Reklama

Rodzina

Dziecko czy psiecko?

Jak nie zatrzymać się w miejscu i nie bać się podejmowania odpowiedzialności.

2026-06-09 14:07

Niedziela Ogólnopolska 24/2026, str. 56-57

[ TEMATY ]

wybory

dziecko

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Coraz częściej w rozmowach z młodymi ludźmi słyszę zdanie: „na razie pies wystarczy”. W tych słowach nie dostrzegam obojętności czy braku pragnienia rodziny. Słyszę raczej coś znacznie głębszego – potrzebę bliskości, bezpieczeństwa i miłości, która jest dostępna „tu i teraz”.

Nie chodzi o to, by przeciwstawiać zwierzęta dzieciom czy umniejszać więzi, które się tworzą. Dla wielu osób pies czy kot stają się naprawdę bliskim towarzyszem codzienności, obecnością, która daje radość i poczucie bycia potrzebnym. Z perspektywy poradni widzę jednak, że zdanie: „na razie wystarczy”, bardzo często nie jest końcem historii. Jest raczej jej początkiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bliskość, która jest prawdziwa

Reklama

Zanim przejdę do omawiania tego tematu, chcę jasno powiedzieć: kocham zwierzęta i mam osobiste doświadczenie, które mnie tego nauczyło. W naszej rodzinie dwukrotnie mieliśmy psy ze schroniska. Pierwszy był już starszy – można powiedzieć „psi emeryt”, którego nikt nie chciał. Przyjechał do nas z drugiego końca Polski. Był spokojny, uważny, jakby wiedział, że to jest jego dom na ostatni etap życia. Drugi pies trafił do nas jako kilkuletni. Nie znaliśmy dokładnie jego historii. Był z nami 9 lat – obecny w zwyczajnych dniach, w porankach, spacerach, w codziennym życiu rodziny. Kiedy zachorował na nowotwór i odszedł, bardzo to przeżyliśmy. To doświadczenie pokazało nam, jak głęboka może być więź ze zwierzęciem. Jak bardzo potrafi ono łączyć rodzinę, wnosić ciepło, uczyć troski, odpowiedzialności i uważności na drugiego. To wszystko jest prawdziwe. I bardzo ważne.

Co stoi za decyzją „jeszcze nie teraz”?

W pracy w poradni często spotykam pary, które odkładają decyzję o dziecku. Mówią: „jeszcze nie teraz”, „chcemy się przygotować”, „najpierw stabilizacja”. I to są bardzo odpowiedzialne myśli. Ale często – nie zawsze – pojawia się drugi wątek. Delikatny, nie zawsze wypowiedziany wprost: „boimy się, czy damy radę”. Zwierzę daje relację, w której jest dużo ciepła i przewidywalności. Odpowiedzialność jest realna, ale w pewien sposób bardziej uporządkowana.

Dla wielu osób to pierwszy krok w stronę troski o kogoś. I to jest krok dobry. Problem pojawia się wtedy, gdy ten etap staje się miejscem zatrzymania. Gdy zamiast: „to jest początek naszej drogi”, pojawia się przekonanie: „to nam wystarczy”.

Podziel się cytatem

Miłość, która się rozwija

Z perspektywy pedagogiki i poradnictwa rodzinnego widzę, że człowiek ma w sobie naturalne pragnienie rozwoju relacji. Miłość nie chce stać w miejscu. Ona się rozszerza – od „my dwoje”, przez wspólne doświadczenia, aż po gotowość przyjęcia nowego życia. To nie dzieje się z dnia na dzień. To jest proces.

Jedna z kobiet, z którą pracowałam, powiedziała kiedyś: „Z psem czuję się spokojna. Przy dziecku boję się, że stracę siebie”. Nie zaczęłyśmy od rozmowy o decyzji. Zaczęłyśmy od pytania: kim jesteś jako kobieta? Co w tobie potrzebuje umocnienia? Po czasie sama powiedziała: „Pierwszy raz czuję, że mogłabym komuś dać życie, a nie tylko się tego bać”. I to był moment przełomowy.

Narzędzia do pracy dla małżonków

Reklama

Nazwanie tego, co naprawdę czuję: zamiast zatrzymywać się na poziomie decyzji („tak/nie”), warto zapytać: co czuję, gdy myślę o dziecku? Co mnie zatrzymuje? Czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpiecznie? To rozmowa, która buduje bliskość, a nie presję.

Małe kroki zamiast wielkich deklaracji: nie trzeba mieć gotowości „na 100%”. Wystarczy zobaczyć: co jest moim kolejnym krokiem? Rozmowa z mężem – uporządkowanie życia – wsparcie specjalisty. To daje poczucie, że jestem w drodze, a nie stoję w miejscu.

Włączenie perspektywy wiary: dla wielu małżeństw ważnym momentem jest oddanie tej przestrzeni Bogu. Nie jako „rozwiązania”, ale jako relacji. Prosta modlitwa: „Panie, prowadź nas w decyzjach, które są dobre dla naszej rodziny”, często porządkuje więcej niż długie rozważania.

Nie „albo – albo”, ale „i – i”

Nie trzeba wybierać: zwierzę albo dziecko. Zwierzę może być piękną częścią życia rodzinnego. Ale warto zauważyć różnicę: zwierzę odpowiada na potrzebę bliskości, dziecko – wprowadza nas w doświadczenie rodzicielstwa. To nie jest lepsze czy gorsze. To po prostu inny wymiar relacji.

W mojej pracy widzę, że wiele decyzji dojrzewa w ciszy. Nie pod presją, nie przez ocenianie, ale przez spokojne przyglądanie się sobie i swojej drodze. Zwierzę może być początkiem uczenia się miłości i odpowiedzialności. Ale serce człowieka bardzo często jest zdolne do czegoś większego. I kiedy przychodzi na to czas – ono to rozpoznaje.

Zwierzę to nie „łatwiejsza opcja”

Reklama

W ostatnim czasie coraz częściej słyszę w rozmowach – zarówno w poradni, jak i poza nią – zdanie, które bardzo mnie zatrzymuje: „na psa czy kota też trzeba mieć dziś naprawdę duże możliwości”. I to jest prawda, o której rzadko mówimy głośno. Posiadanie zwierzęcia nie jest tylko kwestią dobrej woli i chęci. To realna odpowiedzialność – także finansowa. Bo to nie tylko jedzenie i woda. To codzienna troska, obecność, spacery – niezależnie od pogody czy zmęczenia. To uważność na potrzeby zwierzęcia – jego emocje, jego rytm dnia. Ale też coś więcej – to gotowość na sytuacje trudne i nieprzewidywalne.

W naszych doświadczeniach rodzinnych bardzo mocno to zobaczyliśmy. Choroba psa, wizyty u weterynarza, badania, leczenie – to wszystko wiąże się nie tylko z emocjami, ale też z konkretnymi kosztami, które niekiedy są naprawdę wysokie. I nie są to sytuacje jednorazowe. Dlatego w rozmowach z parami coraz częściej mówię: zwierzę to nie jest „lżejsza wersja odpowiedzialności”. To jest prawdziwa odpowiedzialność – wymagająca systematyczności, gotowości i decyzji, że troszczę się o kogoś, kto jest ode mnie zależny. I właśnie dlatego to doświadczenie może być bardzo wartościowe. Bo ono pokazuje coś ważnego: że miłość wyraża się w codzienności. W tym, że wstaję, wychodzę, dbam, reaguję. Że jestem obecna nie tylko wtedy, gdy jest łatwo i przyjemnie. Z drugiej strony – warto też uczciwie zauważyć, że jeśli ktoś mówi: „zwierzę w zupełności mi wystarczy”, to często wynika to nie z tego, iż odpowiedzialność jest mała, ale z tego, że jest ona już znacząca i wypełniająca. I to jest moment, w którym warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czy to jest dla mnie przestrzeń wzrostu – czy raczej miejsce, w którym się zatrzymałam, bo dalej jest już trudniej? To nie jest pytanie oceniające. To jest pytanie, które może pomóc zobaczyć swoją drogę bardziej świadomie.

Warto też pamiętać, że decyzja o przyjęciu zwierzęcia czy dziecka nie powinna wynikać z porównywania, co jest łatwiejsze. Każda z tych relacji niesie swoją wartość i odrębne wymagania. Kluczowe jest to, by nie zatrzymać się na etapie, który daje komfort, ale z odwagą i spokojem przyglądać się temu, do czego dojrzewa nasze serce.

Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.

Oceń: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czas obywateli

Niedziela Ogólnopolska 22/2015, str. 41

[ TEMATY ]

wybory

Artur Stelmasiak

Zasadniczy bój o Polskę i jej przyszłość rozegra się jesienią 2015 r., podczas wyborów parlamentarnych. To bowiem rząd i premier mają główne instrumenty do kierowania naszym państwem.

Dla komentatora politycznego, jakim jestem od kilkudziesięciu już lat, sytuacja w chwili, kiedy piszę ten tekst – gdy wyścig prezydencki jeszcze trwa, a do Państwa ten tekst dociera już po rozstrzygnięciu boju między Komorowskim i Dudą – jest mocno niewygodna. Bo to bardzo ważne rozstrzygnięcie, które znacząco wpłynie na rozwój wydarzeń w Polsce w najbliższych latach. Wybór Andrzeja Dudy – to postawienie na przemiany, na naprawę państwa, na impulsy nowoczesności w gospodarce i pochylenie się nad losem rodzin wielodzietnych lub ubogich. To też ukierunkowanie na odzyskiwanie przez Polskę suwerenności, na budowanie silnej pozycji w NATO i UE. Bronisław Komorowski – to trwanie w państwie, jakie znamy od blisko 8 lat rządów PO i PSL. To ciąg afer, bezkarność elit władzy, olbrzymia emigracja młodych za chlebem, stagnacja gospodarcza, niesprawiedliwość jako naczelna zasada w relacjach państwo – obywatel. To kontynuacja tego, co złe w III RP. Oczywiście, zasadniczy bój o Polskę i jej przyszłość rozegra się jesienią 2015 r., podczas wyborów parlamentarnych. To bowiem rząd i premier mają główne instrumenty do kierowania naszym państwem. Rola prezydenta jest w części reprezentacyjna, honorowa, ale też może on być „hamulcowym” – wetować ustawy, blokować zmiany proponowane przez rząd. Czasem to dobra rola, bo dzięki tym uprawnieniom prezydent może zapobiegać szkodliwym pomysłom politycznym. Może też być inicjatorem dobrych projektów, jeśli zechce. Czasem jednak może bronić złej sprawy. Jest do dyskusji, czy polska Konstytucja powinna wprowadzać taki dualizm we władzy wykonawczej. Może lepiej, żeby prezydent był wybierany przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat) i pełnił tylko funkcje reprezentacyjne, ewentualnie był strażnikiem Konstytucji? Może to premier powinien mieć wszystkie narzędzia władzy w ręku?
CZYTAJ DALEJ

Wypadek samochodowy z udziałem posła Przemysława Czarnka

2026-06-14 19:43

[ TEMATY ]

prof. Przemysław Czarnek

pixabay.com

W niedzielę po południu w miejscowości Smulsko (woj. wielkopolskie) doszło do wypadku samochodowego z udziałem posła Przemysława Czarnka – poinformowała asp. Karolina Gmach z Komendy Powiatowej Policji w Turku. Dwie osoby zostały ranne, politykowi PiS nic się nie stało.

Jak przekazała oficer prasowa policji w Turku, do wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 17.10 na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 72 w miejscowości Smulsko. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący Oplem 19-latek, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa Volkswagenowi, którym jako pasażer podróżował wiceprezes PiS Przemysław Czarnek.
CZYTAJ DALEJ

Na ŚDM w Seulu może pojechać nawet 6 tys. młodych z Polski

2026-06-15 10:39

[ TEMATY ]

ŚDM

ŚDM Seul 2027

Vatican Media

Coraz więcej młodych z Polski i środowisk polonijnych zgłasza swój udział w Światowych Dniach Młodzieży w Seulu w 2027 roku. Aktualne dane Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM pokazują, że przygotowania nabierają tempa, a polska delegacja może liczyć nawet sześć tysięcy pielgrzymów. O przygotowaniach mówią dla Vatican News również koordynatorzy z diecezji legnickiej i archidiecezji wrocławskiej.

Według danych z 12 czerwca w systemie rejestracyjnym znajduje się 97 grup, które zgłosiły łącznie 3946 uczestników. Zdecydowaną większość stanowią pielgrzymi z Polski. Zgłosiły się już 94 grupy liczące 3881 osób. Udział w spotkaniu młodych zadeklarowały również trzy grupy polonijne skupiające 65 uczestników.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję