Tak papież Benedykt XVI odpowiedział przed ponad 10 laty na pytanie o przyczyny kryzysu finansowego, którym wtedy żył świat: Chciwość. To ona wpędziła świat w poważne kłopoty.
Chcemy mieć, posiadać coraz więcej i więcej. Nieszczęście następuje wtedy, gdy w tym pragnieniu tracimy z naszego duchowego radaru inne osoby, gdy znika nam z pola widzenia świat stworzony, z którym przestajemy się liczyć, w złudnej wierze, że to worek bez dna. W tym sensie, analogicznie do kryzysu finansowego, chciwość jest odpowiedzialna za kryzys klimatyczny, który wiedzie nieuchronnie w kierunku klimatycznej katastrofy. Jej zapowiedzią są m.in. szalejące w Australii pożary. Pewnie każdy z takich obrazów przynosi skutek w tym sensie, że przekonuje nas do konieczności działania. Po takich informacjach ludzie staranniej segregują śmieci, zaczynają oszczędzać wodę itd. To działania godne i sprawiedliwe, ale niewystarczające, bo katastrofę mogą jedynie odsunąć w czasie. Nie łudźmy się, to nie jest jeszcze to, co Franciszek nazywa ekologicznym nawróceniem. Dlaczego? Cóż z tego, że będziemy segregować śmieci, jeżeli i tak coraz więcej będziemy ich produkować. Cóż z tego, że będziemy oszczędzać wodę przy myciu zębów, gdy i tak coraz więcej będziemy jej zużywać. Cóż z tego, że będziemy eco-driverami, skoro chcemy, by każdy członek naszej rodziny miał samochód. Nadal chcielibyśmy żyć coraz bardziej bogato, coraz wygodniej. My, ale także inni, w tym miliony biedaków z Południa, którzy chcą mieć to samo co my, choć dziś muszą wyżyć za dolara dziennie. Bez względu na nasze działania wywołane tą czy inną katastrofą styl życia pozostaje ten sam.
I tutaj właśnie widać, czym się różnią nawoływania ruchów ekologicznych od apeli zawartych w „zielonej” encyklice Franciszka. Pierwsi chcą zmienić pojedyncze zachowania, zostawiając w spokoju całą sferę konsumpcjonistycznych postaw, które rządzą naszym życiem. W przypadku nawrócenia ekologicznego, do którego nawołuje Kościół, chodzi o totalną przemianę serca. Przede wszystkim o wyzbycie się chciwości.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Przemoc osadników wobec Palestyńczyków narasta, a sytuacja na Zachodnim Brzegu coraz bardziej wymyka się spod kontroli – ostrzegł kard. Pierbattista Pizzaballa podczas Meetingu w Rimini. Jak informuje Vatican News, łaciński patriarcha Jerozolimy wezwał Zachód do większego zaangażowania dyplomatycznego i podkreślił, że rozwiązanie dwupaństwowe pozostaje jedyną drogą do uznania praw zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków.
Kard. Pizzaballa ocenił, że Zachodni Brzeg jest dziś „ziemią bezprawia”. Jak wskazał, napięcie między osadnikami a ludnością palestyńską stale rośnie, a to, co się dzieje, pozostaje „bez żadnego hamulca z punktu widzenia bezpieczeństwa i legalności”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.