Reklama

Zdrowie

Psychoterapia to nie rozmowa z przyjaciółką

Na psychoterapii nie uzyskamy porady, czy się rozwieść, czy odejść z pracy. Psychoterapeuta nie doradza, co zrobić w danej sytuacji. Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia podkreśla, że terapeuta towarzyszy nam w procesie zmiany. Decyzje podejmujemy sami.

[ TEMATY ]

psychika

terapia

psychologia

psychoterapia

Adam Gregor/pl.fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

  • Zadaniem terapeuty jest pomaganie w odblokowaniu emocji poprzez wykorzystanie na przykład poruszających technik wyobrażeniowych
  • Dobrze jest poczytać i zorientować się, czego potrzebujemy, czego oczekujemy od terapii.
  • Wokół psychoterapii krąży wiele mitów.
  • Terapia to nie jest też miejsce na uzyskiwanie porad zero-jedynkowych.

Wielu osobom psychoterapia kojarzy się po prostu z opowiadaniem o swoich problemach komuś innemu niż przyjaciółce.

Po co nam psychoterapia?

Metody, którymi się posługujemy są przebadane naukowo i zdecydowanie różnią się od pogawędki przy kawie, wróżbiarstwa czy nawet treningu rozwoju osobistego. Terapia nie polega na doradzaniu w oparciu o intuicję, lecz na dobraniu odpowiedniej techniki oraz takiej metody, która najlepiej pomoże pacjentowi. Nasze oddziaływania mają na celu uświadomienie pacjentowi, na czym polega jego problem, pokazanie mu, w jaki sposób zmiana myślenia może poprawić jakość życia, jaki on sam może mieć wpływ na zmianę swojego działania. Psychoterapia pomaga leczyć konkretne zaburzenia, np. zaburzenia odżywiania czy nastroju, ale też ogólnie poprawić jakość życia emocjonalnego, poprawić kontakty z innymi ludźmi, zwiększyć motywację do działania, pewność siebie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jakie wykształcenie jest niezbędne, by zostać terapeutą?

Psychoterapię powinni prowadzić jedynie specjaliści - żeby zostać psychoterapeutą, należy wpierw skończyć studia wyższe – najlepiej psychologię, medycynę, pedagogikę czy inny kierunek humanistyczny. Ale to nie wszystko. Zanim psychoterapeuta rozpocznie swoją praktykę, musi również ukończyć profesjonalne szkolenie podyplomowe z psychoterapii, najlepiej potwierdzone dodatkowo certyfikatem. Trwa ono zazwyczaj cztery lata. To nauka pracy w oparciu o wybrany przez siebie nurt terapeutyczny.

Jak zweryfikować, czy wybrany przez nas terapeuta spełnia te wymogi?

Można, a nawet warto spytać go, jaką szkołę ukończył i do jakiego towarzystwa psychologicznego należy. Warto zapytać, czy i u kogo poddaje się regularnej superwizji. Superwizja to spotkanie ze starszym kolegą po fachu, które ma za zadanie sprawdzać, czy terapeuta właściwie pracuje ze swoim pacjentem, czy jego interwencje są odpowiednie, czy jego stosunek emocjonalny do pacjenta jest poprawny. Superwizje są spotkaniami terapeutów, podczas których omawiane są ich interwencje, techniki i osobiste odczucia związane z prowadzonymi procesami terapeutycznymi.

Reklama

To o tyle ważne, że w Polsce nie ma ustawy o zawodzie psychoterapeuty, co sprawia, że niektóre osoby nazywają się psychoterapeutami, a nimi nie są. Dlatego ja jestem orędownikiem sprawdzania i weryfikowania kompetencji, aby upewnić się, że jesteśmy w rękach profesjonalistów.

Wiemy już, na co zwracać uwagę w doborze terapeuty, ale warto wiedzieć także, że istnieje wiele nurtów psychoterapeutycznych. Skąd mamy wiedzieć jaki jest odpowiedni dla nas? Istnieją setki technik i form psychoterapeutycznych. Mamy terapię indywidualną, grupową, terapię par i terapię rodzinną. Ale psychoterapię dzielimy też na kierunki, inaczej nurty terapeutyczne. Mamy ich wiele i choć tych wiodących jest kilka czy kilkanaście laikowi może być trudno się w nich rozeznać.

Dzięki tej różnorodności możemy dopasować pomoc do problemu pacjenta i jego specyfiki, bowiem każdy rodzaj psychoterapii charakteryzuje się innym, podejściem, sposobem prowadzenia terapii oraz założeniami teoretycznymi.

Najstarszym jest nurt psychoanalityczny, którego podstawą jest psychoanaliza freudowska. To terapia, która bada naszą nieświadomość i targające nami wewnętrzne konflikty. Omawiane są na niej trudności, jakie mogą wynikać ze stosowania przez nas mechanizmów obronnych. Psychoanalityk skupia się na analizowaniu naszych skojarzeń, marzeń sennych, fantazji, a nawet przejęzyczeń. Nierzadko tematem sesji jest specyfika relacji pacjenta z analitykiem. Psychoterapia ta jest długoterminowa – trwać może kilka lat, a częstotliwość sesji jest większa niż w innych nurtach (1-5 spotkań w tygodniowo).

Kolejny popularny nurt psychoterapii to terapia behawioralno-poznawcza. Polega ona na analizowaniu sposobu myślenia pacjenta i pokazywaniu mu, w jaki sposób subiektywne interpretacje rzeczywistości wpływają na nasze emocje i zachowania. Podczas psychoterapii poznawczo-behawioralnej pacjenci uczą się, jak zmienić sposób myślenia na taki, który będzie racjonalny i pozwalający realizować postawione sobie cele. Choć terapia jest krótsza niż psychoanaliza (trwa zwykle około 1-2 lat) bywa również bardzo pogłębionym procesem, w którym pacjent przygląda się i analizuje swoje dzieciństwo (tak dzieje się na przykład w psychoterapii schematów).

Reklama

Inny popularny nurt: humanistyczno – egzystencjalny, opiera się na stworzeniu pacjentowi warunków do rozwoju oraz skłonieniu go do refleksji nad wyborami życiowymi. Podczas terapii kładzie się nacisk na to, aby czuł pełną akceptację i otwartość ze strony terapeuty, które to pomogą mu eksplorować siebie i wzrastać. Wsparcie psychoterapeuty pomaga wzmocnić pacjentowi swoje poczucie wartości i sprawia, że jest on w gotowości do pogłębiania samoświadomości. Zadaniem terapeuty jest pomaganie w odblokowaniu emocji poprzez wykorzystanie na przykład poruszających technik wyobrażeniowych.

Często praktykuje się także nurt systemowy, w którym problem rozpatrywany jest nie jednostkowo, a na płaszczyźnie rodzinnej. Terapeuci systemowi zapraszają często na sesje całe rodziny i wspólnie ze wszystkimi jej członkami omawiają piętrzące się trudności.

To kilka podstawowych, najpopularniejszych nurtów. Warto wgłębić się i poczytać o nich więcej, zrobić sobie rozeznanie zanim wybierzemy się na terapię, pozwala to uniknąć rozczarowań. Pomocna może być na przykład książka pod redakcją naukową prof. Lidii Grzesiak i dra Rafała Styły „Psychoterapia bez tajemnic. Podstawowa wiedza i praktyczne wskazówki” (Difin,2009)

Dlaczego to takie ważne?

Bo jesteśmy różni i mamy różne problemy. W niektórych nurtach terapeuta jest mniej aktywny, bardziej słuchający, dając pacjentowi szansę, aby jak najbardziej pogłębiał on swój strumień świadomości i skojarzeń bez zbytecznego ingerowania. W innych terapia bardziej polega na rozmowie, aktywnym dialogu niż słuchaniu. Ważne jest, aby mieć poczucie, że nasz terapeuta to osoba, którą się szanuje i ma do niej zaufanie. Jeżeli tego brakuje, to bez względu na to, w jakim nurcie odbywa się leczenie, z efektami może być krucho.

Reklama

Są lepsze lub gorsze nurty?

Podziel się cytatem

Reklama

Nie. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Czyli bez względu na nurt każda terapia leczy, jeśli pacjent jest gotowy na zmianę i pracę nad sobą. Ogólnie uważa się, że 70-80 proc. osób korzystających z psychoterapii odczuwa zmianę na plus, a więc odnosi korzyści. Ale warto też pamiętać, że czasami to, co jest korzyścią dla pacjenta, nie jest korzyścią w rozumieniu rodziny. Bo np., gdy trafia do nas osoba, która jest w bardzo toksycznym związku, a dzięki terapii wydostaje się z tej relacji, to z punktu widzenia eksmęża taka terapia zakończona jest porażką.

Czym się kierować, wybierając dla siebie nurt?

Dobrze jest poczytać i zorientować się, czego potrzebujemy, czego oczekujemy od terapii. Jeżeli naszym celem jest lepsze zrozumienie siebie, pogłębienie świadomości na swój temat i zrozumienie, czemu w różnych sytuacjach życiowych odzywają się w nas nieadaptacyjne schematyczne tendencje – dobrym wyborem będzie nurt psychoterapii schematów. Jeżeli mamy problemy z zaburzeniami odżywiania np. powtarzające się epizody bulimiczne, to zdecydowanie lepszy byłby nurt poznawczo – behawioralny, który pozwoli wypracować i wyhamować objawy. Ale tak naprawdę wszystkie nurty prowadzą do celu, jakim jest poprawa kondycji psychicznej pacjenta. Czy w trakcie terapii można zmienić terapeutę?

Oczywiście. Natomiast zanim się na to zdecydujemy, warto porozmawiać z obecnym terapeutą o tym, co nam przeszkadza i dlaczego chcielibyśmy zmiany. Bo być może to nie jest kwestia terapeuty, lecz naszych oczekiwań, błędnej interpretacji jego intencji. A może sami nie jesteśmy gotowi na zmianę i ciągle przeskakujemy z jednego terapeuty do innego szukając w nim przyjaciela lub pochlebcy, a niekoniecznie kogoś, kto pomoże nam skonfrontować się z prawdą. Kiedy trafia do mnie pacjent, który mówi, że chodził na terapię przez pół roku, ale doszedł do wniosku, że jego terapeutka go irytuje, doradzam, aby jednak dał jej szansę, odważył się powiedzieć jej wprost, co mu nie pasuje. Często tego rodzaju reakcja zdarza się, kiedy psychoterapeuta zaczyna być ważny, przypominać kogoś ważnego z przeszłości - wtedy może irytować. Albo kiedy mówi rzeczy niewygodnie prawdziwe. Dla pacjenta taka konfrontacja bywa nauką, jak zamiast ucieczki rozmawiać o problemie. Często rozwija relację terapeutyczną.

Reklama

A zdarza się odwrotna sytuacja – że to terapeuta rezygnuje z pacjenta?

Raczej rzadko, ale może się zdarzyć. Warto nie brać tego do siebie, to najczęściej nie jest wina pacjenta. Może taki terapeuta odkrywa, że nie czuje się kompetentny w problemach, z którymi przychodzi pacjent? Ja na przykład nie czuję się ekspertem w temacie anoreksji i kiedy trafiają do mnie osoby z takim problemem, odsyłam je do kogoś, kto się na tym zna. Czasem zdarza się, że terapeuta sugeruje konsultację neurologiczną, psychiatryczną, czy seksuologiczną, bo uznaje, że warto, aby na nasze trudności ktoś spojrzał pod innym kątem.

Wokół psychoterapii krąży wiele mitów. Niektórzy uważają na przykład, że terapeuta czyta w myślach i z tego powodu są niechętnie nastawieni do psychoterapii. Faktycznie, jest wiele stereotypów na temat psychoterapii, a ten jest jednym z nich. Podobnie wiele osób jest przekonanych, że za pomocą „swoich sztuczek” terapeuta jest w stanie postawić pacjenta szybko na nogi. Oczywiście nie jest to prawdą. Psychoterapeuta nie czyta w myślach i nie ma pojęcia co pacjentowi chodzi po głowie. Mało tego - wcale nie wie, co jest dla niego najlepsze, bo nie jest ekspertem od jego życia. Terapeuta towarzyszy pacjentowi w procesie zmiany, oświetla drogę i pokazuje w którą stronę iść. Ale nie wie wszystkiego. Warto sobie uświadomić, że terapia to nie jest rozmowa z przyjaciółką, podczas której pogryzając ciasteczka rozmawiamy sobie o naszych problemach.

Reklama

W trakcie terapii problemy pacjenta są priorytetem, terapeuta swoje zostawia dla siebie, dzieli się swoimi doświadczeniami tylko w wyjątkowych sytuacjach. Terapia to nie jest też miejsce na uzyskiwanie porad zero-jedynkowych. Bardzo często pacjenci pytają: „To mam się rozwieść czy nie?, „Mam zmienić zawód czy nie?”, albo po prostu: „Co mam zrobić w tej sytuacji?”. Dawanie rad nie leży w naszej kompetencji, my tylko możemy pokazywać, jakie są opcje do wyboru, ale decyzję musi podjąć pacjent.

Czy terapeuta powinien mieć podobny system wartości jak pacjent?

Tak naprawdę terapeuta nie powinien podczas sesji pokazywać swoich wartości i przekonań, wygłaszać swoich opinii światopoglądowych. Powinien być neutralny i bezstronny. Trzeba jednak zaznaczyć, że światopogląd miesza się z wiedzą naukową i terapeuta zawsze powinien stać po stronie nauki. Np. nauka jasno mówi, że nasze orientacje psychoseksualne są naszymi osobistymi cechami i wszystkie są normalne, więc terapeuta, który się z tym nie zgadza, przeczy nauce. Nie wyobrażam sobie na przykład sytuacji, że psychoterapeuta nie akceptuje osób nieheteronormatywnych, to jest absolutnie nieprofesjonalne i kwestionuje prawdę naukową.

No dobrze, jesteśmy zdecydowani wybrać się do terapeuty. Jak się przygotować do pierwszej sesji?

Nie trzeba się przygotowywać. Zachęcam do tego, żeby być jak najbardziej szczerym i autentycznym, nie udawać, nie krygować się, nie cenzurować. Mówić co czujemy i myślimy, oczywiście w zależności od tego, na ile możemy sobie pozwolić emocjonalnie. Jeśli nie czujemy zaufania i choć mamy ochotę opowiedzieć o jakiejś traumie, coś nas hamuje - nie róbmy tego. Warto otwierać się w swoim tempie. Liczy się szczerość. Można na przykład powiedzieć: „Chciałabym o tym porozmawiać, ale nie czuję się jeszcze gotowa”. Podczas pierwszego spotkania terapeuta zazwyczaj przeprowadza wywiad psychologiczny, czyli rozmowę, podczas której zbiera informacje na temat problemu, historii życiowej pacjenta. Niektóre pytania mogą być niewygodne. Na przykład mogę zapytać o to, czy zdarzyły się jakieś próby samobójcze, a to jest pytanie bardzo intymne i ktoś może nie chcieć na nie odpowiedzieć na pierwszej wizycie. To jest zupełnie w porządku, kiedy powiemy „nie chcę o tym mówić”.

Reklama

Co zrobić, jeśli po kilku miesiącach terapii wciąż nie widzę poprawy?

Jeśli nas to niepokoi lub zastanawia, warto powiedzieć o tym terapeucie. Spostrzeżenia, co nam się nie podoba, albo czego nam brakuje, są bardzo ważną częścią terapii. Dobrze jest też mieć świadomość, że nasze nastroje podczas psychoterapii mogą być zmienne. Czasami czujemy się lepiej, a potem znowu o wiele gorzej, bo na przykład terapeuta poruszył z nami temat molestowania w dzieciństwie. Czasem terapia boleśnie uzmysławia nam pewne rzeczy, np. że ani mama, ani tata nie byli wobec nas w porządku, że doświadczyliśmy dużo niesprawiedliwej przemocy. Kiedy nazywa się po imieniu to, co się kiedyś z nami działo, to zanim poczujemy się lepiej, najpierw będzie gorzej. Możemy myśleć: „Na co mi była ta terapia, nie pamiętałam tego wszystkiego, a teraz sobie przypomniałam i jestem wściekła na swoją mamę, nie chcę się odzywać do ojca”. To przejdzie, kiedy uporamy się z emocjami i nauczymy dbać o swoje zranione części JA.

Reklama

Są sytuacje, w których terapeuta jest zwolniony z utrzymania tajemnicy zawodowej? Na koniec pierwszej sesji z terapeutą zazwyczaj rozmawia się o tak zwanym kontrakcie, czyli zasadach relacji terapeutycznej. Jednym z jego punktów jest powiedzenie sobie wprost, że jeżeli pacjent wyraża myśli samobójcze lub jeżeli coś zagraża życiu lub zdrowiu pacjenta lub jego bliskich, bo na przykład planuje komuś zrobić krzywdę - to terapeuta ma obowiązek zgłoszenia tego, nawet kosztem łamania zasady tajemnicy zawodowej.

Wszystkie inne sprawy są natomiast objęte tajemnicą zawodową: wszystkie dziwne przemyślenia, fantazje, wstydliwe myśli - to wszystko zostaje w gabinecie.

Kiedy powinniśmy zakończyć terapię?

O końcu terapii dobrze jest zdecydować razem z terapeutą, a nie na przykład wysyłając mu sms o treści: „Dziękuję, już nie chcę tego ciągnąć” lub po prostu nie przychodząc na kolejne spotkanie. I to nie dlatego, żeby terapeucie nie było przykro, ale dlatego że zakończenie terapii też jest bardzo ważne, to zamykanie pewnego procesu. Najczęściej wychodzi naturalnie - terapeuta widząc, że czujemy się lepiej może nam zasugerować, że nasze spotkania zbliżają się do końca. Może się zdarzyć, że boimy się końca terapii, tego co będzie dalej, myślimy: „Żyłam od sesji do sesji, jak sobie teraz poradzę sama”. Ale pamiętajmy, że zakończenie terapii nigdy nie jest gwałtowne, to proces. Już miesiąc, dwa wcześniej zaczynamy mówić o tym, że powoli zbliżamy się do końca, dzieje się to za zgodą pacjenta. Pożegnanie jest bardzo ważnym elementem leczenia.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Katarzyna Kucewicz, psychoterapeutka,

Jest psycholożką, psychoterapeutką i seksuolożką. Specjalizuje się w krótkoterminowej pomocy psychologicznej dla osób indywidualnych oraz par doświadczających kryzysów życiowych, mających kłopoty w relacjach osobistych i będących w trudnej sytuacji emocjonalnej. Doświadczenie zawodowe zdobywała pracując w pierwszej oraz drugiej klinice psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Od 12 lat zajmuje się prowadzeniem psychoterapii indywidualnej oraz partnerskiej. Przyjmuje m. in. W Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia w Warszawie. Przynależy do Polskiej Federacji Psychoterapii. Prowadzi stronę www.kasiakucewicz.pl

2021-02-09 08:31

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Psychoterapia dzieci w domu daje dużo możliwości

[ TEMATY ]

psychologia

psychoterapia

psychiatria

Adobe Stock

Odwrotnością większości terapii, w których to dziecko przychodzi do psychoterapeuty, jest obserwacja jego codziennego życia w domu - to pozwala lepiej poznać system rodzinny. O takiej terapii opowiada Magdalena Sękowska, psycholog, psychoterapeuta, dyrektor Kliniki Rodzina – Para - Jednostka z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu.

Podkreśla, że obserwacja rodziny na jej gruncie daje cenne obserwacje na temat wzajemnych relacji każdego członka rodziny. Z bliska, w naturalnym środowisku rodzinnym, łatwiej to zdiagnozować.

CZYTAJ DALEJ

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Byśmy byli jedno

2024-04-29 10:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Instytut Pamięci Narodowej przygotował widowisko słowno-muzyczne poświęcone historii Kościoła w czasach komunizmu. Inscenizacja miała miejsce w kościele pw. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętego Jana Bosko w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję