Reklama

W wolnej chwili

Trzy pokolenia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Dzisiejszy bohater ma kilka lat, płową czuprynę, rozważne spojrzenie i rozbrajający uśmiech – pół na pół mleczaki i miejsca na nowe zęby. Biega z psem po łąkach w jakichś tylko sobie wiadomych sprawach. Tego dnia zapuścili się jeszcze dalej, pod sam kanał. Pies się wytaplał, bo jego przodek pewnie był z tych, co to brodzą z upodobaniem po każdej wodzie – kałuży, bagnie czy jeziorze. Pies co chwilę się otrząsa z wody i błota. Obaj wyglądają więc nieszczególnie. Wracają prędko, skrótem, żeby tylko było szybciej. Ale tą drogą muszą przejść przez dosyć ruchliwą trasę. Rozważnie zatrzymują się na skraju. Chłopiec rozgląda się na wszystkie strony, tłumaczy coś psu i w odpowiedniej chwili ruszają biegiem przez jezdnię. Dobiegają szczęśliwie na drugą stronę drogi. Pies jednak, jakby sobie coś przypomniał, wraca na środek jezdni i obwąchuje jakiś ślad. Mały go woła coraz głośniej. Pokazuje wyciągniętą ręką, że nadjeżdża samochód, krzyczy na niego, tupie nogą. Pies tylko na małą chwilę podnosi głowę, patrzy na niego i wraca do przerwanej czynności. Chłopiec denerwuje się coraz bardziej, coraz głośniej woła i zaklina, ciągle pokazuje oburącz na zbliżające się niebezpieczeństwo. Na nic. Samochód trąbi raz i drugi, pies jakby w ogóle nie słyszał. Kierowca zaczyna hamować z piskiem opon i wtedy chłopiec wbiega na jezdnię, porywa psa za głowę i wlecze na skraj drogi, bo podnieść go nie daje rady. Kierowca opuszcza szybę, wyzywa obu, grozi im i odjeżdża. Malec zbiega do przydrożnego rowu, płacze i coś tłumaczy psu, mocno gestykulując. Ten słucha, nieśmiało kiwa ogonem, w końcu podchodzi i liże chłopca po twarzy po tych łzach strachu, trwogi i ocalenia.

Historia ma ciąg dalszy. Okazuje się, że kierowca rozpoznał chłopca i pojechał do jego domu na skargę. Pewnie przedstawił całe zdarzenie dramatycznie, a może i wytknął beztroskę rodziców. Awantura była wielka, to zrozumiałe. Obudzony lęk opiekunów o dziecko, a i poczucie winy z powodu własnego zaniedbania skumulowały się w krzykach i bezradności.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Powinienem cię stłuc na kwaśne jabłko. Masz szlaban, ani kroku poza podwórko, a psa trzeba będzie oddać. Jak mogłeś być taki głupi?

Malec płakał, matka szlochała, ojciec ciskał się coraz bardziej, a pies z podkulonym ogonem zniknął z pola widzenia. Kiedy padło słowo o psie, chłopiec się przeraził. Składał ręce, przepraszał, prosił na wszystko i zapewniał, że to wyłącznie jego wina, a nie psa, i że każdą karę przyjmie, tylko nie tę. Ojciec był nieugięty. Dramat. Kiedy wieczorem, wtajemniczony w całą aferę, zapytałem chłopca, dlaczego wrócił na jezdnię, odpowiedział z powagą:

– Jakby mu się coś stało, tobym umarł ze wstydu.

Nie bardzo zrozumiałem tę zbyt dorosłą odpowiedź, więc powtórzyłem ją ojcu dziecka, a on od razu:

Reklama

– To powiedzenie jego dziadka, mojego ojca. Często tak mówi, że jakby czego nie zrobił, jakby coś zaniedbał, a stałoby się, to właśnie tak by się z nim stało. Tego psa ma od niego. Musiał pewnie słyszeć wielokrotnie i teraz powtarza. Oni się bardzo lubią i często coś tam razem majstrują. Dla mnie tyle czasu nie miał i był surowy, a wnukowi pozwala na wszystko i zawsze go tłumaczy. Jak mu to wypominam, to się denerwuje, a potem mówi, żebym ja nie popełniał tego błędu. Przynajmniej tyle. A swoją drogą, jestem dumny z małego, my tak mamy w rodzinie, w genach pewnie.

Dziadek też całą sprawę łagodzi. Kiedy mały skarży się na ojca, tłumaczy mu:

– Oni się o ciebie boją, przestraszyli się, a jak się człowiek przestraszy, to krzyczy, bo inaczej nie potrafi.

– A ty na mnie nie krzyczysz.

– Bo ja wiem, że ty jesteś mądry chłopiec i już więcej tego nie zrobisz. Czemu wróciłeś po niego?

– Bo to mój pies.

– Tak, to prawda, ale widzisz, twoi są też rodzice, ja, babcia i o wszystkich trzeba się troszczyć i o nich pomyśleć. Jakby tobie coś się stało, to rodzice by sobie tego nie wybaczyli, a mnie by chyba serce pękło. Rozumiesz?

Mały kiwa głową i ze łzami w oczach, ale i chyba z nadzieją, pyta nieśmiało:

– A pies?

Dziadek uważnie patrzy na niego i z powagą w głosie mówi:

– Jak dasz słowo honoru, że nigdy więcej, to pójdziemy obaj do taty i może go przekonamy. Co?

Takiego kiwania głową świat jeszcze nie widział.

2025-09-16 12:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niespodziewane

Weźmy na ten przykład Władka. Nie mówiłem wam jeszcze, ale jak byłem ostatnio u niego, to się popłakał. Jeszczem go takim nie widział. Siedzimy przy stole w jadalni w stałym składzie. Dyskusja przeniosła się z zakrystii, jak zwykle sprowokowana jakimiś miejscowymi sensacjami. Tak było i „tom razom”, jak mawia kościelny. Poruszającą wiadomość przynosi organista. Otóż znana nam wszystkim, niezwykłej zacności parafianka – to zaś wyrażenie proboszcza, akurat w tym przypadku nieprzesadzone zupełnie – znalazła się w domu opieki. Bulwersujące jest to, że oddała młodym ludziom z rodziny dom i cały majątek w zamian za opiekę. Pochwalali wszyscy wtedy jej decyzję, bo w ten sposób zostaje wśród swoich, nie marnuje się dorobek ich życia z mężem i nie będzie sama na stare lata. Teraz ta wiadomość przybija wszystkich, tym bardziej że jest już po rejentalnych zapisach i nie ma szans wyegzekwować na nich zmianę czegokolwiek. Wszyscy odbierają to jako ewidentną krzywdę, tym bardziej że zawsze była ona człowiekiem wrażliwym, dobrym i ofiarnym, a to zjednuje sympatię i współczucie.
CZYTAJ DALEJ

Założyciel Redemptorystów Zaalpejskich ekskomunikowany za schizmę

2026-07-28 10:28

[ TEMATY ]

ekskomunika

Vatican Media

Założyciel Zgromadzenia Synów Najświętszego Odkupiciela (Redemptorystów Zaalpejskich), ks. Michael Mary Sim FSsR., został ekskomunikowany po uznaniu go za winnego schizmy. Decyzję ogłosił 27 lipca biskup Aberdeen Hugh Gilbert, dwa dni po bezprawnej konsekracji biskupiej duchownego na szkockiej wyspie Papa Stronsay.

Podziel się cytatem Według biskupa Gilberta podstawą wyroku było przyjęcie przez wspólnotę pod kierownictwem ks. Sima poglądów sedewakantystycznych, odrzucających prawowitość papieży od Soboru Watykańskiego II, w tym papieża Leona XIV. Dodatkowym powodem była konsekracja biskupia bez mandatu papieskiego, przeprowadzona 25 lipca przez kanadyjskiego biskupa sedewakantystę Pierre'a Roya przy współudziale dwóch innych biskupów związanych z tym nurtem.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Prokuratura umorzyła śledztwo ws. pożaru krzyża papieskiego na Mokotowie

2026-07-28 18:06

[ TEMATY ]

Warszawa

krzyż

pożar

PAP/Leszek Szymański

Krzyż Papieski w Warszawie

Krzyż Papieski w Warszawie

Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów umorzyła śledztwo w sprawie pożaru krzyża papieskiego na terenie parafii św. Maksymiliana Kolbego na Mokotowie. Nie doszło do celowego podpalenia, a pożar rozpoczął się prawdopodobnie od jednego ze zniczy.

W kwietniu tego roku na Mokotowie przy ulicy Rzymowskiego spłonął krzyż, przed którym papież Jan Paweł II odprawił 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa (obecnie plac marsz. Józefa Piłsudskiego) pierwszą mszę świętą w Polsce po objęciu Stolicy Piotrowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję