Składniki (na około 25 sztuk): 500 g mąki
200 ml mleka
50 g drożdży
4 żółtka
1 jajko
80 g cukru
60 g masła
skórka z połowy sparzonej cytryny
1 łyżka spirytusu
5-6 kropli olejku waniliowego
lub łyżeczkę cukru wanilinowego
200 g konfitury z płatków róży lub z wiśni
1 kg smalcu
Wykonanie: W dużej misce wymieszać drożdże z 1 łyżeczką cukru. Kiedy się rozpuszczą, wlać letnie mleko, dodać 100 g mąki, szczyptę soli i dokładnie wymieszać. Przykryć ściereczką i umieścić w ciepłym miejscu. żółtka i jajko ubić z cukrem. Kiedy rozczyn potroi objętość, dodać ubite jajka, resztę mąki i olejek waniliowy lub cukier wanilinowy, spirytus oraz startą skórkę cytrynową. Wyrabiać ciasto ręką 20 minut. Wlać letnie roztopione masło i wyrabiać dalej, dopóki tłuszcz całkowicie nie połączy się z ciastem. Umieścić ciasto w ciepłym miejscu. Gdy dwukrotnie zwiększy objętość, natłuszczonymi rękami nabierać porcje wielkości dużego orzecha włoskiego, spłaszczać je tak, by powstały placuszeki, na środek każdego nałożyć łyżeczką konfiturę, a następnie dokładnie zlepiać brzegi. Pączki układać – zlepieniem w dół – na oprószonej mąką ściereczce, pamiętając o zachowaniu między nimi odległości. Kiedy wyrosną (po ok. 20 minutach), rozgrzać tłuszcz i wrzucić kawałek ciasta na próbę. Jeśli opada na dno i długo nie wypływa, tłuszcz trzeba jeszcze podgrzać. Pączki wrzucać na tłuszcz partiami, tak by swobodnie pływały, i smażyć z obu stron na jasnozłoty kolor. Wyjmować łyżką cedzakową i układać na ręcznikach papierowych, by odsączyć tłuszcz. Na koniec posypać cukrem pudrem.
W tym sezonie nie masz możliwości wypocząć na południu Europy? Spróbuj dań kuchni śródziemnomorskiej, które możesz przygotować samemu.
Potrawy są proste w przygotowaniu oraz bardzo smaczne i pożywne. Dieta śródziemnomorska jest lekkostrawna jak również sycąca dzięki obfitości warzyw i owoców, świeżych ryb, owoców morza, oliwek czy oliwy z oliwek. „Kuchnia śródziemnomorska” to termin, który obejmuje kuchnie różnych krajów. Z tego powodu jest bardzo zróżnicowana. Oznacza to, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Warto wprowadzić do swojej diety elementy tej kuchni – z pewnością wyjdzie to każdemu na zdrowie.
Nie potrafię dokładnie przypomnieć sobie momentu, w którym podjąłem tę jakże ważną decyzję, aby zostać naśladowcą Jezusa. W każdym razie początkowo wydawało mi się, że osoba licząca się w świecie i będąca ważnym człowiekiem nie może pochodzić z Nazaretu (por. J 1, 46). Niemniej, urzeczony dobrą nowiną o Królestwie Bożym, stałem się uczniem Nauczyciela z Nazaretu. Od tego przełomowego momentu resztę mojego życia poświęciłem głoszeniu Jego nauki o panowaniu Boga. Cóż... stałem się apostołem Pana, ponieważ w Niego uwierzyłem i On mnie wybrał. Uwierzyłem Jego słowom i czynom, których naśladowanie miało mi dać życie wieczne.
Moje hebrajskie imię (Bar-Tholomai) oznacza po prostu „syn Tolmaja” i występuje w katalogach apostołów w tzw. ewangeliach synoptycznych (zob. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 14). Ewangelia zaś według św. Jana zna mnie pod imieniem Natanael (zob. J 1, 35-51; 21, 2), które oznacza „Bóg dał”. Dlatego też można mnie nazywać Natanael syn Tolmaja („Bóg dał syna Tolmajowi”).
Bóg obdarzył mnie wielkim zaufaniem, powierzając mi misję ewangelizowania pogan. Charakteryzuje mnie dobroć, uczciwość i pracowitość. Właśnie dzięki tym wrodzonym cechom stałem się osobą powszechnie szanowaną i lubianą. Dlatego też mogłem z powodzeniem głosić dobrą nowinę o Jezusie Synu Bożym, w którym każdy może stać się nowym człowiekiem i jednocześnie uczniem Królestwa.
W ikonografii najczęściej bywam przedstawiany w tunice przepasanej sznurem. Niekiedy też prezentuje się mnie w scenie obdarcia ze skóry. Zgodnie bowiem z kościelną tradycją, właśnie w taki sposób poniosłem śmierć w Armenii ok. 70 r. Na obrazach zwykle trzymam księgę (lub zwój) i nóż. Patronuję zaś przede wszystkim rzeźnikom, garbarzom i introligatorom.
Na koniec życzę wszystkim, aby za moim przykładem nigdy nie odstępowali od Chrystusa i obdarzali innych ludzi wielkim kredytem zaufania.
Od rodziców z bardzo małymi dziećmi łapiącymi już „bakcyla” drogi, przez liczną młodzież, aż po kapłanów i siostry zakonne - Jasna Góra tętni życiem i tradycją przodków wraz z rozpoczęciem drugiego sierpniowego szczytu pielgrzymkowego. Przed zbliżającym się odpustem Matki Bożej Częstochowskiej, nazywanym „polskimi Imieninami Maryi”, do sanktuarium dotarły tysiące pątników. Przyszły wyjątkowo rodzinne i młodzieżowe kompanie, a także te, które na szlaku świętowały ważne jubileusze. Głównie z arch. łódzkiej, diec. radomskiej czy łowickiej,
Jedną z pierwszych grup, które zameldowały się dziś u celu, była 51. Piesza Pielgrzymka z Kaszewic w arch. łódzkiej. Grupa weszła na jasnogórskie błonia z flagami biało-czerwonymi, papieskimi i maryjnymi. - Kocham Maryję i nie wyobrażam sobie roku bez pielgrzymowania na Jasną Górę. A emblematy, które niesiemy, pokazują, co tak naprawdę jest dla nas w życiu ważne - powiedziała Stanisława Delek. Pątniczka dotarła do sanktuarium już po raz piętnasty. W tym roku prosiła szczególnie o nawrócenie dla męża oraz o to, aby jej dzieci zawsze trwały blisko Boga.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.