Reklama

Chcemy księdza!

Ilu Polaków pracuje w tej chwili na zachodzie Europy? Ministerstwo Pracy podaje, że w 2004 r. bilans zamknął się liczbą 600 tys. Prof. Janusz Czapiński, socjolog, współautor „Diagnozy społecznej 2005”, szacuje, że ok. 1 mln 200 tys. wyjeżdża co roku z kraju. Niektórzy, wcale nie żartem, mówią, że o skali zjawiska najlepiej wiedzą księża katoliccy, którym z parafii znikają całe rodziny. Proboszcz małej podkarpackiej miejscowości podczas corocznego „dominicantes”, czyli liczenia uczestników niedzielnych Mszy św., od kilku lat odejmuje tysiąc osób, głównie młodych.
- Wyjeżdżają na kilka miesięcy czy lat, w sprzyjających okolicznościach decydują się zostać na stałe. Czy tęsknią? Najczęściej tak. Za bliskimi, za językiem, za Kościołem. A bycie katolikiem daje na obczyźnie poczucie przynależności - tłumaczy Maria Sobotka, psycholog, mieszkająca od lat 80. w Londynie.

Niedziela Ogólnopolska 18/2006, str. 15

Ks. Jarosław Maszkiewicz, duszpasterz Polaków w Dublinie, święci pokarmy w Wielką Sobotę
Marcin Malicki

Ks. Jarosław Maszkiewicz, duszpasterz Polaków w Dublinie, święci pokarmy w Wielką Sobotę<br>Marcin Malicki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W poszukiwaniu konfesjonału

Reklama

Według nieoficjalnych statystyk, w tej chwili najwięcej Polaków pracuje na Wyspach Brytyjskich i w Irlandii. W Anglii i Walii opiekę nad rodakami sprawuje Polska Misja Katolicka, na czele której stoi ks. Tadeusz Kukla, w Irlandii duszpasterzem Polaków jest ks. Jarosław Maszkiewicz.
- W naszych stronach, w Polsce, w niedzielę idzie się na Mszę św., a tutaj (czyli w Anglii - przyp. red.) niedziela to jedynie dzień wolny od codziennej roboty - mówią Lemańscy, od 16 miesięcy mieszkający w małej nadmorskiej wiosce w północnej Anglii. - Pracujemy oboje w rybołówstwie, ja na kutrze, żona przy oprawianiu ryb. Ciężka robota - wzdychają. Wokół pustkowie, lodowaty wiatr i stale siąpiący deszcz. Ale zarabiamy kilka razy więcej niż w kraju. Myślimy z żoną, żeby ściągnąć tu synów, jak tylko skończą szkoły. Problemów jest wiele. Język, zwyczaje, nawet jedzenie. W Polsce należeliśmy do Ruchu Domowego Kościoła, synowie są ministrantami. Oddalenie od Kościoła jest dla nas trudne do zniesienia. Przez rok bez spowiedzi, bez Mszy św.
Ks. Kukla tłumaczy cierpliwie, że wszędzie tam, gdzie jest ok. 100 Polaków, docierają polscy kapłani. Rzecz w tym, iż Polacy pojawiają się w miejscach, gdzie ich wcześniej nie było.
- Sygnały pochodzą często od angielskich księży, którzy dzwonią do Misji z prośbą o polskiego kapłana, proponują nawet odstąpienie kościoła na czas polskiej Mszy św. Problem w tym, że Polaków przybyło tu przynajmniej kilkakrotnie więcej, a liczba kapłanów nie zmienia się od lat. Dwoimy się i troimy, ale to już nie wystarcza. Na rewelacje prasowe o tym, że kapłani są po hydraulikach i pielęgniarkach kolejnym polskim „hitem eksportowym”, Ksiądz Tadeusz załamuje ręce.
- Gdzie, jak, kto?! Prostujcie te bzdury. Przecież przez naszą Misję przechodzi każdy duchowny chcący sprawować posługę na Wyspach. Gdyby księża z Polski masowo przybywali „nam ku pomocy”, nie prosiłbym o ratunek biskupów polskich. Wiele diecezji już odpowiedziało na nasz apel. Ale to ciągle za mało, nam potrzebna jest naprawdę duża pomoc, dlatego prosiliśmy biskupów o wydanie specjalnego listu do emigracji.

Szukajcie, a znajdziecie

Reklama

W dużych miastach dostępność do sakramentów wygląda dużo lepiej niż na prowincji. W Londynie działa ok. 15 polskich parafii, które od dłuższego czasu przeżywają istny najazd nowych parafian z Polski. W irlandzkim Dublinie istnieje polskie duszpasterstwo, którego zadaniem jest koordynacja posługi polskich księży na Zielonej Wyspie. Szefuje tu ks. Maszkiewicz, któremu pomaga zaledwie kilku kapłanów, w tym pionier polskiego duszpasterstwa w Irlandii ks. Andrzej Pyka. Pojawili się i zakonnicy, od tego roku pracują w Dublinie dwaj polscy dominikanie.
- Bywa, że tłok w kościołach irytuje starych Polonusów. Inni widzą w tym zdumiewający historyczny paradoks, że gdy ich z ojczyzny wyrzucała wojna lub reżim komunistyczny, tak teraz czynią to warunki bytowe - wyjaśnia Maria Sobotka.
Ksiądz Piotr z londyńskiej parafii św. Jana Ewangelisty opowiada, że na Msze św. przychodzi dwa razy więcej rodaków, chrzci się dwa razy więcej dzieci i w podwójnej liczbie młodzi ślubują sobie dozgonną miłość. - Wielu „nowych” Polaków narzeka, że do kościoła w Londynie jest daleko, bo w Polsce mieli przez drogę, a tu słynąca z kłopotów komunikacyjnych metropolia sprawia, że na pokonanie niewielkiej odległości traci się np. dwie godziny. - Nie przesadzajmy, jeśli ktoś chce się pomodlić, znajdzie kościół - kwituje Ksiądz Piotr.
- W Misji Polskiej w Anglii i Walii pracuje w tej chwili 93 księży, działających w 78 placówkach na terenie Anglii i Walii - wylicza ks. Kukla. - Obsługują w sumie 143 ośrodki dojazdowe. Sam w ostatnim czasie otworzyłem 3 kolejne. Problem polega na tym, że my nie możemy zwiększać liczby Mszy św. Żaden ksiądz nie może przekroczyć ich dziennego limitu.
W Irlandii, która gości już rzesze Polaków, a tamtejszy rząd zaprasza kolejne - sprawy mają się nieco inaczej.
Ks. Kukla objechał ostatnio Zieloną Wyspę z bp. Ryszardem Karpińskim, delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Emigracji, by zbadać potrzeby pracujących na Zielonej Wyspie Polaków.
- Skończyły się czasy, gdy wierni przychodzili do księdza, teraz ksiądz ma obowiązek iść za wiernymi - komentuje ks. Kukla.
- Na emigracji niektórzy na powrót odkrywają, że modlitwa sprawia, iż człowiek myśli o sobie nie w kategoriach woła roboczego - komentuje Maria Sobotka. A ks. Maszkiewicz z Dublina przyznaje, że choć ogrom pracy, po ludzku rzecz biorąc, ich przerasta, to przynosi też wiele radości. Polacy garną się do Kościoła. - W czasie wakacji dostaniemy wsparcie z Polski, więc sytuacja ulegnie znacznej poprawie - dodaje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Południe pobożne, północ mniej

Sekretarz duszpasterstwa polskiego w Dublinie Marian Malicki oblicza, że w Irlandii pracuje ok. 120 tys. rodaków. Tyle Polacy złożyli PPS-ów - odpowiedników naszych PIT-ów. Najwięcej mieszka w stolicy. Tam też o księdza najłatwiej. Gorzej na prowincji, chociaż ks. Maszkiewicz, by dojechać do rodaków, pokonał już ponad 9 tys. km.
Monika, technik farmacji, zatrudniona od roku w irlandzkiej aptece, jest przekonana, że jeśli ktoś nie wyniósł wiary z domu, nie nabędzie jej na obczyźnie. Tęsknota i nostalgia nie wystarczą. W Irlandii Polacy opowiadają sobie historię o księdzu i SMS-ach: Po wioskach i miasteczkach rozsyłano w pewien piątkowy wieczór informacje, że w jednej z wiosek zatrzyma się na kilka godzin polski ksiądz. W ciągu godziny do małego wiejskiego kościółka zjechała się blisko setka ludzi.
Monika nie ukrywa, że z ulgą przyjęła wieść, iż w miejscowości oddalonej od jej domu o 50 km raz w miesiącu odprawiana będzie Msza św. po polsku. Dla Moniki, jej męża i brata jest to informacja ważna. Brak kontaktu z Kościołem i z sakramentami traktują jako dolegliwość. W Polsce żywo uczestniczyli w życiu Kościoła.
- Po stosunku do religii można poznać, skąd kto pochodzi - wyjaśnia Monika. - Zdecydowanie bardziej pobożni są ludzie z południa Polski, mniej ci z północy. Zazwyczaj niemal obojętni religijnie są mieszkańcy dużych polskich miast. Dla nich niedziela to jedynie dzień na odespanie tygodnia pracy i odrobina luzu.
Oczywiście, Monika zastrzega, że są zapewne wyjątki od tej reguły, ona tylko nie miała szczęścia ich poznać.

Father gada po polsku

Mareccy od pół roku mieszkają na południu Irlandii. Boss wolał, by Marecki osiedlił się tu z całą rodziną, gdyż nieustannie wisiał na telefonie czy myślał, jak wyrwać się na kilka dni do domu. Beata z beskidzkiej wioski w tym roku zabierze do Irlandii swoje dwie dorastające córki. Pracuje jako gosposia w zamożnym house, bo obok angielskiego, zna perfekt francuski. We wrześniu dziewczyny pójdą do angielskojęzycznej szkoły. I Mareckich, i Beatę, na pierwszy rzut oka już ustawionych i okrzepłych w emigracyjnym życiu, martwi brak polskiego księdza w okolicy. Ich zdaniem, nie da się dobrze wychować człowieka bez fundamentu wiary. - Szczególnie, gdy jest się Polakiem, a nie zawieszonym w próżni Europejczykiem - tłumaczy Beata, w Polsce nauczycielka z wieloletnim stażem. - Religia to jak znak rozpoznawczy. Wiąże cię z ojczyzną na równi z językiem, historią, rodziną - przekonuje Beata. Mareccy dodają: - Jest u nas w miasteczku bardzo miły father, człowiek dusza. Kiedy zauważył, że nagle w kościele przybywają mu nowe twarze i że to rodacy Jana Pawła II, to nawet biedak zaczął się pospiesznie uczyć polskiego. Uszy bolą, jak kaleczy język... Na święta Wielkanocne po raz pierwszy przyjechał polski ksiądz. Byliśmy naprawdę wzruszeni...
Ks. Kukla apeluje: - Nie rezygnujcie! Szukajcie polskiego księdza! Dajcie nam znak, zadzwońcie, gdzie jesteście, ilu Was jest. Przyjedzie polski ksiądz. Przyjedzie, na mur!
Słowiańskich członków Kościoła katolickiego w Wielkiej Brytanii dostrzegł nawet kard. Hume. Podczas Mszy św. odprawianej w rocznicę śmierci Jana Pawła II zwrócił się bezpośrednio do Polaków, witając ich ciepło w angielskim Kościele katolickim. Ku zdumieniu obecnych, powiedział po polsku: „Wytrwajcie mocno w wierze”. Prymas Irlandii zaprosił na spotkanie Polaków i ich pracodawców, dając tym ostatnim do zrozumienia, że Kościół irlandzki bierze w szczególną opiekę swoich braci z Europy Środkowej. Potem polecił swoim kapłanom zaznajomić się z polskim zwyczajem święcenia pokarmów.

Prześlijcie swoim rodzinom i bliskim te informacje:
Spis miejscowości w Irlandii, gdzie Msze św. odprawiane są po polsku:
www. polish-chaplaincy.ie
duszpasterstwo@polska.ie
Te same informacje można uzyskać pod numerem telefonu w Irlandii:
0-87 239-32-35.
Polskie Msze św. w Anglii: www.polishcatholicmission.org.uk
pbf.pmk@ukonline.co.uk
telefon w Anglii: 0-20 722-63-439

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Portugalia: Ponad 30 tys. osób protestowało przeciwko eutanazji i aborcji

2026-03-22 07:15

[ TEMATY ]

aborcja

Portugalia

agencia.ecclesia.pt/Oficjalna agencja informacyjna portugalskiego Kościoła

Portugalia: Ponad 30 tys. osób protestowało przeciwko eutanazji i aborcji

Portugalia: Ponad 30 tys. osób protestowało przeciwko eutanazji i aborcji

Ponad 30 tysięcy osób, głównie młodych, wzięło udział w sobotę w odbywających się w dwunastu miastach Portugalii demonstracjach przeciwko eutanazji i aborcji - poinformowały media w tym kraju.

Największa demonstracja odbyła się w centrum Lizbony, stolicy kraju, z udziałem m.in. działaczy organizacji pro-life, stowarzyszeń katolickich, a także polityków ugrupowań prawicowych.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Wystawiono chustę św. Weroniki w Watykanie

2026-03-22 20:01

[ TEMATY ]

Chusta św. Weroniki

Vatican Media

Chusta św. Weroniki

Chusta św. Weroniki

W piątą niedzielę Wielkiego Postu wystawiono jedną z najcenniejszych relikwii Bazyliki św. Piotra - chustę św. Weroniki. Zgodnie z tradycją przekazywaną w związku z Drogą Krzyżową, kobieta otarła chustą twarz Jezusa, a na płótnie pozostało odbicie jego twarzy i ślady krwi - relacjonuje Vatican News.

W niedzielę uroczystemu nabożeństwu przewodniczył archiprezbiter Bazyliki św. Piotra kard. Mauro Gambetti. Kanonicy bazyliki oraz inni duchowni wraz z osobami życia konsekrowanego i wiernymi zgromadzili się przy grobie świętego Piotra. Po obrzędach wstępnych przeszli przez bazylikę w procesji, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych, aż doszli logii św. Weroniki znajdującej się nad jej posągiem. Następnie w tej loggii ukazano chustę św. Weroniki. W tym czasie biły dzwony, a wystawienie odbyło się w atmosferze modlitewnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję