Mamusiu! Tatusiu! Mamo! Tato! To nieprzypadkowe powtórzenia. Wszystko wskazuje na to, że mamy bardzo mało czasu, żeby poużywać sobie tych wyjątkowych słów. Nie, nie jestem pod wpływem środków odurzających, chyba żeby za taki uznać tekst serwisu „Americans for Truth” opisujący wyjątkową akcję szkockiej instytucji rządowej, nadzorującej system zdrowotny, która w specjalnym zarządzeniu postuluje pielęgniarkom, aby nie używały słów „mama” i „tata”. Dlaczego? Bo to może być obraźliwe dla par homoseksualnych.
Dyrektywa została stworzona we współpracy z najsilniejszą szkocką organizacją homoseksualną Stonewall Scotland. Wprowadza program „zero tolerancji” dla języka, który podtrzymywałby tradycyjny model rodziny, w którym jest miejsce dla matki, ojca i dzieci. Czym zastąpić te słowa? Można mówić: rodzice, opiekunowie. To jeszcze nie koniec poprawiania języka. Znikną też takie słowa, jak: „mąż”, „żona”, „małżeństwo”.
Propaganda nie kończy się na języku. W szpitalach mają być wywieszone plakaty propagujące związki homoseksualne.
Wasza misja jest specyficzna, ale nie wyłączna - powiedział papież Leon XIV przyjmując na audiencji władze Drogi Neokatechumenalnej. Dodał, że jej szczególny charyzmat „przynosi owoce jedynie w komunii z innymi darami” Ducha Świętego, obecnymi w życiu Kościoła.
Samą Drogę Neokatechumenalną papież nazwał „cennym wkładem w życie Kościoła”.
Obraz św. Sebastiana z sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin
w Ropczycach
Postać św. Sebastiana, rzymskiego dowódcy z trzeciego stulecia, cieszyła się od wieków wielkim kultem: świadczy o tym fakt, iż był on trzecim po świętych Piotrze i Pawle patronem Rzymu. Jego śmierć poprzedziły okrutne męczarnie, kiedy stał się celem dla strzał i dziryt rzymskich żołnierzy
Sebastian stał się z czasem orędownikiem w czasach epidemii, które tak licznie nawiedzały osady i miasta również na Podkarpaciu. W czasach Renesansu wizerunek świętego Sebastiana w ikonografii uległ zaskakującej zmianie: zamiast dojrzałego rzymskiego żołnierza w zbroi przedstawiano nagiego młodzieńca...
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o tym, co działo się z księdzem Popiełuszką między 25 a 31 października 1984, rozmawia Milena Kindziuk (część III).
- Wieloletni obrońca ustaleń Pana Prokuratora - Piotr Litka - dotarł do taksówkarza, który w jednym z filmów dokumentalnych przyznał się, że 25 października 1984 roku wieczorem był na tamie i widział, jak właśnie wtedy wrzucono ciało ks. Jerzego do Wisły. Taksówkarz dokładnie opisuje, jak 25 października na tamie we Włocławku dwaj mężczyźni wrzucili ciało do Wisły. Potem rozmówca przyznaje: „za dużo powiedziałem…Trzeba zapomnieć”. Co Pan na to? Czy ustalenia red. Litki są wiarygodne?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.