Reklama

Niedziela Lubelska

Duszpasterstwo osób bezdomnych

Powrót do domu

2020-02-10 10:41

Ks. Mieczysław Puzewicz

Spotkanie osób bezdomnych i wolontariuszy z bp. Mieczysławem Cisło

Kąpiel w ciepłej wodzie, wygodne łóżko z kołdrą i czystą pościelą, własny kubek do herbaty, stół z krzesłami, żelazko i pralka. Dla nas rzeczy oczywiste, dla osób wychodzących z bezdomności nowy świat. Zostawiają za sobą legowiska w pustostanach, zawilgocone śpiwory, Bystrzycę, która służyła dotąd za łazienkę. Teraz mają nawet klucze do swojego domu.

- Nie spodziewałem się, że spotkam tutaj znajomych - powiedział bp Mieczysław Cisło, odwiedzając mieszkanie dla osób bezdomnych. Ksiądz Biskup miał na myśli swojego dawnego ucznia, jednego z uczestników nowego projektu realizowanego przez Centrum Wolontariatu w Lublinie. Podczas łamania opłatkiem była okazja, aby mieszkańcy domu opowiedzieli o swoich trudnych losach.

Prawdziwe historie

Reklama

Paweł przerwał studia, postanowił się usamodzielnić, wyjechał za granicę. Oddalony od rodziny zaczął nierozważnie zarządzać swoją wolnością, polubił alkohol, poznał też smak amfetaminy. Za udział w bójce wylądował w angielskim więzieniu, stamtąd deportowano go do Polski. Po wyjściu zza krat nie wrócił do najbliższych, za to znowu przyszła wódka i narkotyki. To krzyżowe uzależnienie wyrzuciło go na ulicę nawet ze schroniska. - Wcześniej byłem normalnym chłopakiem, potem stałem się łajzą, cały mój dobytek to dwie reklamówki z ciuchami, które dostałem na Zielonej (ośrodek Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta - red.). Zdarzało się, że kradłem. Teraz powoli się zbieram, mam już pracę. Dam radę, mam dopiero 30 lat - mówi Paweł.

Grzesiek po raz drugi w swoim życiu widział biskupa na żywo. Pierwszy raz pięć lat temu w kościele, ale nie pamięta kto go bierzmował. Ojca nie zna, nigdy go nie spotkał. Mama zmarła przed dwoma laty, opiekowała się nim siostra w wynajętym mieszkaniu w Lublinie. - Poznała kolegę, wprowadził się do nas, najpierw było dobrze, ale jak skończyłem 18 lat, ten facet kazał mi się wynieść. Pracowałem na Elizówce od trzeciej rano przy rozładunku palet z warzywami, potem na zjeżdżalni nad zalewem, znalazłem sobie stancję. Jakoś to ogarniałem przez kilka miesięcy - opowiada. Grzesiek źle obliczył swoje oszczędności, nie zapłacił za zamieszkanie i nagle wylądował na ulicy. Zaprzyjaźnił się z Piotrem, byłym więźniem, a ten wziął go do siebie. Do siebie, to znaczy do opuszczonego baraku na obrzeżach Lublina. Piotr doradził mu, żeby „poszedł do wolontariatu” i tak trafił do domu prowadzonego przez stowarzyszenie. Dziewiętnaste urodziny spędził już pod dachem, skończył kurs spawacza i bez problemu znalazł pracę.

Pięć pralek i do Rzymu!

Opisywany ośrodek to nie jedyna inicjatywa Centrum Wolontariatu na rzecz osób bezdomnych, których liczba od lat przyrasta. W ostatnim czasie wolontariusze wraz z księdzem kolędowali w miejscach, gdzie przebywają osoby bezdomne. Była modlitwa, śpiew, łamanie się opłatkiem, a przede wszystkim dobre rozmowy. I nadzieja, że ktoś pamięta, przychodzi i chce słuchać. Były też kolędowe prezenty, ciepłe buty, kurtki i czapki. Najtrudniej było znaleźć właściwe obrazki, bo na większości tradycyjnych widnieje formuła „Boże, pobłogosław ten dom”…

W maju na obchody stulecia urodzin św. Jana Pawła II bezdomni z Lublina będą razem z wolontariuszami pielgrzymować do Rzymu. Pojadą dwoma autokarami; jest szansa, że uda się także nawiedzić Asyż. Każdy chętny musi uzbierać 100 zł, co jest dużym wyzwaniem dla osób bezdomnych. Jeden wyliczył, że musi „zrobić pięć pralek”, co oznacza, że będzie musiał znaleźć pięć takich urządzeń, wyjąć z nich elementy miedziane i aluminiowe, a potem sprzedać na skupie. Pięć razy po 20 złotych i droga do Rzymu otwarta! Wierzy, że do maja się uda.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: Nowe fakty dotyczące matki Jana Pawła II

2020-02-17 14:04

[ TEMATY ]

Wojtyłowie

Episkopat

Znamiennego odkrycia na temat Emilii Wojtyłowej dokonała dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, która na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odnalazła dwa nagrobki matki Papieża (sic!). Jeden pochodzi z roku 1929, drugi natomiast z 1934. Jak to możliwe?

- Kiedy Emilia Wojtyłowa zmarła w 1929 roku, najpierw została pochowana w grobie swoich krewnych, należącym do rodziny Kuczmierczyków na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pięć lat później natomiast w 1934 roku została ona ekshumowana i przeniesiona do nowego grobowca w wojskowej części tego samego cmentarza. Oba nagrobki zachowały się do dziś - tłumaczy dr M. Kindziuk. I dodaje: - Na podstawie akt parafialnych oraz dokumentów znajdujących się w Zarządzie Cmentarzy Komunalnych w Krakowie, udało mi się też ustalić ponad wszelką wątpliwość, że w 1934 roku ekshumowano nie tylko matkę Papieża, ale również ciała jego dziadków Marii i Feliksa Kaczorowskich oraz brata przyszłego papieża Edmunda Wojtyły. Obecnie wszyscy spoczywają razem w nowym grobowcu kupionym przez Karola Wojtyłę seniora (ojca Karola i Edmunda) po nagłej śmierci Edmunda, która nastąpiła w 1932 r.

Milena Kindziuk ustaliła też na podstawie dokumentów, że Emilia Wojtyłowa została pochowana od razu w Krakowie, a nie w Wadowicach - jak są przekonani mieszkańcy tego miasta, i jak błędnie podają biografie Jana Pawła II.

Te fakty do tej pory w ogóle nie były znane. Wiadomo było jedynie, że matka Papieża zmarła w 1929 roku i że jej grób znajduje się na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Nowe informacje dotyczące matki Papieża dr Milena Kindziuk z UKSW ustaliła przy okazji przygotowywania książkowej biografii Emilii i Karola Wojtyłów, w związku z planowanym rozpoczęciem ich procesu beatyfikacyjnego oraz ze 100-leciem urodzin św. Jana Pawła II. Książka ukaże się w kwietniu br. nakładem Wydawnictwa „Esprit” oraz „W drodze”. Znajdą się w niej także inne, nowe fakty na temat rodziców i brata Papieża.

CZYTAJ DALEJ

Dziennik watykański: prawie 2,5 tys. języków na świecie zagrożonych zagładą

2020-02-20 20:21

[ TEMATY ]

ONZ

język

dziennik watykański

języki zagrożone

Wikipedia

Cypryjskie pismo sylabiczne

Od 1950 do naszych czasów na świecie wymarło ponad 230 języków, obecnie zaś na granicy całkowitego zaniku znajduje się 2465 języków. Dane te przedstawił watykański dziennik „L’Osservatore Romano”, powołując się na Interaktywny Atlas Języków Zagrożonych, stworzony przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO). Od ponad 20 lat 21 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, w tym roku pod hasłem „Języki bez granic”.

Według tegoż opracowania do 2100, a więc w ciągu najbliższych 80 lat nikt już nie będzie mówił ponad połową z istniejących dziś przeszło 6 tysięcy języków.

Do najbardziej zagrożonych całkowitym wyginięciem dokument zaliczył dwa języki celtyckie: mański i kornicki na Wyspach Brytyjskich oraz liwoński na pograniczu litewsko-łotewskim i sarcee (lub sarsi) używany jeszcze przez niewielką grupę tubylców w Kanadzie. Trzy pierwsze języki są już właściwie od dawna wymarłe, np. ostatni mówiący po mańsku (na wyspie Man między Anglią a Irlandią) zmarł w 1953, po kornicku – pod koniec XIX w., a ostatni Liwończyk zmarł, według UNESCO, w 2009.

Jednakże w ostatnich latach dają się zauważyć próby odrodzenia obu języków celtyckich i dziś – jak podaje dziennik – na wyspie po mańsku mówią na co dzień 53 osoby a dla dalszych około stu jest on drugim językiem. Po kornicku mówi jeszcze ok. 500 osób, głównie w Kornwalii (na południowo-zachodnim wybrzeżu Anglii), a ok. 2,5 tys. zna ten język. Językiem sarcee, zwanym też tsuut’ina, mówi jeszcze 75 osób z jednej ze społeczności indiańskich w Kanadzie.

„L’Osservatore” zwraca uwagę, że przyczyny zaniku języków mogą być różne: wojny, epidemie a nawet wielkie klęski żywiołowe, np. w 1815 wybuch wulkanu na jednej z wysp Indonezji uśmiercił ostatnich ludzi posługujących się językiem tambura. Najczęściej jednak wymieranie języków następuje stopniowo, w miarę rozszerzania się języka większego, np. angielskiego czy francuskiego – wówczas te, które są mniej używane, zwłaszcza w urzędach, w szkole czy środkach przekazu, zaczynają zanikać. Należy pamiętać, że 40 proc. mieszkańców naszej planety nie ma dostępu do nauczania w swym języku ojczystym.

Poza tym bardzo niewielka jest liczba osób mówiących językami zagrożonymi wyginięciem – ocenia się, że zaledwie 0,2 proc. ludności świata używa aż ponad 3,5 tys. języków mniejszościowych.
Z drugiej strony 80 proc. mieszkańców Ziemi mówi na co dzień jednym z 83 najliczniejszych języków (są to przede wszystkim angielski, hiszpański i hindi). Język zaś pozostaje żywy również na podstawie jego „użyteczności” z punktu widzenia posługujących się nim.

Wiele małych języków, szczególnie tych używanych na obszarach wiejskich, w krajach z innym językiem oficjalnym, traci swą użyteczność. Gdy mówiący nimi widzą, że ich mowy nie naucza się w szkole ani nie używa się w instytucjach, stopniowo przestają przekazywać ją następnym pokoleniom i takie języki zaczynają zamierać. A tymczasem utrata własnego języka oznacza też szybszą lub wolniejszą utratę rodzimej kultury, historii i tradycji.

Z myślą o obronie języków narodowych UNESCO w 1999 ustanowiło Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, obchodzony co roku 21 lutego. Ma on na celu uwrażliwienie ludzi na zachowanie i ochrony języków zagrożonych wyginięciem, na tolerowanie i poszanowanie innych oraz zapewnienie istnienia społeczeństwa wielokulturowego. W tym roku przebiega on pod hasłem „Języki bez granic”.

Organizacja uważa bowiem, iż aby istniały społeczeństwa zrównoważone, należy popierać różnorodność kulturową i językową, a działalność w obronie pokoju wymaga zachowania różnic kulturowych i językowych, co z kolei wspiera tolerancję i poszanowanie innych. UNESCO zachęca państwa członkowskie do świętowania tego Dnia z udziałem jak największej liczby języków, aby przypominać ludziom, że owo zróżnicowanie ma zasadnicze znaczenie dla zrównoważonego rozwoju świata. Dzięki tej inicjatywie można dostrzec postępy w nauczaniu wielojęzycznym, opartym na języku macierzystym, z rosnącą świadomością jego ważności, zwłaszcza dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz coraz większe zaangażowanie na rzecz zwiększania jego roli w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję