Reklama

Niedziela Kielecka

Dom o trwałych fundamentach

Ola, dwie Anie, Przemek, Seweryn, Grzegorz, Maciek i Stasiu oraz ciocia Wiesia i wujek Jarek – oto Rodzinny Dom Pomocy Caritas Kieleckiej w Komorowie, dom najprawdziwszy, zbudowany na podwalinach wzruszających historii każdej z tych osób. Jego fundamenty są bardzo trwałe, choć mieści się w starej, zaadaptowanej szkole.

Niedziela kielecka 17/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Caritas kielecka

T.D.

Najfajniej na placu zabaw, z ciocią i wujkiem

Najfajniej na placu zabaw, z ciocią i wujkiem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Święto Miłosierdzia Bożego jest świętem patronalnym Caritas – z tej okazji przypominamy jedno z dzieł organizacji – tzn. Caritas kieleckiej, które zapuściło korzenie niemal nad Wisłą, na pograniczu diecezji kieleckiej i tarnowskiej.

Pomysł dojrzewał

Wiesława i Jarek Króliszyn, prowadzący dzisiaj dom, niezależnie od siebie – nie znając się, myśleli o takim właśnie życiu, o „dzieleniu go z osobami niepełnosprawnymi”, jak powiedzą dzisiaj. Wiesia, przebywając we Francji, zetknęła się blisko z francuską wspólnotą „Arka”, który to kontakt dał jej wyobrażenie, jak funkcjonują małe ośrodki dla osób niepełnosprawnych, jak pomagają, co się w nich dzieje. Jej przyszły mąż wiele lat mieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie także zetknął się z „Arką”. Poznali się w Wieliczce i to marzenie, ta idea – ich zbliżyły. – Modliliśmy się wspólnie o rozeznanie, jak ten zamiar zrealizować. Ponownie znalazłam się we Francji, w sanktuarium św. Józefa, poszukując odpowiedzi na pytanie, co i jak robić? Kazano mi napisać list, o tym moim planie, jak moim zdaniem ma wyglądać jego urzeczywistnienie. Otrzymałam sygnał – przynaglenie, aby śledzić Internet – opowiada Wiesława Króliszyn. I znalazła ogłoszenie, że Caritas kielecka oraz gmina Pacanów poszukują małżeństwa do prowadzenia Rodzinnego Domu Pomocy w gminie Pacanów, w budynku starej szkoły, w której zabrakło uczniów. Był 2012 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Trudne początki

Reklama

Nigdy nie byli związani z Kielecczyzną – ona z Podkarpacia, on z Łodzi. Tutaj, w Komorowie, zastali przeciekający dach, nieszczelne okna i drzwi, nieocieplone ściany – nie wyglądało to optymistycznie. W 2015 r. Caritas kielecka pozyskała zewnętrzne dofinasowanie i szybko przeprowadzono niezbędne prace. Państwo Króliszyn z ogromną wdzięcznością mówią o zaangażowaniu ks. Stanisława Słowika, dyrektora Caritas kieleckiej, który dużo pracy i serca włożył w to dzieło i bardzo zżył się z mieszkańcami domu. – Nie było w ciągu 13 lat trudnej sytuacji, w której by nas nie poratował – mówią małżonkowie.

W murach budynku w swoim dawnym mieszkaniu pozostał dyrektor zlikwidowanej szkoły, pan ponad 90-letni, który zna tu każdy zakamarek i który zżył się z mieszkańcami i nadal służy radą i pomocą. Czy doświadczyli lokalnego ostracyzmu? Niewielkiego, ale jednak. Komorów to malutka wieś. Ludzie woleliby może świetlicę niż miejsce dla niepełnosprawnych, przybyszy w większości nie stąd. Ale akceptacja osób z deficytami służy wszystkim, udało się np. namówić Piotra mieszkającego z mamą do uczestnictwa w warsztatach terapii zajęciowej. W bliskim środowisku jednak nadal zdarzają się sytuacje wstydliwego zamknięcia takich osób w domach (jak 21-letni mężczyzna, którego rodziny dotąd nie przekonali).

Komorowski dom jest docelowo przeznaczony dla ośmiorga podopiecznych, głównie z niepełnosprawnością intelektualną, których pobyt jest w 70% finansowany przez mieszkańca, a pozostały przez gminę. Mieszkańcy pochodzą zewsząd – pięcioro z nich z Bielska-Białej, ze Szczecina, Łodzi, dwoje z Kielecczyzny.

Pierwszy trafił Przemuś

Reklama

Przemek ma 34 lata, w komorowskim domu mieszka od 2012 r. Nie widzi, porusza się na wózku inwalidzkim, ma wodogłowie i z tym wszystkim jest radosny i, jak mówią opiekunowie – obdarzony doskonałą pamięcią, która pozwala mu zapamiętywać teksty piosenek i opanować proste zwroty w języku angielskim. Urodził się zdrowy i takim pozostał do pierwszego roku życia, a lekarze bagatelizowali sugestie matki o wysuniętym płacie czołowym. Przeszedł kilka operacji, ma zastawkę w mózgu, ale to wszystko wykonano zbyt późno… Ania ze Szczecina (27 l.) pochodzi z domu dziecka; rzeczowo relacjonuje, jak mija jej dzień w Komorowie. Pobudka jest o 6, co ją nie zachwyca; ubiera się, myje, je śniadanie („lubię kanapki i boczek”), a potem czeka na busa do Kupienin, gdzie są warsztaty terapii zajęciowej. – Tam chętnie pomagam niepełnosprawnym – opowiada. – Ostatnio robiliśmy kwiaty do palmy i stroiki wielkanocne i lubię też oglądać filmy – wyjaśnia.

Po godz. 15 mieszkańcy domu, podobnie jak Ania, wracają z różnych swoich zajęć. Druga Ania (30 l.) pochodzi spod Łodzi, z miejscowości Godnice (co podkreśla). Koniecznie chce pokazać swój pokój – jak każdy z mieszkańców – w którym ma ulubione lalki, nazywane po porostu „ludzie”. Jest specjalistką w obieraniu ziemniaków, jeździ na dwukołowym rowerze. I bardzo zaprasza na swoje urodziny. Jej WTZ to Skrzynka.

Stasiu jest najstarszy z grupy, ma 62 lata. Chciał kiedyś naprawić elektryczność i spłonął mu dom, on sam cudem ocalał. Stasiu to elegant – codziennie zawiązuje krawat i chwali się swoimi muszkami. Seweryn (l. 30), został sam na świecie. Nieśmiały, z trudem się otwiera, jednak w końcu z dumą pokazuje swoją kolekcję samochodów.

Reklama

Grzegorz (l. 47) – „nasz celebryta” – mówi o nim p. Wiesia. Z ochotą sprząta („tylko ja w tym domu sprzątam”, miał kiedyś powiedzieć). Zagustował w brawach, gdyż jest aktorem w spektaklu „Czerwony kapturek” i do tego stopnia polubił oklaski i brylowanie na scenie, że podczas Gali Jubileuszowej Caritas Kieleckiej odebrał …nieswoją nagrodę. Ksiądz Biskup nie odmówił. Chętnie też grabi i zamiata rozległy teren wokół domu. – Tu jest fajnie, wszystkich bardzo lubię – podkreśla radośnie. Ola (33 l.) nie chodzi, nie mówi, porusza się na wózku, a jak zechce – na czworakach. W ten sposób dojdzie gdzie chce i przyniesie co chce, np. kolorowe pudełko, które „wkracza” w naszą rozmowę…

I jest jeszcze 27-letni Maciuś, z głębokim autyzmem. Przebywa w Komorowie najkrócej, od grudnia 2024 r. Pomimo przejawów agresji, dobrze się zaaklimatyzował. Część z podopiecznych państwa Króliszyn korzysta z zajęć w ramach różnych warsztatów terapii zajęciowej, a niektórzy zostali objęci rządowym programem „rehabilitacja 25 plus”.

Na co dzień i od święta

Do kościoła jeżdżą do Szczucina, za Wisłę, gdyż w tamtejszym kościele nie ma barier architektonicznych i jest ciepło. Lubią te wyprawy, lubią się modlić i chętnie obdarzają gości świętymi obrazkami. Króliszynowie opowiadają, że w tym roku na początku Wielkiego Postu, gdy ksiądz zachęcał do podjęcia pokuty i postu, Przemek powiedział głośno: – Kto ma grzechy, niech pości.

Urodziny domowników obchodzone są elegancko – w restauracji „Staropolska” w Szczucinie, gdzie cała grupa jest sympatycznie przyjmowana. Dla solenizantów to frajda i przyjemność. Podobnie jak wyprawy na basen do Solca-Zdroju czy wyjazdy wakacyjne. Zazwyczaj odbywają się one razem ze wspólnotą „Wiara i Światło” z Bielska-Białej. Na weekendowe dni skupienia wyruszają do Brennej.

Reklama

Wiosna to dla nas wszystkich zastrzyk energii – także dla mieszkańców Rodzinnego Domu Pomocy w Komorowie. Z radością wychodzą ze swoich pokoi, siadają na ławkach, korzystają z placu zabaw i świetnej rześkiej aury. W miarę możliwości pomagają w warzywniku. – Mamy swoje maliny – mówią.

Na świeżo w pamięci wciąż jest Wielkanoc – wyprawa z koszyczkami do kościoła, malowanie pisanek, pieczenie bab, dyngusowe polewanie wodą. Pierwszy dzień Wielkiej Nocy spędzają w Komorowie, a w drugi dzień świąt państwo Króliszynowie zabierają ich do swoich rodzin. Niektórzy, jak Ola i Przemek, spędzają święta w domach rodzinnych.

„Miłosierdzie dla nas, i dla całego świata…”. Duchowa aura Bożego Miłosierdzia, nienazwana, jest tutaj, w komorowskim domu, w każdym nieporadnym geście, w każdym uśmiechu i z trudem wyartykułowanym słowie.

2025-04-23 08:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pomoc w Wielkim Poście

Niedziela kielecka 7/2024, str. VI

[ TEMATY ]

Caritas kielecka

TD

Caritas kielecka podejmuje szereg działań pomocowych

Caritas kielecka podejmuje szereg działań pomocowych

Inicjatywy działań wielkopostnych skierowanych do rodzin w potrzebie – najuboższych, doświadczonych chorobą czy samotnością – to dzieło Caritas kieleckiej, wdrażające rokrocznie sprawdzone, wypracowane wzorce, ale i nowe rozwiązania.

Od kilku lat Caritas kielecka rozpoczyna obchody Wielkiego Postu celebracją Środy Popielcowej przez księży biskupów w Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn w Kielcach, z obrzędem posypania głów popiołem. Wydarzenie ma wymiar szczególnie wymowny – ludzie doświadczeni trudnym życiem chcą wkroczyć na drogę przemiany. W tym roku liturgii Środy Popielcowej przewodniczył bp Marian Florczyk.
CZYTAJ DALEJ

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

[ TEMATY ]

św. Katarzyna Sieneńska

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne. Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej. Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia. Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie. Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy. Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską. Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej". Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała! Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła. Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża. Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.
CZYTAJ DALEJ

Open Doors w służbie prześladowanym chrześcijanom

2026-04-29 16:03

ks. Waldemar Wesołowski

Parafię Wniebowzięcia NMP w Lwówku Śląskim odwiedziło małżeństwo Donata i Maciej Maliszakowie działający w organizacji non profit Open Doors.

Od 1955 roku wspiera ona prześladowanych chrześcijan w ponad 70 krajach świata. Ma także swoją siedzibę w Polsce. Impulsem do odwiedzin było zdjęcie grobu Pańskiego w kościele parafialnym, którego aranżacja przypomniała prawdę o tym, że prześladowanie Jezusa i Jego uczniów trwa także w naszych czasach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję