Dla sióstr nazaretanek z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Koninie 25 listopada był dniem szczególnej modlitwy. W dniu tym przypada liturgiczne wspomnienie
bł. Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, Franciszki Siedliskiej - założycielki Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Podczas Nowenny siostry przez wstawiennictwo bł.
Założycielki wypraszały potrzebne łaski dla wszystkich rodzin.
Bł. Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza urodziła się 12 listopada 1842 r. w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Już jako dziecko odkrywała w swym sercu wielką tęsknotę za Bogiem,
mimo że w domu Siedliskich pozostawał On niejako w cieniu.
Przełomowym momentem w życiu dziewczynki stało się wydarzenie, które na zawsze zapisało się w jej sercu: do drzwi domu rodzinnego zapukał o. Leander, kapucyn z Nowego
Miasta, a ujrzawszy w nich Franciszkę, zapytał: „Czy chcesz, abym nauczył cię kochać Pana Jezusa?”.
Bolesne niezrozumienie ze strony rodziny, słabe zdrowie Franciszki i trudne przeżycia duchowe stawały się cierniem na jej drodze ku świętości. Nie odwracała jednak oczu od Tego,
który stał się dla niej „wszystkim we wszystkich”. Bóg wpisał w jej życie zadanie, które po latach wypełniła. W 1873 r. udała się do Rzymu i otrzymała
błogosławieństwo papieża Piusa IX na założenie nowej wspólnoty zakonnej. W 1875 r. powstało Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Założycielka jako wzór do naśladowania
dla siebie i swoich duchowych córek obrała Najświętszą Rodzinę z Nazaretu. W testamencie duchowym zostawiła słowa: „Miłości, miłości, miłości...”. Zmarła w opinii
świętości 21 listopada 1902 r.
23 kwietnia 1989 r. beatyfikował ją Papież Jan Paweł II.
W diecezji włocławskiej siostry nazaretanki pracują w Ciechocinku, gdzie prowadzą Dom Samotnej Matki oraz w Koninie. Są wierne charyzmatowi przekazanemu przez Założycielkę, otaczają
duchowym wsparciem rodziny, niosą im pomoc przez pracę wychowawczą w przedszkolach i szkołach, w domach samotnej matki, zakładach opiekuńczych. Pośród szarej codzienności
starają się przenosić atmosferę Nazaretu i na wzór Świętej Rodziny tworzyć dom, w którym panuje królestwo Bożej miłości. We wszystkich domach zakonnych Zgromadzenia nie
ustaje modlitwa za rodziny i w intencji rodzin.
Minął już rok od śmierci redaktora legnickiej edycji Tygodnika "Niedziela", byłego rzecznika diecezji, a także wikariusza parafii św. Trójcy w Legnicy i przyjaciela Radia PLUS Legnica.
„Wspaniały kapłan, dobry człowiek; brakuje nam tych pouczających rozmów; dziękujemy Bogu, że nam go dał; ile razy, mijając budynek kurii, chciałem wejść by napić się z nim kawy i porozmawiać, brakuje tych rozmów, pytań: co u ciebie, jak dzieci, cudowny, wspaniały kapłan. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci - tak ks. Piotra Nowosielskiego wspominają ci, którzy go znali.
Opowiadanie stoi w samym środku dramatu posłuszeństwa. Samuel przychodzi do Saula z twardym słowem Pana. W tle pozostaje wojna z Amalekitami i nakaz objęcia ich „klątwą” (ḥerem), czyli oddaniem wszystkiego Bogu bez prawa do łupu. Saul zachował to, co wyglądało na rozsądny zysk i pobożny zamiar. W perykopie słychać inne kryterium. Samuel zaczyna od znaku słyszalnego: odgłosu owiec i bydła. Zewnętrzny hałas ujawnia wybór serca. Potem pada zdanie-klucz całego wydarzenia: Pan ma upodobanie w posłuszeństwie. Hebrajskie (šāma‘) znaczy „słuchać” i niesie sens „być posłusznym”. Saul słyszy rozkaz, a układa własne usprawiedliwienia. Chce złożyć ofiarę z najlepszego łupu. Samuel widzi w tym odwrócenie porządku. Ofiara wyrasta z przymierza, a przymierze żyje ze słuchania. Prorok nazywa bunt grzechem wróżbiarstwa, a upór winą bałwochwalstwa. To porównania z obszaru praktyk, które obiecują kontrolę i bezpieczeństwo. Serce upierające się przy swoim planie przenosi tę samą postawę na relację z Bogiem. Na końcu brzmi wyrok: odrzucenie słowa Pana prowadzi do odrzucenia króla. W Izraelu władza królewska pozostaje służbą poddającą się Słowu. Tekst dotyka też religijnej pokusy. Człowiek potrafi mnożyć gesty pobożności, a równocześnie omijać posłuszeństwo. Słowo Boga przenika takie zasłony i wzywa do prostoty serca. W starożytnym kulcie tłuszcz ofiary uchodził za część najcenniejszą. Samuel przypomina, że nawet to, co najlepsze, nie zastąpi słuchania. Posłuszeństwo otwiera drogę błogosławieństwu i chroni przed duchowym rozproszeniem. Samuel nie prowadzi sporu o strategię wojny. On odsłania relację króla z Bogiem, która stoi u źródeł decyzji.
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o tym, co działo się z księdzem Popiełuszką między 25 a 31 października 1984, rozmawia Milena Kindziuk (część III).
- Wieloletni obrońca ustaleń Pana Prokuratora - Piotr Litka - dotarł do taksówkarza, który w jednym z filmów dokumentalnych przyznał się, że 25 października 1984 roku wieczorem był na tamie i widział, jak właśnie wtedy wrzucono ciało ks. Jerzego do Wisły. Taksówkarz dokładnie opisuje, jak 25 października na tamie we Włocławku dwaj mężczyźni wrzucili ciało do Wisły. Potem rozmówca przyznaje: „za dużo powiedziałem…Trzeba zapomnieć”. Co Pan na to? Czy ustalenia red. Litki są wiarygodne?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.