelskiego Mossadu i CIA – nazwałem to „Operacją Mosaddegh 2.0” (w nawiązaniu do obalenia irańskiego premiera w 1953 r., które było wspólnym dziełem CIA i brytyjskiego MI6). Mossad uzbroił bojówki kurdyjskie, które w czasie manifestacji strzelają do policji i irańskich sił bezpieczeństwa. We wszystkich mediach trwa sączenie propagandy wojennej, a reżim ajatollahów przedstawia się w barwach, które dotychczas były zarezerwowane dla nazistów i Hitlera. Iran to jednak nie Syria ani Liban czy nawet Wenezuela, tu władzy nie da się obalić przez jednorazową akcję wojskową. Społeczeństwo jest co prawda zmęczone nieudolnością i korupcją władzy, ale nie da się postawić na jego czele syna szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, o którym Irańczycy wiedzą powszechnie, że jest marionetką Mossadu. Niestety, istnieje coraz większe prawdopodobieństwo wspólnego ataku sił amerykańskich i izraelskich na Iran. Doprowadzi to jednak nie do wyłonienia nowego systemu władzy, tylko do zapaści wewnętrznej na obszarze całego kraju i do chaosu, który uruchomi ogromną falę nowej migracji do Europy. Jednym słowem – obok otworzonej „bramy libijskiej”, przez którą płynie rzeka intruzów z Afryki, zostanie uruchomiona „brama irańska” – dla wymuszonej migracji z najbiedniejszych krajów Azji. Wariant libijski sprawi także, że na obszarze zamieszkałym przez ponad 92 mln ludzi zapanuje walka wszystkich ze wszystkimi i bieda, której nie da się nawet wyobrazić. Upadek Iranu to destabilizacja całego obszaru z brytyjska zwanego Bliskim Wschodem. Dojdzie do walk z milicjami kurdyjskimi, beludżyjskimi, a Azerbejdżan zapewne sięgnie po obszar zamieszkały przez ponad 20 mln Azerów, zwany irańskim Azerbejdżanem. W te działania zaangażuje się prawdopodobnie popierająca Azerów i rosnąca w siłę Turcja. Można sobie jednak wyobrazić, że pewne obszary pozostaną oazą stabilizacji i spokoju – będą to rejony, gdzie znajdują się bogate zasoby irańskiej ropy naftowej. Tam będzie trwała władza amerykańskich i izraelskich korporacji naftowych, wspierana przez ich znakomicie wyposażone formacje militarne. Tak dzieje się na obszarach upadłego de facto Iraku i pogrążonej w krańcowym chaosie Libii. Iran jednak, ze względu na swoje znaczenie i wielkość, może stać się zalążkiem największego zamieszania i destabilizacji. Zważywszy na martyrologiczne upodobania szyitów, można także przewidzieć rosnący ruch oporu przeciwko najeźdźcom oraz akty terroru na całym świecie. Wszak legendarni asasyni pod wodzą „Starca z Gór” też byli szyitami. Chęć odcięcia Chin od zdywersyfikowanych źródeł surowców może stać się także zarzewiem agresywniejszej polityki Rosji. Po prostu pozbawieni innych dostaw Chińczycy będą na potrzeby swojej monstrualnej gospodarki kupowali ogromne ilości surowców energetycznych od Rosji Putina, a to zapewni nowe środki na prowadzenie wojny i modernizowanie sił zbrojnych Rosji. Ludy Iranu – jakkolwiek mocno niezadowolone z obecnej władzy – na pewno nie pogodzą się z amerykańsko-izraelską okupacją. Pojawi się więc presja na kraje członkowskie NATO, aby wysłały swoje kontyngenty wojskowe do Iranu. Tu, oczywiście, w pierwszym rzędzie staną lizusy z Polski – dla niepoznaki jedynie zwane naszymi politykami.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat wz. z wydarzeniem "Dominikański Tydzień Duchowości". "Inicjatywa nie jest podejmowana we współpracy z zakonem"

2026-07-27 10:58

[ TEMATY ]

dominikanie

Red.

Odbywający się w tych dniach w Lewinie Kłodzkim „Dominikański Tydzień Duchowości” organizowany jest przez schizmatyckie Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X - podkreśla zakon dominikanów. W wydanym dziś oświadczeniu socjusz prowincjała o. Szymon Popławski przestrzegł przed uczestnictwem w wydarzeniach organizowanych przez osoby bezprawnie podające się za dominikanów.

Komunikat w sprawie "Dominikańskiego Tygodnia Duchowości" organizowanego przez schizmatyckie Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Prokuratura umorzyła śledztwo ws. pożaru krzyża papieskiego na Mokotowie

2026-07-28 18:06

[ TEMATY ]

Warszawa

krzyż

pożar

PAP/Leszek Szymański

Krzyż Papieski w Warszawie

Krzyż Papieski w Warszawie

Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów umorzyła śledztwo w sprawie pożaru krzyża papieskiego na terenie parafii św. Maksymiliana Kolbego na Mokotowie. Nie doszło do celowego podpalenia, a pożar rozpoczął się prawdopodobnie od jednego ze zniczy.

W kwietniu tego roku na Mokotowie przy ulicy Rzymowskiego spłonął krzyż, przed którym papież Jan Paweł II odprawił 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa (obecnie plac marsz. Józefa Piłsudskiego) pierwszą mszę świętą w Polsce po objęciu Stolicy Piotrowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję