Reklama

Teczki na Prymasa

Niedziela warszawska 25/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O materiałach archiwalnych związanych z osobą Prymasa Wyszyńskiego z dyrektorem Archiwum Akt Nowych - dr. Tadeuszem Krawczakiem rozmawia Barbara Olak.

BARBARA OLAK: - Ksiądz Prymas był nieomal codziennie śledzony i podsłuchiwany. Dzisiaj, ze szczegółowymi zapisami z inwigilacji trwającej nieprzerwanie od 1948 do 1981 r. można zapoznać się w archiwach państwowych.

DR TADEUSZ KRAWCZAK: - Miałem w ręku poszyt, jeden z kilkudziesięciu, z zasobu Archiwum Akt Nowych, w całości poświęcony Księdzu Prymasowi. Ilustruje on wydarzenia z lat 1969 i 1970. Są w nim zarówno notatki kilkuzdaniowe jak i kilkustronicowe, pisma poufne z Prezydiów Wojewódzkich Rad Narodowych do Urzędu do Spraw Wyznań o tym, które parafie Prymas odwiedził i co mówił. Są informacje o stanie zdrowia Prymasa. Oto przykład zapisu z dnia 3 lutego 1969 r.: "W ubiegłym tygodniu Wyszyński przechodził grypę. Przebieg choroby był dość ciężki, z silną gorączką dochodzącą do 40 st. C., obecnie nastąpiło przesilenie w chorobie". A z dnia 29 stycznia 1970 r. zapisano: " W Gnieźnie Wyszyński przemawiając siedział i robił wrażenie słabego" .

Teczka jest gruba. Są w niej informacje o prawie każdym dniu z życia Prymasa, o tym co mówił, gdzie był, z kim spotkał się. Ktoś chodził za nim krok w krok, za Jego samochodem jechał zawsze samochód bezpieki. "W dniu 3 sierpnia 1969 r. odprawił Mszę poranną, przemówienia nie wygłaszał. o godz. 9.50 wyruszył do Warszawy, do swego mieszkania przy ul. Miodowej przybył o 12.55. Po drodze nigdzie się nie zatrzymywał".

I trochę statystyki, z zestawu informacyjno-dokumentacyjnego: " W I półroczu 1969 r. kard. Wyszyński wygłosił 78 kazań, drugi wśród episkopatu co do liczby kazań, w tym 33 z akcentami negatywnymi, największa liczba w całym episkopacie, i jedno z akcentami pozytywnymi, wydał 6 listów o treści religijnej, wysłał jedno odwołanie do władz" .

- Co jest w innych poszytach?

- W Archiwum Akt Nowych przeważają materiały tzw. wtórne od pierwowzoru. Są to streszczenia kazań, wystąpień czy nawet rozmów wcześniej nagranych. Czasami trafi się na notatkę z napisem stenogram, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś publicznie notował treść kazania Księdza Prymasa. Moim zdaniem ten ktoś najpierw nagrał wystąpienie, a potem odtworzył je na piśmie. Są też notatki z wystąpień " ad hoc" Prymasa, po których ślad pozostał jedynie w notatkach pracowników SB, bo przecież nikt inny nie szedł za Prymasem i nie notował.

Do takich nieoczekiwanych wystąpień z całą pewnością należy te z Koprzywnicy z września 1970 r. Wtedy to poza protokołem, niespodziewanie zwrócił się do dzieci, które weszły do kościoła, wprost ze szkoły z tornistrami: "Nie bójcie się prymasa, nie jestem przekonany, że jestem takim dobrym człowiekiem, ale zdaje się, że przynajmniej dziecku nie wyrządziłem krzywdy. Przebaczam tym, którzy was tak długo trzymali dzisiaj w szkole. Nie gniewajcie się na nich, ja też się na nich nie gniewam, bo nie zawsze wiedzą, co czynią, co by chcieli". Na szczęście, dla historyków i biografistów te kilka zdań ktoś gorliwy zanotował i dla nas ocalił.

- Od kiedy zbierane były owe materiały?

- Kościół interesował Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego od początku istnienia Polski Ludowej. To był przecież główny przeciwnik, najpoważniejszy. I od początku zbierano materiały. Jednak w strukturach podległych premierowi, kartoteki parafii, zakonów itd. są prowadzone od 1950 r., czyli od chwili powstania Urzędu do Spraw Wyznań. Od tego czasu nazwy parafii, nazwiska biskupów i wielu księży przewijają się w wielu teczkach.

- W jaki sposób SB zdobywała informacje o Prymasie?

- Proces inwigilacji przebiegał różnie. "Pluskwy", czyli urządzenia podsłuchowe zakładano w kościołach, w Pałacu Prymasowskim, a nawet i w bibliotece jasnogórskiej, gdzie dostęp jest mocno ograniczony. Ktoś jednak tam dotarł i podsłuch założył. Podczas pielgrzymek również posługiwano się aparaturą podsłuchową, którą czasami udawało się kard. Wyszyńskiemu i jego współpracownikom przejąć. Dziś ta aparatura jest przez Kościół przechowywana na pamiątkę i jako dowód rzeczowy ówczesnych metod.

Nie sposób nie zadać paru pytań, na przykład podczas lektury sprawozdania z uroczystości, która odbywała się w Pałacu Prymasowskim, na Miodowej z udziałem niewielkiego grona zaufanych osób. Nasuwa się refleksja, że albo ktoś z gości opowiedział komu nie trzeba o przebiegu uroczystości, lub założony był podsłuch. Być może kiedyś badacze odpowiedzą na te pytania. SB starało się o informatorów począwszy od szczebla seminaryjnego a skończywszy na najbliższym otoczeniu Kurii.

- Wśród tej ogromnej liczby agentów, osobą najpopularniejszą jest zapewne siostra - współwięźniarka z filmu "Prymas".

- Żyje współwięzień, ks. Stanisław Skorodecki, którego wspomnienia ukazały się niedawno w Szczecinie. I to właśnie ks. Skorodecki uważa, że obraz siostry pokazany w filmie jest dla niej krzywdzący. Prawda, jak zwykle, ma złożone oblicze, a siostra nie miała możliwości obrony ani wtedy, gdy ukazywały się różne nieprawdziwe pubilikacje na jej temat, ani zapewne teraz, gdyż żyje pod przybranym nazwiskiem. Historyków obowiązuje wnikliwa krytyka "źródeł historycznych" a już proweniencji SB i milicyjnej w szczególności!

- Jedno jest pewne, Ksiądz Prymas był pod czujną opieką.

- I to nawet w takich miejscach, w których najmniej się tego spodziewał. Na przykład z Bachledówki na Podhalu, gdzie spędzał letnie wakacje pochodzi zapis rozmowy, jaką odbył w "cztery oczy" z kard. Wojtyłą.

- Czy Ksiądz Prymas wiedział, że chodzą za nim krok w krok?

- Trudno na to pytanie odpowiedzieć komuś, kto nie czytał całości Dzienników Księdza Prymasa, ale nie sposób było tego nie dostrzec. Wiemy dziś, że wśród pielgrzymów przybyłych na Jasną Górę w 1966 r. znajdowało się 10 tys. tajniaków. Do walki z Kościołem zbudowano ogromny aparat. Na niszczenie Kościoła, przeznaczono ogromne pieniądze. Prymas wiedział o tym na pewno. I zdawał sobie sprawę z różnorodnych metod tej walki.

- Jakie to były metody?

- Stare jak świat, wypróbowane. Od najbardziej brutalnych po finezyjne. O tym, że były próby zamachu na życie Prymasa, dzisiaj mało kto wie. Dwa lata temu zmarł kpt Stefan Seredyński, były oficer wywiadu AK, który był świadkiem jednego z takich zamachów. Miał on miejsce niedaleko Milanówka, gdzie na jednej z dróg, którą przejeżdżał Prymas ustawiono zaporę. Na szczęście, Ksiądz Prymas wyszedł cało z wypadku, a tylko samochód został uszkodzony. Czy były inne próby zamachu? Ksiądz Prymas na ten temat nie wypowiadał się, być może w Jego prywatnej korespondencji jest odpowiedź na to pytanie. Dowiemy się o tym po wygaśnięciu rygorów procesu beatyfikacyjnego.

- A metody finezyjne?

- Te miały jeden cel: rozbicie Kościoła. Wbijano klin między hierachów i duszpasterzy, między duszpasterzy a wiernych. Skłócano całe wspólnoty parafialne intrygami inspirowanymi przez delegowanych konfidentów. Próbowano rozbijać parafie i w niektórych stworzyć kościoły narodowe całkowicie podległe władzom państwowym. Próbowano werbować kleryków do współpracy z tajną milicją. Zamierzano powołać zawodowy związek organistów, po to, by pozyskać służbę kościelną i oderwać ją od Kościoła. Gnębienie psychiczne było także jedną z metod. Stosowana przez dłuższy czas powoduje, że dana osoba jest w dołku psychicznym i wtedy ktoś życzliwy "wyciąga do niej pomocną dłoń". Zwykle czyni to, by pozyskać informatora.

Nie sposób wymienić tu wszystkie metody, ale powiem tylko jeszcze, że były próby przeciwstawienia kardynała Wojtyły Księdzu Prymasowi. Na przykład pierwszy dostał paszport, drugiemu odmówiono. Liczono na konflikt, tymczasem kardynał Wojtyła odmówił wyjazdu i wystosował protest przeciwko zatrzymaniu Prymasa. Pewnie domyślał się, co jest szykowane, a poza tym dochowywał ślubu wierności i posłuszeństwa, które złożył Prymasowi Wyszyńskiemu po otrzymaniu kardynalskiej purpury. Nie udał się też manewr przeciwstawienia Watykanu Episkopatowi Polski

- W teczce, którą przeglądałam jest kilkustronicowa dogłębna analiza Pism paryskich Stefana kardynała Wyszyńskiego, sporządzona przez świetnego specjalistę.

- W resorcie MSW czy też w Urzędzie do Spraw Wyznań zatrudnione były także osoby, które miały dużą wiedzę. Inteligentne, umiejące analizować, zaangażowane w swoją pracę, ale patrzące pod kątem "jak to widzą władze". Na ile Prymas był spolegliwy, samodzielny, na ile elastyczny, konserwatywny.

Zwłaszcza krakowska grupa pracowników Wydziału ds. Wyznań znana była ze swojej "fachowości". To oni ostrzegali przed wyrażeniem zgody na awans księdza Karola Wojtyły. Jednak przełożeni zlekceważyli te głosy, zbagatelizowali "doktorka filozofii".

- Czy Resort żałował tego kroku? A może wyciągnięto z tej nauczki wnioski?

- Zachowane materiały pokazują jakie ogromne siły rzucono, by dowiedzieć się, co dzieje się w szeregach najpoważniejszego wroga, za jaki uważano Kościół, by go osaczyć, zniszczyć. Dokumenty te stanowią niezmiernie ciekawy materiał badawczy dla ludzi nauki. Ci odnajdą w nich odpowiedź na wiele pytań dotyczących życia społecznego w naszym kraju w epoce zniewolenia.

- A jaki był stosunek Księdza Prymasa do agentów tajnej milicji?

- Ksiądz Prymas znany był z niezwykłego poczucia humoru. Pamiętam, jak pewnego razu w kościele św. Anny, podczas spotkania z młodzieżą akademicką powiedział: "Prasa podała o czym mówiliśmy na posiedzeniu Episkopatu, ale ja też jestem dobrze poinformowany" . W tym momencie wyjął karteczkę i patrząc na nią mówił: "Otóż teraz odbywa się plenum KC PZPR i będą referowane takie a takie sprawy" .

Nieznany jest też szerzej fakt, że Prymas złożył pełen kurtuazji list ministrowi Kazimierzowi Kąkolowi, gdy ten odchodził z Urzędu ds. Wyznań. Uważał, że w programie "wspólnie" nakreślonej współpracy, Kazimierz Kąkol wywiązywał się ze swoich zobowiązań i w porównaniu ze swoimi poprzednikami na tym stanowisku, dotrzymywał słowa. Wiemy też, że Prymas Tysiąclecia modlił się za swoich prześladowcow, za prezydenta Bieruta.

- A istnienie teczki "Imieniny ks. Kardynała Józefa Glempa" - o czym świadczy?

- O ciągłości widzenia Kościoła przez władzę. W walce o "rząd dusz" Kościół nadal pozostawał głównym przeciwnikiem, zmieniła się tylko osoba Interrexa.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Ojcze nasz” otwiera modlitwę w liczbie mnogiej

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Vatican News

Obraz ulewy i śniegu wyrasta z realiów Palestyny. Deszcz jesienny i wiosenny rozstrzyga o zbiorach, a śnieg na Hermonie i w górach Libanu zasila potoki. Ten fragment zamyka wezwanie z Iz 55 do szukania Pana i do porzucenia drogi grzechu. Prorok Izajasz, w końcowej części księgi pocieszenia wygnańców (rozdz. 40-55), podaje obraz pewności: słowo Pana działa jak woda, która wnika w ziemię, budzi ziarno, daje nasienie siewcy i chleb jedzącemu. Hebrajskie dābār oznacza słowo i wydarzenie. W Biblii to pojęcie obejmuje także czyn, tak jak w opisie stworzenia z Rdz 1. Bóg mówi i zarazem stwarza fakt. Wers 11 używa przysłówka rēqām, „pusto, bez plonu”, w sensie „wrócić z pustymi rękami”. Słowo wraca do Boga jak posłaniec, z wykonanym zadaniem. Stąd w tekście pojawia się „posłannictwo”; w tle stoi czasownik „posłać” (šālaḥ). Pojawia się też „dokonać” (ʿāśāh) i „spełnić pomyślnie” (hiṣlīaḥ). W wygnaniu babilońskim obietnica powrotu brzmiała jak sen. Prorok pokazuje, że ta obietnica ma skuteczność samego Boga. Skuteczność słowa wynika z woli Boga, nie z siły ludzkiej. Bóg prowadzi swoje słowo aż do skutku, tak jak woda prowadzi ziemię do urodzaju. Septuaginta oddaje „słowo” jako logos. To ułatwiło chrześcijańskim czytelnikom widzieć tu zapowiedź Słowa, które przychodzi i przynosi owoc w historii. Obraz mówi także o kolejności. Najpierw słowo przenika, potem rodzi urodzaj. To uczy wytrwałości w słuchaniu i w nawróceniu. Woda działa po cichu, a jednak nieodwołalnie. Tak samo działa słowo Boże w człowieku i wspólnocie. Ono rozszerza zdolność słuchania, porządkuje pragnienia, prowadzi do czynu.
CZYTAJ DALEJ

Bp Heiner Wilmer nowym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Niemiec

2026-02-24 18:15

[ TEMATY ]

Bp Heiner Wilmer

Deutsche Bischofskonferenz

Niemieccy biskupi mają nowego przewodniczącego. Został nim Heiner Wilmer SCJ, biskup diecezji Hildesheim, wybrany przez Konferencję Niemieckiego Episkopatu na trwającej właśnie w Würzburgu wiosennej sesji plenarnej. Przez ostatnie pięć lat przewodniczącym niemieckiego episkopatu był bp Georg Bätzing.

Bp Heiner Wilmer ma prawie 65 lat i pochodzi z północnych Niemiec. W wieku 19 lat wstąpił do Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego, czyli sercanów. Od 2007 do 2015 roku był niemieckim prowincjałem, a następne pięć lat przełożonym generalnym tego zgromadzenia. Heiner Wilmer studiował teologię i romanistykę we Freiburgu, Paryżu i Rzymie, uzyskując doktorat z teologii a przez rok pracował także jako nauczyciel niemieckiego i historii w Jesuit High School w Nowym Jorku.
CZYTAJ DALEJ

Nowi biskupi pomocniczy diecezji rzymskiej

2026-02-25 12:06

[ TEMATY ]

Włochy

pexels.com

W dniu dzisiejszym Ojciec Święty Leon XIV mianował czterech nowych biskupów pomocniczych dla swojej diecezji. Każdemu z nich powierzony zostanie jeden z sektorów, na które podzielona jest papieska diecezja.

Od 1966 roku diecezja rzymska podzielona jest na pięć sektorów (centralny, północny, zachodni, południowy i wschodni) zarządzanych przez biskupów pomocniczych. Cztery z nich od ponad roku pozostawały wakujące, po tym jak papież Franciszek powierzył dotychczasowym biskupom inne zadania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję