Zakrwawione koszule o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego 12 kwietnia wystawiono na widok publiczny w kościele św. Michała Archanioła w Łękawicy. Do rodzinnej parafii o. Michała Tomaszka przywieźli je jego współbracia o. Dariusz Gaczyński OFMConv, sekretarz ds. animacji misyjnej, i br. Jan Hruszowiec OFMConv, promotor kultu Męczenników z Pariacoto.
Kierunek niebo
W kazaniu o. D. Gaczyński przybliżył realia pracy w diecezji Chimbote. Wspomniał, że obaj błogosławieni troszczyli się o 90 kaplic, kształcenie katechistów, posługę religijną na terenie, który zajmuje tysiąc kilometrów kwadratowych. A wszystko to w ekstremalnie ciężkich warunkach materialnych. Cytował przy tym o. Michała, który żalił się na pijaństwo wiernych podczas parafialnego odpustu. Te i inne trudności nie wypaliły w nim misyjnego zaangażowania. Zajął się duszpasterstwem dzieci, młodzieży oraz filantropią. W ten sposób przyciągał coraz większą rzeszę ludzi do siebie. Jak zauważył o. D. Gaczyński, to działanie ściągnęło na niego niebezpieczeństwo. W Wielki Czwartek na ołtarzu znalazł kopertę z ostrzeżeniem i zapowiedzią egzekucji, której nadawcą byli komunistyczni partyzanci z organizacji Świetlisty szlak. Swoje groźby spełnili oni kilka miesięcy później. – Oni mogli wyjechać. Nie chcieli jednak opuścić swoich parafian. To była decyzja zakorzeniona w wierze – podkreślił o. D. Gaczyński. Wspomniał ich ostatnią Mszę św. oraz czytany wtedy fragment Ewangelii św. Marka: „Kto straci życie z Mego powodu, znajdzie je” (Mk 8, 35). Jak zaznaczył franciszkanin, postawa obu błogosławionych jest czytelnym znakiem, który każdemu z nas przypomina o wyborze drogi życiowej nakierowanej na wieczność. – Niebo zdobywają ludzie gwałtowni, czyli ci, co o niego walczą. Niebo samo do nas nie przyjdzie. Pan Jezus w tym miłosierdziu na siłę nikogo z nas do niego nie zaciągnie – spuentował zakonnik.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
