Reklama

Szansa na odnowę sumień

Jakie kazania głosiłby dziś Ksiądz Jerzy, patrząc na to, co w Polsce po 1990 r. uczyniono z wolnością, demokracją i patriotyzmem? Czy zawahałby się przed ofiarowaniem siebie, drugi raz, za Polskę? A może to on byłby kapelanem Prezydenta? I tamtego - pełnego tajemnic - 10 kwietnia poleciałby razem z nim na Cmentarz Katyński?...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Minęło ponad 25 lat od śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Od tamtego czasu prawie wszystko w Polsce się zmieniło. Jak ideały, o które walczył, są przestrzegane w dzisiejszej Polsce, co powiedziałby dziś na to, co się dzieje? Czy na pewno wyciągnęliśmy wnioski z jego nauczania?
„Niech przemawia do nas świadectwo tego kapłana, które się nie przedawnia, które było ważne nie tylko wczoraj, ale jest ważne także dzisiaj. Może dzisiaj jeszcze bardziej” - mówił o ks. Jerzym Popiełuszce Jan Paweł II w 1990 r.
Sprawa wydaje się więc przesądzona. Jednak od 1990 r., a tym bardziej od 1984, minęło trochę lat i w Polsce prawie wszystko (a w Polakach - sporo) się zmieniło.
Czy jesienią 1984 r., gdy Ksiądz Jerzy umierał, ktokolwiek mógł się spodziewać, że kilka lat później Polska będzie miała szansę wybicia się na niepodległość? Albo że po następnych kilku latach postkomuniści demokratycznie powrócą do władzy, a Kościół będzie oskarżany o co najmniej autorytarne, antydemokratyczne zapędy? Nawet jeśli byli wtedy tacy, łatwo byłoby ich policzyć. Dlatego pytanie o aktualność nauczania Księdza Jerzego jest wciąż ważkie.

Osobisty przykład

Reklama

Ci, którzy obserwowali go z bliska, są zgodni, że ks. Popiełuszko miał twarde zasady. Były one proste i wyraźne: nietrudno nazwać go kapłanem niezłomnym, nieugiętym, zwłaszcza gdy chodzi o rzeczy najistotniejsze. Nic dziwnego, że abp Kazimierz Nycz, podkreślając aktualność jego świadectwa także w czasach wolności, nazwał po latach ks. Popiełuszkę strażnikiem granicy pomiędzy dobrem a złem.
Bo Ksiądz Jerzy, kapelan związany z ruchem „Solidarności” i robotnikami, odważnie publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej w stanie wojennym, ale równocześnie - zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą: „Zło dobrem zwyciężaj” - przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy PRL.
W centrum wydarzeń z początku lat 80. znalazł się trochę nieoczekiwanie nawet dla samego siebie. Ludzie lgnęli do niego nie tylko dlatego, że zwyczajnie dawał się lubić, ale przede wszystkim ze względu na świadectwo, jakie ukazywał. Tworzył Kościół prawdziwie żywy. Historia zna wielu dobrych samarytan, którzy ofiarnie pochylali się nad bliźnim w potrzebie. Do nich należał ks. Popiełuszko. Służył, głosząc Słowo Boże, i walczył słowem, co w Polsce stanu wojennego nie było tak oczywiste jak dziś. Walczył przy tym nie z pobudek politycznych, lecz dlatego, że system komunistyczny odrzucał i wiarę, i prawo do wolności, sprawiedliwości, do pracy i chleba.
- Ks. Małkowski, ks. Niedzielak, ale przede wszystkim ks. Popiełuszko - to byli twardzi, niesterowalni i bardzo niewygodni dla władzy duchowni. Władza ich nienawidziła, a naród kochał. Wydawało się, że wartości przez nich głoszone zostają głęboko w nas zakodowane - przypomina socjolog i politolog Mariusz Jagiełło.
Zdaniem Katarzyny Urban z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, Ksiądz Jerzy wyprzedzał swoje czasy i wyprzedza też czasy obecne. - To wyprzedzenie polegało na postawie pochylenia się nad błądzącym i na cierpliwości w tłumaczeniu innym, co w życiu ważne - mówi Katarzyna Urban. - Daleki był od moralizatorstwa, narzucania gotowych rozwiązań. Widzę w nim człowieka, który do błądzącego, czyli nieszczęśliwego, mówi: „Wiem, że życie jest często za krótkie, by odkryć, co jest naprawdę ważne, ale jeśli chcesz wiedzieć, skąd ja czerpię swoją siłę i szczęście, to zapraszam”. A zapraszał do tego, co stare, co zawsze istniało w chrześcijaństwie.
Dlatego Katarzyna Urban nie dostrzega w świętości ks. Popiełuszki nowych ideałów, lecz raczej unikalną umiejętność ich przekazania. - W kazaniach za Ojczyznę, w „Zapiskach” tak naprawdę powtarzał to, co inni mówili przed nim przez wieki, lecz ich siłą był osobisty przykład - podkreśla. - Był konsekwentny, mówiąc: „Chyba największą siłą Ewangelii jest zawarty w niej osobisty przykład. Chrystus głosił prawdę i za prawdę umarł. Chrześcijanin to człowiek, który postępuje na Jezusowy wzór. I niczego nie udaje”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Złu powiedzieć: „Nie”

Reklama

Jest styczeń 1984 r. „Prawdziwa wolność jest pierwszą cechą człowieczeństwa. Ona jest szczególnym znakiem obrazu Bożego w człowieku - mówi ks. Jerzy Popiełuszko. - Ona została nam ofiarowana przez Boga. Nie tylko nam, ale i naszym braciom. Stąd też obowiązek upominania się o nią dla tych, którzy są jej niewinnie pozbawieni” - stwierdza. Ale mówi też, aby miłować „nieprzyjacioły wasze”. Gdy wkrótce zginął z rąk tych nieprzyjaciół, wydawało się, że o wartościach wniesionych niejako w testamencie przez ks. Popiełuszkę będziemy zawsze pamiętać. Tylko się wydawało.
- Mam poczucie, że ideały Księdza Jerzego są dziś wspominane z pewnym zakłopotaniem - mówi Tomasz Bieszczad, publicysta, aktor, działacz Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. - Tak jakby ludzie wstydzili się siebie samych, że kiedyś tak szczerze, nawet jeśli tylko deklaratywnie, je wyznawali. A teraz przykro im, że je tak łatwo zdradzili. Godność osoby ludzkiej, solidaryzm społeczny, uczciwość rządzących, działalność polityczna jako służba i Polska jako wspólne dobro… To wszystko było tak dawno, że aż wydaje się nieprawdą.
- Długo by można wymieniać porażki i potknięcia oraz proste draństwa III Rzeczypospolitej. I zastanawiać się, co powiedziałby na nie Ksiądz Jerzy - przyznaje Mariusz Jagiełło. - W telegraficznym skrócie: dziki kapitalizm, bezrobocie, nędza tysięcy dorosłych, ale i dzieci, korupcja, kłótnie w solidarnościowej „rodzinie”, ośmieszanie patriotyzmu itd. - mówi Jagiełło. - Z pewnością nie byłby zachwycony. Ale jedno jest pewne: niepodległa Polska nie jest taka, o jaką ks. Popiełuszko modlił się i walczył. Ma sporo wad - ale jest. Wszystko powoli zmierza w dobrym kierunku. Ksiądz Jerzy nie zginął na darmo.
- Widząc to wszystko, co złe, nie popadłby w pesymizm - dopowiada kapucyn o. dr Gabriel Bartoszewski. - Dostrzegłby na pewno głębokie pokłady dobra w narodzie polskim. Dostrzegłby miliony uczciwych polskich rodzin, zmagających się z różnymi problemami, ale nie zdradzających Chrystusa - twierdzi o. Bartoszewski. - Byłby szczęśliwy, patrząc na możliwości każdego z nas, żyjącego w wolnym kraju, mogącego wprost złu powiedzieć: „Nie”. Cieszyłby się z tego, że mamy prawo wybierać między dobrem a złem, i to nie tylko w swoim życiu indywidualnym, lecz także w życiu społecznym i politycznym. Że mamy prawo wchodzić do polityki i kierować krajem. Mamy prawo powiedzieć przy urnie wyborczej: „Nie” ludziom złym, niekompetentnym, skompromitowanym i wrogim wierze chrześcijańskiej.

Czas jest krótki

Zdaniem Marka Horodniczego, szefa Magazynu Apokaliptycznego „Czterdzieści i Cztery”, pytanie o to, jak ideały, o które walczył Ksiądz Jerzy, są przestrzegane w dzisiejszej Polsce, należałoby odwrócić i zapytać: Kim dla przeciętnego Polaka jest dziś ks. Popiełuszko? Czy tylko jedną z martwych ikon przeszłości? A może kimś, o kim mówi się: męczennik, ale właściwie nie wiadomo, co to znaczy, bo męczeństwo bardziej kojarzy się z masochizmem niż z cierpieniem i umieraniem za Prawdę.
- Żyjemy w świecie, w którym gruntownemu przeobrażeniu ulegają podstawowe pojęcia, a tzw. pamięć historyczna sprowadza się do produkowania - często niezłych - spotów i billboardów rocznicowych - mówi Horodniczy.
- Nie łudźmy się, że do dziedzictwa Księdza Jerzego sięgną tłumy. Ale nie trzeba też rozdzierać szat. Przyszedł czas zbierania owoców. Wszak krew męczenników przynosi plon stokrotny. Prawda, która rozpalała serce ks. Popiełuszki, przychodzi do Polaków za sprawą jego Mocodawcy ze zdwojoną siłą. I otwiera oczy. Porusza nie tylko płytkie emocje, ale przede wszystkim najgłębsze uczucia, w efekcie zmieniając życie.
Taki moment krytyczny przyszedł, zdaniem Horodniczego, podczas umierania Jana Pawła II, i ze zdwojoną siłą objawił się po 10 kwietnia br. Te znamienne, a ostatnio tragiczne fakty uderzyły z siłą wstrząsu tektonicznego.
- Za sprawą beatyfikacji Księdza Jerzego, który tak potężnie wiązał w swoim przepowiadaniu przestrzeń publiczną ze zwalczanym imieniem Jezusa Chrystusa, mamy szansę doświadczyć wydarzenia przywracającego Bożą równowagę w życiu duchowym Polaków (również w kontekście katastrofy pod Smoleńskiem). Będzie to bowiem kolejny, po św. Faustynie, Rozalii Celakównie czy Janie Pawle II, fragment historii symbolicznej, w której Bóg wypełnia obietnice wobec tych, którzy Go miłują - mówi. - Od odwagi żywego Kościoła będzie zależało, na ile owoce męczeńskiej śmierci Księdza Jerzego będą się rozprzestrzeniać. Oby tej odwagi nie zabrakło, bo czas jest krótki.

Czas na… beatyfikację

- Ideały Księdza Jerzego zderzają się dziś z wynaturzeniami „jedynie słusznego ustroju” - np. prywatyzacją - i z abnegacją obyczajów w tzw. liberalnych mediach - uważa Tomasz Bieszczad. - Jeśli te idee żyją jeszcze w jakichś wrażliwych duszach, mają dla ich posiadaczy znaczenie wewnętrzne i osobiste. W życiu zbiorowym muszą być schowane pod grubą warstwą hipokryzji. Może zbliżająca się beatyfikacja coś zmieni? Oby.
W stanie wojennym ideały te były dla pokolenia „Solidarności” oczywistością. Wynikały z nich konkretne działania, za które warto było zapłacić utratą pracy czy inną opresją - zwraca uwagę Bieszczad. - Dziś ideały Sierpnia’80 zostały złożone w ofierze na ołtarzu globalizacji i politycznej skuteczności. A możliwość utraty pracy budzi paniczny lęk i paraliżuje odważne działanie - mówi. - Mimo to powinniśmy starać się o ponowne wprowadzenie idei Księdza Jerzego w życie. Ich ewangeliczna moc zdolna jest do przemiany serc i przezwyciężania zła. I znów - beatyfikacja jest tu szansą odnowy sumień.
Jakie kazania głosiłby dziś Ksiądz Jerzy, patrząc na to, co w Polsce po 1990 r. uczyniono z wolnością, demokracją i patriotyzmem? Czy zawahałby się przed ofiarowaniem siebie, drugi raz, za Polskę? A może to on byłby kapelanem Prezydenta Rzeczypospolitej? I tamtego - pełnego tajemnic - 10 kwietnia poleciałby razem z nim na Cmentarz Katyński?...
Dla Katarzyny Urban pytanie o obecność ideałów Księdza Jerzego w dzisiejszej Polsce jest pytaniem o ideały chrześcijańskie w ogóle. A odpowiedź jest prosta: Ciężko z tym… Jakby miała w jednym zdaniu odpowiedzieć, na co kładł nacisk, przytoczyłaby jedną wypowiedź Księdza Jerzego: „Wiara przynosi najprawdziwszą wolność”.
- I można powiedzieć, że nie wyciągnęliśmy z tego wniosków. Co więcej, cofnęliśmy się o kilka kroków. Pierwszy krok to patrzenie na wiarę jak na zbiór zakazów i nakazów, a nie źródło stanięcia w prawdzie, która zawsze wyzwala, lub jak na sposób zrzucenia z siebie tych wszystkich konsumpcyjnych, materialnych, płytkich, ale bardzo inwazyjnych przymusów, którymi jesteśmy atakowani jak nigdy wcześniej - zaznacza.
Drugi krok, o który się cofnęliśmy, to - jej zdaniem - fascynacja wolnością jako absolutem, którym przecież nie jest. - Ale nasze czasy przyniosły zniewolenie przymusem wolności. „Be free and choose coke” jest hasłem świetnie obrazującym nasze czasy, w których wolność jest hasłem reklamowym, a nam tak trudno przychodzi to zauważyć - dodaje. - Ksiądz Jerzy bardzo by nam się dziś przydał.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jan Paweł II widział budowę. Leon XIV zobaczy dzieło

2026-06-02 08:12

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Sagrada Família

Leon XIV

Leon XIV w Hiszpanii

Vatican Media

Gdy Jan Paweł II przybył do Barcelony, Sagrada Familia była wciąż niedokończoną świątynią. Kiedy odwiedzi ją Leon XIV, nad miastem będzie już górować wieża Jezusa Chrystusa. Historia dwóch papieskich wizyt staje się zarazem historią dojrzewania najsłynniejszego dzieła Antonio Gaudíego.

7 listopada 1982 roku Jan Paweł II przybył do Barcelony podczas swojej pierwszej podróży apostolskiej do Hiszpanii. Była to zarazem pierwsza w historii wizyta papieża w Sagradzie Familii.
CZYTAJ DALEJ

Najświętsza Maryja Panna Krzeszowska, Matka Łaski Bożej

Niedziela legnicka 4/2013, str. 7

[ TEMATY ]

sanktuarium

Krzeszów

Autorstwa Januszk57 - Praca własna, commons.wikimedia.org

Ikona Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie

Ikona Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie

Krzeszów to mała miejscowość w Kotlinie Kamiennogórskiej na Dolnym Śląsku, położona tuż przy czeskiej granicy. Jest znana nie tylko w swoim regionie, ale także w całej Polsce, a nawet w Europie i na świecie. Stało się to za przyczyną znajdującego się tu sanktuarium Matki Bożej Łaskawej oraz barokowego zespołu obiektów sakralnych tworzących kompleks zabytków klasy zerowej.

Cudowny obraz Bogarodzicy jest od wieków czczony w Krzeszowie. Ikona datowana jest na XIII wiek, co czyni ją najstarszym obrazem maryjnym w Polsce. Jest ona o ok. 200 lat starsza od ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Została napisana na desce o wymiarach 60 na 37 cm i przedstawia Maryję z Dzieciątkiem na prawym ramieniu, które zwrócone jest twarzą do Matki. W dłoni trzyma Ono pergamin Bożej tajemnicy. Głowę i ramiona Bogarodzicy okrywa pofałdowana chusta w kolorze czerwonym. Ta najcieplejsza z barw, najsilniej wpływa na zmysły modlących się. Symbolizuje żarzące się światło i ogień, który zawsze był symbolem obecności Boga (krzew gorejący); posiada działanie oczyszczające i jest atrybutem świętości. Tak samo krzeszowska Bogarodzica, dzięki swemu wstawiennictwu u Boga, pomaga oczyścić grzeszników i prowadzić ich ku świętości. Maryja została przeniknięta Boskim ogniem, nie spala się od niego i nadal zachowuje swoją ludzką naturę, łącząc w sobie dwie sprzeczne cechy: dziewictwo i macierzyństwo. Tunika Matki Bożej jest zielona. Barwa ta oznacza świat roślinny i ludzki. Symbolizuje odrodzenie i nadzieję duchowej odnowy oraz życie wieczne. Ikona nie posiada światłocienia, gdyż wszystko na niej jest światłością zespoloną z barwą. Światłość symbolizowana jest przez złote tło, wyrażające niezniszczalność, wieczność i Boskość. Ikona przedstawia tzw. typ Hodigitria (gr. Przewodniczka, Wskazująca Drogę). Maryja swoją dłonią wskazuje na Dzieciątko i jednocześnie na swoje serce, jako źródło łaski. Taki typ ikonograficzny obrazuje dogmat wcielenia Syna Bożego w aspekcie jego Boskości. Łaciński tytuł ikony to Gratia Sanctae Mariae (Łaska Świętej Maryi). Jest on jednocześnie najstarszą (wymienioną w 1291 r.) nazwą opactwa krzeszowskiego.
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin laureatem nagrody im. Benedykta Polaka

2026-06-02 16:35

Archiwum o. Szymona Stachery

Podczas spotkania z królem Maroka

Podczas spotkania z królem Maroka

W najbliższą sobotę zostaną wręczone nagrody im. Benedykta Polaka. Są wyróżnienia, które od ponad dekady honoruje osoby poszerzające granice ludzkiej wiedzy i budujące mosty między kulturami. W XII edycji nagrody wyłoniono trzech laureatów: dwóch w głównych kategoriach oraz jednego w ramach Wyróżnienia Specjalnego.

W kategorii polskiego badacza i eksploratora nagrodę otrzymał dr Symeon Czesław Stachera OFM – franciszkanin, antropolog i misjonarz, od ponad trzydziestu lat pracujący w Ameryce Południowej i Afryce Północnej. Jego badania nad dokumentami sułtańskimi oraz działalność na rzecz dialogu chrześcijańsko‑muzułmańskiego zostały docenione również przez władze Maroka. Franciszkanin ten pochodzi z Dobrzynia k. Brzegu. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję