Reklama

Wojna walutowa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najsilniejsze państwa na świecie nie mają wspólnej strategii wychodzenia z kryzysu. Szczyt G20 w Seulu zakończył się fiaskiem. Rozbieżności między USA a resztą uczestników narastają. Dotyczą one przede wszystkim polityki fiskalnej i walutowej jako sposobów pobudzania rozwoju gospodarczego. Różnice są na tyle duże, a prowadzone polityki na tyle przeciwstawne, że można mówić o otwartej wojnie walutowej. A od tego tylko krok do wojny handlowej i nowych napięć politycznych.

600 mld pustych dolarów

Reklama

Na początku listopada Bank Rezerw Federalnych USA ogłosił, że w ciągu kilku miesięcy puści w obieg kolejne 600 mld dolarów. Ma się to odbyć przez skup obligacji rządowych. Na rynki finansowe trafi potężny strumień amerykańskiej waluty niemający pokrycia w rzeczywistej gospodarce. W ten sposób Stany Zjednoczone chcą osłabić kurs dolara w stosunku do innych walut i ożywić własny eksport. A przez to pobudzić gospodarkę i spowodować jej rozwój.
Decyzja ta spotkała się z dużą krytyką na świecie. Oznacza to bowiem, że USA chcą się rozwijać kosztem innych gospodarek. Największy problem mają Chiny, które znaczną część swoich rezerw walutowych utrzymują w dolarach. Szacuje się, że jest to ok. 1 bln USD. Osłabienie wartości tej waluty oznacza, że maleje też wielkość ich rezerw. W podobnej sytuacji znajdują się Rosja, Brazylia, Indie i inne kraje.
Dodatkowo zagrozi to eksportowi z tych krajów, co może wywołać dalsze perturbacje na rynkach wewnętrznych. Napływ tak dużego strumienia kapitału przyczyni się do wytworzenia bańki spekulacyjnej na giełdach i zaburzenia kruchej stabilizacji, z takim trudem osiągniętej po krachu w 2008 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Chińskie stanowcze „nie”

Władze USA odpowiadają, że to, co jest dobre dla amerykańskiej gospodarki, jest dobre dla całego świata. Jeśli tu nastąpi ożywienie, skorzystają na tym wszyscy. Większy eksport oznacza większą produkcję, do której potrzeba wielu komponentów z importu. Jak przedsiębiorstwa z USA zaczną więcej sprzedawać, to też zaczną więcej kupować, i dzięki temu przyjdzie globalne ożywienie. Dodatkowo wytykają Chinom, że te od dawna mają zaniżony kurs własnej waluty, nawet o 30 proc. Dzięki temu mogą tyle eksportować.
USA uznają pozycję Chin jako jednego z głównych światowych graczy i chcą, aby Pekin w większym stopniu poczuwał się do odpowiedzialności za sytuację globalną. Dlatego m.in. przeprowadzono odpowiednie zmiany w strukturze Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W ich rezultacie Chiny i inne największe kraje zaliczane do tzw. gospodarek wschodzących będą odgrywać większą rolę w MFW. A Chiny staną się trzecim pod względem rangi i znaczenia członkiem MFW, po USA i Japonii. Ich głos będzie więcej znaczył niż głos Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji. Jest to największa zmiana zarządzania Funduszem w jego 65-letniej historii i tak naprawdę potwierdzenie zmiany światowego ładu gospodarczego po raz pierwszy od czasów II wojny światowej.
Kolejnym krokiem miało być uzgodnienie na szczycie G20 w Seulu przyjęcia limitów dopuszczalnych nadwyżek na rachunku bieżącym do 4 proc. PKB. Miało to być zastępcze rozwiązanie. Jeśli Chiny nie chcą urealnić wartości swojego juana, to tym sposobem można by zapanować nad narastającym deficytem w handlu między USA a Państwem Środka.
Odpowiedź Pekinu była jednak zdecydowanie negatywna. Chińskie władze uważają, że ich gospodarka musi jeszcze przez wiele lat rozwijać się szybciej, aby nadrobić istniejące dysproporcje w poziomie rozwoju. I stoją na stanowisku, że skoro USA dysponują walutą, która jest rezerwową dla większości świata, powinny dbać o jej kurs, a gospodarkę pobudzać innymi metodami, np. oszczędnościami.
Prezydent Barack Obama próbował przekonać do swojego stanowiska inne duże kraje azjatyckie. Przez dziesięć dni podróżował po kontynencie, odwiedzając Indie, Indonezję, Koreę Płd. i Japonię. Z ograniczonym zrozumieniem spotkał się jedynie w tych dwóch ostatnich państwach, które od dziesięcioleci są podstawowymi sojusznikami USA w Azji. Pozostałe stolice raczej podzielają stanowisko Pekinu i uważają, że to bogate państwa zachodnie powinny wziąć na siebie ciężar rozkręcania światowej gospodarki.

Uderzenie w strefę euro

Na szczycie w Seulu ujawniły się też duże rozbieżności między prezydentem USA a przywódcami państw europejskich, a zwłaszcza Wielkiej Brytanii i Niemiec. Obama namawiał głównych amerykańskich sojuszników na Starym Kontynencie, aby pobudzali gospodarkę zwiększaniem wydatków budżetowych. Premier David Cameron odrzucił tę możliwość, gdyż po dojściu do władzy konserwatystów Wielka Brytania przyjęła strategię opartą na zmniejszeniu deficytu budżetowego i ograniczeniu wydatków.
Podobnie Niemcy, jako lider strefy euro starają się utrzymać realny kurs wspólnej waluty. Słabszym państwom, takim jak Grecja, udzielana jest pożyczka z budżetów narodowych, a nie przez dodrukowanie euro. Ostatnie decyzje USA są poważnym ciosem w tę politykę. Wobec sztucznego zaniżania wartości swojego pieniądza przez Chiny i USA gospodarki ze strefy euro przestają być konkurencyjne. Tym bardziej że w USA są niższe stopy procentowe, co powoduje napływ kapitału do Europy i kolejny impuls do umacniania się wspólnej waluty. Ostatnie informacje mówią o słabnącym tempie rozwoju strefy euro, potwierdzając słuszność tych ocen. Problem ten dotyka też Polskę, która przekonuje się o zaletach posiadania własnej waluty.
Fiasko spotkania w Seulu pokazuje, że mamy kryzys przywództwa USA na świecie. Propozycje przedstawiane przez Waszyngton nie są przyjmowane, a prezydentowi Obamie brakuje argumentów i siły do przekonania do swoich racji, nawet dotychczasowych bliskich sojuszników. Mamy więc otwartą wojnę walutową. Pytanie: Jakie będą dalsze decyzje USA? Jeśli nie mogąc poradzić sobie z chińskim eksportem metodami gospodarczymi, sięgną po narzędzia administracyjne, takie jak wprowadzenie dodatkowych barier celnych, będziemy mieli wojnę handlową. A ta może wywołać dalsze napięcia polityczne, wystawiając na próbę dotychczasowy ład światowy.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Filipiny: Prezydent Karol Nawrocki modlił się z żoną w katedrze. Podarowali proboszczowi zestaw ampułek mszalnych

2026-10-09 08:25

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

Marta Nawrocka

The Manila Cathedral FB

Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Pierwszą Damą Martą Nawrocką odwiedzili w czwartek, 8 października 2026 r., katedrę w Manili z 1581 r. gdzie zostali serdecznie powitani przez proboszcza katedry, ks. prałata Rolando dela Cruz - informuje EWTN Polska.

Podczas wizyty Prezydent i Pierwsza Dama zwiedzili katedrę w Manili, która jest kościołem macierzystym Filipin, i zapoznali się z niektórymi z jej najważniejszych elementów oraz skarbów religijnych. Wśród nich znalazł się Dzwon Nadziei, dar od firmy R&F Audio, który został poświęcony w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie. Dzwon ten stanowi znaczący symbol wiary, nadziei oraz duchowej więzi między naszymi narodami.
CZYTAJ DALEJ

Czy nie tracimy czasu na niepotrzebne spory?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 11, 15-26 <- KLIKNIJ

Piątek, 9 października. Dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Dionizego, biskupa, i Towarzyszy albo wspomnienie św. Jana Leonardiego, prezbitera.
CZYTAJ DALEJ

Co Kościół proponuje małżeństwom?

2026-10-09 20:11

[ TEMATY ]

Kościół

małżeństwo

Adobe Stock

Przygotowanie do małżeństwa, formacja na różnych etapach trwania związku, wsparcie w sytuacjach trudnych a także towarzyszenie w odkrywaniu, że małżeństwo może być drogą do świętości - to propozycja Kościoła skierowana do małżeństw. W ramach tej propozycji w Kościele w Polsce podejmowanych jest szereg inicjatyw, od tych wykraczających poza granice kraju po zupełnie lokalne, od pojedynczych wydarzeń po programy, które obejmują lata pracy, od tych zainicjowanych przez biskupów po te, które powstają oddolnie z potrzeby wiernych.

Przygotowanie do małżeństwa
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję