Reklama

Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie

2019-09-06 10:22

Ks. Mieczysław Puzewicz

Ks. Mieczysław Puzewicz
Kaukaski folklor prezentuje zespół dziecięcy „Gwiazdy Czeczenii”

W jednej z najstarszych lubelskich szkół po raz pierwszy w historii przewodniczącą samorządu nie została Polka. Uczniowie liceum im. Vetterów na swoją szefową wybrali Zaremę, dziewczynę z Czeczenii, od lat mieszkającą z rodziną uchodźców w Lublinie.


Dramat w górach Kaukazu

Reklama

Słucham w skupieniu opowieści Fatimy. Podczas drugiej wojny w Czeczenii (1999 - 2002) przedzierała się z dziećmi ze wsi, w której trwała walka z wojskami rosyjskimi, na bardziej bezpieczne tereny. Z grupą uciekinierów kluczyli nocą po lasach, aby uniknąć agresywnych żołnierzy rosyjskich. Niestety, jeden z ich oddziałów otoczył uciekające kobiety z dziećmi. Pewien oficer rozkazał im iść za sobą, aby zobaczyli noworoczną choinkę, którą żołnierze specjalnie przygotowali dla Czeczenów. Na stoku niewielkiego wzgórza rosła dorodna jodła. Na gałęziach ze wszystkich stron wisiały ciała bojowników czeczeńskich. Z rozprutych brzuchów wypełzły wnętrzności, celowo rozciągnięte na konarach, tak by przypominały choinkowe łańcuchy. W innych miejscach, niczym bombki, tkwiły obcięte męskie głowy, nabite na kikuty gałęzi. Oddzielnie wisiały także odrąbane ręce i nogi. Rosyjski oficer z szatańską radością objaśniał: „Eto jołka dla was, smotricie, szto sdiełajem s wami!” (To choinka dla was, zobaczcie, co zrobimy z wami!). Fatima z dziećmi i innymi uchodźcami patrzyła na okrutną choinkę, zadając sobie pytanie, czy na drzewie nie wisi jej mąż, który zginął w czasie wojny. Od ponad 15 lat mieszka w Lublinie i wychowuje czterech synów.


Lubelska Lampedusa

Pierwszą podróż apostolską Ojciec Święty Franciszek odbył na włoską wyspę Lampedusę, gdzie do dzisiaj rozgrywa się dramat uchodźców z Afryki, próbujących przedostać się do Europy. Lubelskim odpowiednikiem Lampedusy jest przejście kolejowe Brześć - Terespol. Tędy od ponad 25 lat wjeżdżają uchodźcy ze Wschodu. Na ponad 150 tys. wszystkich przybyszów najwięcej było Czeczenów, prawie 100 tys. Uciekali, jak Fatima, najpierw z powodu okrucieństwa rosyjskiej armii, potem wskutek prześladowań ze strony reżimu Kadyrowa, czeczeńskiego dyktatora posłusznego Moskwie. Na brzeskim dworcu pojawiali się także Gruzini, Ormianie, Kurdowie i Tadżykowie. Za wszystkimi ciągną się opowieści o wojnach, zamachach i niepewności przyszłości. Pomimo tego, że chcą jechać na Zachód, składają podania o pobyt w Polsce, bo procedury przewidują, że ubiegać się o azyl należy w pierwszym europejskim kraju, do którego wjadą uchodźcy.

Po pokonaniu granicy każdy uchodźca trafia do jednego z obozów recepcyjnych, gdzie przechodzi testy epidemiologiczne i weryfikację dokumentów. Takie obozy znajdują się w Dębaku pod Warszawą i w Białej Podlaskiej. Stamtąd przechodzi się do ośrodków pobytowych, w naszym regionie do Łukowa, Bezwoli albo Kolonii Horbów. Po trzech, czterech latach Urząd ds. Cudzoziemców wydaje decyzję czy uchodźca może pozostać w Polsce. Fatima dzięki pomocy miejscowych księży znalazła pracę jako pomoc stomatologiczna w Lublinie. Jeden z jej czterech synów odnosi teraz zwycięstwa dla Polski w MMA, rodzaju ciężkiego boksu. Inny Czeczen, Ramzan, dobrze znający się na elektryce, zakłada przewody w nowych domach w mieście, a Larisa prowadzi obwoźną budkę z kaukaskimi przysmakami. Zarema, kiedyś szefowa samorządu u Vetterów, studiuje już kosmetologię. Ci, którzy nie dostali statusu uchodźcy w Polsce, często nielegalnie uciekają do Niemiec lub Austrii.


Przyjąć i chronić

Na Lubelszczyźnie najwięcej uchodźców pochodzi z Czeczenii, jest ich kilka tysięcy. Przebywają albo w ośrodkach, albo w wynajętych domach. W samym Lublinie mieszka kilkaset rodzin, przybyszów z północnego Kaukazu; część doskonale zasymilowała się ze społecznością polską dzięki programom integracyjnym prowadzonym przez Centrum Wolontariatu lub Caritas. Pierwszym etapem jest zawsze nauka języka, co najlepiej idzie dzieciom, poznanie polskiego prawa i norm społecznych. Lublinianie mogą z kolei poznawać kaukaski folklor na występach zespołu dziecięcego „Gwiazdy Czeczenii”.

Papież Franciszek w orędziu na tegoroczny Dzień Migranta i Uchodźcy pisze: „Drodzy bracia i siostry, reakcję na wyzwanie współczesnej migracji można podsumować w czterech czasownikach: przyjmować, chronić, promować i integrować… Jeśli zastosujemy te czasowniki w praktyce, przyczyniamy się do budowania miasta Boga i miasta człowieka”. Ta wizja jest bardzo dobrze realizowana w naszym regionie i diecezji.

Reklama

Jedziemy!

2019-09-16 22:34

Agnieszka Bugała

Krzysztof Wowk/Wowk Digital

Wielu osobom, nawet zaangażowanym w życie Kościoła, katolickie tygodniki wciąż kojarzą się z nudnym i trudnym przepowiadaniem, nawracaniem na siłę, wytykaniem życiowych błędów i szczegółowym relacjonowaniem długich, kościelnych uroczystości. W dodatku bez polotu i inwencji, w starym, nie zawsze dobrym graficznie, stylu.

Czy tak jest? Tak, tak niestety też bywa. Czy tak jest u nas? Staramy się, by było inaczej.

W tym roku Niedziela kończy 93 lata. Słuszny to wiek, zasługuje na pochwałę – że przetrwała niejedno i widziała niejedno i wiele mogłaby opowiedzieć młodszym, gładszym na licu koleżankom z prasowej półki. I choć – z racji wieku – kojarzona raczej z powłóczystą suknią mocno wciętą w talii i z kapeluszem ocieniającym pomarszczone czoło z innej epoki (i kapelusz i czoło) to jednak, Drogi Czytelniku, pomyliłbyś się bardzo, gdybyś uległ tej powierzchownej refleksji! Niedziela ma swój wiek, to prawda, ale silnik nowoczesnego motoru, w cztery sekundy rozpędza się do setki i jedzie  tam, gdzie czeka na nią wydarzenie, opowieść, ale przede wszystkim człowiek!

W niedzielę Środków Masowego Przekazu wrocławska redakcja Niedzieli kłania się nisko wszystkim Czytelnikom. Dziękujemy za ogromną życzliwość, serdeczność i gościnność w czasie spotkań w parafiach. Kapłanom, Księżom Proboszczom dziękujemy za pomoc w docieraniu do Czytelników. Jesteście wszyscy częścią ogromnej rodziny Niedzieli - zacnej pani lat 93 z sercem i duszą młodej dziewczyny pędzącej nowoczesnym motorem. Dokąd? Tam, gdzie człowiek, tam, gdzie Bóg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: osadzony szwagier króla został wolontariuszem u orionistów

2019-09-19 15:14

mz (KAI/EM/EP/REL) / Madryt

Iñaki Urdangarin, osadzony od 2018 r. za malwersacje szwagier króla Hiszpanii Filipa VI, wyszedł w czwartek rano z więzienia Brieva, w prowincji Ávila, aby rozpocząć swoją współpracę z ośrodkiem dla niepełnosprawnych. Instytucję, prowadzoną przez księży orionistów, Urdangarin będzie odwiedzał dwa razy w tygodniu, pracując tam jako wolontariusz przez 8 godzin.

ferobanjo/pixabay.com

Zgodnie z opublikowaną we wtorek decyzją sądu Kastylii i Leonu Iñaki Urdangarin będzie pracował jako wolontariusz na rzecz innych, a także w celu swojej “socjalizacji wynikającej z osamotnienia”. Mąż siostry króla Filipa VI ma pomagać niepełnosprawnym w Domu Księdza Orione w Pozuelo de Alarcón w codziennych zajęciach, takich jak spacer, ćwiczenia czy pływanie.

51-letni Urdangarin trafił do więzienia Brieva w czerwcu 2018 r. po skazaniu go przez sąd na blisko sześć lat więzienia, m.in. za nielegalne zainkasowanie 6 mln euro przeznaczonych na inwestycje publiczne. Podczas śledztwa potwierdzono, że w latach 2004-2006 Urdangarin firmował swoim nazwiskiem przestępczą działalność organizacji non profit, Instytutu Noos, powołanego do propagowania sportu i kultury fizycznej. Większość środków trafiała jednak na inne cele, m.in. prywatne konta w rajach podatkowych.

Iñaki Urdangarin jest byłym kapitanem reprezentacji Hiszpanii w piłce ręcznej. Z ekipą tą zdobył dwukrotnie, w 1996 r i 2000 r., brązowy medal na letnich igrzyskach olimpijskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem