Reklama

Sens cierpienia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przeszywa cię straszny ból kręgosłupa. Środki przeciwbólowe nie pomagają. Cierpisz i zaczynasz krzyczeć, bo tak okropnie boli. Wtedy decydujesz się na wyjazd do szpitala.
Dlaczego człowiek cierpi? Jaki jest sens cierpienia tego fizycznego, a także cierpienia duszy? Jan Paweł II powiedział: „Każde ludzkie cierpienie, każdy ból, każda słabość kryje w sobie obietnicę wyzwolenia, obietnicę radości: »teraz raduję się w cierpieniach za was« - pisze św. Paweł (Kol 1, 24). Cierpienie jest w świecie również po to, żeby wyzwolić w nas miłość, ów hojny i bezinteresowny dar z własnego JA na rzecz tych, których dotyka cierpienie”.
W szpitalu nadal cierpisz. „Siostro, tak bardzo boli” - mówisz do pielęgniarki. Nie otrzymujesz odpowiedzi. Dobrze, bo kobieta na sąsiednim łóżku miała gorzej. Jęczała i prosiła o coś na uśmierzenie bólu. Usłyszała „warknięcie” tejże siostry: „Jak lekarz zleci, to dostanie”.
„Naszą myślą przewodnią jest pomoc człowiekowi potrzebującemu” - taki napis widnieje w kilku miejscach szpitala. Dziwi cię, że wypisuje się takie rzeczy. Przecież to powinno być oczywiste w przypadku każdego szpitala! Nie trzeba tego głosić, lecz tak właśnie czynić. Zwłaszcza, jeśli szpital nosi imię naszego Papieża.
Pielęgniarka... to takie ładne słowo. Pochodzi od „pielęgnować chorego”, to znaczy opiekować się nim, to znaczy wykonywać przy chorym wszystkie niezbędne czynności. To jeden z tych pięknych zawodów, który jest służbą na rzecz innych ludzi. Podobnie jak zawód lekarza. Wprawdzie nie ma dzisiaj lekarzy Judymów, a nieudolna reforma zdrowia przyczyniła się do wielkiego bałaganu. Pozostaje jeszcze sprawa sumienia i w związku z tym pytania: Odchodzić od łóżka chorego czy nie? Uprawiać korupcję czy nie?
Twoje cierpienie przybliża cię do Jezusa, ono łączy cię z Jego cierpieniem. Jeżeli masz tego świadomość, jest ci lżej. Szpital to ogrom cierpienia. Lekarze i pielęgniarki robią wszystko, aby było go mniej, mimo trudności, które spowodowała reforma. Za mało jest zatrudnionych pielęgniarek, bo nie ma pieniędzy na pełną obsadę. Nie otwiera się nowego oddziału (chociaż jest całe wyposażenie) z braku pieniędzy. Z powodów materialnych lekarze i pielęgniarki szukają pracy za granicą. W takim kontekście mówi się o zmniejszeniu bezrobocia. Czy ktoś kiedyś odpowie za to potwornie błędne koło? Nie zawsze właściwy jest stosunek niektórych pielęgniarek do chorych, ale ogólnie je podziwiasz. Są zabiegane, jednak starają się pomóc każdemu pacjentowi. Czasem któraś uśmiechnie się przelotnie, chciałaby porozmawiać... bo są i te, które pamiętają ciebie z poprzedniego pobytu. Nie ma mowy, by usiąść przy chorym, pocieszyć go albo potrzymać za rękę, a to niejednokrotnie byłoby najlepszym lekarstwem.
Ludzie pytają, czy cierpienie to kara. Ks. Maliński mówi, że to zadanie. Dla ciebie - tak, to jakieś wyzwanie, zadanie, które ma sens i ty musisz ten sens odgadnąć. To zadanie dla ciebie i twojego otoczenia. Czy będziesz egoistycznie uważać, że cierpisz najbardziej na świecie? Czy z pokorą wzniesiesz się ponad siebie i pomyślisz o tych, których dotknęła większa tragedia? A otoczenie? Spotkasz się z różnymi zachowaniami. Są ludzie, którzy wejdą z butami w twoje sprawy, którzy - jak hieny - będą żerować na twoim nieszczęściu. Ludzkie cierpienie to taki sprawdzian różnych ludzkich reakcji, czasami szokujących. Na przykład twoja sąsiadka z sali, która mieszka w domu pomocy. Oddali ją do szpitala miesiąc temu i - ku oburzeniu lekarzy - od tamtej pory nikt nie zadzwonił, żeby zapytać, kiedy wychodzi lub czy w ogóle żyje.
Lekarze długo walczą z twoim bólem. Ty sama masz nieustanną wolę walki. Mówisz sobie, że i tym razem musisz wygrać. Mówią to też twoi przyjaciele. Wierzą, że ci się uda, bo jesteś dzielna. Ile w tym nadziei! Nie możesz ich zawieźć, nie możesz się załamać. Swoje cierpienie ofiarowujesz Bogu w ich intencji. Płaczesz i mówisz: Boże, daj mi siły! Myślisz o Ojcu Świętym, do niego też się modlisz. Kiedy w końcu ból mija, stwierdzasz, że świat jest piękny. Czy cierpienie nie jest czasem po to, by dostrzec to, czego się przedtem nie zauważało? By docenić to, czego się nie ceniło?
Człowiek cierpiący nie powinien być sam. Ty nigdy nie byłaś sama, ani jednego dnia. Twoi przyjaciele nie pozwolili na to. Karmili cię, ubierali, żartowali, dodawali otuchy. Byłaś dla nich najważniejsza. Słusznie uważasz się za wybrankę losu, mając koło siebie tych wspaniałych ludzi. Przekonałaś się kolejny raz, że są gotowi zrobić dla ciebie wszystko. I to jest właśnie sens twojego cierpienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak Maryja rozważajmy dziś rzeczywistość, szukając w niej planów Boga

[ TEMATY ]

rozważania

Adobe.Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 2, 16-21.

Czwartek, 1 stycznia. Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi
CZYTAJ DALEJ

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Każdego miesiąca będziemy przygotowywać niewielki i poręczny modlitewnik, który dotrze do Państwa rąk razem z naszym tygodnikiem w ostatnią niedzielę każdego miesiąca. Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

CZYTAJ DALEJ

Felieton: Nie pozwólmy, aby te miraże zdusiły płomień miłości w chrześcijańskich rodzinach”

2026-01-01 18:18

ks. Łukasz Romańczuk

Świętujemy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Już za kilka dni rozpoczynamy nowy rok 2026. Przed nami księga 365 czystych kart. Będziemy je zapisywać naszym życiem. Wiemy, że jego jakość zależy od wielu czynników, dlatego z troską i niepokojem patrzymy w przyszłość. Jaki będzie najbliższy rok 2026? 

Światu ustawicznie zagraża ciemna chmura zawieruchy wojennej. Mimo głośnych haseł pokojowych rodzą się nowe konflikty. Świat techniki, który powinien służyć człowiekowi stał się dla niego wielkim zagrożeniem. Przeżywamy w Polsce kryzys polityczny i ekonomiczny. A także najgroźniejszy kryzys moralny, gdzie rozpadają się nasze polskie rodziny. Brak sprawiedliwości na różnych płaszczyznach życia rodzi nieustanny niepokój. Budując świat rzeczy zatracamy wartości ducha, typowe ludzkie i osobowe, odchodzimy od Dekalogu i Ewangelii. Egoizm niszczy rodziny i społeczeństwa. Człowiek czuje się zagrożony, bezbronny wobec naturalnych kataklizmów. Rodzą się nowe choroby, wobec których medycyna jest bezradna. Człowiek błądzi po labiryncie życia nie widząc drogi wyjścia. Ale poprzez chmury zła przebija się światło. Kościół ukazuje, że w życiu małżeńskim, narodowym i społecznym trzeba kierować się sprawiedliwością i miłością. Należy naśladować Chrystusa i Matkę Maryję – nadzieję dla człowieka. Bo właśnie w Nowy Rok Świętujemy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Jest ona dla nas drogowskazem i z Nią idziemy do Chrystusa w Nowy Rok. Chrystus do nas przemawia „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem [J 14,6], kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia [J 8, 12]”. My chrześcijanie wybieramy drogę wąską, drogę stromą, drogę Chrystusa. On pierwszy szedł tą drogą i jest nam przewodnikiem. Z Nim dotrzemy do celu. Istnieje zwyczaj, że na początku roku składamy sobie życzenia – zdrowia, szczęścia, pomyślności. Są to rzeczywiście cenne dobra ziemskie. I jako chrześcijanie życzymy sobie czegoś więcej. Pragniemy żebyśmy wzrastali w wierze w Boga i ludzi. Życzenia te wypowiemy zgodnie z nakazem Bożym danym niegdyś Mojżeszowi: Niech Cię Pan Błogosławi i strzeże, niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą, niech Cię obdarzy swą łaską, i niech zwróci ku Tobie oblicze swoje i niech Cię obdarzy pokojem [Lb 6, 24-26].Cytując Papieża Leona XIV, chcę zwrócić uwagę na obecne zagrożenia dla pokoju, wartości moralnych, „Niestety, świat zawsze ma swoich "Herodów", swoje mity o sukcesie za wszelką cenę, o bezwzględnej władzy, o pustym i powierzchownym dobrobycie, i często płaci za to samotnością, rozpaczą, podziałami i konfliktami. Nie pozwólmy, aby te miraże zdusiły płomień miłości w chrześcijańskich rodzinach. Przeciwnie, strzeżmy w nich wartości Ewangelii: modlitwy, przystępowania do sakramentów, zwłaszcza spowiedzi i komunii świętej, zdrowych uczuć, szczerego dialogu, wierności, prostej i pięknej konkretności słów i dobrych uczynków każdego dnia.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję