Reklama

Niedziela Wrocławska

Uroczysta chwila

W przededniu uroczystości odpustowych parafia św. Faustyny w Górze przeżywa wyjątkową uroczystość – uroczyste poświęcenie kościoła, budowanego przez ponad dwie dekady.

Niedziela wrocławska 40/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Góra

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Ks. Arkadiusz Wysokiński prezentuje nowy ołtarz

Ks. Arkadiusz Wysokiński prezentuje nowy ołtarz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tym roku mija 25 lat od momentu erygowania parafii. Powstała ona decyzją kard. Henryka Gulbinowicza, przez wydzielenie z parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Górze. Parafia stała się też siedzibą nowo utworzonego dekanatu Góra Zachód. Początkowo wierni gromadzili się w kaplicy św. Faustyny. Tam rodziło się życie religijne młodej parafii, a jednocześnie krok po kroku powstawała wizja nowej świątyni. Kaplicę wybudował ówczesny proboszcz parafii św. Katarzyny, ks. Bolesław Sylwestrzak, a budowę nowej świątyni rozpoczął ks. Stanisław Chłopecki, który w 2000 r. został proboszczem nowej parafii. Tragiczny wypadek samochodowy jesienią 2005 r. przerwał jego posługę, a nowym proboszczem w tej szczególnej sytuacji został ks. Arkadiusz Wysokiński, który stanął przed zadaniem kontynuowania budowy kościoła. – Początek nie był łatwy, bo to było spotkanie z ludźmi, którzy nagle stracili proboszcza. Księdza, którego dobrze znali, który był lubiany, z którym spotykali się na co dzień. A tu nagle pojawia się ktoś nowy – wspomina ks. Wysokiński, dodając: – Na pierwszym spotkaniu powiedziałem, że na pewno nie będę taki sam jak ks. Chłopecki. Każdy z nas ma inny charakter, inne usposobienie. Niektórzy odebrali to jednak tak, jakbym nie chciał go naśladować w dobru, które czynił. To mnie czasami przerażało, bo wydawało się, że oczekiwano ode mnie abym był taki sam jak ks. Stanisław.

Reklama

Na placu budowy były wówczas jedynie fundamenty podsypane żwirem. – Po sprawdzeniu stanu budowy okazało się, że trzeba było je podmurować i podnieść stan zerowy. W 2006 r. wobec zapowiedzi podwyżek cen materiałów budowlanych zakupiliśmy niemal całą cegłę na kościół. A od wiosny 2007 r. zaczęliśmy wznosić mury – wspomina kapłan.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Lata pracy i ofiarności

Budowa trwała wiele lat. Były momenty szybkich postępów, ale też trudne chwile, gdy np. firmy wykonawcze bankrutowały. – Czasami wydawało się, że stracimy zaliczki, że środki są nie do odzyskania, ale na szczęście przez wszystko przebrnęliśmy. Kościół rósł z ofiar wiernych. Wsparcia udzieliły także inne parafie. Był dekret księdza arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego, który zobowiązywał niektóre dekanaty do wsparcia budowy. W to dzieło włączyły się prawie wszystkie parafie naszych górowskich dekanatów, parafie z Milicza, Brzegu Dolnego, a nawet Oławy. To było ważne, cenne i jesteśmy wdzięczni za tę pomoc, ale wobec całości stanowiło to oczywiście kroplę w morzu. Największa wdzięczność należy się parafianom. To oni ponieśli główny ciężar budowy – podkreśla ks. Arkadiusz.

Proboszcz wspomina też ogromną życzliwość firm i ludzi, którzy pomagali nie tylko finansowo. – Czasami nie chodziło o pieniądze, ale o to, że ktoś pomógł w transporcie, pomógł przy pracach dźwigowych, przesunął termin, przyjechał ze sprzętem. To miało ogromną wartość.

Krzyż na śmietnik?

Reklama

Przejmującą historię posiada krzyż, który dziś znajduje się w bocznym ołtarzu. Został przywieziony z Essen w Niemczech, z kościoła przeznaczonego do rozbiórki. Kiedy wszedłem do środka kościoła w Essen, zobaczyłem figurę Pana Jezusa leżącą na posadzce. Krzyż był uszkodzony, ręka odcięta, bo ktoś wcześniej chciał go zabrać i nie zmieścił się do samochodu i w taki sposób próbowano zmniejszyć jego objętość. To się nie udało i dzięki temu został i trafił do nas – opowiada kapłan. Ciężką figurę z litego drewna udało się wynieść dzięki pomocy dwóch Niemców tureckiego pochodzenia.

– Kiedy załadowaliśmy Pana Jezusa na samochód, jeden z nich zapytał: „Dokąd z tym jedziecie?” Odpowiedziałem: „Zabieramy Pana Jezusa do Polski”. A on się żachnął i zapytał: „Czy nie można tego bliżej wyrzucić?” To mnie wtedy sparaliżowało. I spojrzałem w kierunku starszego Pana, który opiekował się kościołem i który przekazywał krzyż, stanął obok nas ze łzami w oczach.

Kilka dni później ksiądz otrzymał z Niemiec nagranie pokazujące buldożery burzące tamtą świątynię. – Dzięki Bogu Pan Jezus znalazł swoje miejsce u nas. Dziś wierni modlą się przed tym krzyżem i wielu mówi, że to robi ogromne wrażenie – mówi ks. Wysokiński.

Zaangażowanie wspólnoty

Reklama

Od samego początku wokół świątyni gromadzili się ludzie, którzy chętnie włączali się w pomoc przy budowie. – Parafianie korowali drewno na rusztowania, pomagali przy wykopach, podawali materiały. Jeszcze, jak budowa była w początkowej fazie takich prac było więcej, z czasem pracę przejęli specjaliści. Początkowo kościół budowała firma p. Bodnara, a później ogromną pracę wykonała firma p. Zbigniewa Witki. Wielu tych, którzy pracowali przy świątyni, z nami już nie ma, odeszli do Pana. Ale wierzę, że orędują za nami w niebie – zaznaczył z nadzieją ks. proboszcz, dodając: – Jest grono osób, to są panowie i panie, które dba o otoczenie kościoła, o rośliny, kwiaty. Wspiera nas też Centrum Ogrodnicze państwa Klamków. Dziś świątynia jest odpowiednio wyposażona: ma witraż projektu Małgorzaty Toborowicz z Krakowa wykonany również przez krakowską pracownię witraży. Kolejne witraże są już zaprojektowane i będą wykonane jeszcze w tym roku, ołtarze wykonane przez Jerzego Masternaka, tabernakulum i ławki zostały sprowadzone z Niemiec. Ale to, co najważniejsze, to duchowy fundament.

Uroczystość, która zapisze się w historii

Po 25 latach od powstania parafii i dwóch dekadach budowy nadchodzi dzień, na który czekano, nastąpi uroczyste poświęcenie kościoła. – To nie jest tylko budynek. To świadectwo ludzi, którzy przez lata ofiarowali swój czas, pieniądze, modlitwę. To świadectwo, że Kościół żyje, nawet jeśli gdzieś indziej gaśnie. Krzyż z Essen, który ktoś chciał wyrzucić, dziś stoi w naszej świątyni i przypomina, że Chrystusa nie da się usunąć. On zawsze znajdzie swoje miejsce – podkreśla proboszcz.

Misje Święte

W ramach przygotowania do uroczystości odbyły się Tygodniowe Misje święte. Ich zwieńczenie to poświęcenie krzyża misyjnego stojącego przed świątynią. Ten święty czas prowadzony był przez o. Tomasza Dulskiego ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo.

Cały ten czas stał się nie tylko momentem radości, ale też wdzięczności. Wdzięczności Bogu za łaskę budowania, proboszczowi i kapłanom posługującym przez ten czas za wytrwałość, a przede wszystkim parafianom – za trud, ofiarność i modlitwę.

2025-09-30 11:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pokochali św. Ritę

Niedziela wrocławska 42/2025, str. I

[ TEMATY ]

Góra

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Ks. Wiesław Mąkosa przy figurze św. Rity przy Domu Katechetycznym

Ks. Wiesław Mąkosa przy figurze św. Rity przy Domu Katechetycznym

W parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Górze coraz mocniej szerzy się kult św. Rity. 22 września minął rok, kiedy zainaugurowano nabożeństwa ku czci świętej z Cascii. Dziś już św. Rita ma swoją kapliczkę w Górze.

Pierwsze nabożeństwo do św. Rity odbyło się 22 września 2024 r. – Miałem taką potrzebę serca – mówi ks. Wiesław Mąkosa, wikariusz, dodając: – Zaproponowałem księdzu proboszczowi Henrykowi Wachowiakowi, aby takie nabożeństwo odbywało się w naszej parafii. Zgodził się bez zastanowienia. Była to dla mnie wielka radość, zwłaszcza, że wtedy byłem nowym księdzem w parafii, bo przybyłem tutaj zaledwie kilkanaście dni wcześniej.
CZYTAJ DALEJ

Św. Dominik Savio, zakonnik

[ TEMATY ]

św. Dominik Savio

pl.wikipedia.org

Św. Dominik Savio

Św. Dominik Savio
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję