Podczas dni krzyżowych przy kapliczce „U Walczaków” w Szczyrku Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Ondraszek” poprowadził litanię. – Mają przepiękny repertuar pieśni religijnych, a szczególnie maryjnych. Przy takich okazjach zawsze prezentują się w pełnej krasie. Przychodzą w regionalnych strojach, a ich śpiewaniu towarzyszy muzyka, grana na żywo przez kapelę – mówi Sabina Bugaj, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczyrku. Kaplica „U Walczaków” jest miejscem, o które członkowie „Ondraszka” na co dzień się troszczą. Dbają o zasadzenie kwiatów, porządkują, czyszczą. – To miejsce ma dla nas szczególne znaczenie. Przypomina o dawnych wartościach, wspólnocie i pięknej tradycji majówek, które wielu z nas pamięta jeszcze ze wspólnego śpiewania z naszymi babciami – tak komentują swoje zaangażowanie na stronie internetowej.
Litania loretańska na ludowo zagościła również 17 maja przy kapliczce na Midorowym Polu w Pietrzykowicach. Od kilku lat o oprawę wokalno-muzyczną tego wydarzenia dbają lokalne zespoły folklorystyczne. – Miejsce to jest dogodne dla wielu osób, więc na litanię udaje się skrzyknąć nie tylko miejscowych, ale i członków zespołów z Lipowej, Szczyrku, Łodygowic czy Żywca. Spotykamy się, aby wspólnie się modlić i śpiewać pieśni maryjne. To już taka tradycja, która trwa od 2018 r. W ten sposób kultywujemy spuściznę naszych babć i dziadków, z którymi po pracach polowych chodziliśmy pod kapliczkę, aby odmówić litanię. Wielu z nas to pamiętaj i chce ten zwyczaj zachować – mówi etnomuzykolog Brygida Sordyl. – Nasze ładne stroje i umiejętności muzyczne są nie tylko przeznaczone na występy sceniczne. Chcemy pokazać, że nasz ubiór i instrumentarium może również służyć uwielbieniu Boga. Ludzie widzą kawałek tradycji i chcą w tym uczestniczyć, co widać po wzrastającej frekwencji na tak przygotowanych majówkach – dodaje B. Sordyl. Niewątpliwym wyróżnikiem tego typu spotkań są regionalne pieśni maryjne. Wiele z nich wywodzi się od lokalnych autorów. Ich treść kreśli historię Maryi, Jej wstawiennictwa i cudów, widzianych oczyma ludowego twórcy. – Sporo pieśni udało się zachować dzięki nagraniom, które zarejestrowałam w domach najstarszych mieszkańców okolicznych miejscowości. Jedną z nich zaśpiewała mi Zofia Sordyl z Korbielowa. Brzmi ona tak: „Był pastuszek niewidomy pognał wołki w obce strony. Napotkał tam Pannę młodą, samą Maryję, Królową”. Tego typu tekstów w kościołach się nie usłyszy, a przy kapliczkach już tak – podkreśla etnomuzykolog. Inicjatywa włączania się zespołów folklorystycznych w nabożeństwa majowe staje się coraz bardziej popularna. Jak zaznacza B. Sordyl podobne wydarzenia modlitewne miały miejsce przy kapliczkach w Rycerce i Soli.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
