Reklama

Jak wygląda Matka Boża

Niedziela warszawska 33/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przed kościołem Narodzenia Pańskiego na Witolinie w ostatnią niedzielę wcześnie rano zebrało się kilkaset osób. Za dwie godziny ruszy do Częstochowy 18. Praska Pielgrzymka Rodzin.

- Miejcie świadomość, że jesteście Kościołem w drodze. Co to znaczy? Że Chrystus z wami przechodzi przez wioski i miasta - mówi w homilii bp Stanisław Kędziora. Już za chwilę będziemy mogli tego doświadczyć.

Sandały albo adidasy

Wśród pielgrzymów najwięcej jest młodzieży. Najczęściej rodzice żegnają dzieci, ale zdarza się też, że dorosłe dzieci odprowadzają starszych rodziców. Po stroju łatwo odróżnić uczestników pielgrzymki i tych, którzy zaraz wrócą do domu. Ci ostatni są ubrani odświętnie, niedzielnie. Strój pielgrzyma to przewiewna odzież, coś na głowę i przede wszystkim wygodne buty. Prawie wszyscy mają też mały plecak z najbardziej niezbędnymi rzeczami.

Ruszamy śpiewając Kiedy ranne wstają zorze... Próbuję notować pierwsze wrażenia, ktoś z tyłu życzliwie komentuje:

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- O, już pamiętnik się pisze!

Wokół panuje spory zamęt, bo grupy idą na razie blisko siebie, a każda z nich ma swoich gitarzystów zaczynających różne pieśni. Słyszę trzy nakładające się głosy. Lokuję się na końcu ostatniej grupy, by słyszeć tylko jej przewodnika. Pierwszy etap to dokładnie 6 km i 200 m, odpoczniemy w Zerzeniu.

Słabość do Kardynała

Reklama

- Za rodzinę i za całą Polskę chciałabym się pomodlić - kilkunastoletnia Ania pewnie odpowiada na moje pytanie o motywy uczestniczenia w pielgrzymce do Częstochowy. Idzie z sześcioletnią Agatką pod opieką cioci i kuzynki. Marzeniem starszej Kasi było pielgrzymowanie z całą rodziną. Teraz to pragnienie się spełnia - idzie z mamą, siostrą Agatką i dwiema siostrami ciotecznymi. Dla pani Barbary, mamy Kasi i Agaty, najważniejsza jest, jak mówi, "rodzina Bogiem silna". Poza tym ma słabość do kardynała Wyszyńskiego.

- A co to znaczy? - pytam zaskoczona.

- Mój syn studiuje prawo na Uniwersytecie im. Kardynała Wyszyńskiego. Wiele razy modlę się nowenną o beatyfikację Prymasa. Jego świętość jest dla mnie wzorem - tłumaczy.

Zaczyna padać. Na przekór ogarniającym mnie przygnębiającym myślom śpiewam ze wszystkimi: "Ojciec wie, czego ci potrzeba...".

Odkrywam, że taki deszczyk też jest darem od Ojca z nieba. Być może dzięki niemu docenię słońce, jeśli dzisiaj się pokaże. Na razie podziwiam krasnoludki i większe krasnoludy w kolorowych płaszczach przeciwdeszczowych z folii. Najwięcej jest żółtych i niebieskich kapturów. Inne postacie w wojskowych pałatkach, niektórzy z fikuśnymi garbami na plecach. To gitarzyści dźwigający swój sprzęt albo porządkowi wyposażeni w czerwone chorągiewki. Zagaduję małego krasnoludka żwawo maszerującego koło mnie. Słyszę, jak podśpiewuje pod nosem: "Uśmiechnij się, bo Ojciec patrzy z nieba i wie, wie czego ci potrzeba...".

Sympatyczny Kuba jest ministrantem, bo lubi służyć Panu Bogu. Idzie na Jasną Górę, żeby zobaczyć, jak wygląda Matka Boża. Jego młodszy kolega Maciek szczerze tłumaczy, że jeszcze nie wie, dlaczego się wybrał w drogę. Miejmy nadzieję, że odkryje to w czasie wędrówki.

Pączkujemy

Jeszcze przed przystankiem w Zerzeniu grupy się uporządkowały, każda tworzy odrębną całość. Z sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej na Witolinie wyszło 630 osób, ale pod Częstochową będzie nas ponad 1000, szacuje ks. Włodzimierz Serżysko, kierownik duchowy pielgrzymki. Prawie na każdym postoju dochodzą nowe grupy, dlatego już właściwie nie wiadomo, ile nas dokładnie jest.

Pielgrzymka dopiero się zaczęła, ale doświadczony organizator widzi różnice między grupami z poprzednich lat. Teraz wyruszyło więcej ludzi niż rok temu. Jednak, przynajmniej w Warszawie, pielgrzymka jakby spowszedniała, nie jest witana tak entuzjastycznie na trasie, jak kiedyś. Na wsiach ludzie są znacznie bardziej życzliwi.

Ksiądz Włodzimierz jest bardzo związany z tą pielgrzymką, uczestniczył w niej jeszcze jako świecki. Teraz, mimo słabego zdrowia - jest po dwóch zawałach - stara się być z pielgrzymami. Trochę idę, trochę podjeżdżam - mówi.

Proszę, może jajeczko?

Reklama

Na drodze spotykamy ludzi czekających na nas przed domami. Jak gdyby na pocieszenie po słowach księdza o mniejszym zainteresowaniu mieszkańców, częstują nas kompotem, ciastem, pomidorami, jabłkami. Jakaś zaradna gospodyni ugotowała jajka na twardo. Starsza pani wręcza dzieciom batoniki. Ktoś czeka z koszami pełnymi butelek z wodą. Pytam, dlaczego wyglądają pątników, dzielą się, czym mają. Nie chcą mówić, wstydliwie zasłaniają się kimś z rodziny. Trudno tłumaczyć spontaniczny gest dobroci:

- Po prostu, wszyscy w rodzinie chodzili, mąż, córka i syn, i drugi syn. Jest nam bardzo przykro, że teraz nie możemy.

Żadnych lodów

Reklama

"...na pielgrzymkę należy zabrać różaniec, śpiewnik, dokumenty tożsamości, płaszcz przeciwdeszczowy, śpiwór, łyżkę, nóż, kubek". Trochę za późno na takie uwagi, myślę sobie słysząc przewodnika jednej z grup. Dopiero po chwili orientuję się, że kleryk na wszelki wypadek czyta cały regulamin obowiązujący pątników.

Praska pielgrzymka łączy w swoich szeregach rodziny, nieważne, czy pełne, czy tylko jej członków. Celem wędrówki na Jasną Górę jest poszukiwanie Boga "ze świadomością znoszenia trudów w duchu modlitwy i ofiary, cierpliwości i pokuty, z nadzieją i radością" - każdy z uczestników może przeczytać w specjalnie na tę okazję ułożonych zasadach pielgrzymki. Prowadzący grupę przypomina o regułach obowiązujących na noclegach, zachęca do pozostania w swoich grupach, przestrzega przed lodami - można złapać salmonellę. Przyznaję, brzmi nieco groźnie, ale przecież te żelazne reguły mają pomóc w sprawnym wędrowaniu tych, jak dotąd, kilkuset osób. Dziennie trzeba pokonać ponad 30 km. Pielgrzymowanie rozpoczyna się Mszą św., a w czasie drogi jest czas na modlitwy, śpiewy, konferencje, rozważania.

W kolejnej grupie zdążyłam niestety na koniec jakiejś dłuższej przemowy, usłyszałam tylko końcówkę: "każdy mężczyzna powinien sam sobie prać skarpety. Koniec i kropka" - czyżby katecheza dla przyszłych małżonków?!

Co jakiś czas spotykamy życzliwych mieszkańców okolic naszej trasy. Machają do nas, życzą szczęśliwej drogi. Są trochę zawiedzeni, bo prawie wszystkie kubeczki z napojami zostają pełne. Trudno się jednak dziwić, kiedy wcale nie jest gorąco i pielgrzymów nie męczy pragnienie.

"Nie zabierajcie płaszcza ani sandałów"

Po dziesięciu kilometrach zaczynam żałować, że mam litrową butelkę wody w plecaku i kilka drobiazgów, bez których mogłabym się obyć. Niepotrzebne, a ciężkie. Jeszcze daleko do dłuższego przystanku w Karczewie, a ja już tęsknie oglądam się za każdym przystankiem. Jak łatwo i szybko można wrócić do Warszawy! Próbuję przemówić sobie do rozsądku i żywiej wyciągać nogi. Odkrywam, jak szeptane Zdrowaś doskonale nadaje właściwy rytm krokom. To nic, że znowu pada, widzę drogę przez zamglone okulary, wiatrówka zaczyna przemakać. Przestałam się już przejmować, że w butach chlupocze, a moje jasne spodnie od kolan w dół zmieniły kolor na znacznie ciemniejszy. W niepojęty sposób to wszystko pomaga odnaleźć właściwy sens wędrówki.

- Proszę dołączyć! - słyszę gdzieś za mną.

Po chwili ktoś powtarza znowu:

- Proszę bardzo dołączyć... czy siostra nie może już iść? - dopiero teraz zorientowałam się, że to mnie pogania gorliwy porządkowy.

- Ależ mogę, mogę - skwapliwie doganiam rząd przede mną. Dla małych chłopaków koło mnie już niestety nie był taki miły:

- Hej, mistrzu! Mam coś powiedzieć, czy sam dołączysz? ...

Przestało padać, Śpiewamy: To szczęśliwa chwila, dziękuję Bogu za pogodę...

Mogę umierać

- Przyjechałem do Warszawy w 1996 r. na polecenie swego biskupa ordynariusza, po polsku w ogóle nie mówiłem - z ledwo słyszalnym wschodnim akcentem zaczyna opowiadać o sobie przewodnik ostatniej grupy, kleryk Andrzej. Jest grekokatolikiem z Kołomyi, z Ukrainy. Rok temu miał święcenia diakonatu. Polska kojarzyła mu się z jezuitami, z ortodoksyjną regułą w Kościele katolickim, dlatego chciał tutaj studiować.

Po pierwszym roku seminarium kolega namówił go na pielgrzymkę. Poszedł w intencji rodziców obojętnych wtedy w stosunku do Kościoła. Bynajmniej nie byli szczęśliwi, kiedy syn postanowił zacząć studia w seminarium.

- Po moim trzecim roku mama sama poszła na pielgrzymkę. Dziadkowie w tym samym roku wzięli ślub kościelny - opowiada o owocach swej pierwszej wędrówki na Jasną Górę. - Mogę umierać, bo rodzinę swoją już nawróciłem! - żartuje. Nie chodzą do kościoła ze względu na mnie, ale ze względu na Chrystusa - dodaje.

Mój kolejny rozmówca, Tomek, chodzi do Częstochowy od kilkunastu lat. Teraz idzie z mamą, bratem i ciocią. Matka Boża zawsze go wysłuchiwała, kiedy prosił o maturę, później o pracę. Modlił się też o żonę, dobrą - dodaje po chwili dla jasności.

- I co? - dopytuję się zaintrygowana, chociaż już wcześniej zauważyłam obrączkę.

- Matka Boże wysłuchała mnie, jestem zadowolony...

Dla wielu pielgrzymów te dziesięć dni to najważniejszy czas w roku. Michał co prawda studiuje, więc praca nie jest obecnie jego najważniejszym zajęciem. Mimo to pewnym utrudnieniem jest jej coroczne zmienianie. Robi to, ponieważ nie dostaje urlopu na te kilka sierpniowych dni.

Za nami kolejne etapy, Błota,

Otwock-Kresy, za chwilę wejdziemy do Karczewa - tutaj będzie obiad, a potem jeszcze kilka kilometrów do Glinek, dzisiejszego miejsca noclegu.

Ze zdziwieniem stwierdzam, że nie jest mi już tak ciężko, jak na początku. Mimo wszystko z podziwem patrzę na osoby starsze z pierwszej grupy. Pan Zdzisław idzie już 16 raz, ma 67 lat. Dzisiaj niesie krzyż na czele pielgrzymki. Wzruszający widok, kiedy w Karczewie mieszkańcy czekają na chodniku, podchodzą, żeby pocałować krzyż. Starsza pani w żałobie wręcza panu Zdzisławowi bukiet z pięknych ogrodowych róż. Przypominają mi się słowa Księdza Biskupa, oto wymowny znak, że Chrystus idzie z nami.

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w Ghanie

[ TEMATY ]

nominacja

dyplomacja

diecezja kielecka

kolegium.opoka.org

Ks. prałat dr Henryk Jagodziński – prezbiter diecezji kieleckiej, pochodzący z parafii w Małogoszczu, został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka, nuncjuszem apostolskim w Ghanie i arcybiskupem tytularnym Limosano. Komunikat Stolicy Apostolskiej ogłoszono 3 maja 2020 r.

Ks. Henryk Mieczysław Jagodziński urodził się 1 stycznia 1969 roku w Małogoszczu k. Kielc. Święcenia prezbiteratu przyjął 3 czerwca 1995 roku z rąk bp. Kazimierza Ryczana. Po dwuletniej pracy jako wikariusz w Busku – Zdroju, od 1997 r. przebywał w Rzymie, gdzie studiował prawo kanoniczne na uniwersytecie Santa Croce, zakończone doktoratem oraz w Szkole Dyplomacji Watykańskiej. Jest doktorem prawa kanonicznego.
CZYTAJ DALEJ

Proces ks. Michała Olszewskiego: Zaawansowane stadium zespołu stresu pourazowego u kapłana

2026-01-21 17:11

[ TEMATY ]

Ks. Michał Olszewski

PAP

Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się w środę z kolejnymi wnioskami formalnymi obrońców oskarżonych ws. dotacji dla Fundacji Profeto m.in. o zawieszenie postępowania sądowego do czasu zakończenia całego śledztwa ws. Fundacji Sprawiedliwości. Kolejne posiedzenie sądu odbędzie się 28 stycznia.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się w środę pierwsze posiedzenie dotyczące aktu oskarżenia wobec sześciu osób, w tym ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy nieprawidłowości związanych z przekazaniem Fundacji Profeto ponad 66 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, mimo niespełnienia przez nią wymogów formalnych i merytorycznych.
CZYTAJ DALEJ

Kardynał Parolin: Watykan zaproszony do Rady Pokoju, papież to rozważa

2026-01-21 16:39

[ TEMATY ]

Rada Pokoju

Vatican Media

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin poinformował w środę, że Watykan otrzymał od prezydenta USA Donalda Trumpa zaproszenie do Rady Pokoju. Jak dodał, papież Leon XIV rozważa tę kwestię.

Kardynał Parolin powiedział dziennikarzom w Rzymie: - Prezydent Trump zaprasza różne kraje. Wydaje mi się, że czytałem, że również Włochy zastanawiają się, czy przystąpić, czy nie do tej inicjatywy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję