Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Pielgrzymi u Matki

Po trzynastu dniach drogi, setkach przebytych kilometrów, tysiącach wykonanych kroków i niezliczonych modlitwach pielgrzymi 44. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej stanęli u celu swojej wędrówki.

2026-08-18 14:24

Niedziela zamojsko-lubaczowska 34/2026, str. IV

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

pielgrzymka.info

Podziękowanie za szczęśliwe dotarcie do celu

Podziękowanie za szczęśliwe dotarcie do celu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeszcze chwilę wcześniej byli zwykłymi wędrowcami z plecakami na ramionach, zmęczonymi stopami i twarzami opalonymi sierpniowym słońcem. Teraz ich spojrzenia kierują się ku jasnogórskim wieżom. W wielu oczach pojawiają się łzy.

Nie dlatego, że droga była łatwa. Właśnie dlatego, że była trudna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przez trzynaście dni pięć pielgrzymkowych grup tworzyło wspólnotę ludzi, których połączyło coś znacznie większego niż wspólny kierunek marszu. Każdy przyszedł z własną historią. Jedni nieśli wdzięczność za otrzymane łaski. Inni prosili o zdrowie dla najbliższych. Byli tacy, którzy szli w ciszy, nie potrafiąc jeszcze nazwać tego, czego szukają. Byli młodzi, którzy pierwszy raz zdecydowali się zostawić wygodne wakacje i ruszyć pieszo. Byli również ci, którzy od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat nie wyobrażają sobie początku sierpnia bez pielgrzymiego szlaku.

Na pielgrzymce bardzo szybko okazuje się, że wszyscy są równi.

Nie ma znaczenia zawód, wiek ani miejsce zamieszkania. Profesor idzie obok rolnika. Student rozmawia z emerytem. Przedsiębiorca pomaga nieść plecak licealiście, który po raz pierwszy zmaga się z odciskami. Tutaj nie liczy się to, co człowiek posiada. Liczy się to, kim jest. Droga potrafi zweryfikować każdego.

Reklama

Słońce pali niemiłosiernie. Asfalt oddaje gorąco. Kolejne kilometry wydają się nie mieć końca. Czasami przychodzi deszcz, który moczy ubrania i buty. Innym razem pojawia się zmęczenie, z którym trudno wygrać.

– Najgorszy był chyba dziewiąty dzień – opowiada z uśmiechem młody pielgrzym. – Człowiek myślał już tylko o tym, żeby usiąść. Ale wtedy ktoś obok zaczął śpiewać. Za chwilę śpiewała cała grupa. I nagle okazało się, że można iść dalej.

Takich historii na pielgrzymce są setki. Ktoś oddał drugiej osobie ostatnią butelkę wody.

Ktoś poświęcił własny odpoczynek, żeby pomóc medykom. Ktoś zauważył zmęczoną starszą kobietę i bez słowa przejął jej plecak.

Nikt nie robił tego dla zdjęcia. Nikt nie czekał na podziękowania. Na pielgrzymce dobro jest czymś naturalnym.

Mieszkańcy miejscowości, przez które prowadzi szlak, od lat udowadniają, że polska gościnność nie jest pustym sloganem. Na poboczach dróg czekają z wodą, domowymi ciastami. Otwierają swoje domy, podwórka i serca.

– Co roku czekamy na pielgrzymów jak na rodzinę – mówi mieszkanka jednej z miejscowości. – To tylko jeden dzień, ale przez ten jeden dzień nasze podwórko naprawdę żyje.

Reklama

Na pielgrzymce nie brakuje śmiechu. Pogodne wieczory, wspólne śpiewy, rozmowy do późna, żarty podczas postoju a wszystko to sprawia, że nawet największe zmęczenie schodzi na drugi plan. W ciągu trzynastu dni rodzą się przyjaźnie, które później trwają latami. Niektórzy właśnie tutaj poznają osoby, które zostaną świadkami na ich ślubie. Inni odnajdują ludzi, z którymi jeszcze długo po zakończeniu pielgrzymki spotykają się na wspólnej modlitwie.

Jest jednak chwila, która dla każdego pielgrzyma pozostaje najważniejsza. Pierwszy widok Jasnej Góry.

Najpierw ktoś z przodu woła, że już widać wieże. Potem wiadomość błyskawicznie przechodzi przez wszystkie grupy. Zmęczenie znika. Kroki stają się lżejsze. Śpiew brzmi głośniej niż przez wszystkie poprzednie dni. I nagle człowiek rozumie, dlaczego tu przyszedł.

– Tych emocji nie da się opisać – mówi jedna z uczestniczek. – Można przejść setki kilometrów, ale dopiero kiedy staje się przed Matką Bożą, wszystko nabiera sensu. Wtedy człowiek zostawia tutaj nie tylko swoje intencje. Zostawia także lęk, zmęczenie i wiele spraw, które przez cały rok nosił w sercu.

Wśród pielgrzymów są tacy, którzy przyszli po raz pierwszy. Są też rekordziści pamiętający początki Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej. Każdy z nich zgodnie powtarza jedno zdanie: „Na Jasną Górę nie idzie się tylko nogami. Idzie się sercem”.

Bo pielgrzymka nigdy nie jest jedynie marszem z punktu A do punktu B. To rekolekcje w drodze. Czas zatrzymania się nad własnym życiem. Okazja do rozmów, na które w codziennym zabieganiu zwyczajnie brakuje czasu. To trzynaście dni bez pośpiechu, w których człowiek odkrywa, że największą wartość mają najprostsze rzeczy – kubek zimnej wody, życzliwy uśmiech, pomocna dłoń i obecność drugiego człowieka.

Reklama

Kiedy kończy się uroczyste wejście, wielu pielgrzymów jeszcze długo pozostaje przed jasnogórskim szczytem. Nie spieszą się. Wiedzą, że za kilka godzin wrócą do codzienności. Do pracy, szkoły, obowiązków i zwykłych problemów. Ale wrócą inni. Nie dlatego, że wydarzył się cud.

Dlatego, że przez trzynaście dni sami pozwolili, aby coś zmieniło się w nich.

I być może właśnie w tym – od czterdziestu czterech lat – tkwi fenomen Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej. Nie w liczbie kilometrów. Nie w statystykach. Nawet nie w samym dotarciu na Jasną Górę.

Największym cudem tej drogi jest to, że człowiek odnajduje drugiego człowieka. A bardzo często... odnajduje również samego siebie.

Tegoroczne hasło pielgrzymki – „Pielgrzymi – Misjonarze” – przez trzynaście dni nabierało coraz głębszego znaczenia. Misjonarzem nie trzeba przecież zostać gdzieś na drugim końcu świata. Czasem wystarczy uśmiech, dobre słowo, pomocna dłoń wyciągnięta do zmęczonego współpielgrzyma czy zwykła obecność przy drugim człowieku. To właśnie na pielgrzymim szlaku najłatwiej zrozumieć, że każdy może nieść Ewangelię nie tylko słowem, ale przede wszystkim swoim życiem. A gdy pielgrzymi wracają już do swoich domów, ich misja wcale się nie kończy. Dopiero się zaczyna – w rodzinach, miejscach pracy, szkołach i wszędzie tam, gdzie każdego dnia będą świadczyć o dobru, które sami spotkali na tej drodze.

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rekolekcje w drodze

Niedziela toruńska 34/2024, str. I

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Ks. Przemysław Witkowski

Nowożeńcy szli na czele grupy białej

Nowożeńcy szli na czele grupy białej

Najpiękniej objawia się miłość Boża, kiedy idziecie z rodzinami, w grupach parafialnych, kiedy jedni troszczą się o drugich – mówił do pielgrzymów bp Józef Szamocki podczas Eucharystii na błoniach jasnogórskich.

Dziewięć grup z diecezji toruńskiej 12 sierpnia dotarło przed tron Matki Bożej w Częstochowie. W pielgrzymowaniu wzięło udział ponad 1000 osób. Szły całe rodziny, osoby młode, w średnim wieku, a także i ci, którzy na pielgrzymki chodzą od kilkunastu lat. Po trudzie pielgrzymowania wierni naszej diecezji wzięli udział w Eucharystii, której przewodniczył bp Józef Szamocki. Pielgrzymów przywitał o. Marcin Ciechanowski OSPPE. – Bardzo gorąco witamy was drodzy pielgrzymi z diecezji toruńskiej, cieszymy się, że pielgrzymujecie tu co roku – podkreślał.
CZYTAJ DALEJ

Bp Artur Ważny wsiadł z pielgrzymami do pociągu. Ta podróż prowadzi aż do czasów zaborów

2026-09-03 16:55

[ TEMATY ]

pociąg

pielgrzymi

bp Artur Ważny

Agnieszka Sidełko

Bp Artur Ważny ruszył dziś z uczestnikami 230. Pieszej Pielgrzymki Jaworznickiej na Jasną Górę. Po pierwszych kilometrach pątnicy dotarli do Szczakowej, wsiedli do pociągu i pojechali w stronę Myszkowa. Ten kolejowy fragment nie jest przypadkiem ani wygodnym skrótem trasy. To jeden z najbardziej charakterystycznych śladów historii tej pielgrzymki - związany z dawną granicą zaborów. Dla ks. Stanisława Janickiego tegoroczna droga ma dodatkowy wymiar: prowadzi jaworznian po raz 50.

Pielgrzymka rozpoczęła się 3 września Eucharystią w kolegiacie św. Wojciecha i św. Katarzyny w Jaworznie. Mszy św. przewodniczył bp Artur Ważny, który po liturgii wyruszył razem z pątnikami na Jasną Górę.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: rekolekcje „Różaniec 33” rozpoczną się w parafii św. Antoniego

2026-09-03 16:48

[ TEMATY ]

różaniec

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska/Niedziela

Parafia pw. św. Antoniego w Łodzi rozpoczyna rekolekcje „Różaniec 33”. Inauguracją duchowego przygotowania będzie Msza św., która zostanie odprawiona 4 września o godz. 18.00. Rekolekcje potrwają 33 dni i zakończą się 7 października, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej.

Inicjatorką rekolekcji jest Halina Dębska, liderka działającej w parafii wspólnoty Żywego Różańca. Jak wyjaśnia, inspiracją do podjęcia tej inicjatywy stała się postać Pauliny Jaricot, założycielki Żywego Różańca, oraz obchodzony jubileusz 200-lecia tego apostolstwa. — Zainspirowała mnie przede wszystkim Paulina Jaricot. Pomyślałam o rekolekcjach „Różaniec 33”, przeczytałam książkę i zobaczyłam, że zawarte w niej treści są bardzo bogate. Chodzi o to, żeby różaniec nie był tylko powtarzaniem modlitw, ale żeby tajemnice różańcowe stały się głębokim duchowym przeżyciem — mówi Halina Dębska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję