O przygotowaniach, idei i trudnościach, które trzeba pokonać, z Izabelą Woropaj, odpowiedzialną za koordynowanie części artystycznej Areny Młodych, rozmawia Justyna Kulikowska.
Justyna Kulikowska: Kiedy pojawił się pomysł na Arenę Młodych?
Izabela Woropaj: Kiedy w 2017 r. do archidiecezji łódzkiej przybył abp Grzegorz Ryś, zaproponował stworzenie podobnego do krakowskiego wydarzenia dla młodych. Jego pragnienie spotkało się z naszym. Jako Centrum Mocni w Duchu już od wielu lat chcieliśmy, aby takie wydarzenie się odbyło. Byliśmy gotowi podjąć to wyzwanie. Pierwsza arena miała miejsce w 2018 r. i uważam, że wyszła znakomicie jak na debiut. W spotkanie byli zaangażowani członkowie różnych środowisk Kościoła łódzkiego. Arcybiskup zadbał o to, żeby byli to przedstawiciele prawie wszystkich największych grup, wspólnot czy ruchów kościelnych. Obok Centrum Mocni w Duchu w ekipie byli więc: księża, przedstawiciele Ruchu Światło-Życie, „Chemin Neuf”, salezjańskiego teatru, Centrum Służby Rodzinie, Wydziału Duszpasterstwa Młodzieży Archidiecezji Łódzkiej, ludzie pracujący w mediach, przedstawiciele „Redemptoris Mater”, Wydziału Duszpasterstwa Akademickiego i osoby odpowiedzialne za doświadczenie modlitwy Taizé.
Jest to spotkanie ogromnej liczby młodych ludzi w ogromnej przestrzeni. Przez takie wydarzenie nabierają doświadczenia wspólnoty Kościoła, który jest młody. Jest ważne, aby każdy dał sobie szansę na spotkanie się z Bogiem. Poza tym Arena Młodych stwarza okazję do tego, by zobaczyć, jak wielu młodych ludzi jest w Kościele. Umożliwia także indywidualne spotkanie z żywym Bogiem. Myślę, że my przez całe życie, niezależnie od tego, ile mamy lat, wciąż Go poszukujemy. Każdy, kto uczestniczy w Arenie Młodych, ma okazję zobaczyć Kościół, który jest Kościołem odpowiadającym na potrzeby młodego człowieka XXI wieku.
Czy jest jakiś wspólny mianownik tych wydarzeń?
Cel jest ten sam, tematyka natomiast za każdym razem jest inna. Są kluczowe, stałe elementy, m.in. forma, w jakiej przemawiamy do młodego człowieka – nowoczesna, wykorzystująca ruch, taniec, gest, flagi, śpiew. Stałymi punktami są także adoracja, spowiedź i modlitwa wstawiennicza. Ale za każdym razem są też zupełnie nowe elementy wpisujące się w program. Kluczem do całości jest słowo Boga. Spotkanie jest oparte na słowie Bożym i wszystko, co się ma wydarzyć, jest mocno z nim związane. Program jest zbudowany w taki sposób, aby młody człowiek został wprowadzony w Ewangelię i aby w którymś momencie zobaczył, że on jest w jej centrum, żeby doświadczył, iż to nie jest tylko przedstawienie. Z tym się wiąże konkretne doświadczenie – w tym roku: spotkanie Jezusa z człowiekiem opętanym. Młoda osoba jest w centrum tego wydarzenia, które miało miejsce 2 tys. lat temu – ono się dzieje teraz. Myślę, że to mocny akcent tegorocznej edycji spotkania w Atlas Arenie.
Ile osób włącza się w przygotowanie tego wydarzenia?
Reklama
Młodych ludzi, którzy w tym roku angażują się w przygotowanie Areny Młodych, jest ok. 600 (wolontariusze, tańczący, flagujący, ekipa adoracji i babiarska, dwa teatry, Zespół Mocni w Duchu i dwa potężne chóry). To też jest specyfika tego czasu. My, organizatorzy, bardzo mocno dbamy o to, by docierać do młodych ludzi jako do osób, które mają Arenę współtworzyć – chcemy pokazać młodym, w jaki sposób mogą budować swoje doświadczenie Boga przez czynne uczestnictwo, czyli być nie tylko widzem, ale też współtworzącym. Obok młodych są też dorośli, którzy towarzyszą nam w modlitwie wstawienniczej; jest to ok. 150 osób świeckich oraz 100 księży, którzy służą sakramentem spowiedzi. Zespół bezpośrednio koordynujący przygotowanie wydarzenia to ok. 30 osób, a są jeszcze ludzie, którzy realizują dźwięk, światło, transmisję. Myślę, że 1000 to realna liczba osób, które dbają o jakość tego spotkania.
Co wyróżnia tegoroczne spotkanie?
Nowością w tym roku jest to, że są to 2 dni dla całej grupy docelowej, czyli młodych ludzi. To 2 dni rekolekcyjne. Drugiego dnia będzie sprawowana Eucharystia. I to jest zupełnie nowy pomysł. Nowe jest także to, że chór w trakcie śpiewu zapali świecę, jako symbol modlitwy i jedności z braćmi z Taizé, którzy w czasie naszej Atlas Areny będą się za nas modlić. To jest niezwykłe, że ta wspólnota – ekumeniczna, chrześcijańska, monastyczna – w małej wiosce we Francji dokładnie w tym momencie będzie się za nas modliła...
Pełną wersję wywiadu będzie można przeczytać na stronie www.niedziela.pl .
Uczestnicy i organizatorzy I Młodzieżowego Zjazdu Rycerstwa Niepokalanej
Ten, kogo nie było w dniach 20-22 czerwca br. w Strachocinie u Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej niech żałuje, bo jest czego. Hasłem rekolekcji były słowa: „Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie, czyli wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia przez Niepokalaną”. Tak z przymrużeniem oka, wybierając się do Strachociny, zastanawiałam się, czy będzie tylko teoria, czy można się też spodziewać chodzenia po wodzie w praktyce.
O. Andrzej Sąsiadek, franciszkanin, w konferencjach przekonywał nas: „Jak człowiek wierzy, to się da! Naprawdę się da! Szatan kłamie i próbuje nam wmówić: to niemożliwe!”. Były to słowa, które zostały poparte opowieściami o konkretnych, wyjętych z życia sytuacjach, co pomagało uwierzyć, że Bóg działa również dziś i w codziennym życiu każdego z nas. Przedstawienie Apostołów, szczególnie św. Piotra, jako normalnych ludzi, którym też nie wszystko w życiu wychodziło, a jednak dali radę, pomogło uwierzyć we własne siły i możliwości oraz w to, że można, „że się jednak da”. Tu przypominają mi się gdzieś usłyszane słowa, że „Bóg nie powołuje świętych, lecz uświęca powołanych”. Ważną rzeczą było także uświadomienie nam, że szatan z reguły nie przychodzi ze słowami: „Jestem Lucyfer. Czy mogę zamieszkać w twoim sercu?”, lecz często działa bardzo podstępnie i pod pozorem dobra, np. odwlekając spowiedź przez podsuwanie myśli: „bo nie jestem jeszcze dobrze przygotowany...”. Również to, że o. Andrzej mówił całym sobą sprawiało, że treści, które przekazywał, przyswajało się nie tylko uszami, ale niemal wszystkimi zmysłami. Słyszeć te konferencje to mało, to trzeba było również widzieć.
Po czasie słuchania trzeba było również wykazać się wiedzą. Ponieważ Rycerzy Niepokalanej, tych już pasowanych oraz kandydatów, przyjechało w sumie ponad 60, to pierwszego dnia zostaliśmy podzieleni na mniejsze grupy. Każda z grup miała swojego animatora, opiekuna i świętego patrona. Pierwszym zadaniem było odgadnięcie świętych, którzy mieli się za nami wstawiać u Boga i pomagać Niepokalanej, byśmy z tych rekolekcji skorzystali jak najwięcej. Każdy z animatorów wraz z opiekunem grupy przygotował scenkę z życia świętego patrona – tu brawa dla nich za pomysłowość i zaangażowanie. Towarzyszyli nam tacy święci jak: św. Maksymilian M. Kolbe, św. Franciszek z Asyżu, św. Józef, św. Jan Paweł II i św. Andrzej Bobola.
Patronem mojej grupy był św. Andrzej Bobola, który od pierwszego przyjazdu do Strachociny stał mi się szczególnie bliski. Niepokalana, biorąc sobie do pomocy właśnie tego świętego, przyprowadziła mnie w to niezwykłe miejsce. Ponieważ na rekolekcje jechałam z bardzo osobistą sprawą, to pierwsze kroki skierowałam pod pomnik św. Andrzeja, a kolejne były spacerem po Bobolówce, by poprosić go o szczególną opiekę na ten ważny czas. I tym razem św. Andrzej w konkretny sposób wstawił się za mną, dodając odwagi i przez o. Andrzeja uciszył burze w mojej duszy.
20 czerwca, poza znajomością faktów z życia świętych, można było się też wykazać odwagą i zaufaniem do Niepokalanej, która podczas pogodnego wieczorku postawiła niełatwe zadania. Pierwszy wyzwanie podjął o. Andrzej, który miał nas uczyć chodzenia po wodzie, a w rezultacie musiał nurkować w basenie, by odczytać hasło z rebusu na dnie. Kolejne zadanie polegało na czerpaniu wody sitkiem – łatwo się domyślić, jakie to efekty przynosiło. Na koniec tor przeszkód z zawiązanymi oczami. Ponieważ Maryja nigdy nie zostawia swoich dzieci bez opieki i pomocy, to i tym razem pomagała w konkretny sposób, dając okulary do nurkowania i lupę, by odczytać rebus, miskę, by wody naczerpać i pokazać, jak działa jako Pośredniczka łask wszelakich, oraz siostrę, która prowadziła za rękę, pomagała pokonać przeszkody i dodawała otuchy przed wejściem do wody. Przez wesołą zabawę mogliśmy się przekonać, jak wiele zyskujemy, pozwalając działać w naszym życiu najtroskliwszej Matuchnie, i jak ona nam pomaga.
21 czerwca pozostawił w pamięci rycerskie podchody. Przejście przygotowanym szlakiem zdecydowanie ułatwiała znajomość terenu i rozmieszczenia najważniejszych punktów, co siostry w kolejnych wskazówkach potrafiły opisać w bardzo ciekawych i niepowtarzalnych słowach. W wyzwaniu tym liczyła się również współpraca, czasem również między rywalizującymi między sobą grupami. Poza odnalezieniem strategicznych punktów i kolejnych wskazówek mieliśmy do wykonania bardzo praktyczne zadania, które polegały m.in. na podlaniu kwiatków na Bobolówce. Było również zadanie apostolskie, które miało także znaczenie duchowe, bo przez świadectwo o Rycerstwie Niepokalanej dla odwiedzonej pani pozwalało umocnić także naszą reakcję z Niepokalaną. Jednak mimo wspomnianej zdrowej rywalizacji dopiero zebranie owoców pracy wszystkich grup pozwoliło odczytać końcowe hasło rycerskich podchodów.
Był również czas na skupienie oraz bardzo prywatne i osobiste spotkanie z Jezusem. Czas wyciszenia, przemyślenia różnych spraw, usłyszanego słowa oraz duchowej rozmowy z Bogiem zapewniony był podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Także w każdej wolnej chwili można było udać się do kaplicy, by w ciszy pobyć z Jezusem. W kaplicy stał słój wypełniony cytatami z Pisma Świętego, by wylosować i zatrzymać dla siebie to, co Pan chce nam powiedzieć. Pozwalało to na łatwiejsze nawiązanie rozmowy z Bogiem, a czasem skłaniało do konkretnych refleksji. Osobiście czułam szczególne prowadzenie tym Słowem przez cały czas rekolekcji. Bardzo trafione i cenne okazały się również słowa św. Maksymiliana, które każdy zabierał dla siebie na zakończenie rekolekcji. Ważnym czasem spotkania z żywym Bogiem była codzienna Eucharystia w sanktuarium św. Andrzeja Boboli, która z racji oktawy Bożego Ciała połączona była z procesją.
Na zakończenie rekolekcji, 22 czerwca, odbyło się rycerskie pasowanie. Grono Rycerzy Niepokalanej powiększyło się o kolejne 12 osób, które zdecydowały się oddać całych siebie na własność i do pełnej dyspozycji Niepokalanej. Moment ten przywołał piękne wspomnienia z poprzednich rekolekcji, kiedy to sama byłam w gronie giermków, którzy dostąpili zaszczytu wstąpienia w zastępy tej szczególnej wspólnoty.
Przez cały czas Zjazdu troskliwą opieką otaczały nas siostry, które dbały nie tylko o sprawy duchowe, piękną oprawę tego świętego czasu i urozmaicenie wesołych wieczorków, ale i o strawę dla wzmocnienia sił fizycznych, za co serdeczne Bóg zapłać wszystkim razem i każdej z osobna.
Jeśli ktoś chciał i mimo sporej dawki wrażeń nie brakowało mu sił, to mógł jeszcze zostać na ponadplanowy czas, którym była rekreacja na świeżym powietrzu zakończona ogniskiem. Czas zacieśniania nowych przyjaźni, rozmów i dzielenia się wrażeniami tych niezwykłych trzech dni.
Praktycznie każde słowa są zbyt małe, by opisać i oddać atmosferę, uczucia, wrażenia i przeżycia czasu spędzonego podczas Zjazdu w Strachocinie. Tutaj trzeba po prostu przyjechać i samemu poczuć wszystkimi zmysłami to miejsce, które Niepokalana wybrała sobie na swoją zagrodę. Trzeba osobiście spotkać się z ludźmi, odczuć ich życzliwość, jedność i te szczególne więzi, jakie się tutaj zawiązują. Zdecydowanie jest to miejsce, z którego nie chce się wyjeżdżać i czeka się na każdą okazję, by móc wrócić.
Abp Marek Jędraszewski odebrał nagrodę im. Henryka Pobożnego
2025-04-06 09:27
ks. Waldemar Wesołowski
ks. Waldemar Wesołowski
Tym razem laureatem był arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.
- Ideą nagrody jest promowanie i nagradzanie osób, które poprzez odwagę, bezkompromisowość, wiedzę, kulturę i różne formy działalności publicznej idą we współczesnym świecie drogą ukazaną niegdyś przez patronów Bractwa: księcia Henryka Pobożnego i jego małżonkę Annę, osób, które w życiu publicznym stają w obronie cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskiej, Ojczyzny, życia i godności człowieka - czytamy na stronie Bractwa Henryka Pobożnego.
O swej modlitwie za chorych i cierpiących a także za pracowników służby zdrowia zapewnił Ojciec Święty w opublikowanym przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej przesłaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Franciszek zaapelował także o pokój, tam gdzie toczone są wojny.
Ewangelia tej piątej niedzieli Wielkiego Postu przedstawia nam historię kobiety przyłapanej na cudzołóstwie (J 8, 1-11). Podczas gdy uczeni w Piśmie i faryzeusze chcą ją ukamienować, Jezus przywraca tej kobiecie utracone piękno: ona upadła w proch ziemi, a Jezus, na tym prochu, kreśli dla niej swym palcem nową historię - to „palec Boży”, który zbawia swoje dzieci (por. Wj 8, 15) i uwalnia je od zła (por. Łk 11, 20).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.