Na ostrzu noża został postawiony spór między Mateuszem Morawieckim a prezesem Jarosławem Kaczyńskim i pozostałymi członkami zarządu PiS. Prezes zagroził, że członkowie frakcji Morawieckiego nie zostaną wpisani na listy wyborcze, a sam były premier może być usunięty z partii. W trakcie długiej, 7-godzinnej kolacji Kaczyńskiego i Morawieckiego ogłoszono kompromis. „Prawo i Sprawiedliwość ma dwa płuca, którymi zdmuchnie Donalda Tuska” – napisał w serwisie X Tobiasz Bocheński, który uchodzi w partii za przeciwnika frakcji Morawieckiego.
Zawieszenie broni
Konflikt między obozem Morawieckiego a innymi frakcjami w partii ma długą historię, sięgającą przynajmniej drugiej kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy. Najzagorzalszymi przeciwnikami ówczesnego premiera byli min. Zbigniew Ziobro i pozostali członkowie Solidarnej Polski, którzy otwarcie go krytykowali.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po oddaniu władzy przez PiS spór wewnętrzny nie przygasł, a nawet stopniowo przybierał na sile. Morawiecki był obwiniany m.in. o zbytnią uległość wobec Brukseli oraz wzrost popularności Konfederacji. Konflikt przybrał na sile, gdy były premier ogłosił powstanie Stowarzyszenia Rozwój Plus, do którego zapisało się ok. czterdzieściorga posłów PiS oraz wielu samorządowców. Morawieckiego oskarżono o budowanie własnej partii, separatyzm, a nawet zdradę. Pojawiły się pomówienia i groźby.
Reklama
Kompromis ogłoszono na wspólnej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. – Prawo i Sprawiedliwość będzie miało teraz dwa płuca – oświadczył prezes PiS i dodał, że stowarzyszenie Morawieckiego nie zostanie zlikwidowane, lecz będzie działało „jakby wewnątrz partii”. – To tylko taktyczne zawieszenie broni i chwilowa deeskalacja konfliktu. Jeżeli już kilka godzin po wspólnym oświadczeniu liderów jedna i druga strona zupełnie inaczej interpretuje jego treść, to widać, jak bardzo ostre są te podziały w partii – mówi dr Paweł Musiałek, prezes Klubu Jagiellońskiego.
Zwycięstwo Morawieckiego
Największymi wygranymi sporu są Morawiecki i jego frakcja, bo były premier nie jest już tylko jednym z jedenastu wiceprezesów PiS, ale kimś więcej – drugim płucem. Jego frakcja została oficjalnie zalegalizowana przez prezesa PiS, bo Kaczyński uznał, że strata Morawieckiego oraz kilkudziesięciu posłów jeszcze bardziej osłabiłaby i tak już niskie notowania jego partii. Temat może jednak powrócić, gdy będą układane listy wyborcze, bo wtedy zacznie się rywalizacja o najlepsze miejsca. – Morawiecki odniósł taktyczne zwycięstwo, bo udało mu się zrobić dwa kroki do przodu, ale nie wiemy jeszcze, jak długo ta jego odrębność frakcyjna będzie tolerowana przez prezesa PiS – wyjaśnia dr Musiałek.
Kompromis nie oznacza końca dyskusji na temat ewentualnego powstania nowej partii na bazie Stowarzyszenia Rozwój Plus, która mogłaby zebrać głosy, podobnie jak w 2023 r. zrobiła to koalicja Trzeciej Drogi. Niektórzy mówią nawet o podziale kontrolowanym, bo Morawiecki ma potencjał przyciągania wyborców ze środka, którzy nie chcą głosować na partię Kaczyńskiego. W ten sposób PiS zyskałby zdolności koalicyjne, ale problemem jest nasza ordynacja wyborcza oparta na metodzie D’Hondta, która premiuje partie uzyskujące najwięcej głosów. Podział na dwa ugrupowania powoduje, że uzyskuje się mniej mandatów w Sejmie nawet przy nieco większej sumarycznie liczbie głosów. Dlatego też ewentualny rozłam i kłótnie w partii mogą oznaczać kolejne zwycięstwo Donalda Tuska.
