Od zawsze było u nas liczne grono ministrantów, raz większe, raz mniejsze, ale zawsze byli – zauważa Stanisław Michalczyk, parafianin.
Nasi pasterze
Krzysztof Olejnik za wzór księdza posługującego w parafii stawia kapłana, który ma otwartą osobowość i umiejętność dobrego gospodarowania. – I właśnie takich księży mamy. W naszej parafii widać, że kapłani żyją tym, co się u nas dzieje – podkreśla. – Mamy niesamowitych kapłanów. Ksiądz proboszcz i ksiądz wikary dają z siebie wszystko, są dla nas świadectwem żywej obecności Boga. Tym, jak głoszą kazania, co robią w naszej parafii, i życiem dają przykład tego, jak iść za Chrystusem – zauważa Agata Kleć. – Proboszcz ks. Eugeniusz Krzyśko jest bardzo dobrym gospodarzem. Jest zaangażowany nie tylko w parafię, ale również w życie lokalnej społeczności – dodaje Marcin Dziedzicki. Parafianie dostrzegają kapłańską współpracę. – To jest też wspólny trud, umiejętność dogadywania się ze swoim przełożonym – dostrzega ks. Rafał Białas, wikariusz. – A żeby się dogadywać, to trzeba rozmawiać, słuchać się nawzajem, przedstawiać argumenty, a czasami potrafić zrobić krok wstecz – zaznacza.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Młode pokolenie
Reklama
Stanisław Michalczyk jako emeryt poświęca więcej czasu Kościołowi i wspomaga parafię, grając na organach. – Od zawsze było u nas liczne grono ministrantów, raz większe, raz mniejsze, ale zawsze byli – zauważa. – Jest to wielka radość, że młodzież garnie się do służby przy ołtarzu i Pan Bóg jest im potrzebny. Cieszymy się z tego faktu i jest to zasługa naszych duszpasterzy, którzy zabiegają o aktywne uczestnictwo młodzieży w życiu naszego Kościoła – podkreśla p. Stanisław. Artur Brędzel prowadzi parafialną scholę, która dumnie służy podczas Mszy św. Zapewnia tym samym możliwość aktywnej służby żeńskiej części wspólnoty podczas Liturgii.
Często słyszymy, że drogą Kościoła jest człowiek. Ksiądz Białas doskonale to rozumie i wkłada wiele wysiłku w tworzenie warunków, które umożliwiają spotkanie się z młodzieżą i dziećmi na terenie kościoła. – To nie jest tak, że ja głoszę tutaj nadzwyczajne rzeczy, ale jak człowiek poświęca młodym ludziom czas i po prostu jest z nimi, to oni chcą rzeczywiście przychodzić do kościoła i być tutaj – zaznacza ksiądz wikariusz. – Chociażby ostatnio, kiedy dzieciaki miały dzień wolny od szkoły, byłem poruszony, kiedy proboszcz, wjeżdżając na plebanię, zauważył je i powiedział: „Zobacz, oni chcą tu być”. I rzeczywiście przyszli. Byli, grali w piłkę i czuli się trochę jak w domu – wspomina kapłan.
Służą pokolenia
Reklama
– Ksiądz skutecznie zachęca do zaangażowania się w Liturgicznej Służbie Ołtarza. Po pierwsze, jest bardzo fajny, bo organizuje dużo wyjazdów dla ministrantów i ciekawych wydarzeń. Po drugie, podchodzi do młodych chłopaków, żeby sobie porozmawiać, a lubi pożartować. I jak ktoś nie jest jeszcze ministrantem, to pyta: „kiedy zostaniesz?”. I to działa, bo przychodzą i służą Panu Bogu – z uśmiechem opowiada Daniel Kleć, ministrant. – Jesteśmy bardzo dumni z syna, w ogóle ze wszystkich naszych dzieci. A mamy jeszcze córkę i starszego syna. Obaj chłopcy służą przy ołtarzu i bardzo dziękujemy Panu Bogu za to, że dał nam takie dzieci. To ogromna łaska od Pana Boga – mówi Paweł Kleć, nadzwyczajny szafarz Komunii św. w parafii. I wspomina: – Miałem chyba 7-8 lat, kiedy zostałem ministrantem, było to przed Pierwszą Komunią św., i od tego czasu, już 47 lat, jestem cały czas przy ołtarzu. Dzisiaj p. Paweł służy razem z dziećmi swoich rówieśników, ministrantów sprzed lat, i podkreśla, że „jest to bardzo fajne doświadczenie”. – Daj Panie Boże, żebym już za parę lat mógł tutaj służyć z wnukiem – dodaje p. Kmieć.
Ministranci
Oliver Kulej, lektor, przyznaje, że zgrana ministrancka paczka chętnie spędza czas zarówno na zbiórkach w kościele, jak i poza jego murami. – Spotykamy się, rozmawiamy na różne tematy – zaznacza. – Cieszę się, że w niedzielę mogę przyjść do kościoła, czasami zdarza się, że przychodzę w tygodniu – mówi Franciszek Kokot, który ministrantem jest od prawie roku. Szymon Gutze jest odpowiedzialny czasami za gong lub dzwonki, a czasami za ampułki i patenę. – Na początku było ciężko, ale potem już było łatwo. Ksiądz nas nauczył i cieszę się, że mogę księdzu pomagać – przyznaje. Ksawery Dudek, lektor i tegoroczny maturzysta, zwierza się: – Moja historia nie była najprostsza. Kiedyś nie za bardzo chodziłem do kościoła i jakoś potem „mnie wzięło”. Służę już od ok. 2,5 roku. To koledzy mnie zachęcili, mówiąc, że będzie super – zaznacza. – Na początku zbiórki ministrantów idziemy do kościoła, uczymy się, a potem idziemy na plebanię pograć w piłkarzyki – mówi Wojtek Zupkiewicz, od 4 lat w Liturgicznej Służbie Ołtarza.
Wspólnota
Duszpasterze starają się na co dzień poszukiwać możliwości, które daje im Kościół w swojej mądrości. – Chociażby przez katechezy odbywające się dla dzieci komunijnych i dla dorosłych przy parafii – mówi ks. Rafał. – Nie zapomnę też pierwszej wizyty dzieciaków na plebanii. Były zachwycone, że mogą zobaczyć trochę inną rzeczywistość i to, jak mieszkają księża. Są u nas też salki na plebanii i w kościele, gdzie możemy się spotykać. To sprawia, że dzieci później, gdy już poznają rzeczywistość Kościoła, próbują się angażować w jego życie – nawet jak na chwilę z niego się oddalą. Dlatego najważniejsze jest być razem z ludźmi, a nie tylko ich mieć.
Konopiska to dynamicznie rozwijająca się gmina wiejska położona w bezpośrednim sąsiedztwie Częstochowy. Sami mieszkańcy przyznają: „mieszkamy na wsi o bogatej historii sięgającej XIV wieku”. – To też nasza zasługa, że tak dobrze się tutaj żyje, naszych włodarzy, którzy dbają o gminę, i naszych księży. Wszyscy się tutaj razem jednoczymy – mówi Magda Olejnik, która zmierza na niedzielną Eucharystię wraz z mężem i dwiema córkami. – Jesteśmy też prężnie działającą parafią. Mamy wielu ministrantów, jest schola, są przeróżne akcje inicjowane przez proboszcza i księdza wikariusza. Mocno się rozwijamy – zauważa p. Magda. Co roku pod koniec wakacji parafianie z Konopisk mają też możliwość integracji podczas festynu rodzinnego.
