Reklama

Niedziela Świdnicka

Słowo pasterza

Awersja do Boga w czasach nowożytnych (1)

Zanim popatrzymy w nasze serca, zanim spojrzymy na nasz dzisiejszy ojczysty dom, by zobaczyć, jakie miejsce zajmuje w naszym życiu Bóg, popatrzmy na „wczoraj” naszego kontynentu i naszej Ojczyzny, gdyż to „dzisiaj” narodziło się z „wczoraj”. Zobaczmy, do czego zawsze doprowadzało zapomnienie człowieka o Bogu. W naszej historii byli osaczeni przez złego ducha fałszywi prorocy, którzy zasiewali w ludzkich umysłach i sercach podejrzliwość wobec Boga. Dążyli do tego, aby ludzie zapomnieli o Bogu, wiele czynili, aby wzbudzić podejrzenie w dzieło, które na ziemi dokonał Bóg Wcielony, Odwieczny Syn Boży, „który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba”. Na progu czasów nowożytnych w kulturze europejskiej pojawił sie proces, który filozofowie dziejów nazwali deifikacją człowieka. Proces ten, najkrócej mówiąc, polegał na odrzuceniu obrazu Boga pozostawionego nam przez Chrystusa i na przypisywaniu człowiekowi boskich przymiotów. Pod koniec XVIII wieku pojawiali się coraz liczniejsi, filozofowie, społecznicy, politycy, którzy wmawiali narodom Europy i świata, że ludzie mogą się obejść bez Boga, że chrześcijanie zapatrzeni w Boga hamują rozwój społeczny, że opóźniają stworzenie dobrobytu na ziemi. W imię pseudonaukowych haseł religię zaczęto usuwać z życia społecznego. W 1789 r. rewolucja francuska zaproponowała budowę „nowoczesnego” świata bez Boga, bez religii, bez Kościoła wedle hasła: „wolność, równość, braterstwo”. Szybko jednak okazało się, że hasła te oderwane od Boga stały się nieskuteczne. Nie pomogła ani gilotyna, ani bezbożna propaganda zastosowana do walki z religią i Kościołem. Niestety, ów francuski, oświeceniowy mit o Bogu, który jest wrogiem człowieka, o religii, która rzekomo hamuje postęp i dobrobyt na ziemi, nie był li tylko chwilowym zjawiskiem, ale dał impuls do tworzenia nowych bezbożnych filozofii i ideologii. Na gruncie oświeceniowych idei narodziło się w XIX wieku wiele ateistycznych filozofii, na czele z marksizmem i filozofią nihilistyczną Fryderyka Nietzschego, z których wyrosły w XX wieku dwa totalitaryzmy: sowiecki komunizm i niemiecki faszyzm. Systemy te dokonały ogromnego spustoszenia na kontynencie europejskim i są w dużej mierze odpowiedzialne za wymordowanie w XX wieku prawie 200 milionów ludzi. 11 lipca wspominaliśmy rzeź wołyńską na Polakach w roku 1943, do której ciągle nie chcą przyznać się nasi sąsiedzi. Żaden wiek w dziejach świata nie złożył w daninie tak wielkiej liczby ofiar z ludzi. Historia XX wieku pokazała, jak okrutny może być człowiek, który przestanie miłować Pana Boga, który pogardzi Bogiem i Jego prawem. Historia jest naprawdę nauczycielką życia. Przyszedł czas, by popatrzeć, co dzieje się dzisiaj na naszych oczach w naszym europejskim domu, co także zaczyna się dziać w Polsce.

2019-10-08 14:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Żegnamy cię i prosimy nieśmiało, abyś o nas pamiętał w niebieskim domu

2020-07-06 15:00

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Strzegom

ks. Marek Żmuda

pogrzeb kapłana

ks. Mirosław Benedyk

Obrzęd ostatniego pożegnania poprowadził bp Adama Bałabuch.

Strzegom nie pamięta takiego pogrzebu. W swoją ostatnią drogę wyruszył ks. kan. Marek Żmuda. Mszy św. 6 lipca przewodniczył bp Ignacy Dec. Kapłana jedności i nadziei żegnały setki wiernych.

Ks. Marek Żmuda był pierwszym proboszczem strzegomskiej parafii pw. Najświętszego Zbawiciela Świata i Matki Boskiej Szkaplerznej. Odszedł do Domu Ojca po ciężkiej chorobie w 60 roku życia i 34 roku kapłaństwa.

Eksporta do bazyliki

Uroczystości żałobne trwały dwa dni. Już w niedzielny wieczór wprowadzono ciało zmarłego kapłana do strzegomskiej bazyliki św. Ap. Piotra i Pawła, gdzie bp Adam Bałabuch sprawował Mszę św. i wygłosił słowo Boże. – Wasza, moi drodzy, obecność świadczy o tym, że dobry pasterz ma zawsze swoje miejsce w sercach wiernych – mówił na wstępie do licznie zgromadzonych wiernych w kościele. Odwołując się następnie do słów ewangelii przypomniał, że śmierć ks. Marka uświadamia nam, że nasze życie musimy przeżywać w nieustannej gotowości. - Musimy być ludźmi, którzy czuwają, którzy żyją w przyjaźni z Chrystusem, bo nie wiemy, kiedy Pan po nas przyjdzie. 30 czerwca dotarła do nas wiadomość, że Zbawiciel przyszedł po złożonego chorobą, drogiego i bliskiego nam wszystkim kapłana. My chrześcijanie rozumiemy to w swój sposób, że odszedł po dwóch ciężkich miesiącach dźwigania krzyża razem z Chrystusem. Został wezwany z naszej ziemskiej ojczyzny do Domu Ojca, w którym jest mieszkań wiele - podkreślił biskup.

ks. Mirosław Benedyk

Wprowadzenia ciała ks. Marka Żmudy do strzegomskiej bazyliki

Tego dnia głos zabrał także ks. prał. Marek Babuśka. - Witamy Cię w bazylice – w największej świątyni miasta, gdzie się modliłeś z nami, obok której blisko mieszkałeś, wychodząc stąd każdego poranka, przez kilka lat do swojej kapłańskiej służby w nowo powstałej, drugiej strzegomskiej parafii i odbudowy kościoła Najświętszego Zbawiciela, w której znakomicie sobie radziłeś, na co dzień wspierany przez mieszkańców miasta – mówił w smutku żegnając przyjaciela kapłana - dziekan dekanatu Strzegom i proboszcz bazyliki. Po Eucharystii wyruszył kondukt żałobny z trumną zmarłego, do kościoła Najświętszego Zbawiciela Świata, w którym zmarły kapłan posługiwał, jako ksiądz i proboszcz, i który to kościół odbudował i doprowadził do świetności, czyniąc to od powstania parafii przez kolejne 23 lata.

Słowa od parafian

Dalsze uroczystości pogrzebowe miały miejsce następnego dnia, w świątyni, którą swoją wielką pracą przywrócił Kościołowi i miastu. Zanim rozpoczęła się Msza pogrzebowa przedstawiciele różnych grup i środowisk wypowiadali ostatnie słowa pożegnania. W imieniu rady parafialnej przemówił Jacek Zięba: – Zawsze najbardziej liczył się dla Ciebie człowiek i nigdy nie byłeś obojętny na potrzeby innych. Służyłeś nam radą i pomocą, jak prawdziwy przyjaciel. Zapewniamy Cię, że twoje dzieło nigdy nie będzie zapomniane, a Ty pozostaniesz w pamięci nie tylko obecnych parafian, ale także na następne pokolenia, jako twórca i pierwszy proboszcz tej parafii. Dzisiaj żegna Cię wraz twoja mama, bliscy z rodziny, przyjaciele i cała społeczność miasta, którego byłeś honorowym obywatelem. Dziękujemy Ci za wieloletnią pracę duszpasterską i zapewniamy o naszej modlitwie – podkreślał.

ks. Mirosław Benedyk

Kościół Najświętszego Zbawiciela w dni pogrzebu.

Podziękowanie biskupa

Msza św. pogrzebowa zgromadziła blisko stu księży i setki wiernych. Żałobnej celebrze przewodniczył bp Ignacy Dec. - Dzisiaj przeżywamy pogrzeb kapłana, który do kanonicznej emerytury miał jeszcze 15 lat. Jego przedwczesna śmierć stawia nam pytanie czy my jesteśmy przygotowani do odejścia z tego świata i stanięcia przed Bogiem. Modliliśmy się i mieliśmy nadzieję, że Chrystus zostawi jeszcze tu na ziemi tego szlachetnego kapłana, ale wola Boża była inna. Przyjmujemy ją w pokorze i w zaufaniu do Pana Boga, wierząc mocno, że to On nam wszystkim wybiera nie tylko czas i miejsce urodzenia i życia na tej ziemi, ale także On wybiera czas i godzinę przejścia z życia ziemskiego do życia wiecznego – mówił biskup, który następnie wspomniał czasy seminaryjne we Wrocławiu, kiedy to po raz pierwszy zeszły się drogi kleryka Marka i ówczesnego wykładowcy i przełożonego ks. Deca: - Wykładałem wam cztery przedmioty: logikę, metafizykę, antropologię filozoficzną i filozofię religii.

ks. Mirosław Benedyk

Zamknięcie trumny zmarłego kapłana.

Na egzaminach, z wszystkich czterech przedmiotów otrzymałeś ocenę bardzo dobrą. Może dlatego przyszedłeś do mnie na seminarium naukowe z filozofii. Poznałem cię jako kleryka pobożnego, pogodnego, pilnego w nauce i zdyscyplinowanego. Miałem zaszczyt przedstawić wasz rocznik do święceń kapłańskich - przypominał biskup.

ks. Mirosław Benedyk

Bp Ignacy Dec podczas głoszenia homilii

W słowach wdzięczności bp Ignacy podkreślił, że ks. Marek dał się poznać jako kapłan oddany Bogu i ludziom, jako kapłan pracowity i pogodny. - Byłeś bardzo lubiany przez księży, twoich kolegów i przez wiernych świeckich. Miałeś poczucie humoru. Byłeś pełen dobroci, uprzejmości i gorliwości w służbie Bożej. Nigdy z nikim nie walczyłeś, ale walczyłeś o ludzi, aby byli czcicielami i wielbicielami Pana Boga – wymieniał bp Dec. Ks. Marek przez wiele lat związany był z Ruchem „Komunia i Wyzwolenie”. - Wiemy, że byłeś duszą tego Ruchu, który kładł nacisk na rolę Wspólnoty - Komunii w naszym posłannictwie chrześcijańskim. Byłeś zafascynowany Chrystusem, który żyje w Kościele, który głosi przez wybranych ludzi Ewangelię i niesie im wyzwolenie z kłamstwa i z różnych ludzkich ideologicznych błędów – przypominał w pożegnaniu homileta.

ks. Mirosław Benedyk

Honorową wartę pełnili górnicy – skalnicy i kamieniarze, których ks. Marek był kapelanem

Duchowy przywódca


Na koniec spotkania w kościele, słowa podziękowania wypowiedzieli także sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu Ireneusz Zyska, który podkreślił wielki patriotyzm i miłość do Polski, jakie wyróżniały zmarłego kapłana. – Byłeś dla nas duchowym przywódcą, który wniósł duży wkład w budowę naszej tożsamości i miłości do Ziemi Strzegomskiej – mówił także Burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta. Na koniec słowa podziękowania miastu i duchowieństwu za pomoc w organizacji pogrzebu wypowiedział Tomasz Żmuda, bratanek zmarłego, podkreślając głęboką wiarę, dobre serce i umiłowanie modlitwy, które obserwował u zmarłego wujka i ojca chrzestnego.

ks. Mirosław Benedyk

Kondukt żałobny

Po Mszy św. ulicami miasta wyruszył kondukt pogrzebowy, któremu przewodził bp Adam Bałabuch. Ciało ks. kan. Marka Żmudy spoczęło w nowym grobowcu na cmentarzu przy ul. Olszowej, tam będzie oczekiwał zmartwychwstania.

Ks. Mirosław Benedyk

Tłumy wiernych szły w kondukcie żałobnym

Słowo do zmarłego

- Tyle razy nas tu w kościele i na plebani, przy różnych okazjach- witałeś dobrym słowem, pogodnym sercem, uśmiechem na twarzy; tyle razy prosiłeś nas, abyśmy coś dobrego czynili; tyle razy nam dziękowałeś za jakąkolwiek posługę twoim parafianom, za modlitwy, za ofiarność, za zrozumienie, za pracę społeczną, tyle razy nas żegnałeś i składałeś życzenia. Tym razem, to my dziś Tobie dziękujemy, żegnamy cię i prosimy nieśmiało, abyś o nas pamiętał w niebieskim domu. Niech Krzyż Chrystusa, który ukochałeś i który z Jezusem niosłeś przez życie, niech zakryje i zgładzi Twe ludzkie słabości. Niech Krew Chrystusa przelana na Krzyżu wybieli cienie Twego życia, abyś na wieki kosztował słodyczy Pana - powiedział na zakończenie bp Ignacy Dec, pierwszy Biskup Świdnicki.

ks. Mirosław Benedyk

Złożenie do grobu.

Galeria zdjęć dostępna jest na Facebooku Niedzieli Świdnickiej.



CZYTAJ DALEJ

Benedykt XVI: małżeństwa homoseksualne i aborcja to znaki Antychrysta

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Homoseksualne małżeństwa i aborcja na świecie to znak "duchowej siły Antychrysta" - to słowa emerytowanego papieża Benedykta XVI przytoczone w jego nowej biografii napisanej przez niemieckiego dziennikarza i jego literackiego współpracownika Petera Seewalda.

Obszerny tom z wypowiedziami Benedykta XVI ukaże się w Niemczech w poniedziałek, a w innych krajach - w kolejnych miesiącach. Papież Ratzinger otrzymał tom biografii pod tytułem "Życie" w dniu swych 93. urodzin 16 kwietnia.

Słowa emerytowanego papieża przytoczył konserwatywny amerykański portal Life Site News, a za nim w niedzielę włoski dziennik "La Repubblica", który kolejną wypowiedź nazwał "powrotem Ratzingera".

W rozmowie z Seewaldem powiedział on: "Sto lat temu każdy uznałby za absurd rozmowę o małżeństwie homoseksualnym".

"Dzisiaj ten, kto mu się sprzeciwia jest ekskomunikowany ze społeczeństwa" - stwierdził Benedykt XVI. To samo - dodał - odnosi się do "aborcji i tworzenia istot ludzkich w laboratorium".

"Współczesne społeczeństwo jest w trakcie formułowania antychrześcijańskiego credo, a jeśli ktoś się mu sprzeciwia, jest karany przez społeczeństwo ekskomuniką" - oświadczył Benedykt XVI. (PAP)

sw/ mars/

CZYTAJ DALEJ

77. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Na pytania dotyczące Wołynia nie szukajmy odpowiedzi tylko na ziemi

2020-07-11 21:51

Marzena Cyfert

Przed Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego

Uroczysty apel z okazji Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP odbył się 11 lipca pod Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele władz, z premierem Mateuszem Morawieckim, a także duchowni różnych wyznań chrześcijańskich, którzy poprowadzili modlitwę. Udział zaznaczyła wojskowa asysta honorowa.


W kryptach Pomnika Mauzoleum znajduje się ziemia z mogił z 2000 miejscowości, w których w latach 1939-47 popełniono masowe mordy na ludności polskiej.

Honorowy prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów Szczepan Siekierka przypomniał, że stowarzyszenie zostało założone w 1989 r., z misją „pojednania i pokuty” i spełniło swoją rolę. Udało się bowiem zebrać ponad 20 tys. relacji świadków, którzy przeżyli rzeź na Kresach i wydać kilka tomów zbiorowej dokumentacji, której większość jest potwierdzona przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu. Zwracając się do premiera Mateusza Morawieckiego, prezes powiedział: – Bardzo się cieszę, że jest wśród nas Pan Premier, którego pamiętam jako młodego chłopca, bo pracowałem z jego ojcem. Spotykaliśmy się i zastanawialiśmy się wspólnie, jak doczekać czasów prawdziwej Polski, takiej, która będzie dbać o ludność polską, o naród polski, o tych, którzy zostali pozbawieni kawałka chleba. O takiej Polsce marzyłem.

Wicewojewoda dolnośląski Bogusław Szpytma opowiedział o dramatycznych wydarzeniach, jakich doświadczyła jego rodzina na Wschodzie we wsi Wierzbowiec. – Przez kilkadziesiąt lat słyszeliśmy w domu opowieści, które mroziły krew w żyłach. W tej wsi pozostało już na zawsze 75 osób. Później nastąpił trudny czas milczenia, gdy z powodów politycznych nie można było mówić o tej zbrodni, nie można było ujawniać prawdy, podobnie jak o Katyniu. Po 60 latach razem z mamą odwiedziliśmy to miejsce, nocowaliśmy w domu, który prowadziła Ukrainka p. Oksana. Próbowaliśmy rozmawiać, ale to była bardzo trudna rozmowa. Padło jedno ważne dla mnie zdanie: „Czy Wy chcecie tutaj wrócić?”. Myślę, że ten lęk przed naszym powrotem staje się podstawą takich zachowań – mówił wicewojewoda.

– Dzisiaj przy trudnej historii Ukrainy i trudnej historii Polski coraz więcej nas łączy. Słyszymy wiele osób mówiących po ukraińsku, które tutaj pracują, rozwijają się. Ale gdzieś ciągle jest cień milczenia, cień tego, czego nie zdołaliśmy wyjaśnić. Jesteśmy tu dziś po to, żeby zaświadczyć, że już nigdy nie zapomnimy o tych ofiarach, że będziemy się domagali prawdy. Te dwa wielkie narody w Europie muszą budować swoje relacje na prawdzie – mówił wicewojewoda dolnośląski.

–Spotykamy się dziś we Wrocławiu w innych czasach, by upamiętnić ofiary tamtego ludobójstwa, jak i Ukraińców, którzy broniąc swoich sąsiadów, również stracili życie – mówił Marcin Krzyżanowski, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Po uroczystościach przy Mauzoleum miała miejsce Eucharystia w intencji ofiar zbrodni sprzed 77 lat w kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku. Przewodniczył jej bp Jacek Kiciński. – Tamten trudny czas byłby jeszcze trudniejszy, gdyby nie wiara naszych przodków – mówił ksiądz biskup i zapewniał, że Bóg nigdy nie męczy się człowiekiem, dlatego nigdy nie rezygnuje z człowieka. Bóg pragnie naszego szczęścia.

Tłumaczył, że dar wolności dany ludziom oznacza możliwość wyboru dobra lub zła. Grzech, odrzucenie Boga i Jego przykazań zawsze powodują cierpienie. – Każde odrzucenie Boga kończy się dramatem człowieka i wielu pokoleń. Tak stało się na Wołyniu. Od 1943 r. do lutego 1945 r. odrzucenie Boga i Jego przykazań doprowadziło do kulminacji zła i nienawiści. A skutkiem tego była śmierć męczeńska 50-60 tys. Polaków. Te liczby to nie statystyki, ale konkretne osoby, ich praca, ich cierpienia. To ludzie, którzy mieli swoje marzenia, którzy pragnęli żyć, kochać, troszczyć się o swoje rodziny – mówił bp Kiciński.

Zauważył, że przychodząc na świat otrzymujemy korzenie i skrzydła. Korzenie to zwyczaje, tradycja, kultura, wartości, jakimi się kierujemy w życiu. Dzięki korzeniom człowiek wie, kim jest i zna swoją tożsamość. Skrzydła natomiast sprawiają, że człowiek staje się otwarty na świat, na innych. Tymi skrzydłami jest życiowe powołanie, pasja czynienia dobra. Dramat Wołynia sprawił, że dla wielu te korzenie zostały wyrwane, skrzydła podcięte, dla niektórych zaś bezlitośnie zniszczone.

– Dziś po 70 latach patrzymy na to nie bez emocji, stawiamy sobie pytanie, dlaczego tak się stało. Jezus nam mówi, byśmy na pytania dotyczące Wołynia nie szukali odpowiedzi tylko na ziemi… Jezus nam pokazuje, że naszym celem jest niebo a ten czas na ziemi to tylko pielgrzymka. Wierzymy, że męczennicy Wołynia otrzymali nagrodę życia wiecznego. Powinniśmy uczynić wszystko, by podobny dramat nigdy się nie powtórzył – dodał biskup Jacek i zachęcił do budowania, na wzór patrona dnia, św. Benedykta z Nursji, kultury miłości, prawdy, przebaczenia i pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję