Reklama

Wolność jest w nas...

Rok 1985. Wrzesień. Czwartkowe popołudnie. Przed telewizorami miliony Polaków oczekiwały na spotkanie z porucznikiem Borewiczem, a w Toruniu, w bloku przy ul. Łyskowskiego 37, na 11. piętrze, w mieszkaniu Piotra Łukaszewskiego, sceny jak z filmu szpiegowskiego. Precyzyjne przygotowania, wyraźnie wytyczony cel, wysoki poziom adrenaliny, brawurowa ucieczka... to nie jest scenariusz nowego filmu akcji, ale prawdziwa historia

Niedziela toruńska 50/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. PAWEŁ BOROWSKI: - 26 lat temu razem z przyjaciółmi zrobiliście coś, co wydawało się być rzeczą niemożliwą na tamte czasy. Przechwycenie sygnału telewizyjnego i transmisja własnego programu. To, czego dokonaliście, nie było pracą zaliczeniową studentów informatyki, ale wiązało się z wielkim ryzykiem.

PIOTR ŁUKASZEWSKI: - Ryzyko istnieje zawsze, gdy podejmuje się walkę. Akcja, którą przygotowaliśmy, była elementem walki o wolność. Chcieliśmy w naszym środowisku zrobić coś, co będzie źródłem informacji. Ulotki, radio już się trochę opatrzyły. Telewizja była nową formą komunikowania się, dawała nowe możliwości, których niewykorzystanie byłoby grzechem zaniechania. Naszym celem było wstrząsnąć ludźmi, pobudzić ich wyobraźnię, przywrócić nadzieję, zmobilizować do działania. Od wprowadzenia stanu wojennego mijały wtedy prawie 4 lata, entuzjazm powoli gasł. Istotą naszej misji było budzenie nadziei i entuzjazmu, budzenie ducha walki.

- Jak długo trwały przygotowania do tej akcji?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Myślę, że około roku. Same przygotowania techniczne trwały krócej, ale idea podania informacji w nowy, atrakcyjny sposób zrodziła się mniej więcej rok wcześniej. Nie stawialiśmy sobie ograniczeń czasowych, bo sprawa była zbyt poważna i trzeba było się dobrze przygotować. Pracowaliśmy w mniejszych zespołach. Każdy zespół był odpowiedzialny za jakiś sektor spraw związanych z akcją. Jan Hanasz i Eugeniusz Pazderski jako koordynatorzy mieli kontakt ze wszystkimi, natomiast w przygotowania było zaangażowanych wiele osób. Im mniej o sobie wiedzieliśmy, tym lepiej. Bezpieczeństwo projektu i poszczególnych osób było najważniejsze.

- Mówisz, że idea zrodziła się rok wcześniej. W 1984 r. został zamordowany ks. Jerzy Popiełuszko. Czy jego śmierć miała jakiś wpływ na Waszą decyzję, na powstanie tego projektu?

- Motywacji było bardzo dużo. Kłamliwy jad sączący się z prasy, radia czy telewizji rodził w nas bunt. Myślę, że nie tylko śmierć ks. Jerzego, lecz także jego życie, posługa stały się w jakimś stopniu naszą motywacją. On pokazywał, że nie można milczeć. Jego postawa sprawiała, że chciało się walczyć o największe wartości, że trzeba dać więcej siebie.

- Co było najtrudniejsze, sprawiało najwięcej kłopotów w przygotowaniu misji?

- Stworzenie segmentów projektu od strony technicznej nie było problemem, wymagało tylko czasu. Znalezienie najlepszego miejsca do nadawania sygnału oraz transport potrzebnych materiałów i elementów wymagał ostrożności. Myślę, że przetransportowanie anteny oraz jej zamontowanie na balkonie mieszkania było najtrudniejszym etapem całej akcji. Antena musiała być ogromna, aby przenieść jej elementy do mojego mieszkania musieliśmy udawać wędkarzy.

- Wspomniałeś o swoim mieszkaniu. Czym kierowaliście się przy wyborze miejsca emisji oraz dlaczego odbyła się ona właśnie w czwartek 26 września o godz. 20?

Reklama

- Nasze mieszkanie było najlepiej zlokalizowane i spełniało wymagania techniczne niezbędne do realizacji projektu. Okna wychodziły na południe, dzięki czemu można było sygnałem objąć całe osiedle Skarpa oraz Rubinkowo. Ponadto 11. piętro gwarantowało brak zakłóceń. Patrząc z balkonu, nie było nic w perspektywie jednego kilometra, co mogłoby uniemożliwić dobry przekaz. Dlaczego czwartek? To był mój pomysł. Pracowałem w „Elanie” i wiedziałem, że tego dnia odbywa się wyjazdowe posiedzenie jednej z komisji PZPR. Poza tym w czwartki o godz. 20 po „Dzienniku Telewizyjnym” emitowano cieszący się wielką oglądalnością serial „07 zgłoś się”. Chcąc dotrzeć do jak największej liczby osób, nie można było wybrać lepszego dnia i godziny. Oczywiście, wybór mojego mieszkania był związany z dużym ryzykiem, ponieważ byłem już wcześniej aresztowany, miałem wyrok w zawieszeniu, wielokrotnie byłem zatrzymywany na 48 godzin. Okazało się, że SB będące w posiadaniu tzw. pelengatorów nie było w stanie namierzyć w sposób precyzyjny skąd nadawany jest sygnał, dlatego podjęliśmy to ryzyko.

- Skoro technicznie zlokalizowanie Waszej „stacji telewizyjnej” było niemożliwe, jak doszło do wpadki?

- To prawda. Doszło do wpadki, ale nie dlatego, że nas namierzono. Przypuszczam, że jedną z kilku hipotetycznych przyczyn był wybór mojego mieszkania. Było one „trefne”. Byłem na cenzurowanym, więc służby mogły mieć ułatwione zadanie, jeśli chodzi o zlokalizowanie naszej stacji. Trzeba zaznaczyć, że to nie była nasza pierwsza emisja. Pierwszy sygnał nadaliśmy już 14 września. Udało się, więc postanowiliśmy zrobić to raz jeszcze. Przez 12 dni SB próbowało dowiedzieć się kto za tym stoi i, niestety, dowiedzieło się. Czy za wpadką stał ktoś konkretny? Czy był przeciek? Nie wiemy i dziś nie chcę wiedzieć. Podjęliśmy ryzyko i trzeba było zapłacić wysoką cenę. Liczyliśmy się z tym.

cdn.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rocznica pierwszego wydania Koronki do Miłosierdzia Bożego

2026-10-07 12:51

[ TEMATY ]

Koronka do Bożego Miłosierdzia

Karol Porwich/Niedziela

Proste obrazki z modlitwą, dramat II wojny światowej, działalność misjonarzy i papieży sprawiły, że Koronka do Miłosierdzia Bożego dotarła niemal do wszystkich zakątków świata. „To jest zadziwiające, na jak wielką skalę rozeszła się ta modlitwa” – mówi Vatican News s. Gaudia Skass ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W tych dniach mija 89 lat od pierwszego wydania Koronki w Krakowie.

Podczas audiencji generalnej 7 października Leon XIV zawierzył Polaków wstawiennictwu św. Faustyny, której liturgiczne wspomnienie przypadało dwa dni wcześniej. Jest jeszcze inna ważna data w październiku, związana z kultem Miłosierdzia Bożego. Jesienią 1937 roku w oficynie Józefa Cebulskiego przy ul. Szewskiej 22 w Krakowie wydrukowano pierwsze obrazki Jezusa Miłosiernego z Koronką do Miłosierdzia Bożego oraz małe modlitewniki. Ich wydanie przygotował bł. ks. Michał Sopoćko, kierownik duchowy s. Faustyny, który przekazał do druku Koronkę, nowennę oraz ułożoną przez siebie litanię do Miłosierdzia Bożego. 27 września siostra Faustyna odwiedziła drukarnię wraz z przełożoną matką Ireną Krzyżanowską, a w październiku publikacja znalazła się na półkach księgarskich.
CZYTAJ DALEJ

Niemieccy biskupi w ogniu pytań w Rzymie. „Czy to wszystko nadal jest katolickie?”

2026-10-07 09:51

[ TEMATY ]

niemiecka droga synodalna

niemieccy biskupi

pytania

katolickość

Joanna Popławska/Niedziela

„Czy to wszystko nadal jest katolickie?” oraz „Co właściwie robicie, Niemcy?” - takie pytania mieli usłyszeć w Rzymie dwaj niemieccy biskupi pomocniczy podczas kursu dla nowo mianowanych hierarchów. Ich relacje pokazują, że kontrowersje wokół niemieckiej „drogi synodalnej” budzą poważne pytania także wśród biskupów z innych krajów.

Joshy Pottackal, biskup pomocniczy Moguncji, przyznał w rozmowie z katholisch.de, że niemiecka „droga synodalna” jest za granicą postrzegana krytycznie. Jak powiedział, pytano go, czy Niemcy rzeczywiście uczestniczą w międzynarodowym procesie synodalnym i „czy to wszystko nadal jest katolickie”. Hierarcha odpowiadał, że Kościół w Niemczech jest częścią Kościoła powszechnego, zastrzegając jednocześnie, że wokół niemieckich debat krąży „wiele fake newsów”.
CZYTAJ DALEJ

Kazachstan. Czas dialogu i budowania mostów

2026-10-07 16:50

[ TEMATY ]

spotkanie

Urszula Buglewicz

Delegaci XXIV Posiedzenia Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych

Delegaci XXIV Posiedzenia Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych

7 października 2026 r. w Pałacu Pokoju i Pojednania w stolicy Kazachstanu zgromadzili się przedstawiciele religii światowych i tradycyjnych: islamu, chrześcijaństwa, judaizmu, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, shinto oraz bahaizmu, a także przedstawiciele organizacji międzynarodowych oraz eksperci z 20 krajów.

Wśród 38 delegatów znalazło się m.in. 8 przedstawicieli islamu, 6 chrześcijaństwa, 6 organizacji międzynarodowych oraz 9 Republiki Kazachstanu i związków wyznaniowych w tym państwie (m.in. Erlan Karin – szef Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych oraz wiceprezydent Republiki Kazachstanu; Nihal Saad – dyrektor Sojuszu Cywilizacji Organizacji Narodów Zjednoczonych; Laurent Basanese – szef biura Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego Stolicy Apostolskiej i abp Tomasz Peta, Metropolita Astany).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję