Reklama

Niedziela Lubelska

Lublin

Dobrzy ludzie, dobre miejsce

2019-12-24 06:36

[ TEMATY ]

życzenia

Paweł Wysoki

Wielkość św. Mikołaja polega na świadectwie bezinteresownej miłości Boga i bliźniego - mówił abp Stanisław Budzik podczas uroczystości odpustowych w parafii pw. św. Mikołaja w Lublinie.

Kościół na Czwartku był najprawdopodobniej najstarszą świątynią w Lublinie. Legendy przypisują pierwszą fundację Mieszkowi I, a odkrycia historyczne dowodzą, że osada na wzgórzu funkcjonowała już w V w. Obecny kościół, któremu niezmiennie patronuje dobry biskup z Miry, jest fundacją znacznie młodszą. Zbudowany na przełomie XVI i XVII w., przebudowany w stylu renesansu lubelskiego, w ostatnim czasie zyskał nowe oblicze. Jak podkreśla proboszcz ks. Piotr Kawałko, renowacja kościoła jest darem serca duszpasterzy, parafian i sponsorów na 350-lecie parafii.

Piękno parafii

Reklama

Główne uroczystości jubileuszowe odbyły się 6 grudnia. Mszy św. przewodniczył abp Stanisław Budzik, który wraz z licznie zgromadzonymi parafianami i gośćmi dziękował za obfitość Bożych darów i ofiarność serc, kształtowanych na wzór św. Mikołaja. - To wielkie święto kościoła i wspólnoty, które istnieją tu o wiele więcej niż 350 lat - podkreślał. Metropolita przywołał ważniejsze postaci z życia wspólnoty, która powstała w 1669 r. jako druga parafia w Lublinie. Wielkie zasługi w tworzeniu jej materialnego i duchowego kształtu miał ks. Walenty Turobojski. Parafia od początku stanowiła centrum działalności charytatywnej; istniały tu cechy i bractwa zajmujące się ludźmi biednymi, opuszczonymi, chorymi i sierotami. - Historię tego prastarego miejsca tworzyli i nadal tworzą gorliwi kapłani i wierni, zatroskani tak o wygląd świątyni, jak i duchowe piękno wspólnoty - mówił Pasterz, przywołując nazwiska m.in. bp. Michała de la Marsa, ratującego Żydów ks. Krasowskiego, męczennika bł. ks. Kazimierza Gostyńskiego czy serdecznie wspominanego przez starszych parafian ks. Michała Słowikowskiego.

Dzielić się sercem

Abp Stanisław Budzik podkreślał, że w ciągu wielowiekowej historii Czwartku, ludziom i miejscu towarzyszyła postać św. Mikołaja, biskupa czczonego przez chrześcijan Wschodu i Zachodu. - Wielkość św. Mikołaja polega na świadectwie bezinteresownej miłości Boga i bliźniego; był pasterzem o wielkim sercu, który zasłynął z czynienia dobra cicho i bez rozgłosu - wyjaśniał. - Kolejne pokolenia wzrusza jego troska o ludzi potrzebujących, hojność i dar ukazywania bliźnim takiej perspektywy życia, w której Bóg troszczy się o stworzenie. Myśląc o potrzebach innych, św. Mikołaj dawał nie tylko dobra materialne, ale całe swoje serce - mówił Ksiądz Arcybiskup. Zachęcał wiernych do takiej miłości bliźniego, która nie polega na pięknych słowach, ale na dobrych czynach pełnionych bez rozgłosu. - Decydującym o świętości jest wypełnianie przykazania miłości Boga i bliźniego - podkreślał.

Orszak św. Mikołaja

Zgodnie z tradycją, zwieńczeniem uroczystości jubileuszowych był Orszak św. Mikołaja. Z inspiracji ks. Piotra Kawałko ulicami miasta już po raz 6. przeszedł barwny korowód, prowadzony przez dobrego biskupa. Setki uczestników, od rozradowanych dzieci, po uśmiechniętych rodziców i dziadków, założyło na głowy papierowe mitry. Biskupie symbole miały przypomnieć wszystkim, że dzielenie się sercem i obdarowywanie prezentami nie ma nic wspólnego ze współczesną komercją, ale jest pamiątką pełnego miłości i dobroci życia św. Mikołaja, biskupa z Bliskiego Wschodu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niech Chrystus narodzi się w naszych sercach

2020-01-08 08:09

Niedziela świdnicka 2/2020, str. VI

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

życzenia

Boże Narodzenie

Ks. Grzegorz Umiński

Ks. prał. Edward Dzik i burmistrz Pieszyc Dorota Konieczna-Enozel składają życzenia bp. Ignacemu Decowi

Biskupi świdniccy każdego roku bardzo chętnie uczestniczą w świąteczno-noworocznych spotkaniach przygotowanych przez wspólnoty zakonne i stowarzyszenia kościelne, władze samorządowe, firmy, służby mundurowe, organizacje kombatanckie, społeczne działające na terenie naszej diecezji. Bp Ignacy Dec już na początku grudnia rozpoczyna cykl bez mała 50 spotkań opłatkowych.

Większość spotkań świątecznych ma podobny charakter. Odczytanie fragmentu Ewangelii o narodzeniu Jezusa, okolicznościowe przemówienia, przełamanie się opłatkiem i składanie serdecznych życzeń w chrześcijańskim duchu. Nie można także zapomnieć o posileniu ciała daniami, które goszczą na wigilijnych stołach.

CZYTAJ DALEJ

Porzucił islam dla Jezusa

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrzest

katolicy

islam

muzułmanie

katolicyzm

chrześcijanie

Archiwum Massima Mourada Ayariego

Zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia – mówi Massimo

O powodach, które sprawiają, że muzułmanin wybiera chrześcijaństwo, z nawróconym na katolicyzm Massimem M. Ayarim rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – Był Pan muzułmaninem, choć niepraktykującym. W 2018 r. został Pan ochrzczony i stał się katolikiem. Skąd ten wybór?

Massimo Mourad Ayari: – Prawdę mówiąc, to było coś, o czym marzyłem od dziecka. Mój ojciec był osobą umiarkowaną. Miałem wielkie szczęście, że dorastałem w dość świeckim otoczeniu, gdzie nikt nie zmuszał mnie do chodzenia do meczetu. Kiedy jeszcze mieszkałem w Tunisie, tata prowadzał mnie natomiast do zakonnic na letnie korepetycje. Uczęszczanie do klasztoru sprawiło, że darzyłem szacunkiem te chrześcijańskie kobiety, a fakt, że spędziłem dzieciństwo z chrześcijańskimi i żydowskimi rówieśnikami, poszerzył moje horyzonty.

- Co Pana nie przekonywało w islamie?

- Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, czytanie Koranu budziło we mnie niepokój i strach. Za każde wykroczenie przeciwko wierze grozi kara.

- Zaczął Pan więc zrywać z islamem. Na długo przed wyjazdem do Włoch?

- Około 20. roku życia zdałem sobie sprawę, że ten świat i ta kultura nie należą już do mnie. Opuściłem Tunezję i wyjechałem do Rzymu – tu znalazłem pracę w sektorze bezpieczeństwa, uzyskałem włoskie obywatelstwo i ostatecznie zdecydowałem się przejść na chrześcijaństwo. To było moje wyzwolenie i spełnienie mojego przeznaczenia, ponieważ wierzę, że zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia.

- Urodził się Pan w kraju islamskim, jest synem muzułmanów, a dziś, już jako katolik, wstąpił Pan do włoskiej Partii Antyislamizacyjnej (Partito Anti Islamizzazione – Pai). Jak to możliwe?

– Przez długi czas rozmawiałem z moimi przyjaciółmi o brutalności tzw. żołnierzy Allaha, ale także o braku wdzięczności muzułmanów w stosunku do włoskiego państwa, które zaoferowało im wszystko: gościnność, możliwość godnego życia i swobody myślenia. Pomimo tego tylu muzułmanów pogardza kulturą włoską i zachodnią. Gorzej – próbuje ją zniszczyć. Aby zatem wyrazić mój sprzeciw wobec tego zjawiska, wstąpiłem do PAI.

- Ciągle słyszymy jednak deklaracje, że islam jest religią pokoju i że większość muzułmanów jest umiarkowana...

- Islam rodzi się z dżihadem, a dżihad rodzi się z islamem – jest to religia narzucona bronią. Jeśli jesteś muzułmaninem wśród innych muzułmanów, to tak – jest to religia pokoju, ale w stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany. Chociaż są też umiarkowani ludzie, którzy wyznają religię islamską w sposób nieortodoksyjny.

W stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany

- Czy w Europie istnieje realne ryzyko islamizacji?

– Problem polega na tym, że w tej chwili ryzyko islamizacji nie jest dostrzegane. Ale za każdym razem, gdy na włoskiej ulicy widzę kobietę z welonem, czuję, że ona zdradza nie tylko siebie jako kobietę, ale także kraj, który ją przyjął. Należy uniknąć tego, co ma miejsce we Francji: stworzenia całych dzielnic – gett muzułmańskich, w których obowiązuje prawo szariatu. Jeśli w takiej dzielnicy podczas ramadanu odważysz się zjeść kanapkę, wyrwą ci ją siłą z rąk. Gdy do takiej sytuacji dojdzie również w innych krajach europejskich, będzie to początek końca.

- W niektórych krajach islamskich muzułmanie, którzy wyrzekają się swojej wiary, są oskarżani o apostazję i ryzykują więzieniem lub karą śmierci. Czy kiedykolwiek czuł się Pan zagrożony po nawróceniu na katolicyzm?

– Na szczęście już dawno zerwałem więzi ze środowiskiem islamskim i teraz czuję się całkowicie wolny, nawet od strachu. To jest piękno chrześcijaństwa, które jest prawdziwą gwarancją laickości Europy. Jako chrześcijanin mam również możliwość przeżywać prywatnie moją wiarę, pielęgnować osobistą relację z Bogiem, bez zobowiązań i obawy przed sankcjami ze strony wspólnoty. Tego jednak nie można powiedzieć o islamie, który sam w sobie jest nie do pogodzenia z wolnością jednostki i demokracją.

David Garrison, profesor na Uniwersytecie Chicagowskim i autor książki A Wind in the House of Islam, szacuje, że na świecie może żyć od 2 do 7 mln byłych muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo. Według tego amerykańskiego islamoznawcy, „przeżywamy największe w całej historii zjawisko nawracania się muzułmanów na Jezusa Chrystusa”. „Niezwykle interesujące są nie tylko wielkość tych zjawisk (...), ale też fakt, że nie ograniczają się one do jednego miejsca na świecie, zauważamy je wszędzie – od Afryki Zachodniej po Indonezję. Bez względu na liczbę wydaje się niezaprzeczalne, że mamy tu do czynienia z ruchem strukturalnym dotykającym wszystkie kontynenty, który przybierze jeszcze większy wymiar w przyszłości” – twierdzi Garrison.

CZYTAJ DALEJ

Przygarniajcie siebie nawzajem

2020-01-20 09:50

yanlev/fotolia.com

Osławiony „Blue Monday”, czyli trzeci poniedziałek miesiąca, ponoć najsmutniejszy dzień w roku, przypomina o samotności, dżumie XXI w. Oddala nas od siebie wyścig szczurów w dążeniu do zysku i sławy, oddala także uzależnienie od smartfonów.

Lublin ma długą tradycję otwartości na dzieła wspólnotowe. Tu początki miał polski neokatechumenat (kościół św. Piotra) i pierwsze grupy Comunione e Liberazione (środowisko KUL); tutaj też rozwijał się Ruch Światło-Życie animowany przez księży Franciszka Blachnickiego i Wojciecha Danielskiego (Sławinek).

Przygarniajcie siebie nawzajem, jak i Chrystus przygarnął was - apelował św. Paweł (Rz 15,7). W Bożym Narodzeniu zostaliśmy przygarnięci przez Chrystusa. Na trudne czasy szalejącej samotności musimy stawać przy ludziach. To dzieje się przez częste spotkania, szczere rozmowy i dawany innym czas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję