Reklama

Prawdy zabić się nie da

W niedzielę 20 listopada 2011 r. w Zespole Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej por. Stanisława Grabdę ps. „Bem” - absolwenta Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki. Pamiątkową płytę poświęcił bp Kazimierz Gurda. Obecni byli przedstawiciele Związku Żołnierzy NSZ, Świętokrzyskiego Związku Żołnierzy AK, rodzina por. Grabdy, poczty sztandarowe, nauczyciele oraz uczniowie szkoły. Kim był człowiek, któremu stawia się tablice pamiątkowe? Czym się zasłużył? Dlaczego dopiero teraz, sześćdziesiąt lat od śmierci, wspomina się go i organizuje takie uroczystości? Na te pytania można odpowiedzieć jednym zdaniem: był wielkim Polakiem, ale należał do „żołnierzy wyklętych”, o których próżno było szukać informacji w książkach do historii. Jednak prawda zawsze zwycięża

Niedziela kielecka 7/2012

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rodzice Stanisława Grabdy byli właścicielami folwarku w Przededworzu koło Chmielnika. Żyli dostatnio w wolnej Polsce okresu międzywojennego. Tamte chwile miło wspomina pani Amelia Sołtysiak, urodzona w Chmielniku. - Państwa Grabdów poznałam jeszcze przed wojną, posiadali bardzo ładny, pięknie zagospodarowany folwark, który prawie łączył się z majątkiem państwa Zakrzeńskich, rodziców znanego, tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej aktora Janusza Zakrzeńskiego. Często chodziłam do państwa Grabdów po owoce i włoszczyznę. Stanisława Grabdę pierwszy raz zobaczyłam na przyjęciu weselnym jego siostry Janiny, na które zostali zaproszeni moi rodzice.

Beztroskie dzieciństwo

Reklama

Państwo Grabdowie doczekali się czwórki dzieci. Stanisław urodził się 3 grudnia 1916 r. Ochrzczony został w kościele parafialnym Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Chmielniku. Zgodnie z tradycją rodzinną, nadano mu dwa imiona: Stanisław - po matce Stanisławie i August - po dziadku.
Lata dziecięce Staś spędził beztrosko wśród kochających rodziców i rodzeństwa. Folwark przynosił dochody, na brak pieniędzy Grabdowie nie narzekali. Ojciec Stanisława prowadził jedno z największych w okolicy gospodarstw szkółkarsko-ogrodniczych. Był pasjonatem, a za swoje osiągnięcia - publikował swoje badania w specjalistycznych wydawnictwach - otrzymywał nagrody i wyróżnienia. Staś był wrażliwym, spokojnym dzieckiem. Na jego wrażliwość wpłynęła wczesna śmierć matki, z którą był bardzo związany. Ojciec posłał syna do szkoły podstawowej, a później do Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki do Kielc.
Posyłając syna do „Biskupiaka”, ojciec wiedział, co robi. W szkole nie tylko przekazywano rzetelną wiedzę, ale też coś więcej, uczono miłości do Ojczyzny i Boga. Świadczą o tym piękne życiorysy wielu absolwentów szkoły. Stanisław kształcił się w klasie o profilu humanistycznym. Nauka nie sprawiała mu trudności, wprost przeciwnie, lubił się uczyć, a szkołę ukończył w 1938 r., otrzymując bardzo dobre wyniki na świadectwie dojrzałości.
Ojciec Stanisława chciał, aby zdolny syn kontynuował naukę na studiach, lecz ten pragnął swoje życie związać z wojskiem. Wychowany w patriotycznej szkole, chciał poświęcić życie Ojczyźnie. Zaraz po wakacjach podjął służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Kielcach. W randze podporucznika został dowódcą plutonu. Był rok 1939.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W Związku Jaszczurczym i NSZ

Reklama

Wojna przyszła nagle. Niemcy napadli na Polskę pierwszego września, siedemnaście dni później pomogli im Rosjanie, napadając od wschodu. Nie było szans na obronę. Zawiodły układy i alianci. Polska umierała w odosobnieniu. Stanisław ranny w bitwie nad Bzurą, trafia do jenieckiego obozu, skąd ucieka w cywilnym przebraniu i wraca do rodzinnego domu. Tu, w rodzinnych stronach, odzyskuje siły i wiarę w zwycięstwo, które miało nadejść, a któremu trzeba było pomóc. Szybko nawiązuje kontakt z przyjaciółmi z podziemia. Wielu młodych ludzi podobnie jak on chciało walczyć z niemieckim okupantem. Wstępuje do Związku Jaszczurczego. Wiosną 1940 r. składa uroczystą przysięgę. Przyjmuje pseudonim „Vir-Olszyna” (później „Bem”). Cele Związku Jaszczurczego były jasne: walczyć z najeźdźcą: niemieckim i sowieckim oraz odzyskać utracone ziemie na Wschodzie, a na Zachodzi oprzeć polskie granice na Odrze i Nysie. O celowości walki z Niemcami nikt nie musiał go przekonywać, a argumentów za walką z Rosjanami było aż nadto. Wymordowanie polskich oficerów w Katyniu i Miednoje, wywózki Polaków na Sybir i do Kazachstanu, rozstrzeliwanie przez NKWD - nie wiadomo było, który wróg jest groźniejszy. W 1943 r. po uzyskaniu upoważnienia od komendanta powiatowego Związku Jaszczurczego wstępuje do Narodowych Sił Zbrojnych. W związku z wycofywaniem się Niemców i zbliżaniu frontu wschodniego ruch konspiracyjny uaktywna się. Żołnierze walczą przeciwko członkom komunistycznych organizacji: KPP, PPR oraz Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, którzy z nadania Stalina mieli rządzić Polską, a przeciwników władzy ludowej „eliminować”. Oddział por. Grabdy „Bema” uczestniczy w walkach i z Niemcami, i z partyzantką Armii Ludowej. Zbliżał się front wschodni.

Aresztowania

Niemcy wycofują się, na ziemie polskie wchodzą radzieckie dywizje, a zaraz za nimi kroczą funkcjonariusze NKWD, którzy mordują polskich patriotów z AK, ZWZ czy NSZ. Tych, których nie zabijają na miejscu, wysyłają do Związku Radzieckiego na bestialskie przesłuchania i wieloletnie więzienia albo pokazowe procesy, kończące się wyrokami śmierci. Dwa dni po „wyzwoleniu” Kielc, funkcjonariusze NKWD i polskiego UB rozpoczynają pierwsze aresztowania polskich patriotów. W więzieniu kieleckim nawet nie chce im się zakładać nowych kartotek czy spisów. Więźniowie wpisywani są w dokumenty, którymi wcześniej posługiwali się esesmani - ciągłość zostaje zachowana.
Członkowie patriotycznego podziemia wiedzieli, co ich czeka z ręki komunistów. Podjęto decyzje, że Brygada Świętokrzyska przebije się na zachód do Amerykanów. Stanisław jako jedyny z dowódców Brygady Świętokrzyskiej nie ewakuował się do aliantów. Jego kompani przebili się. Przez południową granicę i przez Czechy udało się im dotrzeć do aliantów. Po wojnie służyli w jednostkach amerykańskich w zachodniej strefie okupacyjnej.

Wyklęty

Reklama

Po zakończeniu wojny Stanisław Grabda na krótko wraca do Przededworza, do rodzinnego domu. Nie zagrzeje tam jednak długo miejsca. Już wcześniej był poszukiwany przez NKWD i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Rosjanie dzięki konfidentom mieli doskonałą orientację, kto należał do niepodległościowego podziemia. Musiał uciekać. Wyjeżdża najpierw na Śląsk, a później na Wybrzeże. Ma nadzieję, że wkrótce wszystko się zmieni, że zachodni alianci zrozumieją, czym jest komunizm i wybuchnie wojna, która zmiecie Związek Radziecki, a Polska będzie wolna. Przygotowując się do walki, zakłada struktury WiN oraz NSZ. Jednak nadzieja na wolność umarła. Zachód oddał Polskę Stalinowi, uznał komunistyczny rząd polski i dał wolną rękę komunistom do rozprawienia się z patriotycznym podziemiem. W 1947 r. rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, aby „umożliwić wszystkim obywatelom udział w odbudowie państwa”, ogłosił drugą amnestię dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia.
Por. Grabda zrozumiał, że Polska została oddana Rosjanom i nie ma nadziei na zmianę polityczną w kraju. Postanawia się ujawnić. Czyni to w Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Ujawnienie było także związane z jego sytuacją rodzinną.
W sierpniu 1947 r. w kościele w Chmielniku zawarł związek małżeński z Marią Dziurdą. Wydawało się, że życie powoli wraca do normy. Że wszystko się jakoś ułoży. Ojciec Stanisława wrócił z obozu koncentracyjnego Mauthausen. Był bardzo słaby, ważył 47 kg. Przeżył koszmar obozu być może dlatego, że znając się na uprawie warzyw, był zatrudniany do pielęgnowania ogródków służby obozowej, gdzie mógł dożywiać się warzywami. Po krótkim pobycie w Przededworzu Stanisław i Maria Grabdowie przenoszą się do Kołobrzegu, a później do Gdańska-Oliwy. Tu Stanisław znajduje pracę jako księgowy w przedsiębiorstwie rybackim. Ich życie powoli się układa. Wydaje się, że przeszłość już nie wróci. Jednak w spokoju przeżyli tylko dwa lata. 16 stycznia 1950 r. funkcjonariusze UB pukają do domu. Ani rewizja mieszkania, ani przesłuchania żony nie dostarczają dowodów na konspirację przeciw państwu polskiemu. Jednak śledztwo nie zostaje przerwane. Wprost przeciwnie. Rozpoczyna się gehenna.

Piekło kieleckiego więzienia

Śledztwo trwa. Aresztowano byłych podkomędnych por. Grabdy. Kilku z nich z braku dowodów zostaje zwolnionych. Śledztwo w sprawie Grabdy trwa nadal, dwa i pół roku. Najpierw jest przetrzymywany w Gdańsku, później w Kielcach. Funkcjonariusze UB, aby „wyciągnąć” z oskarżonego informacje, biją go do nieprzytomności. Żonie ani nikomu z rodziny nie zezwala się w czasie śledztwa na widzenie. Stanisław jest wykańczany psychicznie i fizycznie. Bity tak, że nie jest w stanie poruszać się na własnych nogach. Kiedy żona zobaczy go na sali sądowej podczas procesu, jest tak zmaltretowany fizycznie, że nie wstaje o własnych siłach. W przypadku procesowej potrzeby, pomagają mu się podnosić, podtrzymując pod pachami, milicjanci z konwoju. Ma odbite nerki, wygląda strasznie. Żona wspomina: „Dlatego wykonanie na moim mężu wyroku śmierci, było dla niego łaską i skróciło męczarnie”.
Grabdę w więzieniu przy ul. Zamkowej w Kielcach spotkał Marian Sołtysiak - „Barabasz”. Wiosną 1953 r. strażnik przyprowadził do celi nieludzko zmaltretowanego więźnia. Z trudem rozpoznał w nim kolegę z podchorążówki, rówieśnika z gimnazjum św. Stanisława Kostki. - Stach prawie nie rozmawiał, popadał w jakiś mistycyzm. Rzadko prowadziliśmy rozmowę. Prawie cały czas modlił się. Odmawiał ministranturę - za ministranta i za kapłana - wspominał.

Wyrok

Cierpienia Stanisława wkrótce się kończą. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach 30 sierpnia 1952 r. zostaje skazany jako „zbrodniarz faszystowski” i „bandyta” na karę śmierci, utratę praw publicznych na zawsze oraz konfiskatę mienia. Por. Grabda zostaje zamordowany i pochowany w nieoznaczonym grobie. Rodzina do dzisiaj nie wie, gdzie znajdują się jego szczątki. Wieszał go Wacław Z., niedawno zmarły oprawca kieleckich - i nie tylko - więźniów. Osobiście torturował m.in. słynnego „Szarego” - Antoniego Hedę, jako kat mordował w Kielcach i Radomiu. Egzekucje wykonywał w polskim mundurze porucznika. Jeszcze w 2006 r. co miesiąc wolna Polska wypłacała mordercy 4 tys. zł emerytury za dobrą służbę.

Zapomniani

Od niedawna w Polsce mówi się o „żołnierzach wyklętych”, o ludziach, których komuniści, a później socjaliści i socjaldemokraci chcieli wymazać z ludzkiej pamięci. Dzięki pracownikom IPN-u oraz wielu Polakom, którzy nie zapomnieli, wydobywa się z mroków niepamięci nazwiska bohaterów, którzy walczyli o wolną Polskę. Prawda zwycięży, nawet gdyby trzeba było na nią czekać kilkadziesiąt lat.

Opracowując tekst, korzystałem z książek: „Zmarli zobowiązują żyjących” - Zenona Markiewicza i „Wybraniecka «Barabasza»” - Jerzego Kotlińskiego

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA/ Trump: Pozyskamy Grenlandię po dobroci lub w inny sposób

2026-01-09 23:05

[ TEMATY ]

Donald Trump

Grenlandia

PAP/EPA/JIM LO SCALZO / POOL

Chcemy porozumienia w sprawie Grenlandii, ale jeśli nie zrobimy tego po dobroci, zrobimy to w trudniejszy sposób - powiedział w piątek prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z szefami firm naftowych. Zaznaczył, że jeśli USA tego nie zrobią, zrobi to Rosja lub Chiny.

- Zrobimy coś z Grenlandią, czy im się to podoba, czy nie, bo jeśli tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą Grenlandię. Jeśli nie zrobimy tego po dobroci, zrobimy to w trudniejszy sposób - powiedział Trump podczas spotkania w Białym Domu na temat przyszłości wenezuelskiego sektora naftowego. Trump dodał, że choć jest „fanem” Danii, to „fakt, że wylądowali tam łodzią 500 lat temu nie znaczy, że posiadają tę ziemię”. Powtórzył też, że nie będzie miał Rosji lub Chin za sąsiada. (PAP)
CZYTAJ DALEJ

Watykan: podano datę kolejnego konsystorza kardynałów

2026-01-08 22:04

[ TEMATY ]

Watykan

konsystorz

PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT

Papież Leon XIV zwoła drugi konsystorz kardynałów pod koniec czerwca 2026 r. - powiedział dziennikarzom dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni. Sprecyzował również, że papież Leon wyraził chęć organizowania corocznego nadzwyczajnego konsystorza kardynałów trwającego trzy-cztery dni.

Po zakończeniu dzisiejszych wystąpień Ojciec Święty zabrał głos. Podziękował kardynałom za ich obecność i udział, za wsparcie, a w szczególności starszym kardynałom „za wysiłek, jaki włożyli, aby przybyć”. „Wasze świadectwo jest naprawdę cenne” - powiedział do nich. Zwracając się natomiast do kardynałów, którzy nie mogli przybyć zapewnił: „Jesteśmy z wami i czujemy waszą bliskość”. Leon XIV ogłosił, że obrady konsystorza „będą kontynuowane zgodnie z ustaleniami poczynionymi podczas spotkań kardynałów przed i po konklawe, a metodologia została wybrana tak, aby pomóc im się spotkać i lepiej poznać”.
CZYTAJ DALEJ

Skutki „ogrania” w sprawie Mercosur

2026-01-10 07:01

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

To było wymowne wydarzenie. Premier Donald Tusk po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim dużo mówił o umowie Mercosur. Kolejny szkodliwy dla Polski pakt został przyjęty w piątek, a Polsce zabrakło głosów do tzw. mniejszości blokującej. Przeciw w Radzie UE głosowali przedstawiciele Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii, a od głosu wtrzymała się Belgia. Włochy, które w grudniu zgłosiły sprzeciw wobec umowy, ostatecznie ją poparły i to właśnie rozmowy premiera Tuska z premier Giorgią Meloni były przedmiotem pytań dziennikarzy.

Powołując się na deklarację rzecznika rządu, Adama Szłapki, Monika Rutke z telewizji Republika pytała premiera o „kilkadziesiąt spotkań”, jakie miał odbyć Tusk w celu budowania mniejszości blokującej. – Co poszło nie tak? Dlaczego nie udało się zbudować tej mniejszości blokującej? – mówiła kobieta, pytając o planowany kalendarz spotkań z premier Meloni. – Jakich zamierza pan użyć argumentów politycznych i gospodarczych, żeby przekonać wszystkich premierów tych krajów, którym zależy na podpisaniu umowy z Mercosurem [by tego nie robić]? – doprecyzowała Rutke.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję