Reklama

Wiadomości

Premier niezłomny

Polska pożegnała śp. premiera Jana Olszewskiego. – Był zawsze duchowo żołnierzem niezłomnym. Polska była dla niego największą świętością na ziemi – tak o zmarłym mówił sędzia Bogusław Nizieński, przedstawiciel kombatantów

Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 7

Igor Smirnow/KPRP

Jeden z etapów pożegnania Premiera Niezłomnego – przed Pomnikiem Powstańców Warszawy

Jeden z etapów pożegnania Premiera Niezłomnego – przed Pomnikiem Powstańców Warszawy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mecenas Jan Olszewski był pierwszym demokratycznie wybranym premierem od czasów II wojny światowej. Jego uroczystości pogrzebowe miały charakter państwowy najwyższej rangi. Prezydent Andrzej Duda ogłosił żałobę narodową, bo Polacy żegnali człowieka, który całym swoim życiem służył ojczyźnie – jako żołnierz Szarych Szeregów, powstaniec warszawski, obrońca opozycji antykomunistycznej i polityk. – Są tacy, którym stanowiska dodają znaczenia, są tacy, którzy dodają znaczenia stanowisku. Premier Jan Olszewski należał do tych drugich – mówił podczas Mszy św. żałobnej bp Michał Janocha, prywatnie siostrzeniec i syn chrzestny premiera Olszewskiego.

Polska była jego wiarą, nadzieją i miłością

Uroczystości pogrzebowe trwały dwa dni. Rozpoczęły się 15 lutego br. wniesieniem trumny do Kancelarii Premiera, gdzie śp. Jan Olszewski urzędował na przełomie lat 1991 i 1992. Przez cały dzień Polacy stali w kolejce, by pożegnać zmarłego w wieku 88 lat polityka. Wieczorem odprawiono Mszę św. w kościele św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży z udziałem najwyższych władz państwowych. – Polska była jego wiarą, jego nadzieją, jego miłością. Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć – mówił w homilii bp Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Śp. Jan Olszewski inspirował się nauczaniem kard. Stefana Wyszyńskiego, a także św. Jana Pawła II. – Swoją pierwszą zagraniczną podróż odbył do Watykanu. Papież życzył mu wtedy, żeby jego premierostwo potrwało tyle, co pontyfikat papieża. Niestety, skończyło się inaczej – wspominał bp Janocha.

Siostrzeniec premiera mówił, że przyczyną upadku jego rządu nie była lustracja, ale konkretna decyzja. Wiedział, że Polska potrzebuje trwałych fundamentów, przede wszystkim aksjologicznych. – Sprzeciwiał się wizji Polski budowanej na piasku post-PRL-owskich układów – podkreślił. – Zawsze skromny, walczący o prawdę, odważny i do bólu szczery. Taka postawa nie gwarantuje sukcesów, ale gwarantuje oponentów. Właśnie wtedy wykreowany został w mediach wizerunek Olszewskiego oszołoma i szowinisty.

Prawnik w czasach bezprawia

Reklama

Późnym wieczorem trumna z ciałem śp. Jana Olszewskiego została przewieziona w uroczystym kondukcie żałobnym do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście, a następnego dnia przed południem tuż obok – w katedrze św. Jana odprawiono uroczystą Eucharystię. Podczas Mszy św. bp Antoni Pacyfik Dydycz OFMCap przypomniał bogate dzieje zaangażowania patriotycznego rodziny śp. Jana Olszewskiego. – Z ufnością i spokojem żegnamy męża, brata, krewnego, adwokata, polityka, posła i premiera, a przede wszystkim wiernego syna Polski i Kościoła. Człowieka, który godnie zapisał się w pamięci, z odwagą przeszedł przez życie – zaznaczył bp Dydycz. – Jestem głęboko przekonany, że Jan Olszewski już teraz modli się, by Matka Najświętsza pukała do serc Polek i Polaków, by wyrzekli się złych postaw. Nigdy nie można nawet pomyśleć o tym, aby Polska walczyła z Polską. Do tego nawołuje nas Jan Olszewski.

Pod koniec Mszy św. głos zabrali prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. – Patrząc na ostatnie sto lat historii Polski, był jedną z jej najważniejszych postaci. To był przede wszystkim człowiek, który wierzył i marzył o wolnej i suwerennej Polsce. To była obok jego żony i rodziny wielka miłość jego życia – podkreślił prezydent. – Wiedział, że wolna Polska musi pozbyć się tych demonów przeszłości. On pokazał, jak można zostać pokonanym, być zdeptanym przez przeciwników politycznych i pozostać człowiekiem wiernym swoim ideałom – dodał premier Morawiecki. – Nie poddawał się jako żołnierz ps. Orlik, nie poddawał się jako prawnik w czasach bezprawia i nie poddawał się w III RP, gdy jako premier walczył o prawdę.

Drogowskaz Olszewskiego

Pierwszy premier w III RP, którego rząd został uformowany po w pełni demokratycznych wyborach, został pochowany w Alei Zasłużonych na Wojskowych Powązkach. Jednak wcześniej kondukt żałobny zatrzymał się przed pomnikiem Powstańców Warszawy, gdzie premiera Olszewskiego pożegnali kombatanci i osoby represjonowane w czasach komunizmu. – Odszedł od nas człowiek prawy i odważny. Służył ojczyźnie od najmłodszych lat – mówił sędzia Bogusław Nizieński, przewodniczący Kapituły Orderu Orła Białego, przewodniczący Rady do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, i dodał: – Premier Jan Olszewski pozostanie dla nas drogowskazem, jak mamy kochać Ojczyznę.

2019-02-20 11:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

„Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”

2026-02-13 10:24

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Końcowy rozdział Ozeasza brzmi jak liturgia powrotu z pustki. Prorok działał w Królestwie Północnym w VIII w. przed Chr., w czasie mieszania polityki, kultu Baala i sojuszy z mocarstwami. „Efraim” oznacza tu całe królestwo północy. Wezwanie „Wróć” (šûb) oznacza zmianę drogi, nie tylko żal. Izrael ma zabrać „słowa”, a nie dary. Po klęskach i deportacjach pozostaje modlitwa i wyznanie win. Hieronim tłumaczy: „tollite vobiscum verba”, czyli prośby i wyznanie win, i dodaje, że „vitulos labiorum” oznacza chwałę i dziękczynienie. Zwraca uwagę na szczegół tekstu: hebrajskie (pārîm) znaczy „byki”, a Septuaginta oddała ten zwrot jako „owoc”, przez podobieństwo brzmienia; sens prowadzi do uwielbienia zamiast zwierząt ofiarnych. Prorok wkłada w usta ludu trzy wyrzeczenia: Asyria nie zbawia, koń i rydwan nie dają ocalenia, wytwór rąk nie nosi już tytułu „bóg”. To są trzy źródła złudnej pewności: sojusz, siła militarna, idol. Werset o sierocie odsłania tło Tory. Sierota, wdowa i przybysz należą do tych, których Prawo osłania troską. Hieronim dopowiada, że „pupillus” to ten, kto utracił ojca; wspomina też odczytanie o odejściu od złego ojca, od diabła. Odpowiedź Boga ma język natury: rosa, lilia, korzeń jak drzewa Libanu, oliwka, cień i winorośl. Rosa w suchym kraju oznacza dar życia; Hieronim łączy ten obraz z Iz 26,19 i z pieśnią Mojżesza o słowie spływającym jak rosa (Pwt 32,2). Zakończenie pyta o mądrego i dodaje, że drogi Pana są proste, a jedni po nich idą, inni na nich upadają. Strydończyk widzi tu także uwagę o trudności księgi i mówi, że „drogi Pana” prowadzą przez lekturę i rozumienie Pism.
CZYTAJ DALEJ

Droga Krzyżowa Wrocławian u bł. Czesława

2026-03-13 20:08

Magdalena Lewandowska

Krzyż nieśli i rozważania czytali znani i cenieni Wrocławianie.

Krzyż nieśli i rozważania czytali znani i cenieni Wrocławianie.

W kościele św. Wojciecha u ojców dominikanów odbyła się szczególna Droga Krzyżowa Wrocławian.

To Droga Krzyżowa w specjalny sposób poświęcona mieszkańcom Wrocławia, w kościele, gdzie spoczywa bł. Czesław patron miasta. Rozważania stacji Drogi Krzyżowej podjęli znani wrocławianie i uznani artyści, m.in. aktor Robert Gonera, artysta malarz Mariusz Mikołajek, muzyk i założyciel zespołów Chudoba oraz 40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach Robert Ruszczak czy wieloletni bliski współpracownik ks. Stanisława Orzechowskiego, koordynator służb Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę Wiesław "Kuzyn" Wowk. – Do rozważań zaprosiliśmy Wrocławian, którzy w szczególny sposób zaznaczyli się swoim życiem, osiągnięciami, talentem, sercem, a przede wszystkim swoją wiarą i miłością do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Zapragnęliśmy, aby ci, którzy w sensie ziemskim realizują człowiecze powołanie w sposób ponadprzeciętny, dali świadectwo wiary i zapalili światłem swoich serc nasz wszystkich. To świadectwo jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy kiedy tak wiele sprzecznych myśli i uczuć kieruje życiem ludzi – mówił na początku nabożeństwa Stanisław Rybarczyk.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję